Jay Leno testuje Mission R Electric Superbike
dzisiaj 10:21 Wiadomości
Patryk "Kosa" Kosiniak - demonstracja highside'u
dzisiaj 09:47 Wiadomości
|
Ten motocykl ma „Przygoda” w nazwie. Nie może nie sprawdzić się w turystyce. To niestety jest najlepsze enduro w trasę. Problem w tym, że spektrum jego zastosowań zostało bardzo okrojone. „Jezus Maria! To jest jak Tico!”. Tak moja sąsiadka zareagowała na GSa zaparkowanego pod domem. Fakt, ten motocykl jest tak duży, że sprawia, iż naprawdę duże motocykle wydają się małe. Prawdę mówiąc sprawia, że budynki wydają się małe. GS Adventure. Czy trzeba go w ogóle przedstawiać? Adventure to model BMW R1200GS, który stworzono po to, aby jego właściciele patrząc na globus śmiali się triumfalnie. To przyjazny olbrzym, który ma dawać ci poczucie „dam radę”. W maju jeździłem podstawowym modelem R1200GS stając się jego fanem, a może nawet wyznawcą. Adventure w założeniu miał być tym samym motocyklem w wersji XXXL. A okazał się czymś zupełnie innym. Czymś, co nie do końca chciałbym mieć i czymś, czemu z pewnością nie zrobię ołtarzyka. Czy masz prawo jazdy kategorii D? Główną różnicą w stosunku do zwykłego GSa jest rozmiar. Adventure ubrany w pełny zestaw kufrów, ze swoim orurowaniem i światłami przeciwmgłowymi (które są notabene wyjątkowo fajne) ośmiesza swoimi gabarytami Hondę Goldwing. Prowadzenie czegoś tak wielkiego daje uczucie znane kierowcom Range Roverów i Hummerów. Na wszystko patrzysz z góry, wszyscy są mniejsi, a ty jesteś tutaj szefem. Sprawa Smoleńska jest mniej sporna, niż kwestia wzornictwa GSów, dlatego też pominiemy ten temat. Mnie motocykl się podoba, mimo, że przywodzi na myśl to, co pozostało ze zgruzowania w wypadku kilku innych sprzętów. Są tu pewne elementy, które motocyklowych estetów doprowadzą do szaleństwa, ale są też takie, które dobrze byłoby ustawowo montować w każdej maszynie zjeżdżjacej z taśmy. Zdecydowanie najgorsze, co wiąże się z Adventurem to wsiadanie na niego. Siedzenie od gleby znajduje się w odległości 890 lub 910mm, co na pierwszy rzut oka wydaje się wartościami w miarę normalnymi dla podróżnych enduro. Kanapa, bo to już nie siedzisko, jest jednak bardzo szeroka, co uprzyjemnia życie w trasie, ale w mieście, na światłach już zdecydowanie nie. Nie wiem, jak długie nogi są wymagane, aby oprzeć całą stopę na ziemi, ale ja takich nie posiadam. Marcin Gortat? Piotr Gruszka? Może. All Inclusive GS ma wszystko. Pod względem wyposażenia żaden inny sprzęt w klasie nie może się równać z BMW. To nie nieprofesjonalne słodzenie, ale po prostu stwierdzenie faktu. Pomijając olbrzymią przestrzeń bagażową, ABS, kontrolę trakcji, podgrzewane manetki, handguardy, wskaźniki wszystkiego co się da i deflektor między boczną owiewką a szybą (!) mamy zawieszenie ESA II, którego ustawianie można spokojnie uznać za grę komputerową. Sport, Normal i Comfort to podstawowe opcje, ale mamy także Hard i Soft, solo, z pasażerem, solo z bagażem i dwie osoby z bagażem. Mało tego, można ustawić zawieszenie według tego, gdzie się teraz jest, np. w górach. Co spowoduje pojawienie się ikonki gór na komputerze pokładowym. Zawieszenie jest o 20mm wyższe niż w modelu podstawowym i absorbuje nierówności jeszcze lepiej. To nadal w pewien sposób szokujące, jak motocykl takiej wielkości potrafi w tak sprawny sposób jeździć po zakrętach. Zawias w tryb Sport i spokojnie można uderzać w serpentyny bez obawy, że stanie się coś złego. W najgorszym przypadku przytrzesz kufrem o asfalt. Co jest akurat w dziwny sposób satysfakcjonujące. Vorwärts! (nie mogłem się powstrzymać przed napisaniem czegoś po niemiecku…) To trochę dziwne, ale mimo, że Adventure wyposażony jest w identyczny silnik co model podstawowy, miałem wrażenie, że motocykl jest bardziej dynamiczny. Reakcja na dodanie gazu, przyspieszenie z dolnych i średnich obrotów, elastyczność i ogólna chęć do energicznej jazdy. Wszystko to wydaje się o dosłownie jeden procent lepsze. To, co teraz napiszę, może być szokiem i łopatą do wykopania sobie własnego grobu, ale GS Adventure jest jednym z najlepiej-idących-na-koło motocyklem na rynku. Chcesz się popisać? Zapomnij o swoim Super Duku czy Speed Triplu. Daj Beemce zestaw kufrów, wyłącz kontrolę trakcji i odwiń gaz praktycznie od wolnych obrotów. Panny na przystanku będą myślały, że ktoś postawił na gumę Wawel. Chęć do pokazywania spodu silnika bierze się z innego rozkładu mas i nieco innej geometrii podwozia. Co by to nie było, fakt jest taki, że Adventure strzela przednim kołem w powietrze dużo chętniej, niż niektóre motocykle pod tym kątem zaprojektowane. Ja nie mam nic przeciwko. Załadowany, zatankowany motocykl tworzy olbrzymią masę, której znaczna część znajduje się w górze. Wysoki środek ciężkości sprawia, że przerzucanie tego kolosa przez zakręty, nawet dramatycznie wąskie to sama przyjemność. Zwykły GS jeździ zwinniej i sprawniej, ale matki fizyki nie da się oszukać. Epicentrum tego motocykla jest jego zbiornik paliwa. Tak, zbiornik paliwa. Pod niego zbudowano całą resztę. Wpompujemy do niego 33 litry benzyny, która przy śmiesznym spalaniu boxerów może posłużyć nam nawet na 600 km. Nie wiem, jak oni to robią, aby dwa ogromne tłoczyska wielkości donic przepalały tak niewielką ilość paliwa. Nasza testówka była obuta w opony, które są rozsądnym kompromisem między szosą, a opcją wjechania w lekki teren. Może wyjaśnijmy to raz na zawsze, co? GS wjedzie w teren. Zawieszenie zawsze da radę. Nie ma takiej rzeczy, po której byś nie przejechał. Limit zanurzenia jest wręcz kosmiczny. Adventurem można zapuścić się w zakazane obszary lasu, ale jazda tam będzie trudna. Bardzo trudna. Tak ciężki motocykl z tak wysokim środkiem ciężkości czuje się w hardkorowym offroadzie jak Zbigniew Chlebowski przed komisją hazardową. Motocykl o nazwie „Przygoda”. Bardziej sugestywnie już się nie da. Każdy ma swoje preferencje co do motocyklowej turystki. Jedni lubią hiper-sportowe klimaty Hayabusy, drudzy powiew frędzli w jakimś osakwowanym Harleyu, a jeszcze inni Chrisa Rea pieszczącego bębenki uszne z pokładowego radia w Goldwingu. Jedną z pozostałych grup są fani turystycznych enduraków. Tu nie chodzi o to, aby te motocykle przypominały KTMa Tadka Błażusiaka. Chodzi o zapewnienie kierowcy mentalnego ubezpieczenia. Świadomości, że może tym motocyklem pojechać w dowolne miejsce na globie. Nie trzeba jechać polami, lasami, preriami, pokonywać rzek, podjazdów etc. Ale chce się mieć świadomość, że można. I tutaj dochodzimy do kulminacji. Do napiętego worka wniosków, który ma wybuchnąć. Adventure miał być królem turystycznych enduro i mu się to udało. Wady można w nim znaleźć będąc tylko i wyłącznie subiektywnym, przez swoje widzimisię. Ktoś przykładowo może nienawidzić boxerów, dlatego uzna, że Triumph Tiger 1050 jest lepszy. A zapewniam, że nie jest. Z R1200GS Adventure jest jak z kinem domowym. Chcesz je kupić, szukasz opinii na jego temat i wszystkie wskazują na jeden konkretny model, który jest chwalony przez znaczną większość komentujących i jest wypadkową ich opinii. Ale tak naprawdę nieco mniejsze kino domowe, bez wielkich, przepastnych głośników i szpanerskiej podstawki pod telewizor spełni w zupełności twoje oczekiwania. Osobiście nie kupił bym Adventure’a. Wbrew pozorom, ma bardzo zawężony wachlarz zastosowań, nadaje się wyłącznie w trasę. Model podstawowy także, ale oprócz tego jeszcze bardziej słodko jeździ po zakrętach, jest dużo lżejszy, praktycznie tak samo wyposażony, z niższą kanapą i większą pewnością siebie w mieście. Jeśli marzy ci się podróż w głąb Azji albo wzdłuż równika, nie zastanawiaj się. Kup Adventure. Ale jeśli nie… Dane techniczne
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
KOMENTARZE (35) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Prawdziwą przygodą to jest stawianie tego ustrojstwa na koła po glebie, tak po 3 razach na ogół się odechciewa PRZYGODY...Uterenowiony turystyk brzmi lepiej. Za to fakt, Tico przy nim się chowa.
odpowiedzBMW dostanie w dupsko...od kiedy wyszedl Triumph Tiger 800!!! Brawo Anglia tak trzymac
odpowiedzsiedzialem juz na tym...moze nie do gs 1200 ale juz napewno dla f 800... swietne moto
odpowiedzPoręczność w zakrętach. Ten motor łatwo się przerzuca w zakręty nie dlatego że ma "wysoko srodek ciężkości". Wręcz przeciwnie - ma nisko środek ciężkości a to przez nisko połozone cylindry - silnik boksera Łatwo się ... » czytaj dalej
odpowiedzWidać że mało wiesz o budowie motocykli. Im wyżej środek ciężkości, tym lepsza zwrotność. W sportach podnosi się go (właściwie to ustala na określonej wysokości), aby łatwo wprowadzało się je w zakręt. W chopperach gdzie... » czytaj dalej
odpowiedzo kurde, proszę, przytocz mi te prawa mechaniki które mówią że im wyżej środek ciężkości tym łatwiej się go przerzuca, bo poczułem się głupi.
odpowiedzAleż proszę. Pochylenie motocykla w technice skręcania za pomocą przeciwskrętu polega na "wyciągnięciu" śladu opon spod maszyny w kierunku przeciwnym niż sprzęt ma się pochylić. Pochylenie motocykla to de facto jego... » czytaj dalej
odpowiedzPrzepraszam, tam gdzie jest sinus kąta powinien być chyba sinus połowy kąta.
odpowiedzA czy to nie jest trochę tak że an jedne tory ustawia się niżej srodek ciężkości, tam gdzie potrzebna stabilność na prostej i gdzie sa szykany bo właśnie wtedy jest łatwiej przerzucić moto z 1 strony na 2, a tam gdzie sa... » czytaj dalej
odpowiedzRzeczywiście silnik przesuwa sie w ramie, aby zmienic zachowanie motocykla. Czasem potrzeba zwrotności, czasem stabiności. Zmieniając kąty i konfigurację zawieszenia mozna także istotnie wpływać na zachowanie motocykla. W... » czytaj dalej
odpowiedzMnie GS przekonał po obejrzeniu "long way round", swoją drogą masa była największym problemem a ADV jest jeszcze cięższy. Ale to i tak jest sprzęt, jeżeli chcesz objechać świat...
odpowiedz..."Adventurem można zapuścić się w zakazane obszary lasu, ale jazda tam będzie trudna". Moim zdaniem powinna być NIEMOŻLIWA bo to las, po którym przynajmniej w naszym kraju jeździć bez odpowiedniego pozwolenia nie można. ... » czytaj dalej
odpowiedzLUDZIE POLECAM TEST MARIEGO ,, ZJEDZIŁ TYM SPRZETEM PÓŁ PLANETY ,, I POWIEDZIAŁ JEDNO ,,,, TE CHOLERNE CYLINDRY Z BOKU ,, PO PROSTU ZA SZEROKO WYSTAJĄ ,,I TO NIE RAZ UTRUDNIAŁO MU PRZEPRAWY ,, JA SIE POD TYM PODPISUJE
odpowiedzdlaczego nie wspomina się o Moto Guzzi Stelvio 1200 NTX jako konkurenta BMW?
odpowiedzBo nikt tym nie jeździ :) Pewnie dlatego, że nie działa :P:P
odpowiedzEee według zapowiedzi miały być panienki a tu znowu jakiś Krautrad
odpowiedzFajny GS fajny , czekam na Crosstourera i Adventurera, będzie w czym wybierać!
odpowiedzTa ja tez myslalem zeby czeakac ale Honda zapowiada sie bardzo ciezko, wiec to nie to czego ja szukalem. Honda to bedzie taki VW Touran, a GS jest jak Toyota Land Cruiser. Honda bedzie super na czarnym ale piz...... » czytaj dalej
odpowiedzNo niestety takie już są te hondowskie turystyki. W Goldwingu zmienili lakier i lampy, stwierdzili " No Goldwinga mamy z głowy!". Prawdopodobnie to samo stanie się z Pan Europeanem i Deauville. Co do Crosstourera, wolałbym... » czytaj dalej
odpowiedzBrakuje foty gdzie stoi przygoda obok standardowego, dało by to jakieś wyobrażenie o tych rozmiarach.
odpowiedzTo jest prawdziwe enduro, moimi GSami jezdzilem w naprawde trudnym terenie i dawaly rade, fakt troche sie popsuly ale zawsze wracaly o wlasnych silach do domu. Krol jest jeden ...... GS ADV.
odpowiedzO ile masz 2.50 wzrostu i brak leku wysokości bo na GSie Adv jeśli przejrzystość powietrza nie jest idealna to z siodełka ziemi nie widać ;) A do terenu wymyślono KTM Adv R.
odpowiedzTo jest prawdziwe enduro, moimi GSami jezdzilem w naprawde trudnym terenie i dawaly rade, fakt troche sie popsuly ale zawsze wracaly o wlasnych silach do domu. Krol jest jeden ...... GS ADV.
odpowiedzŚwietnie napisane. Moim zdaniem z tym GS jest tak jak z nowym mega terenowym autem nikt albo prawie nikt nie wyda worka kasy na cacko które porysują mu krzaczory. Lepiej kupić 10 letnią Hondę i nie rozpaczać że wysiadł ... » czytaj dalej
odpowiedzPełna zgoda, ale BMW jest synonimem tego, że objedziesz tą tajgę wzdłuż i wszerz i nic nie nawali. Choćby po to ma napęd wałem, żebyś nie musiał serwisować łańcucha, jak w rzeczonej dziesięcioletniej hondzie... Gdybym mial... » czytaj dalej
odpowiedzAkurat wały napędowe walą się w GSach na potęgę a firma udaje że problemu nie ma. Strategia chyba działa skoro ludzie myślą że w GSach nic nie nawala.
odpowiedzTo pewnie dlatego moim nowiutkim GSem prawie nie wyjezdzalem z warsztatu... Ostatnie bezawaryjne BMW wyszlo z fabryki przed 2004 rokiem. pozdr,
odpowiedzZgadzam się z Nano, Adventure wlasnie dlatego tyle kosztuje, bo kupujesz nie tylko motocykl, ale całą tą pewność, że będzie służył wiele lat bez grzebania w gaźnikach 10 letniej hondy
odpowiedzStare Hondy sa naprawde juz stare i zuzyte, legenda Africa Twin to juz przeszlosc. Te pare sztuk ktore zostalo to niedobitki, ktore z czase sie zupelnie zuzyja. Obecnie poza BMW nikt nie robi prawdziwych turystykow... » czytaj dalej
odpowiedzPan wybaczy ale nie wie co mówi. Przejechałem Africa Twin całą Afrykę. Spotkałem panów na BMW. Głownie na lawetach :) w krajach do których przejeżdżania rzekomo te sprzęty zostały stworzone nie ma serwisów BMW... A młotkiem... » czytaj dalej
odpowiedzCo do napraw to zgadzam się w 100%. GS to dobre moto na europejskie asfalty i szutry. Stanowczo za ciężkie na teren. W turystyce międzykontynentalnej Africa Twin ma duże grono miłośników- i pewnie nie bez powodu. Ja... » czytaj dalej
odpowiedzprawda ,zeby taki ktm 990 byl ale servis maja masakrycznie drogi, swietnym rozwiazaniem moze okazac sie honda crosturer
odpowiedzTen GS w teren wjedzie ale z niego nie wyjedzie. W katalogu akcesoriów powinna być 3-tonowa wyciągarka :)
odpowiedz