Macin Piekarski - Sylwetka zawodnika
Marcin Piekarski to utalentowany junior częstochowskiego Włókniarza. Zapraszamy Państwa do zapoznania się z sylwetk± tego zawodnika.
Wszystko rozpoczęło się w 1999 roku. W Częstochowie nie istniał jeszcze żaden tor mini-żużlowy. Szukanie kolejnych asów na poziomie Drabika czy Ułamka było bardzo trudne. Młodzi chłopcy, którzy chcieli rozpocz±ć przygodę ze sportem żużlowym nie mieli za bardzo gdzie nabywać do¶wiadczenia i stawiać pierwszych kroków na żużlowym owalu. Przełomowym momentem w życiorysie Marcina Piekarskiego był zakup motocykla żużlowego. Pierwsze treningi odbywały się w Wawrowie oraz Ulimie. W końcu jednak w rodzinnym mie¶cie Marcina powstał tor mini-żużlowy. Prezesem ówczesnego klubu został tata Marcina - Janusz Piekarski.
Treningi oraz ciężka praca pozwoliły Marcinowi poważniej my¶leć o zawodowym zajmowaniu się żużlem. W wieku 14 lat "pieki" przeniósł się z mini torów na ulicę Olsztyńsk±. Tam, na wymiarowym owalu zacz±ł dokładać kolejne szczeble w swojej żużlowej karierze. "W wieku 14 lat zacz±łem trenować na stadionie włókniarza i my¶lę ze była to bardzo trafna decyzja. W 2005 roku uzyskałem licencje żużlow± i zadebiutowałem w lidze." - tak o pocz±tku swojej przygody dorosłym żużlem mówi sam zawodnik.
Przej¶cie z motocykla mini-żużlowego na prawdziw± maszynę żużlow± tak opisał sam zawodnik - "Jazda na mini żużlówce jest zupełnie inna, gdyż silniki mini żużlówek maja parę razy wyższe obroty niż klasyczny motocykl żużlowy. Motocykl jest bardziej zrywny i mały bł±d bardzo wytr±cał z jazdy, natomiast motocykl klasyczny prowadzi sie zupełnie inaczej. Ciężko jest to opisać to po prostu trzeba tego spróbować.".
Ważnym elementem w karierze każdego zawodnika jest debiut w rozgrywkach ligowych. Pierwszym meczem, w jakim miał okazję zaprezentować się Marcin było pojedynek z Lesznem. W biegu juniorskim "pieki" przyjechał na trzeciej pozycji, przed swoim klubowym koleg± - Przemysławem D±del±. Już po pierwszym spotkaniu ligowym wielu fachowców nazywało Marcina wielkim talentem. Swoje prawdziwe umiejętno¶ci ukazał dopiero podczas kolejnego meczu na torze w Częstochowie. Przeciwnikiem Włókniarza byli zawodnicy z Bydgoszczy. W biegu juniorskim najlepiej ze startu wyszedł Marcin. Kiedy wydawało się, że dowiezie od pewne 3 punkty do mety, na ostatnim łuku zdefektował motocykl. "W trakcie trwania wy¶cigu kiedy jechałem pierwszy to modliłem się, żeby dowieĽć te punkty do mety (¶miech). Na pocz±tku wydawało mi sie, że wy¶cig jest przerwany, bo nie słyszałem nawet wrzawy na trybunach, która jak póĽniej widziałem w telewizji była duża. Wszystko przez to ,że bylem skupiony na jeĽdzie i podekscytowany. Na ostatnim łuku kiedy zdefektował mi motocykl, po prostu zrobiło mi sie żal samego siebie. Byłem bardzo zły ale udowodniłem sam sobie, że nazwiska nie jada i można wygrywać z każdym." - stwierdził Marcin.
Pamiętnym meczem w karierze Marcina Piekarskiego było spotkanie we Wrocławiu. Drużyna z Częstochowy pojechała do Wrocławian jako już srebrna ekipa. Wrocław, cieszył się z tytułu dużo wcze¶niej. Medale bowiem zostały rozdane już przed rozegraniem meczu finałowego. Nie oznaczało to jednak, iż Częstochowianie jechali do Wrocławia tylko po odbiór medali. Sztab szkoleniowy z Częstochowy zapewniał walkę o wygran± w całym spotkaniu. Pierwszym uderzeniem, ku zdziwieniu wszystkich kibiców na stadionie oraz przed telewizorami był bieg juniorski. Najlepiej ze startu wyszedł Marcin Piekarski. Za jego plecami pod±żał cały czas klubowy kolega - Mateusz Szczepaniak. Juniorom z Częstochowy udało się dojechać na prowadzeniu do samej mety i oprócz podwójnego zwycięstwa, Marcin zdobył pierwsze biegowe zwycięstwo w meczu ligowym. "W tym meczu pojechałem tylko dlatego ,że "hefe" nie mógł wzi±ć w nim udziału, dlatego postawiłem wszystko na jedna kartę bo wiedziałem, że może być to dla mnie ostatnia szansa. Wykorzystałem j± i bylem bardzo szczę¶liwy przede wszystkim dlatego, że moje punkty zaważyły na końcowym wyniku naszego zespołu.".
Kolejnym ważnym szczeblem w karierze Marcina Piekarskiego, był moment podpisania kontraktu zawodowego. 6 Marca, w siedzibie klubu "pieki" podpisał kontrakt do 2010 roku. "Chciałbym podziękować Panu prezesowi oraz całemu zarz±dowi, gdyż bez pomocy klubu byłoby mi ciężko podj±ć takie wyzwanie. Przyszły sezon będzie dla mnie bardzo ważny i będę się starać jak mogę by odwdzięczyć się dobrymi wynikami na torze" - tak skomentował podpisanie kontraktu Marcin.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzecze¶ć nie wiedziałam że jeste¶ taki uzdolniony :-) bardzo się cieszę że znalazłe¶ to co lubisz( ja mam z tym trochę więcej kłopotu ale jako¶ sobie radze). Życzę dalszych sukcesów!!!!!!!!
Odpowiedz