tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 to był tylko cytat z - chyba 2010 r.- - komentarz
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: z 08.10.2013 15:14

Spoko,teraz zrozumiałem, w pełni się zgadzam :D Korzystając z okazji trochę się wypłaczę (to w końcu anonimowe forum i mogę wygłosić treści, zwłaszcza nieco bardziej zdumiewające). Faktem jest, że dziennikarze, zostawiają sporo do życzenia (nie tylko ostatnio). Kilka razy już miałem tak, że przeczytałem kilka artykułów, wydawało mi się, że coś tam niby wiem, a jak przyszło do spotkania twarzą w twarz ze sprzętem i jego właścicielem, to wrażenia były mocno rozbieżne. "Dziennikarze" są strasznie tendencyjni i powierzchowni, a są to ludzie którzy kształtują światopogląd (nie dotyczy to akurat tylko dziennikarzy motoryzacyjnych). Widzieliście kiedykolwiek dziennikarza który rozebrał owiewki, i poprosił spawacza o opinię co do jakości wykonania spawów? Ja też nie, ale o tym, że zmieniona jest geometria to zawsze informacja się znajdzie (to akurat ważna informacja, ale niepełna, tzn. co u licha chciano osiągnąć, w którą stronę, czy chcieli osiągnąć stabilność przy wysokich prędkościach czy co). Chyba tylko KOKKINA FEGARIA sili się, żeby opukiwać trochę sprzęt (tak łapami, czy aby jest wystarczająco mocno zbudowany), ale wszyscy mówią o tym jaka jest jakość wykonania na podstawie chyba koloru lakieru, i tego jak miękkie są plastiki. Ew. stwierdzają, że: "To co początkowo uznać można za przejaw oszczędności okazuje się dość przemyślanym posunięciem. Wyobraźcie sobie wspinaczkę na granicę albańsko-grecką, kiedy zapada zmierzch, pada deszcz, później grad, a na końcu śnieg. Do tego zaczynacie marznąć bo temperatura spada do 5*C, do tego rozpruliście kombinezon przeciwdeszczowy, woda leje się po Was strumieniami i akurat teraz musicie wymienić żarówkę." (cytat z testu znalezionego w necie) No proszę was, czy to oznacza, że będzie mniej rdzewiał bo ma 3 warstwy lakieru zamiast 2, czy to oznacza, że ma hermetyczne kostki elektryczne, zamiast zwykłych, czy to wyjaśnia stopień skomplikowania serwisu i ewentualnych kosztów, czy mówi nam to cokolwiek o tym ile faktycznie można zapakować na sprzęt i ten stabilnie się zachowuje, czy daje nam to informację o tym po jak głębokiej rzece da się przejechać? Nie, prawdopodobnie to co wydaje się być przejawem oszczędności jest przejawem oszczędności, wierzcie mi, da się zrobić coś tak, żeby było starannie wykonane i jednocześnie łatwe w serwisie. Każdy kto ma prawojazdy kat A, umie rozróżnić motocykl od krowy, konia i taczki, kto przejechał co najmniej 300 km w życiu może pisać artykuły. Artykuły dla ludzi pracujących w ZUS-ie, którym chce się wydawać, że mają jakąś wiedzę. Skutkiem czego zamiast mieć świadomych konsumentów, zaczynamy mieć bandę (za przeproszeniem) gównozjadów, którzy dziwią się, że w trzy letnim japońcu* zaciera się korbowy (wcale nie katowanym), albo w trzyletnim motocyklu (również japońskim*, poj 1000), po glebie i zawiezieniu do spawaczy ci stwierdzają, że motocykl był już spawany, bo takich "kleksów zamiast spawów" to żadna fabryka by nie wypuściła, na co chłop odpowiada: panie ale mam go od nowości i nigdy nie leżał. Wiem, że nie da się w pełni sprawdzić sprzętu w ciągu trzech dni, ale postarajcie się być nieco bardziej dokładni, zamiast wymyślać co nóż nowe błyskotliwe i przezabawne teksty (co zresztą jako tako wychodzi). *Celowo nie pisałem jakie to sprzęty, bo posrałbym się bardziej niż po tatarze ze znanej firmy (gdzie akurat pewnie ta firma miała rację).To na dziś się napisałem.

Odpowiedz

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę