Rorr EZ Sigma to cena jak za rower i mo¿liwo¶ci motocykla
Indie znowu udowadniają, że w kwestii małych, sprytnych elektryków nikt im nie podskoczy. Tym razem to zasługa firmy Oben Electric z Bengaluru, która właśnie wypuściła na rynek swoją nową zabawkę - Rorr EZ Sigma.
Na rodzimym rynku ten sprzęt jest w cenie 127 tysięcy rupii, czyli około 5,5 tys. złotych. Brzmi tanio? To nawet nie oddaje skali, bo za te pieniądze dostajemy maszynę z pięciocalowym kolorowym wyświetlaczem TFT, w którym na stałe wbudowano nawigację, dane z podróży, sterowanie muzyką i powiadomienia z telefonu. Jest nawet tryb wsteczny, żeby łatwiej wyjechać z ciasnego miejsca parkingowego. Producent dorzucił też wygodniejsze siedzisko i nowe, ostrzejsze malowanie, w tym soczystą wersję Electric Red.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Pod względem techniki można wybierać między dwoma pakietami akumulatorów LFP: 3,4 kWh lub 4,4 kWh. Tego typu baterie są odporniejsze na wysokie temperatury i mają dłuższą żywotność niż klasyczne ogniwa litowo-jonowe. Zasięg większego pakietu to nawet 175 kilometrów, a szybka ładowarka dobija do 80 proc. w zaledwie półtorej godziny. Prędkość maksymalna wynosi 96 km/h, czyli w sam raz do miasta (porównywalnie z Hondą Grom), a sprint do 40 km/h zajmuje 3,3 sekundy. Do tego trzy tryby jazdy: Eco, City i Havoc, które można dopasować do nastroju lub warunków na drodze. I tak, Havoc wcale nie jest tak szalony, jak sugeruje nazwa.
Rezerwacja nowego modelu kosztuje równowartość 130 złotych, a po zakończeniu promocji ceny wzrosną do około 6,4 tys. zł (po przeliczeniu z rupii) za wersję 3,4 kWh i 6,8 tys. zł za 4,4 kWh. To wciąż śmiesznie mało, patrząc na to, co dostajemy w pakiecie.
Nie da się ukryć, że rynek elektrycznych pojazdów rośnie, a dzięki dynamice rozwoju, szczególnie w zakresie żywotności i trwałości akumulatorów, staje się coraz bardziej atrakcyjny dla odbiorców. Te jednoślady nie wyglądają już też jak jeszcze kilka lat temu. Mam na myśli te pudełkowe kształty i pseudofuturystyczny wygląd. Producenci elektrycznych jednośladów już jakiś czas temu doszli do słusznego wniosku, że kształt motocykla był cyzelowany przez całe dziesięciolecia i zamiast ponownie "wymyślać koło", trzeba korzystać z tych wzorców. Pytanie tylko, czyli wzięlibyście model Rorr EZ Sigma na weekendowe przejażdżki i zamienilibyście swój codzienny dojazd na elektryczny środek transportu? Bez żalu za spalinowcem?







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze