tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Rafał Sonik Mistrz Świata CC Quadów - Rajd Faraonów 2010
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Rafał Sonik Mistrz Świata CC Quadów - Rajd Faraonów 2010

Autor: Natasza Skocz 2010.10.11, 15:35 1 Drukuj

Emocje związane z XIII Rajdem Faraonów w Egipcie już za nami, a Rafał Sonik zdobywa Puchar Świata Cross Country Quadów i tytuł Mistrza Świata Cross Country Quadów

Emocje związane z XIII Rajdem Faraonów w Egipcie już za nami. Była to ostatnia w tym sezonie eliminacja Mistrzostw Świata – Pucharu Świata FIM w rajdach długodystansowych. Można rzec, że był to jeden z najcięższych, jeśli nie najcięższy rajd w tym sezonie. Na starcie stanęło 76 motocyklistów i quadowców – na metę dojechało szczęśliwie 53, w tym jedynie 5 z 11 zawodników na quadach. Swoiste igrzyska, w trakcie, których nie zabrakło skrajnych emocji. Był gniew, bezsilność, ale również radość, szczęście i niepohamowany entuzjazm. Dzięki temu, że Rafał Sonik przyjął przed startem motto „ostrożność, ostrożność i jeszcze raz ostrożność.”, jesteśmy bezpiecznie na mecie.

Puchar Świata Cross Country Quadów i tytuł Mistrza Świata Cross Country w tej kategorii po raz pierwszy w historii powędruje w ręce naszego polskiego zawodnika Rafała Sonika. Jest to również pierwszy puchar w historii polskich sportów motorowych zdobyty na czterech kołach. Cały tegoroczny sezon był ciężki, ale również wszystkim satysfakcję. Abu Dhabi, Tunezja, Sardynia, Brazylia i Egipt. Nikt z nas nie spodziewał się takiej ciężkiej i prawie ekstremalnej końcówki. Ale jak sam Rafał powiedział: ” nie może cały czas być łatwo”. Trzymając kciuki wierzyliśmy, że dojedzie szczęśliwie do końca i wygra Puchar. Stało się! Jesteśmy już na mecie, a nasz bilans opon to 15 pękniętych w 5 dni. Swoisty rekord.

Przez ostatnie sześć dni Rajd Faraonów dostarczył nam emocji i wrażeń na miarę Dakaru. Pierwszy dzień awaria, ale cóż mogło się zdarzyć. Po dwóch kolejnych już brakowało słów. Zła passa, klątwa Faraona. Takich problemów sprzętowych nikt z ekipy się nie spodziewał, a przede wszystkim sam Rafał. Zgodnie z przyjęta strategią: „W Egipcie będę jechał spokojnie, aby – co najistotniejsze bezpiecznie dojechać do mety. Najważniejsze będzie właśnie bezpieczeństwo, gdyż do startu w Dakarze pozostało kilkanaście tygodni. Rozważnie i wedle mojej mantry: Meta durniu.”

Na mecie pierwszego etapu Rafał szóstym quadowcem. Po drodze wymieniał całkowicie zepsute sprzęgło, co kosztowało go bardzo cenne kilkadziesiąt minut. Etap wygrał bardzo dynamicznie jadący Marcos Patronelli. Tuż za nim na drugim miejscu uplasował się bardzo zdolny zawodnik z Emiratów Arabskich – Alzarouni Atif Ahmad, przed Dimą Pavlovem z Rosji, Włochem Massimo D’Amour i jedyną kobietą Camelią Liparotti, która w tym rajdzie posiadała polski suport techniczny Teamu ATV Polska.

Etap drugi. Piasek, wiatr i kolejne problemy sprzętowe. Tym razem prozaiczne, związane z oponami, a w zasadzie z dziurami w nich. W wyniku niepowodzeń Rafał Sonik dojechał na metę tego etapu na 4. miejscu i jak sam powiedział, był to nie lada wyczyn. Zwycięzcą w kategorii quadów, podobnie jak w pierwszym etapie był Marcos Patronelli. Tuż za nim na mecie znalazł się Dima Pavlov, Alzarouni Atif Ahmad i Rafał. Mimo tej pozycji był zadowolony, bo kolejny test sprzętu na Dakar miał już za sobą. Na ogromny podziw zasługuje fakt, że z kapciem jechał 250 km i dojechał. Nie poddał się – to nie w jego stylu: „Najpierw złapałem gumę po raz pierwszy, potem próbowałem to naprawić, ale z boków wyszły sznurki i zmuszony byłem jechać 250 km na kapciu. Uffff. Dojechałem zaraz po Dimie. Bardzo ciężkie to było. Najpierw te dwie naprawy, potem dochodzenie do stawki. Jestem bardzo zadowolony przede wszystkim z siebie, że udało mi się sprostać tym problemom i szczęśliwie dojechać do mety. Jeszcze do tego wszystkiego wiał okropny bardzo silny wiatr.”

Etap trzeci – zdecydowana poprawa zarówno nastrojów, jak i stanu technicznego sprzętu. Rafał zaczął nadrabiać starty. Był to pierwszy od początku rajdu etap szczęśliwy dla polskiego quadowca. Dojechał na metę na drugiej pozycji wśród quadów i na 21. w klasyfikacji łącznej z motocyklami. Na mecie uśmiechnięty Sonik powiedział: „Nareszcie normalny etap. Byłem bardzo zmartwiony wczoraj i przedwczoraj. Wydawało mi się, że pech mnie nie opuści podczas tego rajdu. Miejmy nadzieję, że wraz z tym zepsutym amortyzatorem skrętu pech odszedł ode mnie, a tym samym, że do końca będą już tylko pozytywne emocje.”

Sporty motorowe, a szczególności te, na jakie składa się cykl Mistrzostw Świata – Pucharu Świata mają to do siebie, że raz jest się na quadzie, a raz pod quadem, naprawiając go. Fortuna jak koło quadowe się toczy i mieliśmy nadzieję, że potoczy się dobrze do końca.

Klątwa Faraona – tak zaczęliśmy już głośno mówić po czwartym etapie. Śmiało można było mówić już o pechu prześladującym Rafała Sonika. Mimo kolejnych niepowodzeń technicznych, polski quadowiec zakończył etap na drugim miejscu za Patronellim i przed Dimą Pavlovem. Pustynia po raz kolejny zebrała żniwo i pokazała swoje własne zasady, którym zawodnicy musieli się poddać. Po raz kolejny kliku z nich nie dojechało do mety. Był to również etap obfitujący w problemy sprzętowe w quadzie Rafała.

„Od tankowania zauważyłem bardzo dziwne zjawisko. Mianowicie quad się nie chciał rozpędzać do prędkości powyżej 115 km/h na godzinę. Byłem tym faktem bardzo zaniepokojony, ale myślałem sobie, że jest może tak wielki opór toczenia. Na tankowaniu po 206 km stanąłem tuż przy dystrybutorze i ze zdumieniem stwierdziłem, że mam dwa kapcie z tyłu. Niesamowite, nigdy nie spodziewałem się, że mogę mieć przebite dwa koła na raz. Musiały przebić się jednocześnie, gdyż jedno natychmiast bym poczuł. Po tankowaniu i naprawie kół ruszyłem dalej. Po 20-30 km na gwałtownej górce, przy której dobiło mi zawieszenie z przodu i z tyłu poczułem z tyłu chrupnięcie amortyzatora. Quad opadł i już wiedziałem, ze tylny amortyzator jest złamany. Musiałem tak jechać dwieście kilometrów do końca etapu.”

Pech nie opuszczał Rafała, ale udało mu się nadrobić straty i w klasyfikacji ogólnej awansował na drugie miejsce w kategorii quadów. Prowadził nadal Marcos Patronelli, który od samego początku nadawał bardzo szybkie tempo. Miał na swoim koncie już cztery zwycięstwa etapowe, a finalnie pięć. Szóste - ostatnie odebrał mu w iście mistrzowski sposób Super Sonik.

Piąty etap. Nasz quadowiec ewidentnie nie miał szczęścia w tym ostatnim w cyklu Mistrzostw Świata - Pucharu Świata. Puchar miał już zapewniony, ale finisz tego sezonu okazał się dla krakowianina bardzo trudny, wręcz dramatyczny i obfitujący w problemy techniczne. Ciężko nawet tutaj mówić o pechu... Klątwa Faraona, jak żartobliwie już sam tę sytuację określa Rafał.

Bilans tego etapu: tylny amortyzator pękł po raz drugi, kolejne złapane kapcie. Do grona nieszczęść dołączył wypadek spowodowany... ponownie pękniętym amortyzatorem skrętu.

„Na trzydziestym kilometrze straciłem zamontowany właśnie wczoraj nowy tylny amortyzator. Zaczął on działać jak huśtawka, albo kanapa. Później złapałem kapcia z lewej strony. To już któryś raz chyba siódmy, czy ósmy... Naprawiłem go, później złapałem kapcia jeszcze raz. Na punkcie serwisowym wymieniliśmy koła. Zaraz po wyjechaniu z tego punktu serwisowego coś się stało z amortyzatorem skrętu. Na dojeździe do kamienisto-piaszczystej skarpy, na hamowaniu i w właściwie normalnych okolicznościach i sympatycznych nierównościach wysadziło mi tył. Leciałem tak na lewym przednim kole, a brak amortyzatora skrętu spowodował, że zabrało mi tył w prawo i przeleciałem przez przód. Spadłem na plecy i lewy bark. Byłem zaskoczony tym, co się stało. Miałem o tyle dużo szczęścia, że zaraz za mną jechał motocyklista, który pomógł mi podnieść quada. Potem było już tylko weselej. Roadbook był coraz mniej dokładny i zaczęły się prawdziwe rajdowe przygody z nawigowaniem. Kiedy dojechałem na metę okazało się, że bark jest niestety uszkodzony i quad też, nawet dość mocno. Nawigacja połamana, owiewka również. Dzisiejsze tempo jazdy było trochę desperackie, bo nie lubię odpuszczać gazu, energii i tempa. Denerwuje mnie, że techniczne okoliczności sprawiają, że nie mogę jechać tak szybko, jak bym chciałbym. Ale jutro ostatni etap. Muszę bezpiecznie dojechać do mety.”

Mimo tych wręcz nierealnych przeciwności losu, Sonik z uszkodzonym barkiem dojechał do mety drugi, zachowując pozycję wicelidera tuż za Argentyńczykiem Marcosem Patronellim.

Ostatni szósty etap Rajdu Faraonów, podsumowujący całoroczny cykl Mistrzostw Świata - Pucharu Świata należał już wyłącznie do Rafała Sonika. Dojechał na metę jako pierwszy, wyprzedzając swojego rywala Marcosa Patronelli o całe 11 minut. W klasyfikacji generalnej znalazł się finalnie na drugim miejscu.

Krótki komentarz Rafała z mety:
"Było bardzo ciężko. Dziękuję Wam wszystkim, że byliście razem ze mną. Ten puchar również należy do was. Gdyby nie kibice, przyjaciele, cały team i rodzina, nie dokonałbym tego. Dziękuję."

Jedyna kobieta w Egipcie jadąca ze wsparciem naszych mechaników, Camelia Liparoti uplasowała się na czwartej pozycji w klasie quadów i uzyskała tytuł Mistrza Świata i Puchar Świata FIM Kobiet na quadach po raz drugi.

Na mecie powiedzieli:

Marcos Patronelli: „Jestem bardziej niż szczęśliwy, że wygrałem rajd w Egipcie. Nigdy nie myślałem, że będąc tutaj po raz pierwszy wygram wyścig. Zawodnicy, z którymi rywalizowałem są najlepsi na świecie, więc tym bardziej jestem bardzo szczęśliwy z mojego wyniku.”

Rafał Sonik: „Przed przyjazdem myślałem, że Egipt to będzie psychicznie łatwy wyścig. A tutaj miałem jeden problem po drugim. Miałem 15 kapci, to więcej niż w całym sezonie z Dakarem włącznie! Był to trudniejszy rajd, niż sądziłem, że może być.”

Camelia Liparoti: „Jestem bardzo szczęśliwa, bo jestem jedyną kobietą na liście jedenastu quadów, a na mecie jestem czwarta. Wyścig był szybki, niebardzo dostosowany do mojego małego quada. Jestem dumna z tytułu i Pucharu Świata jaki zdobyłam. To naprawdę wielka rzecz.”

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG
Zobacz również

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę