|
Coraz większymi krokami zbliża się sezon wyścigowy, w mediach motocyklowych pojawiają się coraz to kolejne zapowiedzi imprez na torach, a temat treningów wyścigowych już głośno krąży wśród miłośników maszyn sportowych. Z uwagi na spore zainteresowanie wcześniejszymi publikacjami i dużą ilość komentarzy, uznaliśmy za zasadne zebranie wszystkiego w spójny, przydatny dla początkujących materiał. Ustalmy na wstępie jedno. To nie jest publikacja dla starych wyjadaczy, którzy doskonale wiedzą, co i jak robić przy motocyklu i z motocyklem. To nie jest materiał, dla tych, którzy w tym roku będą jechali po poważny wynik sportowy. Ci mogą spokojnie zakończyć lekturę już tutaj, ponieważ dalej nie dowiedzą się niczego odkrywczego. To raczej podręczne kompendium wiedzy przydatnej dla osób pojawiających się na torze po raz pierwszy, albo chcących zająć się tym tematem nieco poważniej, np. startując w pucharach. Jak się przygotować, co ze sobą zabrać, czego nie ma sensu taszczyć oraz wiele innych sprawdzonych wskazówek znajdziecie poniżej. Motocykl Oczywiście najlepszy jest nowy. Jeszcze lepiej, jeśli jest profesjonalnie przygotowany w odpowiednim tunerskim warsztacie. Ustaliliśmy jednak na samym początku, że nie będziemy mówili o tych, którzy ścigają się o puchar Klubu Tęcza, ale o amatorach. Choć pewnie na moją głowę spadnie lawina ostrych komentarzy, to wysunę tezę, że na tor nadaje się praktycznie każdy sprawny sportowy motocykl. Wiek i przebieg mają tutaj drugorzędne znaczenie tak długo, jak sprzęt był właściwie eksploatowany. Niedawno prezentowaliśmy wam 7-letniego Gixxera 1000 z przebiegiem 70 000 km. Myślicie, że ten sprzęt odszedł na emeryturę? Nic z tego! W tym roku ponownie wyjedzie na torowe treningi. Oczywiście w przypadku starszych motocykli na jaw wychodzi wiele zaniedbań, często kumulujących się przez lata eksploatacji, dlatego słowem kluczem jest tutaj „sprawny”. Luzy na łożyskach, w zawieszeniu, zaniedbane zawieszenie i zjeżdżony silnik to podstawowe problemy pojawiające się w zapuszczonych maszynach. Taka rozklekotana rakieta na torze, gdzie poddana zostanie ekstremalnym obciążeniom, będzie zagrożeniem dla właściciela i innych uczestników imprezy. Dlatego też im starszy jest motocykl, tym więcej troski i uwagi należy włożyć w jego przygotowanie, ale jak już wspomniałem wcześniej – 10 lat na karku i 50 tyś km przebiegu nie dyskwalifikuje sprzętu, aby dobrze i bezpiecznie bawić się nim na torze. Dobrą opcją jest rozejrzenie się za świeżym, poobijanym motocyklem z importu. Takie sztuki relatywnie tanio kupić można od handlarzy, lub samemu sprowadzić z Europy Zachodniej lub Stanów. Ważne, aby prosta była rama, zawieszenie sprawne, a silnik w dobrej kondycji. Ulica czy tor? Wielu motocyklistów praktykuje codzienne wykorzystanie motocykla na ulicy, by szybko zamienić drogowe owiewki na wyścigowe laminaty i ganiać po torze. To bardzo fajna opcja, ale jeśli planujesz wiele wyjazdów w danym sezonie na tory i różne treningi, to warto przemyśleć wrzucenie motocykla na stałe w laminaty. Ciągłe przekładanie owiewek z czasem zaczyna odciskać swoje piętno na motocyklu i samych plastikach. Zerwane gwinty, ułamane uchwyty, pogubione części... – to naturalna konsekwencja szybkich przekładek. Dodajmy także, że spokojne, uważne przełożenie owiewek to 3 do 4 godzin pracy dla jednej osoby. Oby nie przedobrzyć Rozpoczynając modyfikacje warto mieć świadomość, że forma, jaką przybrał nasz jednoślad nie jest dziełem przypadku. Nad każdym sportowym pojazdem pracował sztab inżynierów opierający się na wieloletnich doświadczeniach wyniesionych z wyścigów w każdym zakątku świata. W każdym motocyklu wszystko jest przez jego konstruktorów mocno przemyślane, obliczone, sprawdzone, przetestowane. Wszystko. Położenie osi wahacza, kąt główki ramy, wielkość i umiejscowienie zębatek, położenie silnika, parametry kół i ogumienia, skok zawieszeń, przełożenia układu hamulcowego, słowem - mnóstwo detali, o których znaczeniu często nie zdajemy sobie sprawy. W związku z tym, jeśli już bierzemy się za przeróbki i modyfikacje, to warto, aby były one dokonywane z głową. Nieprzemyślane ingerencje w układ wydechowy, jednostkę sterującą silnikiem, albo układ zasilania mogą skutkować, wbrew oczekiwaniom, obniżeniem mocy jednostki napędowej. Zawieszenie to bardzo śliski temat. Usztywnianie go na siłę nie czyni podwozia bardziej sportowym. Lekkomyślnie zmienianie przełożeń poprzez montaż zbyt dużych, lub zbyt małych zębatek może prowadzić do zaburzeń stabilności motocykla przy wyjściu z wiraży. Niuansów jest wiele, natomiast faktem jest, że zamiast ładować kupę kasy w nieprzydatne na amatorskim poziomie dodatki, lepiej kupić więcej opon i trenować. Warto / nie warto? W każdym razie, jeśli mówimy o przygotowaniu sprzętu, to konieczna jest wymiana owiewek oraz zaopatrzenie się w opony. Warto także wymienić przewody hamulcowe na takie w stalowym oplocie. Wszystko pozostałe to opcja. Sety sportowe, akcesoryjne tłumiki, Power Commandery itd. to już dodatki. Można się obyć bez nich przy pierwszych krokach na torze. Podobnie jest z amortyzatorem skrętu. Fabryczny, mimo że często wyszydzany, bez problemu daje sobie radę, a pojawiająca się shimmy najczęściej jest generowane błędami w technice jazdy. Oczywiście jeśli ktoś dysponuje maszyną typu R6, gdzie brak fabrycznego amora, a motocykl ma tendencję do trzepotania kierownicą, to warto sobie takie urządzenie sprezentować. Motocyklem klasy jednego litra w zupełnie fabrycznej konfiguracji, odzianym jedynie w laminaty i torowe opony, najlepsi zawodnicy są w stanie wykręcić czasy oscylujące wokół 1:40 na naszym referencyjnym torze Poznań. Ograniczeniem jest wtedy najczęściej podwozie, które w specyfikacji fabrycznej po prostu nie daje rady. Dlatego też najbardziej sensownym działaniem, jeśli już chcecie zainwestować w sprzęt pieniądze, jest przygotowanie zawieszenia do jazdy po torze. Obecnie przednie zawieszenia są tak dopracowane, że wystarczy wymiana oleju na sportowy produkt o właściwej lepkości i wysokiej odporności na pracę w wysokich temperaturach, aby zawias pracował poprawnie. W przypadku tylnych centralnych jednostek resorująco-tłumiących jest nieco większy problem. Spokojną jazdę fabryczne zestawy dają radę wytrzymać. Wraz ze wzrastaniem tempa, „amor” zaczyna się grzać, znika tłumienie, zaczyna pojawiać się bujanie. Problemem staje się wtedy zmienność charakterystyki tłumienia w podwoziu. Zimne zawieszenie pracuje stabilnie, aby po 2-3 kółkach stabilność ta zniknęła. Poza pogorszoną trakcją, bolesnym skutkiem przegrzewającego się zawieszenia jest np. niszczenie, a przynajmniej szybkie zużycie opon. Jedynym rozwiązaniem jest zastosowanie akcesoryjnego elementu, którego cena w zależności od producenta waha się od 3 do 8 tysięcy zł, choć równie dobrze, za o wiele mniejsze pieniądze, można nabyć amortyzator używany. Wyścigowe amory mają to do siebie, że łatwo można je zregenerować, przywracając im pełną sprawność. Przed zapuszczeniem się na tor warto zadbać o dokonanie pełnego serwisu motocykla. Nowy olej, nowy płyn hamulcowy (najlepiej wyścigowy typu Motul RBF ), wymienione płyny chłodzenia (też warto pomyśleć o wyścigowym) i oleje w zawieszeniu. Należy zwrócić uwagę na filtry oraz świece zapłonowe. Warto przyjrzeć się klockom hamulcowym i zestawowi napędowemu. Wyścigowe klocki nie nadają się do jazdy po ulicy, a niektóre modele potrafią działać bardzo agresywnie na tarcze, nawet prowadząc do ich krzywienia. Sprawdzoną praktyką jest stosowanie takich klocków, jakie przewidział producent. Zaniedbania albo nadgorliwość w tych tematach mogą nie tylko sporo kosztować, ale też wpłynąć bezpośrednio na bezpieczeństwo nas samych i innych ludzi na torze. Aby sprawa była całkowicie jasna, podkreślę to raz jeszcze - motocykl przygotowany na tor musi być w idealnym stanie technicznym. W innym wypadku zamieniamy się w tykającą bombę zdolną wyrządzić krzywdę nam samym jak i innym wokół. Osobnym tematem jest przygotowanie motocykla do samych zawodów. Tutaj musimy przewiercić korek wlewowy oleju i śrubę spustową oleju. Przeciągamy przez otwory drut, zaplatamy i mocujemy do stałego elementu motocykla. Filtr oleju również musi być zabezpieczony przed wykręceniem. Jeśli posiadamy filtr np. KN, to wystarczy przewlec drut przez dziurkę i zabezpieczyć filtr podobnie jak śrubę spustową. Jeśli mamy standardowy filtr - najpierw zakładamy na niego stalową obejmę zaciskową, a potem za jej pośrednictwem zabezpieczamy filtr drucianą plecionką. Owiewki sportowe muszą mieć na dole szczelną wannę, która w razie awarii pomieści olej i płyn chłodniczy. Na czas wyścigów suchych wanna powinna być zaślepiona dwoma korkami, które demontowane są w chwili jazdy po mokrej nawierzchni. Inną ważną sprawą jest tzw. płetwa, czyli mały spoilerek przy tylnej zębatce, mocowany do wahacza, który zapobiegać ma dostaniu się np. nogi między łańcuch, a zębatkę. Czesi wymagają dodatkowego zabezpieczenia przewodów z odm. Można tego dokonać mocując na końcu przewodów np. puszkę po napoju 0,2 litra. Przygotowanie gratów w padoku Aby przetrwać weekend na torze lub dwudniową imprezę treningową, warto przygotować sobie zestaw narzędzi. Potrzebne będą klucze nasadowe, najlepiej w pełnym zestawie od najmniejszych nasadek „8" aż po największe, jak „36" przydatne przy demontażu koła. Przydadzą się też klucze płaskie, najlepiej oczkowe. Obok nich takie rzeczy jak gumowy młotek, dobry zestaw śrubokrętów, kombinerki, szczypce i cążki. Warto zwrócić uwagę, aby narzędzia były porządne, inaczej szybko zniszczymy śruby i delikatne gwinty wiercone w aluminium. Skrzyneczkę z chemią warto zaopatrzyć w smar do łańcucha, preparat do czyszczenia hamulców, coś do odtłuszczania, smar, klej typu Poxipol, żywicę epoksydową do naprawiania pęknięć w owiewkach. Bardzo ważny jest też preparat do czyszczenia maszyny, przydatny również do czyszczenia szyby kasku. Do chemicznych tematów zaliczył bym też gospodarowanie paliwem. Przydaje się tutaj kanister na paliwo, dodatkowo mały, pomocniczy kanister z miarką do dolewania odmierzonej porcji paliwa do baku. Ten temat uzupełniają oczywiście lejki do nalewania i węże do spuszczania paliwa. Do bezpośredniej obsługi motocykla przed jazdą konieczny jest zestaw podstawek pod motocykl, koce grzewcze do opon, przedłużacz (najlepiej 50 m) pozwalający na doprowadzenie prądu do namiotu, świetlik do dłubania przy motocyklu wieczorem. Nieoceniony jest też namiot pod którym możemy się rozstawić. Optymalny wymiar to 3 x 6 metrów, gdzie spokojnie można upchnąć nawet dwa motocykle i uniezależnić się od pogody podczas grzebania przy nich. Na czas zawodów pod motocyklem powinna znaleźć się szczelna mata, tzw. mata ekologiczna zapobiegająca przedostawaniu się chemii do gruntu. Zasoby strategiczne W wyścigach istnieją dwa rodzaje zasobów strategicznych bez których nie ma co ruszać się na tor. Pierwszy to taśma samoprzylepna (Power Tape, „amerykan" itd.). Druga to opaski zaciskowe (tzw. trytytki). Choć jak twierdzą puryści mechaniki motocyklowej, używanie tej kwintesencji prowizorki (taśmy i opasek) jest swoistym lamerstwem, to życie uczy, iż bez nich bywa ciężko. Kiedyś tą funkcję pełnił stalowy drut, ale dziś potrzeba go znacznie mniej, m.in. do drutowania korków spustowych oleju. |
|
|
Koszty toru Szkolenia i treningi na torze (wbrew pozorom to zupełnie różne sprawy) to coraz droższy temat. W chwili obecnej w Polsce za uczestnictwo w 2-dniowym treningu wysupłać trzeba około 1000 zł. Co ciekawe podobne ceny obowiązują na torach w sąsiadujących z nami krajami. Dlatego też czytelników mieszkających w południowej i zachodniej Polsce zachęcamy do zapoznania się z ofertami firm organizujących treningi na takich obiektach, jak Pannonia Ring, Most, Brno, Oschersleben, Lauzitz. Nie będzie drożej niż w u nas, a na pewno będzie zdecydowanie przyjemniej, kulturalniej a wirażowi będą wiedzieli, jak używać chorągiewek. W Polsce możliwy jest też wjazd na tor Poznań popołudniami wedle kalendarza AW i adresowany jest raczej do tych mieszkających w Wielkopolsce. Start w zawodach to już poważniejsze wydatki. Wpisowe w zależności od klasy i tego, czy jesteśmy członkami któregoś automobilklubu kosztuje od 350 do 600 zł. Wolny trening w Poznaniu przed zawodami to 70 złotych za jedną sesję 25 minut. Ci którzy sądzą, że to drogo, raczej nie powinni zapuszczać się za granicę. W takim np. Brnie sesja treningowa przed zawodami kosztuje od 30 do 40 Euro. Do tego wpisowe na zawody, którego cena za naszymi południowymi i zachodnimi granicami kosztuje od 150 do 200 Ojro. Logistyka Nie polecam przyjeżdżania na treningi na tor motocyklem na kołach. Życie uczy, że czasem nie ma po prostu czym wrócić do domu. Poza tym przyjeżdżając motocyklem nie jesteśmy w stanie zabrać wszystkich potrzebnych rzeczy, o których wspomniałem wyżej. Najlepszym sposobem dotarcia na tor jest przyciągnięcie motocykla na przyczepie lub dowiezienie go busem. Istnieje szereg miejsc gdzie można za relatywnie niewielkie pieniądze wypożyczyć przyczepę do przewozu motocykli. Patentów na noclegi na torach jest kilka. Najtańszy to rozbicie się z namiotem bezpośrednio na torze, najczęściej za darmo. Tanie, ale ma swoje ograniczenia. Jeśli pada, nie bardzo jest jak rozstawić się z całym kramem. Ciuchy nie mają gdzie wyschnąć. Namiot to fajna opcja, ale tylko, gdy jest ładna pogoda. Drugi pomysł, najczęściej praktykowany to wynajem przyczep kempingowych. Koszt wynosi od 50 do 100 zł za dobę, w zależności od tego jaką przyczepę zamówimy. W jednej przyczepie można spokojnie zmieścić nawet 4 osoby. Zaletą tego rozwiązania jest, iż z przyczepą można rozstawić się przy samym motocyklu, zatem ma się wszystko na oku, a wieczorem można pogrzebać w sprzęcie. Ostatnim rozwiązaniem jest rozlokowanie się w hotelu. Jest wygodnie, ale daleko od motocykla (chyba, że ktoś zdecyduje się na zabranie go z padoku pod hotel) i zdecydowanie jest to najdroższa opcja. Żarcie praktycznie zawsze można zorganizować na torze. Na każdym cywilizowanym obiekcie funkcjonuje bar, bufet lub knajpka, gdzie za relatywnie niewysokie pieniądze można zjeść coś sensowego. Ciuchy, odzież, graty Jazda w ciuchach tekstylnych to proszenie się uraz. Oczywiście mówimy tutaj o ciuchach motocyklowych, choć widziałem na torze kozaków w jeansach... Najlepszy jest jednoczęściowy kombinezon. Dwuczęściówki też dają radę, ale teraz nie można brać w nich udziału w zawodach z uwagi na fakt, iż bywały sytuacje gdy puszczał suwak spinający spodnie z kurtką, przy okazji kalecząc swojego właściciela. Tutaj panuje prosta zależność - im lepszy kombinezon, tym lepsza ochrona. Ostatnie rundy wyścigów udowodniły, że poza kombinezonem potrzebny jest też dobry żółw i warto pomyśleć o ochraniaczu klatki piersiowej. Taka zbroja nie tylko ochroni plecy w przypadku highsida, ale też uratuje żebra, gdy np. jeździec upada klatką na bak własnego motocykla lub jest uderzony przez kogoś innego z boku. Pod taką zbroję warto zapodać bluzę z długim rękawem i spodnie wykonane z coolera, tkaniny oddychającej. Latem ułatwia to odprowadzanie potu, gdy jest chłodniej taka bielizna wyraźnie ociepla. Bardzo ważne są też buty i rękawice. Jeśli nie są to produkty stworzone z myślą o jeździe po torze, to ja bym ich w ogóle nie zakładał na tor. Po prostu szkoda zdrowia. To samo dotyczy kasku. Warto mieć dwa wizjery - jeden ciemny na słoneczne dni oraz drugi, bezbarwny na pochmurną pogodę lub deszcz. Mamy czas? O tym, że nie warto odkładać przygotowań na ostatnią chwilę chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Gdy okazuje się, że nagle na dzień przed wyjazdem potrzeba nowych klocków, nowego sprzęgła albo jakiejś części... to pojawia się problem. W naszych sklepach motocyklowych nie wszystko jest dostępne od ręki, szczególnie części typowo wyścigowe. Jeśli pojawia się podejrzenie, że coś się może skończyć w czasie pobytu na torze - warto zabrać to ze sobą wraz z kluczami i wiedzą, co i jak wymienić. Warto przyjąć zasadę, że na tor zabiera się motocykl gotowy do jazdy, w pełni przygotowany do zawodów. Podejście iż coś tam jeszcze będzie poprawiane i dorabiane na miejscu, mści się czasem w postaci wielkiego rozczarowania i mnóstwa straconych nerwów. Dojazd na tor to kolejny temat wart myślenia z wyprzedzeniem. W naszych polskich realiach warto zastanowić się nad dojazdem na miejsce nocą. Pozwala to uniknąć korków i przepychania się przez drogi pełne ciężarówek. Wadą takiego rozwiązania jest, iż wielu słabo znosi nieprzespaną, albo praktycznie nieprzespaną noc. Jeśli nie lubicie jazdy na energetykach, to lepiej poświęcić dodatkową dobę i przyjechać na miejsce dzień wcześniej. O czasie warto pomyśleć organizując paliwo. Jeśli macie ze sobą osobę, która pomoże dostarczyć benzynę z pobliskiej stacji benzynowej to bardzo dobrze. Jeśli nie, to warto pomyśleć o tym zawczasu, zaopatrując się z samego rana w odpowiednią ilość paliwa. Inaczej w środku dnia można stracić sporo czasu na ogarnianie tego tematu. Trzymaj gaz! Najszybsi zawodnicy nie jeżdżą szybko dlatego, że najpóźniej hamują i najwcześniej zaczynają odwijać gaz. Nie ma też co się łudzić, że same wyjazdy na tor wyścigowy dadzą wam podstawy do szybkiej jazdy. Zanim zaczniecie jeździć szybko, warto zastanowić się przez chwilę, co się tak naprawdę chce robić. Jako konieczne wręcz uważam skierowanie się do szkoły lub trenera, który zajmie się wami. To „zajęcie się" powinno zaczynać się od wyjaśnienia i przetrenowania podstawowych zagadnień, takich jak sposób siedzenia na motocyklu, sposób komunikowania się z nim. Dopiero wtedy możecie się dowiedzieć, czemu mocne zwieszanie tyłka z siodła niewiele pomaga, jak w ogóle pracują zawieszenia, dlaczego nie wolno zamknąć gazu w zakręcie, jak patrzeć na zakręty, jak wykonywać zmianę kierunku, jak podnosić motocykl heblem i wiele, wiele innych. Sprawy wydawać by się mogło oczywiste i naturalne, ale stają się one takimi dopiero gdy ktoś wam to powie, wyjaśni i zmusi do przetrenowania. Oczywiście wiele można doczytać w ogólnodostępnej literaturze, ale nic nie zastąpi pracy z człowiekiem, który profesjonalnie przekaże rzetelną wiedzę. Nie ukrywam, że o takie szkoły i takich trenerów jest w Polsce bardzo trudno. Szczęśliwcy mieszkający poza naszymi granicami mają zdecydowanie większy wybór, zapewne wielu z was zna słynną California Superbike School. Przytaczać nazw szkół w Polsce oraz trenerów prowadzących aktywnie treningi dla motocyklistów nie będę, aby nie być posądzonym o kryptoreklamę. Sygnalizuję jedynie, że kluczem do dobrego opanowania motocykla jest ktoś, kto zna temat i potrafi was nauczyć. Zresztą jakość tego nauczania szybko sprawdzicie na własnej skórze. Przygotuj siebie Kondycja fizyczna to temat klucz jeśli chodzi o jazdę wyścigową. To żadne odkrycie. Niemniej jednak, wielu jest zdziwionych słysząc, że na motocyklu jeździ się przede wszystkim na nogach. Jeszcze większa liczba kierowców zsiada ze swoich maszyn łapiąc powietrze jak karp wyjęty z wody. Dobra kondycja to także odpowiednia waga. Nadwaga, słabe rozciągnięcie to prosty przepis na poważny uraz w przypadku gleby. Im większa waga, tym w chwili wypadku mocniej obciążone są mięśnie, stawy, ścięgna i kości. Waga jest ważna nie tylko z uwagi na kondycję. Warto wiedzieć, że współczesne japońskie (i nie tylko) motocykle projektowane są najczęściej na kierowców o masie 75-80 kg netto, czyli bez odzieży ochronnej. Jeśli daleko odbiegacie od tej wartości, to nigdy nie dojdziecie do prawidłowo ustawionego zawieszenia, a wymiana zawiasu pod cięższego kierowcę to kosztowna sprawa. Jeżdżenie po pijaku i dragach to sprawa, której nie będę rozwijał, bo ten temat nie wymaga komentarza. Natomiast warto zwrócić uwagę na skutki ewentualnego baletowania poprzedniego wieczora. Lekki kac skutkujący odwodnieniem i zatruciem organizmu toksycznymi produktami rozkładu alkoholu, drastycznie ograniczy zdolność do panowania nad sobą i motocyklem. W czasie jazdy i po niej warto zwracać uwagę na to, co dzieje się z organizmem. Bolące i drętwiejące kończyny, nadmierne zmęczenie, shimmy, gibanie motocyklem to wszystko objawy tego, że coś jest nie tak. Przyczyny przeważnie leżą w technice jazdy. Wiszenie na kierownicy, podciąganie się na niej, zła pozycja i wiele innych błędów odbiorą nie tylko przyjemność z jazdy, ale będą prowadziły do gleb. Dopiero zebranie wszystkiego w całość kondycja + technika + koncentracja zapewni szybką i pewną jazdę. Koszta Są niebagatelne jak dla zwykłego śmiertelnika. Oczywiście jazda po torze to taki temat, gdzie można utopić dowolną ilość gotówki, ale postaram się skupić na tym co naprawdę ważne i potrzebne: Motocykl:
Podstawowe modyfikacje:
Narzędzia, osprzęt, chemia:
Ciuchy:
Logistyka:
Warto? Jak widzicie, lista wydatków do poniesienia jest przygnębiająco długa. A weźcie pod uwagę, że praktycznie nie poruszamy tutaj tematu tuningu motocykla, napraw po glebach i wielu innych spraw, które pojawiają się w związku ze startami. Powiem jednak to, co chyba czuje miażdżąca większość z osób, które spróbowały swoich sił na torze - warto jak cholera! |
|






























Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze