Wolfentreffen 2026 - najbardziej ekstremalny zlot motocyklowy w Polsce wraca w Beskid S±decki
Już w najbliższy weekend, 16-18 stycznia 2026 roku, na wysoko położonej polanie niedaleko Piwnicznej-Zdroju odbędzie się kolejna edycja najbardziej ekstremalnego zimowego zlotu motocyklowego w Polsce - Wolfentreffen 2026. To wydarzenie, które od lat wymyka się klasycznym definicjom "zlotu" i konsekwentnie udowadnia, że zima na motocyklu to nie żart, lecz realna próba charakteru i umiejętności.
Tegoroczna edycja jest wyjątkowa z kilku powodów. Po raz trzeci z rzędu spotykamy się dokładnie w tym samym miejscu, co oznacza jedno - organizator nie zamierza iść na kompromisy, a uczestnicy doskonale wiedzą, czego mogą się spodziewać. Dla mnie osobiście będzie to wydarzenie szczególne również prywatnie - jako jedyny dziennikarz motocyklowy wezmę czynny udział w Wolfentreffen już po raz czwarty. I choć doświadczenia z poprzednich edycji podpowiadają, że to nie jest nic przyjemnego i znacznie rozsądniej byłoby zostać w domu, ja po raz kolejny pakuję śpiwór, namiot, materac i ruszam na zimową przygodę, która od czterech lat otwiera mój sezon motocyklowy.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Wolfentreffen nie zaczyna się na polanie. Wolfentreffen zaczyna się dużo wcześniej - na dojeździe. Moja ekipa, jak co roku, jedzie trasą 50/50 - 50% legalnego terenu i 50% asfaltu - poprowadzoną przy wykorzystaniu aplikacji GoADV (Regional Adventure Trails). Oznacza to jazdę w warunkach zimowych, często po śniegu, lodzie i błocie pośniegowym, z pełnym bagażem i świadomością, że ewentualna gleba może zakończyć się bardzo różnie.
Ci, którzy byli z nami w zeszłym roku, doskonale pamiętają przedostatni podjazd, który dosłownie nas zabił. Dodaliśmy go jako "urozmaicenie trasy". To urozmaicenie bardzo szybko zamieniło się w test graniczny dla motocykli i ludzi. W ruch poszły kolce, liny oraz cała masa energii, której deficyty odczuwaliśmy jeszcze następnego dnia. Czy w tym roku uda się sforsować tę górkę bez większych problemów, czy znów będzie to walka o każdy metr? Tego jestem bardzo ciekaw.
Jeśli ktoś szuka grzańca, sceny, food trucków i sanitariatów - to zdecydowanie nie jest miejsce dla niego. Motto Wolfentreffen pozostaje niezmienne:
"To nie jest zlot dla leszczy. Sam walczysz o przetrwanie. To nie jest festyn."
Na miejscu nie ma infrastruktury. Będą ubikacje polowe, słoma pod namioty oraz drewno na ognisko - i to w zasadzie wszystkie "luksusy". Każdy uczestnik sam organizuje sobie nocleg, jedzenie, ogrzewanie oraz całą logistykę przetrwania. Tradycją stało się również to, że zwieńczeniem dojazdu jest ekstremalny podjazd, który dla części motocykli bywa zwyczajnie nie do pokonania.
Podjazd prowadzący na polanę ma 9,3 km długości, z czego ostatnie 3,6 km to odcinek bardzo trudny. Przy typowo zimowych warunkach - śniegu, lodzie i głębokich koleinach - bez łańcuchów lub kolców w oponach wjazd bez pomocy z zewnątrz może okazać się niemożliwy.
Bazą wydarzenia jest wysoko położona polana na wysokości 923 m n.p.m., bez jakichkolwiek cywilnych zabudowań, za to z widokiem na Tatry, który - jeśli pogoda pozwoli - potrafi odebrać mowę.
📍 GPS: 49°24'35.6"N 20°37'45.5"E
To surowa przestrzeń, która idealnie wpisuje się w filozofię Wolfentreffen - minimalizm, samowystarczalność i pełną odpowiedzialność za siebie.
Organizatorem wydarzenia jest Marek Suślik "White Wolf" - postać doskonale znana w świecie motocyklowej ekstremy. To pierwszy człowiek, który umownie okrążył kulę ziemską zimą na motocyklu, a jego zimowe wyprawy przeszły do historii:
- 2018 - Nordkapp (6 920 km)
- 2019 - Moskwa (3 923 km)
- 2020 - Jakuck (11 264 km)
- 2024 - Alaska (8 500 km)
Wolfentreffen nie jest więc przypadkowym zlotem. To wydarzenie stworzone przez człowieka, który doskonale wie, czym jest jazda motocyklem w warunkach granicznych.
Zapytacie, dlaczego znów tam jadę? Nie wiem. Nie jestem fanem zimy. Lubię ciepło i przyczepność. Zimą nie ma ani jednego, ani drugiego. A jednak - po raz czwarty pakuję motocykl i jadę. Może dlatego, że czasem warto dostać w kość. Może dlatego, że od kiedy jeżdżę Suzuki DR650SE, ciągnie mnie do rzeczy irracjonalnych. A może dlatego, że Wolfentreffen przyciąga ludzi z tym samym "odchyleniem", których próżno szukać gdzie indziej.
Jedno jest pewne: to nie będzie łatwy weekend. I właśnie dlatego warto tam być.
Jak było w zeszłym roku możecie zobaczyć na wideo relacji:
Po więcej szczegółów i bieżących informacji tradycyjnie odsyłam na stronę wydarzenia.
Widzimy się na polanie. Jeśli dojedziecie.







Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzeObiektywnie rzecz bior±c, najdro¿szy zlot w Polsce w porównaniu do tego co oferuje. Organizator ¶pi sobie w ciep³ym hotelu a w ka¿dym b±d¼ razie nie z uczestnikami. A by³y i zlot na którym siê nie...
Odpowiedz