tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Testujemy Rizla Suzuki GSV-R!
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Testujemy Rizla Suzuki GSV-R!

Autor: Alan Cathcart 2008.01.12, 11:49 3 Drukuj

Zespół Rizla Suzuki MotoGP zaprosił najbardziej szanowanych dziennikarzy motocyklowych na specjalne jazdy modelem GSV-R800 zaraz po Grand Prix Walencji, ostatnim wy¶cigu sezonu 2007.

Jednym ze szczę¶liwców był Alan Cathcart, który miał okazję przetestować maszyny Chrisa Vermeulena i Johna Hopkinsa na licz±cym 4005 metrów, hiszpańskim torze. Cathcart, do¶wiadczony i znany na całym ¶wiecie dziennikarz, współpracuje z ponad dwudziestoma pięcioma redakcjami na całym ¶wiecie, a dzięki uprzejmo¶ci Suzuki, swoimi spostrzeżeniami na temat jazdy GSV-R800 dzieli się także z czytelnikami ¦cigacza.

Suzuki zaliczyło w 2007 swój najlepszy sezon w MotoGP. Nowy model GSV-R o symbolu XRG-0, napędzany 75'stopniowym silnikiem V4 wykorzystuj±cym system pneumatycznego sterowania zaworami był poł±czeniem ¶wietnych osi±gów i niezawodno¶ci, co sprawiło, iż Suzuki było jednym motocyklem, który nie odnotował awarii podczas wy¶cigu przez cały rok. W maju Chris Vermeulen wywalczył dla japońskiej marki pierwsze zwycięstwo w sze¶cioletniej historii czterosuwowej formuły MotoGP i tak jak John Hopkins, w sezonie 2007 cztery razy stan±ł na podium. W ostatecznej klasyfikacji generalnej zawodnicy znaleĽli się odpowiednio na szóstym i czwartym miejscu, za¶ ekipa Rizla Suzuki MotoGP straciła tylko jeden punkt do wicemistrzów w klasyfikacji zespołów - teamu Repsol Honda. Po raz pierwszy od czasu gdy Kenny Roberts Junior wywalczył mistrzostwo ¶wiata kategorii 500ccm w 2000 roku, Suzuki znów było pełnoprawnym rywalem w walce o najwyższe pozycje w królewskiej klasie.

Przejażdżka na obutych w ogumienie Bridgestone, maszynach obu fabrycznych zawodników potwierdziła jak wielki krok do przodu zrobiło Suzuki przygotowuj±c GSV-R800 - motocykl, który był konkurencyjny już od pierwszego zimowego testu i pozwolił Hopkinsowi na wywalczenie czwartej pozycji w otwieraj±cym sezon wy¶cigu o Grand Prix Kataru w marcu. Gdy wsiadłem na Suzuki chwilę po tym, jak przetestowałem maszyny Hondy i Kawasaki, od razu zauważyłem różnice w konstrukcji tych trzech motocykli. Mała, ciasna i zachowuj±ca się nerwowo Honda kontrastowała z szerszym, większym, ale niższym Kawasaki oraz Suzuki, którego wyższa i bardziej wyprostowana pozycja za kierownic± wydawała się tak naprawdę bardziej normalna. Siedz±c na nim czułem się podobnie jak fabrycznym GSX-R1000 Maxa Biaggiego, który testowałem trzy miesi±ce wcze¶niej.

Było tak szczególnie w przypadku motocykla Chrisa Vermeulena, który ma jeszcze jedn± wspóln± cechę z maszyn± Biaggiego. Obie wykorzystuj± standardowe dĽwignie zmiany biegów znane z motocykli drogowych (jedynka na dół, reszta biegów w górę), które s± rzadko¶ci± w wy¶cigowych jedno¶ladach. Sam nie przepadam na takim rozwi±zaniem w przypadku maszyn obutych w ogumienie typu slick - szczególnie tak przyczepne jak przednie opony Bridgestone, które natychmiast zachęcaj± cię do zwiększania prędko¶ci w zakrętach i maksymalnego składania motocykla. Przypominam, że mówimy o wyj±tkowo stabilnej i łatwej w prowadzeniu maszynie MotoGP, która znacznie powiększa pewno¶ć siebie na torze. Z tego wła¶nie powodu bałem się, że na tak szybkim i mocnym motocyklu będę miał problemy z wci¶nięciem stopy pod dĽwignie w pełnym złożeniu w lewych łukach, lub, że będę musiał prostować motocykl, szybko wrzucać kolejne biegi i tracił tym sposobem sporo czasu na wyj¶ciach z zakrętów.

Chris podczas jazdy w ogóle nie korzysta ze sprzęgła, dlatego musiałem szybko wbić sobie do głowy, że zadaniem mojej lewej dłoni jest tylko mocne trzymanie się kierownicy przez cał± przejażdżkę. Mimo tego zmiana biegów na Suzuki przebiegała najpłynniej i najprecyzyjniej spo¶ród wszystkich pięciu motocykli, które miałem okazje przetestować w Walencji. W obie strony wszystko odbywało się bez żadnych zgrzytów i szarpnięć, które miały miejsce gdy w przeszło¶ci testowałem inne motocykle MotoGP i także mówiono mi abym zapomniał o dĽwigni sprzęgła. Nawet podczas ostrego hamowania i szybkiej redukcji o trzy biegi w dół przed pierwszym zakrętem toru w Walencji, elektronika przygotowana przez firmę Mitsubishi nie pozwala na jakiekolwiek nerwowe zachowanie i pilnuje aby wszystko przebiegało czysto i płynnie, a motocykl utrzymywał stabilno¶ć i nie wężykował. W jedynym miejscu w którym drogowa dĽwignia zmiany biegów mogła sprawiać problem, podczas przyspieszania w długim lewym łuku prowadz±cym na prost± startow±, odkryłem, że nowa 800'tka Suzuki nie straciła słynnego dla GSV-R kopa w ¶rodkowym zakresie obrotów. Tym sposobem mogłem wcze¶nie przej¶ć z drugiego na czwarty bieg nie trac±c przyspieszenia.

Wjeżdżaj±c w pierwsz± szykanę toru w Walencji mogłem mocno chwycić lew± ręk± kierownicę i nie musiałem martwić się o sięganie palcami do klamki sprzęgła podczas hamowania i redukcji. Pozwoliło mi to na użycie większej siły i pewniejsze przerzucanie Suzuki z jednej strony na drug±. Przed długi czas byłem niechętny przekonywaniu ludzi wychowanych na dwusuwach do dziwnego fenomenu czterotaktów zwanego hamowaniem silnikiem, jednak teraz, dzięki zaawansowanej elektronice, uważam je za prawdziwe wybawienie. Pozwala ono bowiem na skupienie się jedynie na wrzuceniu odpowiedniego biegu w odpowiedniej chwili i obraniu optymalnej linii przejazdu podczas hamowania przed zakrętem. Nie musisz już my¶leć o obsłudze sprzęgła i synchronizowaniu pracy lewej dłoni ze stop± odpowiedzialn± za zmianę biegu. Posłuchaj! Ja też podchodziłem do tego sceptycznie i choć rozumiem dlaczego John Hopkins nadal lubi łapać za sprzęgło podczas redukcji, wypróbowałem to udogodnienie w tak dopracowanej przez Suzuki formie i zostałem nawrócony. Dzięki niemu jazda tak szybkim i mocnym motocyklem jest o wiele łatwiejsza. Co prawda nie był to jedyny powód dla którego na maszynie Vermeulena byłem aż o sze¶ć sekund szybszy niż na Ducati Stonera, który zdobył w minionym sezonie ponad dwa razy więcej punktów od swojego rodaka, ale z pewno¶ci± bardzo istotny. No dobrze, drugim ważnym powodem był z pewno¶ci± fakt, iż na Suzuki przejechałem w Walencji dwa razy więcej okr±żeń niż na Ducati i mogłem o wiele lepiej wczuć się w maszynę, korzystaj±c z lepszych warunków pogodowych (Desmosedici testowałem rano przy do¶ć niskiej temperaturze). Mimo wszystko dziesięć kółek przekonało mnie, że Suzuki to bardzo dobry motocykl, niezależnie od tego czy korzystamy lub nie z jego sprzęgła.

Stało się tak dlatego, iż GSV-R800 okazało się niesamowicie podobne do swojego większego poprzednika, którego testowałem w Walencji rok wcze¶niej. Nie chodzi tu tylko o podwozie i niemal identyczne wymiary, ale o dziwo, także o moc silnika. Sposób jej przekazywania jest bardzo płynny jednak zapewnia ostre przyspieszenie już przy 8000 obrotów na minutę z którymi wychodzi się z drugiego zakrętu toru. Moc ro¶nie bardzo szybko aż do momentu w którym na wy¶wietlaczu firmy 2D, przy 16 800 obrotów, zacznie ¶wiecić się pomarańczowe ¶wiatełko sugeruj±ce zmianę biegu na wyższy. Co prawda ogranicznik obrotów wkracza do akcji gdy ujrzymy na nim liczbę 18 000, to jednak po 75'stopniowej V4 wykorzystuj±cej system pneumatycznego sterowania zaworami spodziewałem się czego¶ więcej. Moje oczekiwania wynikały jednak z faktu, iż przekazywanie mocy na tylne koło przez silnik Suzuki było płynne niczym w silniku elektrycznym ale jednocze¶nie bardzo linearne w swojej „800'tkowej" formie. Nawet Ducati przekazywało moc bardziej „płasko" choć miało jej o wiele więcej. Mimo wszystko reakcja systemu ride-by-wire na dodanie gazu w motocyklu Vermeulena była do¶ć w¶ciekła, co powodowało, iż musiałem pilnować się aby przed otwarciem manetki lekko prostować maszynę i zapewniać tylnej oponie większy kontakt z asfaltem, co pozwalało unikn±ć zbyt dużej interwencji systemu kontroli trakcji. W drugiej strony motocykl Hopkinsa reagował na ruchy nadgarstka w bardziej kontrolowany sposób ale i tak od 10 000 obrotów przyspieszał równie ostro co maszyna Chrisa. Suzuki twierdzi, że oficjalnie ich nowy motocykl osi±gał w minionym sezonie moc ponad 220 koni mechanicznych przy 17 500 obrotach i choć na papierze był to najlepszy wynik w MotoGP, widać ewidentnie, że inżynierzy skupili się nie na imponuj±cych liczbach, a na sposobie przekazywania mocy na tylne koło. To wszystko jest jednak poł±czone. Moc maksymalna jest ważna tylko dla kwestii prędko¶ci maksymalnej, podczas gdy przez resztę czasu, najważniejszy jest moment obrotowy oraz przekazywanie mocy. To wła¶nie w tej dziedzinie Suzuki króluje. Na najdłuższej prostej w sezonie, podczas czwartej rundy w Szanghaju, GSV-R był najwolniejszym z pi±tki fabrycznych motocykli. Choć Hopkins i Rossi wykręcili wówczas po 325 km/h - o siedem i sze¶ć kilometrów na godzinę wolniej niż odpowiednio Honda Pedrosy i Kawasaki Randy'ego de Puniet oraz 12 niż Ducati Stonera, to jednak Anglo-Amerykanin zakończył sezon na czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej, co pokazuje, co jest w wy¶cigach najważniejsze.

Oba motocykle lubiły podczas jazdy unosić przednie koło ku górze, co prawda nie tak intensywnie jak robiła to stara 990'tka, ale jednak. Na szczę¶cie po chwili okazało się, że winny jest system „anti-wheelie" zaprogramowany w ECU firmy Mitsubishi. Odpowiada on za zapobieganie odrywania przedniego koła od asfaltu, ale przed powierzeniem maszyn dziennikarzom został on wył±czony zarówno w maszynie Vermeulena jak i Hopkinsa. Styl jazdy Johna wymaga większej ilo¶ci miejsca i aby zredukować tendencję do jazdy na jednym kole mogłem zmieniać swoj± pozycję na siedzeniu. Suzuki Chrisa oferowało już co prawda wyraĽnie mniej przestrzeni, ale nadal jazda nim była o wiele bardziej komfortowa niż ¶ci¶nięta pozycja na małej i ciasnej Hondzie. Oba motocykle zachowywały się pewnie i stabilnie podczas hamowania oraz w zakrętach, zupełnie tak samo jak ich poprzednik. Wci±ż nie mogę uwierzyć jak bardzo wersje 990 i 800ccm s± do siebie podobne i wydaje mi się, że rok 2006 Suzuki potraktowało jako rozgrzewkę przed pierwszy sezonem startów osiemsetek. Być może nawet korzystali wtedy z mniejszego silnika bo na pocz±tku ubiegłego roku byli bardzo szybcy od pierwszego testu . Przynajmniej taka jest moja teoria. Loris Capirossi z pewno¶ci± będzie ¶wietnie czuł się na Suzuki po wszystkim, co przeszedł ostatnio z Ducati. Nowy motocykl ma ogromny potencjał i mam nadzieję, że inżynierzy wycisn± jeszcze więcej mocy dzięki technologii pneumatycznego sterowania zaworami.

Podobnie jak rok wcze¶niej, tym razem Suzuki także zapunktowało u mnie je¶li chodzi o prędko¶ć z jak± składa się w zakręty. Sposób rozłożenia masy - dzięki temu, iż na Suzuki siedzi się wysoko, ale nie czuje jak kto¶ nabity na pal - ¶wietne przednie opony Bridgestone oraz bardzo dobre podwozie sprawiaj±, że chciałoby się hamować póĽniej i utrzymywać jeszcze wyższ± prędko¶ć w bardziej płynnych zakrętach toru w Walencji. Niestety, tak jak rok wcze¶niej, radialne hamulce Brembo wydaj± się być zbyt miękkie w porównaniu to tych samych hebli zamontowanych w Hondzie i Kawasaki, którymi jeĽdziłem tego samego dnia. „Hamulce s± takie same jak rok temu i zarówno John jak i ja mamy je ustawione w ten sposób celowo." - wyja¶nił mi póĽniej Chris Vermeulen. „Lubię hamować bardzo póĽno, gdy jestem już do¶ć głęboko złożony, dlatego moje hamulce nie mog± być zbyt mocne. Gdyby działały agresywniej, ci±gle zaliczałbym upadki z powodu u¶lizgów przedniego koła." Hopkins, który dorastał ¶cigaj±c się w USA na mocno stuningowanych maszynach klasy Formule Extreme, korzysta ze znacznie agresywniejszego hamowania silnikiem niż inni zawodnicy, dlatego także nie potrzebuje mocnych hamulców aby utrzymać odpowiedni balans w zakrętach.

Balans to słowo którym można opisać GSV-R800. Motocykl jest zbalansowany w taki sposób, że zachowuje się wyj±tkowo przewidywalnie i natychmiast reaguje na polecenia jeĽdĽca, zarówno je¶li chodzi o prowadzenie, jak i silnik. Może nie jest to najszybsza maszyna na prostych, ale z pewno¶ci± jedna z najlepiej prowadz±cych się i efektywnych, bez zbyt mocnej ingerencji elektroniki. Dla mnie osobi¶cie, był to także jedno¶lad, na którym jazda sprawiała najwięcej przyjemno¶ci, bez jednoczesnego wrażenia, że brakuje mu osi±gów. Motocykl potrzebuje jeszcze tylko kropki nad „i" aby regularnie liczyć się w walce o największe laury, ale menedżer zespołu, Paul Denning, wierzy, że inżynierzy Suzuki wkrótce j± postawi±. „Nasz dział wy¶cigowy jest najmniejszy w MotoGP, dlatego potrzebujemy więcej czasu aby pokonać Hondę i Yamahę." - wyja¶nia. „W tej chwili idziemy ostro w górę. Inżynierzy przygotowali wiele istotnych ulepszeń na sezon 2008 i wierzymy, że zredukuj± one różnice pomiędzy byciem czwartym i pierwszym, zarówno w wy¶cigu, jak i w całych mistrzostwach. Nobby Aoki, nasz kierowca testowy, był podczas Grand Prix Malezji na Sepang szybszy dosiadaj±c modelu 2008 niż obaj nasi regularni zawodnicy korzystaj±cy w wersji 2007. Jeste¶my bardzo podekscytowani, ponieważ wygl±da na to, że tegoroczny motocykl okazał się idealn± baz± do zrobienia kolejnego kroku do przodu."

Po moich dziesięciu okr±żeniach toru w Walencji, przejechanych na obu motocyklach Suzuki z sezonu 2007, nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z tym stwierdzeniem.

Zdjęcia: Gold & Goose


Reklama


NAS Analytics TAG

Reklama


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarze
Autor:zelek 12/01/2008 18:15

wyjebisty sprzet

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami użytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ć opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę