| Charakterystyczna pozycja, mocno wyeksponowany silnik, kształtny zbiornik paliwa, szprychowe koła, czyli wszystkie elementy, dzięki którym miłośnikom chopperów zaczyna szybciej bić serce Ktoś, kto zaczyna, bądź chce zacząć swoją karierę motocyklową, zasięga najczęściej opinii na temat sprawdzonych sprzętów, szpera w Internecie. Trafia wtedy zazwyczaj na wypowiedzi potwierdzające fakt, że Suzuki GS500, Kawasaki ER5, Honda CB500 czy Yamaha XJ600 są świetnymi kandydatami na tzw. „pierwszy sprzęt". Trudno się nie zgodzić. Są to motocykle przyjazne, łatwe w prowadzeniu i opanowaniu, mało awaryjne, tanie w utrzymaniu. Jest tylko jeden problem. Wszystkie należą do tego samego gatunku - naked bikeów. Co w przypadku, gdy początkujący motocyklista chce inaczej ukierunkować swoją pasję? Co, jeżeli kocha klimaty „Easy Ridera", gulgot widlaka, charakterystyczną, chopperową pozycję za sterami, to niesamowite poczucie wolności? Prędzej czy później natknie się w czasie swoich poszukiwań na Yamahę Virago 535, choppera dla początkujących. Historia W naszych rozważaniach zajmiemy się modelem Virago 535, ponieważ pozostałe wersje są w Polsce mało popularne. Owszem, można znaleźć oferty sprzedaży 125, 250, a nawet 1100, ale te pojemności nie cieszą się taką popularnością jak 535. Pierwsza Yamaha Virago 535 została zaprezentowana w 1988 roku i od razu cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Nic dziwnego. Miła dla oka sylwetka, przyjemny, odpowiednio dynamiczny silnik i łatwość użytkowania to elementy, dzięki którym Virago zyskała sobie rzeszę fanów. Wadą był zbiornik paliwa, a w zasadzie jego nieobecność w miejscu, w którym powinien się znajdować. Zbiornik „właściwy" znajdował się pod kanapą. Co więcej miał on absurdalną pojemność 8,8 litra. Na szczęście tą przykrą przypadłość poprawiono rok później, czyli w 1989. Bak, który do tej pory pełnił funkcję wyłącznie ozdobną, miał teraz pojemność 4,9 litra, co w sumie dawało 13,7 litrów paliwa. No cóż, nie był to porażający wynik, ale zawsze jakaś poprawa. Na kolejne zmiany trzeba było czekać aż 7 lat. W 1996 roku zmodernizowano układ zapłonowy oraz wydechowy w celu poprawy elastyczności silnika. Zmiany dotknęły także skrzyni biegów, dzięki czemu zmiana przełożeń odbywała się bardziej płynnie. Virago została również lekko zmodernizowana od strony wizualnej. Pochromowano lusterka i nadano motocyklowi nowe malowanie. Dla chętnych dostępna była także wersja S, z dwubarwnym, metalicznym lakierem oraz większą ilością chromu. Jedyną wadą była spora różnica w cenie w porównaniu do podstawowej wersji. W roku 1998 Virago otrzymała chromowane pokrywy silnika i od tego momentu była produkowana bez zmian. Born to be wild W modelu Virago można się zakochać. Swoim wyglądem mocno nawiązuje do klasycznych chopperów, a to ogromna zaleta. Pokaźne przednie, szprychowane koło, mnóstwo chromu, duża, wygodna kanapa, zbiornik paliwa kojarzący się z oldschoolowymi, customowymi maszynami zza oceanu, wyeksponowany silnik w układzie V. To wszystko sprawia, że Virago jest po prostu ładna. Powszechnie jednak wiadomo, że nie ma róży bez kolców. Ten motocykl wyzwala silne odczucie miniaturowości. Nie chodzi o to, że sam jest mały, bo nie jest. Zasiadając jednak za sterami do kierowcy dociera świadomość nie tylko tego, że to pięćsetka, ale co gorsza wielu wydać się może, że jadą na egzaminacyjnym Suzuki GN250 i za chwilę usłyszą komendę skrętu w lewo. Jest to o tyle dziwne, że patrząc na ten sprzęt zaparkowany na ulicy, jesteśmy dalecy od stwierdzenia, że „to jest małe". Są profile, z których Yamaha Virago wygląda wręcz muskularnie, zwarcie, jednak wciąż lekko. To jedna z cech rozpoznawczych koncernu Yamaha, zauważalna też w obecnych motocyklach tego producenta. Wrażenie muskularności nieco słabnie po zajęciu miejsca za kierownicą, kiedy to kolana okazują się być zaskakująco blisko siebie. Niezależnie od tych dywagacji Yamaha Virago dobrze wygląda. Jest schludna i bardzo klasyczna. Właściciela będzie przepełniała radość, kiedy będzie szedł do garażu, aby w ciepłe, niedzielne popołudnie zrobić sobie wycieczkę. Postawiona przed zajazdem czy knajpką, również spowoduje tzw. „niekontrolowany banan na twarzy". Seryjne = złe Takie hasło przyświeca wielu właścicielom Virażek. To jeden z najczęściej przerabianych motocykli w tej klasie. Czasami przeróbki ograniczają się tylko do zmiany kierunkowskazów czy zamontowania frezowanych podnóżków, a czasami ma miejsce ostry customizing. Cięcie ramy, skracanie tyłu motocykla, montowanie dragbarów, spacerówek, zmiana zawieszenia, aż po ekstremalne rzeczy jak np. zrobienie z Viragi trajki (co jest trochę bez sensu, mamy przecierz do dyspozycji tylko 45 KM, ale o gustach i motywach się nie dyskutuje). Oczywiście poza tematem przeróbek, można przejrzeć szeroką ofertę części akcesoryjnych. Znajdziemy w niej m.in. sakwy, turystyczne szyby, sissy bary i wiele innych. Gama możliwości ulepszenia swojego motocykla jest niezwykle szeroka i co najważniejsze, Virago jest bardzo podatna na wszelkie zmiany wizualne. Serce jak dzVon Na pierwszy rzut oka, wydaje się że mamy do czynienia z dzwoneczkiem, a nie dzwonem. Będziemy jednak mile zaskoczeni. Widlasty silnik o pojemności 535 cm3 ma moc 45 KM przy 7500 obr/min. Nie ma co narzekać na moment obrotowy, wynoszący 46 Nm przy 6000 obr/min. To w zupełności wystarcza do poruszania się w ruchu miejskim, ale także w trasie zapewnia dobre osiągi. Oczywiście z wyprzedzaniem sznura samochodów na autostradzie nie powinniśmy przesadzać. Na Virago 535 można rozpędzić się do 160 km/h, ale podróżowanie z taką prędkością jest wielce nierozsądne. Prawdę mówiąc, kto kupował by taki motocykl z myślą o biciu kolejnych rekordów prędkości? Ten sprzęt lubi dostojne nawijanie kolejnych kilometrów, bez nerwów i pośpiechu. Silnik nie ciągnie od samego dołu jak czołg, moc jest oddawana jakby niepostrzeżenie, ukradkiem. Nie oznacza to, że nie da się dynamicznie przyspieszyć przy szybko rosnących obrotach silnika i silnych wibracjach, co tak cenią niektórzy zwolennicy V-ek.
|
|
| Zawieszenie i osprzęt Podwozie, jak to bywa w chopperach, jest zestrojone komfortowo, czyli miękko. Przód przy ostrym hamowaniu lubi dać nura. Ostre łojenie na krętej, górskiej drodze? Nie sądzę. Regulację przewidziano tylko jeżeli chodzi o tył. Czynność ta odbywa się za pomocą zapadki, którą przesuwamy na tylnym amortyzatorze. „A" oznacza zawieszenie bardzo miękkie, „E" bardzo twarde, natomiast „B" - standardowe położenie. Strojenie to oczywiście należy wykonać na obu elementach resorujących, aby uniknąć zaskoczenia i nieprzyjemności w czasie jazdy. Znajdują się w tym motocyklu także hamulce. Jednak powinniśmy do nich znacznie ograniczyć zaufanie. Pojedyncza tarcza o średnicy 298 mm z zaciskiem dwutłoczkowym oraz bęben tyłu. W motocyklu ważącym ok. 200 kg to przeciętna perspektywa. Skutecznie zniechęca to też do prób osiągania prędkości maksymalnej. Kokpit, o ile w ogóle możemy użyć takiego słowa, jest bardzo ubogi. Przed sobą mamy jedynie prędkościomierz oraz cztery kontrolki w wyjątkowo obskurnej obudowie. Nieco pod nimi znajdują się dwie sterczące obudowy filtra powietrza, które w rzeczywistości są tylko atrapą. Tak, skojarzenia z V-Maxem są jak najbardziej uzasadnione. Eksploatacja szeroko pojęta Opisywanie walorów użytkowych Virago pod kątem jazdy w mieście mija się trochę celem. Kiedyś jednak nastanie chwila, kiedy będziemy zmuszeni do przejazdu przez większą bądź mniejszą metropolię. Nie powinniśmy się raczej uciekać do szaleńczego slalomu pomiędzy samochodami, aczkolwiek przejeżdżanie między nimi w korku nie powinno stanowić większego problemu. W miarę wąska kierownica i nisko położony środek ciężkości zdecydowanie pomagają w takich manewrach. Oczywiście powinniśmy bardziej uważać ze względu na wcześniej wspomniane hamulce. Dobra, wyjechaliśmy z miasta, przed nami dwupasmówka, nad nami błękitne niebo i przygrzewające słoneczko. Na horyzoncie powoli staje się widoczny zarys pasma górskiego. Tutaj Virago jest w swoim żywiole i zachowuje się nad wyraz poprawnie. Nie będziemy musieli martwić się o wężykowanie podczas podróżowania z większą prędkością, nawet jeśli jedziemy z większą ilością bagażu czy pasażerem. No właśnie, pasażerem. Ten bowiem nie ma łatwo. Jego część kanapy nie jest już tak miękka, jak kierowcy. Seryjnie nie przewidziano też żadnego oparcia, więc osoba która zdecyduje się tam usiąść, musi bardzo kochać kierowcę i motocykle. 535 jest z reguły oszczędnym motocyklem. Przy wersji całkowicie odblokowanej i prędkości „spacerowej" powinniśmy bez trudu osiągnąć 5 litrów na setkę. Jeżeli jednak ktoś bardzo chce mieć te 160 km/h na blacie, musi się liczyć z podwojeniem tej wartości. Choroby wieku dziecięcego Yamaha Virago 535 posiada w zasadzie tylko jedną typową wadę. Jest to kranik paliwa, który umieszczono pod dolnym zbiornikiem, nad wahaczem. Ma on dwie pozycje: on i off, a w jego środku znajduje się przełącznik elektromagnetyczny. Z kranika odchodzą dwa przewody, które zbiegają się w przełączniku w prawej rączce kierownicy, którym właśnie przestawiamy kranik paliwa na rezerwę. Niby wszystko fajnie i wygodnie, ale urządzenie to było wyjątkowo podatne na wilgoć i nie mówię tu o wylaniu nań wiadra wody. Wystarczyło zostawić motocykl na zewnątrz po deszczu i kranik przestawał działać. Rozwiązania do tej sytuacji są trzy: 1 - zmarnować godzinę na wyciągnięcie dolnego zbiornika i próby naprawy, 2 - wymienić kranik, 3 - pogodzić się z faktem, że w zbiorniku zawsze zostanie 2,5 litra benzyny i zapomnieć o całym problemie. Oprócz tego zdarzały się uszkodzenia regulatora napięcia, ale nie były one tak uciążliwe, jak wspomniany kranik paliwa. Kupujemy używaną Virago Yamaha Virago 535 posiada wyjątkowo wytrzymały i niezawodny silnik. Przy zakupie oczywiście powinniśmy sprawdzić, czy interesujący nas egzemplarz nie uczestniczył w crash teście. Na szczęście jednostka napędowa jest wąska, więc ewentualny szlif czy gleba parkingowa nie powinny narobić większych szkód dla samego silnika. Oprócz tego, powinniśmy sprawdzić, w jakim stopniu właściciel dbał o swoją maszynę. Czy regularnie wymieniał płyny i części eksploatacyjne oraz serwisował maszynę. Ważną sprawą jest też moc, jaką maszyna dysponuje. Virago były oferowane z mocą 27, 34 i 45 KM, więc powinniśmy sprawdzić, z którą wersją mamy do czynienia. „Bohaterska Dziewica" To właśnie oznacza słowo Virago. Nie będę się rozwodzić na temat „dziewiczości" tego motocykla. Czy jest on zatem bohaterski? Uważam, że w pewien sposób tak. Virago to taka gwiazda wśród Yamah, zaprojektowana z ambicjami bycia pełnoprawnym chopperem. Wiele wskazuje, że twórcom się udało. Charakterystyczna pozycja, mocno wyeksponowany silnik, kształtny zbiornik paliwa, szprychowe koła, czyli wszystkie elementy dzięki którym miłośnikom chopperów zaczyna szybciej bić serce. Pomińmy konkurencję dla Virago pod kątem „pierwszych sprzętów", a skupmy się na „bratnich" rywalach". Mamy więc Hondę Shadow 600, Suzuki Intrudera 600 i Kawasaki EL500. Każdy z tych motocykli ma swoje wady i zalety w różnych proporcjach, różne moce i parametry. Ale czy każdy posiada urok Virago? Bezawaryjny silnik, ciekawy wygląd, wygodę użytkowania, niewielkie koszty eksploatacji, ogromną ilość egzemplarzy sprzedaną na całym świecie, dobrą opinię wśród motocyklistów? Słowo „bohaterska" wydaje się w pełni uzasadnione.
|
|




















Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze