tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 "Tail of the Dragon". Wyjtkowa trasa, na ktrej motocyklici nie potrafi zapanowa nad kierownic
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
Advertisement
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

"Tail of the Dragon". Wyjtkowa trasa, na ktrej motocyklici nie potrafi zapanowa nad kierownic

Autor: Andrzej Sitek 2022.01.24, 17:06 Drukuj

Jakbyś chciał zarabiać na życie? Grupa fotografów od marca do listopada staje na poboczu pewnej drogi w USA. W tym czasie robią ponad pół miliona zdjęć. Ich celem są głównie motocykliści, którzy walczą o przeżycie na "Ogonie Smoka".

"Tail of the Dragon" to zaledwie 17-kilometrowy odcinek drogi, na którym znajduje się aż 318 ostrych zakrętów. Nasza Przełęcz Salmopolska, Przełęcz Przysłup i słynny 22-kilometrowy odcinek drogi pomiędzy Kudową-Zdrój a Radkowem, nie mają tylu ciasnych winkli nawet łącznie. To dlatego "Ogon Smoka" wyrywa się spod kół tak licznej grupie motocyklistów. Chyba już wiecie, co to oznacza i na co polują fotografowie?  

NAS Analytics TAG

Pole walki to droga 129

Droga 129 leży na granicy wschodniego Tennessee i zachodniej Północnej Karoliny. Oczywiście na świecie jest wiele niezwykłych tras. Mulholland Drive czy przełęcz Stelvio, a bliżej nas Grossglockner lub Grimsel Pass. Ale tylko "Ogon Smoka" potrafi tak regularnie i skutecznie wyrzucać motocyklistów z siodła. Na tyle często, że fotografom opłaca się stać przy drodze i czekać na kolejnego nieboraka, który przytuli się do asfaltu.

Oczywiście niemało zdjęć przedstawia szczęśliwych motocyklistów ostrożnie pokonujących serpentynę drogi otoczoną intensywnie zielonymi lasami Great Smoky Mountains. Później fotki z przejazdu przez część łańcucha zachodnich Appalachów można kupić za kilka dolarów na stronie internetowej firm, które w dużej mierze utrzymują się z tego procederu. Fotki kupują bardzo często sami bohaterzy fotografii, bo to nie tylko ładny obrazek gotowy do wstawienia w ramki, ale i dowód spotkania ze Smokiem.

Fotka z widowiskową glebą

Ale część zdjęć jest inna. To fotografie z pechowymi motocyklistami, którzy nie poradzili sobie z technicznymi aspektami jazdy, zabrakło im umiejętności lub przyczepności, a najczęściej obu tych rzeczy.

Wiele z wywrotek wygląda bardzo dramatycznie, szczególnie na fotografiach, ale równocześnie większość wypadków kończy się stosunkowo dobrze - uszkodzeniem motocykla i niewielkimi otarciami ofiary. Mimo wszystko "Ogon Smoka" to nie boliwijska "Droga Śmierci". Niewielka liczba poważniejszych zdarzeń wynika głównie dlatego, że na drodze numer 129 nie da się jechać szybko, a zawodnicy, którzy próbują, szybko kończą jazdę.

Nagroda pocieszenia

Dla tych motocyklistów, dla których "Tail of the Dragon" okazał się za trudny, istnieje nagroda pocieszenia. Tylko im przysługują… darmowe zdjęcia ich pechowego przejazdu, o ile oczywiście został uwieczniony na fotkach.  Złości z powodu rozbitej maszyny to nie zmniejszy, ale fotograficzna relacja z dramatycznej sceny jakiś walor edukacyjny na pewno ma.

Dlaczego nieco ponad 10-milowy odcinek drogi stał się pułapką dla motocyklistów, jak również kierowców samochodów sportowych? Wyjaśnijmy jeszcze, że Deals Gap jest przeprawą górską na wysokości 606 m n.p.m. wzdłuż linii dwóch stanów, przylegającą do Parku Narodowego Great Smoky i rzeki Little Tennessee. Niektóre fragmenty trasy, czy też "Ogona Smoka" dorobiły się własnych, oryginalnych i często opisujących ich cechy nazw, na przykład Sunset Corner, Gravity Cavity, Beginner's End.

Niecałe 50 km/h na godzinę

Ponieważ droga wiedze granicą Parku Narodowego Great Smoky, nie ma przy niej żadnych budynków, za to nie brakuje przy niej drzew. Zanim o "Ogonie Smoka" zrobiło się głośno za sprawą częstych wywrotek motocykli, po tym odcinku można było poruszać się z prędkością 55 mil na godzinę (89 km/h).

W 2005 roku, gdy liczna zdarzeń drogowych zaczęła lawinowo rosnąć, władze postanowiły zmniejszyć dopuszczalną prędkość do 30 mil na godzinę (48 km/h). Wzmożono również liczbę patroli policyjnych i postawiono dodatkowe znaki ostrzegawcze. To nie wystarczyło.  "Smok" nadal połyka swoje ofiary.

Dzieje się tak głównie dlatego, że ponad trzy setki bardzo krótkich, ale w przeważającej liczbie ostrych zakrętów, to bardzo wiele dla kondycji psychicznej i fizycznej motocyklistów. U niektórych pojawiają się problemy z błędnikiem, u innych wrażenie złego wejścia w zakręt, co kończy się wywrotką podczas próby poprawki wyimaginowanego błędu.

Zła sława "Smoka"

Nie bez znaczenia jest również zła sława "Smoka", która przyciąga na 17-kilometrowy odcinek drogi motocyklistów z całych Stanów Zjednoczonych, w tym również tych, którzy nie są gotowi, aby zmierzyć się z potworem. Czy więcej nieudanych prób i widowiskowych zdjęć tych porażek, tym więcej kolejnych chętnych.

Jeźdźcy, którzy zostają pożarci przez "Smoka", zostawiają na asfalcie nie tylko swoją dumę, ale tez fragmenty zdartej odzieży i części, które odpadły z motocykli. Dalsze losy tych szczątków też są niezwykłe. Sporo świadectw porażki zostaje przyczepionych do starego "Drzewa Wstydu" (Tree of Shame) znajdującego się na rozdrożu Deals Gap.

Motocyklowe drzewo porażki

"Drzewo Wstydu" to żyjący pomnik bezradności człowieka wobec nieubłaganej grawitacji i własnych ograniczeń. Zwyczaj obwieszania drzewa dowodami przegranej walki z drogą 129 został zapoczątkowywany jeszcze w latach 80. Dla niektórych to powód do wstydu, ale są też tacy, którzy są dumnie ze śladów swego fiaska. I uważają, że to nauka i przestroga dla nich samych i innych motocyklistów.

Ilu motocyklistów zostaje zmiecionych z asfaltu przez "Ogon Smoka"? W każdy słoneczny weekend dochodzi do pięciu, dziesięciu wywrotek. Niepisana reguła mówi, że jeśli motocyklista jest poobijany, ale cały, powinien przyjąć karę z pokorą, podnieść motocykl i jechać dalej. Chodzi o to, aby nie tarasować drogi, która jest przecież publiczna i przemieszczają się nią ludzie żyjący w tej okolicy.

Koniec "Smoka" na horyzoncie?

Ciągłe zatory spowodowane wypadkami i koniecznością wezwania policji, uniemożliwiliby normalne funkcjonowanie przeprawy. W ostateczności droga mogłaby zostać zamknięta lub podjęto by inne działania, które zmieniłyby jej charakter. Tego nikt nie chce, bo przecież to nie byłby już ten "Smok", który mruży złośliwe ślepia wypatrując kolejnego przeciwnika. Pokonanie potwora to przygoda i powód do dumy, ale tylko wówczas, jeśli "Smok" zachowa swoje zęby.

To między innymi fotografowie, którzy robią zdjęcia motocyklistom, mają poza aparatami fotograficznymi ma również miotły i środki do czyszczenia asfaltu. Niekiedy tylko użyczają tych rzeczy pechowym motocyklistom, innym razem aktywnie pomagają sprzątać drogę z resztek po uczcie "Smoka". Wszystko po to, aby zachować go w dobrej kondycji i gotowości na kolejną ofiarę.

Wyzwanie, które przyciąga

Niektórzy powiadają, że dopiero kiedy motocyklista przejedzie po ogonie smoka, przez jego grzbiet, aż do łba, a potem zajrzy mu bez lęku w zielone ślepia, może wyruszyć na inne motocyklowe trasy. Może coś w tym jest? W końcu wielu, którym się nie udało, opowiadało, że chwilę przed wywrotką widzieli, jak asfalt poruszył się pod kołami. Może to tylko fiksacja wzroku, a może to smok przeciągał się leżąc w swym górskim legowisku?  

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr