Yamaha FZ1 to w chwili obecnej jeden z najmocniejszych golasów na rynku. Postanowiliśmy sprawdzić, co maszyna ta oferuje poza mocą. Moja przygoda z FZ1 rozpoczęła się odrobinę zabawnie. Gdy odbierałem kluczyki od tego sprzętu, napomknięto mi, że jest to sprzęt dla ludzi bez problemów emocjonalnych. Później przez dłuższą chwilę czułem na sobie wnikliwe spojrzenie, pełne wątpliwości, czy aby na pewno spełniam ten warunek... Czarny charakter Reklama Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »Gdy w 2001 roku w salonach sprzedaży pojawiła się Yamaha FZS 1000 Fazer, wszyscy zrozumieli, że oblicze dużych sportowo-turystycznych motocykli ulega nieodwracalnej zmianie. Technika pochodząca w prostej linii ze sportu znalazła błyskawiczne zastosowanie w motocyklu dla tych, którzy niekoniecznie czują zew toru wyścigowego. W taki oto sposób powstał wygodny i praktyczny motocykl turystyczno-sportowy o znakomitych osiągach. Od chwili prezentacji dużego Fazera świat motocykli zmienił się jednak znacznie, głównie w kierunku szeroko pojętego „lansu". Przy budowie motocykli coraz więcej mają (niestety?) do powiedzenia styliści oraz spece od marketingu. W ten oto sposób bardzo udany, praktyczny motocykl zamienił się w motocykl mało praktyczny, który i o ironio... jest mimo wszystko udanym produktem! Rzućmy okiem na to, co spłodzili wizażyści i kreatorzy motocyklowej mody. Piekielny charakter testowanego egzemplarza aż nadto podkreślało czarne, złowrogie lakierowanie. Gdy jednak zaczniesz przyglądać się uważniej FZ-towi, od razu wychwycisz więcej detali przyprawiających o ciarki na plecach. Mocarnego silnika z R1 nie zakrywa nawet listek figowy. Tutaj wszystko jest na wierzchu. Ogromna chłodnica, masywne rury wydechowe i rzecz jasna sama jednostka napędowa. Aluminiowa rama subtelnie obejmuje silnik od góry. Jeśli mam być szczery, to nowy FZ1 nie podobał mi się zbytnio, gdy oglądałem go po raz pierwszy na prasowych fotografiach. Wydawał się trochę za bardzo „przekombinowany". W rzeczywistości jednak golas Yamahy przedstawia się zgrabnie, proporcjonalnie i zadziornie. W oczy natychmiast rzuca się bardzo wysoka jakość wykonania wszystkich detali. Świetne spasowanie części, wysokiej jakości materiały, nieskazitelne powłoki lakiernicze i czyste spawy - palce lizać! Pięknie prezentuje się solidny wahacz tylnego zawieszenia. Zaufanie budzą grube rury przedniego widelca. Ogromne hamulce ze słynnymi już monolitycznymi zaciskami Yamahy cieszą oko. Pytanie jednak, po co to wszystko w golasie, którego teoretycznie nie zbudowano do wyścigów i ekstremalnego wysiłku? Odpowiedź na to pytanie dostajesz już chwilę po tym, jak ruszasz tym potworem z miejsca, ale o tym za chwilę. Co by nie mówić, zasiadając za sterami FZ1 od razu otrzymujesz czytelny komunikat, że tutaj nie będzie żartów. To co wydobywa się z układu wydechowego wprawia w drżenie nie tylko podłoże, ale także kolana i dłonie kierowcy. Przycięty maczetą tłumik na żywo wygląda bardzo zgrabnie i do tego brzmi lepiej, niż niejedna akcesoryjna wydumka. Nie rozmiary, a technika... Koniec z gapieniem się. O tym, co kryje w sobie nowa Yamaha FZ1 pisaliśmy już szczegółowo w naszym serwisie. Dziś kwestie techniczne ograniczamy do niezbędnego minimum i skupiamy się na tym, jak ten sprzęt radzi sobie na drogach i ulicach IV Rzeczpospolitej. Że nie będzie miał lekko, wiemy już z szumnych zapowiedzi Wydziałów Ruchu Drogowego z terenu całego kraju prawa i sprawiedliwości. Rzut oka pod kieckę Gdy zdrowy samiec widzi fajny sprzęt po raz pierwszy, to zawsze najpierw patrzy na „zawias". Nikt się do tego głośno nie przyzna, ale takimi stworzyła nas natura. Kilka słów wypada zatem poświęcić podwoziu nowego motocykla. Szczegóły techniczne już na pewno znacie z prezentacji tego modelu, jaką dla was przygotowaliśmy wiosną tego roku, pora teraz na weryfikację zapowiedzi konstruktorów z uliczną rzeczywistością. Poprzednia generacja litrowych Fazerów nie dawała podstaw do krytyki, jeśli chodzi o zawieszenia. Co prawda z przodu zainstalowano klasyczny widelec, ale dysponował on wystarczającym zakresem regulacji i dobrze dostrojony zapewniał niezłą kontrolę nad tym, co działo się z przednim kołem. Podobnie było z tylnym aluminiowym wahaczem. Solidna, japońska robota. Nowy produkt Yamahy jest w tym zakresie dużym krokiem do przodu. W przednim zawieszeniu znalazł się solidny widelec USD do złudzenia przypominający rozwiązanie ze sportowej R1. Podobnie zresztą jak w przypadku R1 prowadzenie jest znakomite. Nie inaczej sprawa przedstawia się z tylnym wahaczem. Porządna aluminiowa robota przypomina rozwiązanie ze sportowej siostry, z tą różnicą, że usztywniający zastrzał poprowadzono tradycyjnie górą, a nie dołem. Nawet na fabrycznych ustawieniach zawias jest przyjemnie twardy zapewniając dobre czucie motocykla i pewny kontakt z asfaltem, a jednocześnie na tyle komfortowy, aby spędzić w siodle wiele godzin. Postęp w stosunku do poprzednika jest znaczący. No to rura!! Ten sprzęt ma czym oddychać. Na takie rzeczy zwracamy uwagę zaraz po ocenie zawieszenia. Tutaj chciałem na chwilę zatrzymać się przy jednej sprawie, z jaką zetknęliśmy się słuchając opinii użytkowników litrowych FZ-tów. Wielu właścicieli tych motocykli narzekało na niedopracowany układ wtryskowy, a konkretnie na „dziurę" w ciągu podczas przyspieszania ze średnich obrotów. Mając to w pamięci, często zmuszałem Yamahę do przyspieszeń z różnych obrotów i na różnych biegach próbując wychwycić to zjawisko. Niestety, a właściwie na szczęście, niczego takiego się nie doszukałem. FZ1 bez zająknięcia wykonywał wszystkie polecenia wydawane pokrętłem gazu, nawet te mocno dla niego irytujące, jak choćby jazda na wysokim biegu z niskimi obrotami. Mało tego. Powiedziałbym wręcz, że sterowanie gazem w testowym egzemplarzu było bardzo precyzyjne, co w połączeniu ze znakomitą skrzynią biegów pozwalało na precyzyjne i czyste wybieranie przełożeń zarówno do góry, jak i do dołu. Silnik ciągnie wyczuwalnie lepiej, niż jego gaźnikowy poprzednik, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę niskie i średnie obroty. Zero silikonu, jedynie czysta radość! Skoro jesteśmy już przy silniku, nie sposób zapomnieć o skrzyni biegów. Ta w FZ1 jest znakomita. Zmiana przełożeń jest szybka i pewna. Do tego wszystko odbywa się cicho, a to w modelach Yamahy długo nie było standardem. Sterowane linką sprzęgło mogłoby pracować odrobinę lżej, ale przecież ten motocykl to nie sprzęt dla mięczaków z drobnymi rączkami, tylko dla prawdziwych samców. Filmy |
|
|
Moje miasto nocą Zbyt pochopne odkrywanie potencjału tego pojazdu w mieście może przyprawić o ciarki na plecach. Przekonałem się o tym w upalny letni wieczór na warszawskich ulicach. Nagrzany za dnia beton oddaje swoje ciepło, przez co nawet po północy panuje straszna duchota. Jedyny plus to ciepły asfalt i znakomite trzymanie opon. Pod Mostem Gdańskim włączam się do ruchu i zdecydowanie odkręcam gaz. Yamaha wyrywa do przodu jak smagnięta batem. Jedynka i już jest 140, dwójka i dokręcam się do 170. Co ciekawe FZ nie wykazuje zbyt wielkich tendencji do podnoszenia przedniego koła, tylko ciągnie równo do przodu. Zapinam trójkę, na liczniku jest po chwili prawie 200. Przymykam gaz i składam się w szybki lewy zakręt koło „Spójni". Dunlopy D209 wgryzają się w asfalt, motocykl, choć konkretnie złożony prowadzi się spokojnie i stabilnie. Żadnego bujania, nerwowego trzepotania kierownicą, żadnej zmiany obranego przez kierowcę toru jazdy. Po chwili motocykl trzeba przełożyć w szybki prawy zakręt, co przychodzi bez wielkiego wysiłku. Przez myśl przebiega mi, że to cholernie nieodpowiedzialne, ale parafrazując pewną reklamę, tak właśnie zdobywa się uznanie - uznanie na Mazowszu! Przydatność Yamahy do jazdy po miejskich chaszczach miałem okazję sprawdzić dojeżdżając nią do pracy. Bardzo przydaje się stabilne podwozie, super hamulce i wygodna pozycja za kierownicą. Jednak ciekawym spostrzeżeniem było to, że ten motocykl jest ... za mocny! Ciekawe, prawda? „Głupi jesteś" powie pewnie wielu, ale gdy przeciskam się w korku, wolę nie mieć gdzieś z tyłu głowy zapalonej lampki ostrzegawczej: „Jeden fałszywy ruch i leżysz". A taki właśnie jest FZ1. Ogromny potencjał zostawia mało miejsca na błędy, zmuszając kierowcę do ciągłej koncentracji. Szczerze mówiąc na dojazdy do pracy wolałbym FZ6. Litrowy golas Yamahy sprawdza się natomiast znakomicie po godzinach szczytu, gdzie może zaprezentować się pod knajpami, albo złoić na światłach tyłek niejednemu Supersportowi. Motocykl daje mnóstwo frajdy z jazdy głównie dzięki oferowanym osiągom oraz jakości prowadzenia. Reklama Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »Mierny turysta Aby dojechać do wielkiego miasta, muszę pokonać parę kilometrów „ekspresówką". Nawet te 25 km wystarcza, aby wyrobić sobie zdanie na temat gołego FZ-ta jako pojazdu turystycznego. Motocykl bez problemu osiąga zawrotne prędkości, ale szybko najsłabszym ogniwem okazuje się tutaj kierowca. Trudno bowiem znieść pęd powietrza na całkowicie gołym motocyklu jadąc więcej, niż 150 km/h. Mały schowek i ograniczona możliwość przewożenia bagażu (wyposażenie FZ1 w kufry to przecież świętokradztwo!) nie nakręcają do dalszych wyjazdów. Nie chcę jednak, aby to co piszę, zostało odebrane za czepianie się. Nic z tych rzeczy. Ten motocykl po prostu nie został stworzony do dalekich wypadów. Jeśli ktoś chce dysponować wszystkimi przymiotami FZ1, a jednocześnie chciałby móc uwzględnić swego dwukołowego pupila w wakacyjnych planach, powinien zastanowić się nad zakupem „obudowanej" wersji FZ1 Fazer. Słowo komentarza Dokąd zmierza nurt mocarnych golasów? Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to że chyba w kierunku braku kontroli. Coraz większe moce w coraz mniejszych gabarytowo i wagowo motocyklach. Oczywiście nic w życiu nie jest czarno-białe i tutaj też nie ma podstaw do dramatyzowania. Większym mocom towarzyszą coraz lepsze zawieszenia oraz coraz potężniejsze hamulce. Zastanawiam się jednak, na ile wszystkie te zdobycze technologiczne ułatwiają panowanie nad takimi potworami, a na ile dają jedynie złudzenie panowania. W każdym bądź razie nie jest to sprzęt dla początkujących. Choć nie służy do ścigania się, jest piekielnie szybki i wymaga respektu. Wszelkie próby „cwaniakowania" szybko mogą skończyć się nieplanowaną wizytą wewnątrz miejskiego autobusu. O tym, jak jest to dziki motocykl niech świadczy fakt, że w kilka dni po zebraniu tego materiału zaprezentowana na naszych fotografiach i filmach maszyna została całkowicie zniszczona w wypadku.
|
|
|
























































Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze