tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Country czy Kanty Cross w Chełmnie?
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Country czy Kanty Cross w Chełmnie?

Autor: Eliasz Dawidson 2011.07.05, 14:43 14 Drukuj

Poza emocjami czysto sportowymi, na Cross Country w Chełmnie sporą rolę odegrały też inne emocje. Rzućmy okiem na konflikt, jaki powstał w trakcie VIII i IX rundy Pucharu Polski

VIII i IX runda Pucharu Polski i Mistrzostw Polski odbyła się w Chełmnie. Na starcie nie zjawiło się tak wielu zawodników jak miało to miejsce w latach poprzednich, jednak emocji mimo wszystko nie brakowało. Organizator zadbał o dobre przygotowanie trasy. W sobotę było bardzo przyczepnie, a warunki do jazdy były prawie idealne. W niedzielę zaczęło się kurzyć, jednak nie było problemu ze znalezieniem dobrych linii przejazdów. Poza emocjami czysto sportowymi, sporą rolę grały też inne emocje związane z konfliktem, jaki zaistniał na trasie.

W wiadomościach od czytelników i zawodników doszły do nas prośby o wyjaśnienie sytuacji. Jako, że nie możemy jej arbitralnie rozstrzygnąć, postanowiliśmy poprosić o wypowiedzi osoby bezpośrednio związane z tym tematem. Rozwiewając wątpliwości już teraz, nie chcemy osądzać poszczególnych jednostek, a jedynie naświetlić temat. Starty w rundach, nie ważne, czy to cross country czy wyścigi szosowe, powinny być okazją do świętowania motocyklowej pasji i zdrowej rywalizacji, a nie do wojen i przepychanek. Do tego zdaje się powinni dążyć też organizatorzy imprez.

Robert Łada, zawodnik PP Weteranów:

„Pierwszego dnia, po wyścigach udaliśmy się do biura zawodów, aby wyjaśnić pewną sprawę. Chodziło o nieregulaminowe motocykle dwóch zawodników z pierwszej czwórki Pucharu Polski Weteranów. Ich tła numerowe miały złe kolory. Kilka dni przed zawodami uczulałem dyrektora, aby podczas kontroli technicznej była zwracana na to uwaga, ponieważ podczas poprzednich rund wywoływało to małe zamieszania. W Biurze zostaliśmy jednak zlekceważeni. W związku z tym Artur Andrzejewski – fotograf złożył protest, aby zwrócić uwagę na ten problem. Jako, że wtedy przy nim byłem tylko ja, podpisałem ten protest. Nie mieliśmy zamiaru pozostawić go, mieliśmy go wycofać. Jednak przyszedł do nas zawodnik Mistrzostw Polski - Mirosław Kowalski, kolega Stanisława Grygiela, na którego m.in. złożony był protest. Zamiast powiedzieć nam, że tak się nie robi, żebyśmy odwołali skargę, on zaczął rzucać w nas wyzwiskami i powiedział, że on nam pokaże. Następnego dnia na starcie naszej klasy pojawił się Stanisław Grygiel ze zmienionymi już tłami oraz Mirosław Kowalski ze złym kolorem. Jednak został on dopuszczony przez sędziego. Domyślałem się, że właśnie teraz nam pokaże. Po starcie dogoniłem kolegę – Roberta Kaniewskiego i dziwiłem się czemu on tak wolno jedzie. Okazało się, że to przez to, co robił Mirosław Kowalski. Zajeżdżanie drogi, wywracanie, blokowanie, wyrzucanie na bandach. Ciągle przeszkadzał nam w sposób mało sportowy. Na wąskich przejazdach stawał w poprzek i pokazywał na motocykl, a gdy podjeżdżał ktoś inny, on go puszczał. Nie dało się nic mu powiedzieć, bo gdy do niego krzyczeliśmy robił przegazówki. Robert Kaniewski wytrzymał tylko dwa okrążenia takiej jazdy, po czym zjechał do depo cały roztrzęsiony. Ja sobie powtarzałem, że muszę ukończyć wyścig i zdobyć trochę punków, jednak „3” nie pozwolił mi na zbyt dużo. Niektóre sytuacje widzieli kibice i zawodnicy Mistrzostw Polski czekający na start. Po wyścigu udaliśmy się do Władysława Knapa – dyrektora zawodów, aby powiedzieć mu co się działo na trasie. Ten jednak powiedział, że Mirek Kowalski jeździ już 30 lat, a my jesteśmy amatorami i nie mamy żadnych dowodów, że jeździł niesportowo. Na nic się zdały nasze tłumaczenie. Myślę, że do takich rzeczy nie powinno dochodzić w ogóle na trasie. Było to nie tylko nie sportowe, ale również niebezpieczne.

Robert Kaniewski, zawodnik PP Weteranów:

„Pierwszego dnia zawody przebiegły bardzo dobrze. Dojechałem na 3. pozycji, co uznałem za dobry wynik. Byłem z siebie zadowolony. Potem udałem się do noclegowni, aby zregenerować się na niedzielę. O tym, że protest został złożony, dowiedziałem się dopiero następnego dnia od kolegów i jak się okazało, awansowałem na drugie miejsce. Po ludziach poszła też informacja, że to niby ja składałem protest, ale głupio mi było się pod nim podpisać i poprosiłem o to kolegę, który zajął słabsze miejsce. Było to oczywiście pomówienie. Na starcie z nami stanął Mirosław Kowalski. Domyślałem, że będzie chciał się zrewanżować za swojego przyjaciela, na którego złożony był protest. Jednak tego, co działo się po starcie nie przewidziałem. Zaczęło się zajeżdżanie drogi, wypychanie z toru, blokowanie. W pewnym momencie, gdy zjeżdżałem z największego podjazdu, Mirosław Kowalski zaczął mnie dosyć agresywnie spychać i blokować. Bałem się o swoje zdrowie. To co robił było bardzo niebezpieczne. Próbowałem się od niego uwolnić, jednak jego umiejętności znacznie przewyższały moje i byłem na straconej pozycji. Próbowałem dowiedzieć się o co chodzi, ale nie uzyskałem odpowiedzi. W miejscach, gdzie była publiczność, Mirosław Kowalski jechał mniej agresywnie, ale i tak kibice zorientowali się, że jego jedynym celem jest blokowanie wybranych przez siebie zawodników. Wytrzymałem dwa okrążenia takiej jazdy, po czym zjechałem, aby chronić swoje zdrowie. Udałem się prosto do biura zawodów. Gdy w końcu udało mi się znaleźć W. Knapa, zostałem potraktowany bardzo niemiło, Powiedział, że jestem zbyt mało znaczącym zawodnikiem, a Mirek Kowalski jeździ całe życie i nie udowodnię mu jego niesportowego zachowania. Udało mi się również porozmawiać z sędzią głównym Lechem Wiśniewskim. Po wysłuchaniu mnie, obiecał porozmawiać z zawodnikiem. Gdy po wyścigu ja chciałem porozmawiać z Mirosławem Kowalskim, stwierdził, że możemy podziękować koledze za złożenie protestu na Stanisława Grygiela. Osobiście w protest nie byłem w ogóle zamieszany, Cała ta sytuacja wydaje się niemożliwa, sam nie mogę uwierzyć, że coś takiego miało miejsce. Szkoda, że traci na tym najbardziej nasza dyscyplina."

Artur Andrzejewski, fotograf, kibic:

„W sobotę po wyścigach złożyłem protest pod którym podpisał się kolega. Protest dotyczył złego koloru pól numerowych Stanisława Grygiela. Byliśmy w stanie odwołać naszą skargę, ale chamskie zachowanie pana Grygiela i jego kolegi pana Kowalskiego sprawiły, że nie tego nie zrobiliśmy. Następnego dnia na starcie klasy Pucharu Polski Weteran stał Stanisław Grygiel ze zmienionymi już tłami oraz Mirosław Kowalski. Przed startem zawodnik, na którego złożony był protest przybił sobie przysłowiową „piątkę” z zawodnikiem, który podpisał się pod protestem i nie było problemu. Chyba, że była to celowa mistyfikacja. Potem był start i zaczęła się zabawa. Dużo osób stało na ostatnim zakręcie przed metą i widziało wulgarne gesty pokazywane przez pana Kowalskiego. Blokowanie trasy zawodnikom, tłumaczył tym, że to nie jego wina, tylko motocykla, bo był niesprawny. W takim razie dlaczego nie zjechał, aby go naprawić? Władysław Knap lekceważył nasze skargi i powiedział, że i tak nie udowodnimy tego panu Kowalskiemu. Takie zachowanie zawodnika, trenera i sędziego zawodów jest chyba karygodne? Nie wiem dlaczego pan Kowalski tak się zachował...”

Mirosław Kowalski w całej tej sytuacji nie chciał się wypowiadać, żeby, jak sam zaznaczył, nie dolewać oliwy do ognia. Również dyrektor zawodów, Władysław Knap odmówił udzielania wypowiedzi w tym temacie.

W całym zamieszaniu jednym z decydujących punktów odniesienia jest jednak regulamin. Właśnie tam wyraźnie opisane są kolory tła i numerów startowych. Gdyby każdy, łącznie z zawodnikami i organizatorami, trzymał się jasno określonych zasad, które przecież mają regulować poprawny przebieg zawodów, taka sytuacja w ogóle nie miała by miejsca. W regulaminie opisane są też procedury zachowania w przypadku nieregulaminowego i niesportowego zachowania uczestników zawodów. Może jednak zapisy te są niewystarczająco jasne? Co wy sądzicie o całej sprawie?

NAS Analytics TAG

NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 10
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    NAS Analytics TAG
    na górę