Przebieg kurs na prawo jazdy kategorii A

Autor: 2004.11.15, 01:52 6316 Drukuj

Pierwsze kroki na kursie jazdy motocyklem

Kurs praktyczny rozpoczyna się omówieniem budowy motocykla, podstawowych mechanizmów i przyrządów sterowania motocyklem, czyli: gazu, hamulca sprzęgła, hamulca przedniego, hamulca tylnego, kranika (z uwzględnieniem wszystkich trzech jego funkcji). Możemy też usłyszeć kilka słów o łańcuchu, jego smarowaniu i naciąganiu, o przełącznikach (czyli wszystkim tym, co znajduje się na kierownicy).

Doświadczeni motocykliści mawiają, że jazda motocyklem polega na tym, aby „nie wypaść ze środka ciężkości”. Stwierdzenie to służy podkreśleniu tego, jak ważna jest w jeździe motocyklem równowaga. Dlatego kurs jazdy motocyklem zaczynają ćwiczenia, uczące utrzymywać na motocyklu równowagę. Utrzymywanie równowagi wyrabia się przez czynności zatrzymania motocykla i ruszania nim, powtarzane systematycznie co 3-4 metry.

Po pewnym czasie ćwiczenie zatrzymywania-ruszania wykonuje się bez podpierania nogami po zatrzymaniu. W ten sposób kursant uczy się nie tylko panować nad równowagą, utrzymywaną przez odpowiednie ruchy ciała od pasa w górę i skręty kierownicy. Uczy się również lepszej kontroli sprzęgła i gazu tak, aby motocykl płynnie ruszał do przodu.

Gdy wyżej opisane ćwiczenia zostaną opanowane na siedząco, to w dalszej kolejności są trenowane w pozycji stojącej. Na stojąco kursant balansuje większą masą i - wbrew pozorom - niektóre elementy łatwiej jest wykonać w takiej pozycji (oczywiście nie na każdym motocyklu).

Większości kursantom na początku odłączany jest w motocyklu gaz. Obroty biegu jałowego są wtedy podnoszone do takich, przy których motocykl jest w stanie ruszać bez potrzeby dodawania gazu i następnie kontynuować jazdę pod obciążeniem kursanta.

Kursant zapoznaje się z motocyklem jako takim: z zatrzymywaniem się, ruszaniem, jazdą po prostej, skrętami (najpierw łagodnymi, potem ciaśniejszymi). Wszystkie te ćwiczenia są wykonywane, w miarę możliwości: oburącz, lewą ręką, prawą ręką, na siedząco i na stojąco. Ćwiczenia jedną ręką są wykonywane po to, aby w sytuacjach awaryjnych kursant mógł prowadzić motocykl po prostej i po łuku przy użyciu wyłącznie jednej ręki. Aby umiał jechać na stojąco na tych motocyklach, na których jest to możliwe i wykonalne. Pierwsza lekcja zawiera więc wiele gimnastyki na motocyklu tak, aby się z nim bliżej zapoznać.

Następnie kursantowi podłącza się gaz celem przećwiczenia ruszania i zatrzymywania się. W wersji rozwojowej ćwiczenie zatrzymywania się i ruszania jest wykonywane bez podpierania się nogami. Kursant ma za zadanie co 3, 4 metry zatrzymać się na 1 sekundę bez podpierania nogami i następnie ruszyć dalej. Ćwiczenie to jest wykonywane na siedząco i na stojąco.

Następnymi ćwiczeniami są slalomy. Od bardziej przestronnych do bardziej ciasnych. Przejeżdżane oburącz, lewą ręką, prawą ręką, na siedząco, na stojąco. Następnie łączone są dwa ostanie ćwiczenia. Slalom jest wykonywany z zatrzymaniem się obok każdego pachołka bez podpierania się nogami.

Następnie ćwiczona jest zmiana biegów. Od pierwszego do trzeciego i od trzeciego, poprzez drugi, znowu do pierwszego. Kursant uczy się również włączać bieg jałowy. Jeżeli zmiana biegów nie jest wykonywana płynnie, lecz z szarpaniem, spowodowanym, na przykład , nie zmniejszeniem gazu przed wciśnięciem sprzęgła, to ćwiczenie jest modyfikowane tak, aby ułatwić kursantowi opanowanie płynnego posługiwania się biegami.

W dalszej kolejności kursant uczy się zawracać na ograniczonej powierzchni (na wąskim pasie, ograniczonym pachołkami lub liniami). Kursant uczy się zawracać na raz tak, aby było to wykonywane z możliwie dużym skręceniem kierownicy, wręcz z oparciem się kierownicy na ograniczniku skrętu.

Zajęcia w terenie

Kolejne ćwiczenia, to zajęcia w terenie. Ćwiczony jest przejazd po gruncie pulchnym, kopnym, miękkim, piaszczystym, po muldach, na siedząco, na stojąco. W terenie wykonywane są również próby wprowadzenia motocykla w delikatne uślizgi tylnego koła i ćwiczone jest świadome wyprowadzanie motocykla z uślizgu. Przeprowadzane są również próby zatrzymania się z prędkości 30-40 km/h na piasku lub na gruncie kopnym. Ćwiczenia wykonywane są na siedząco i – w miarę możliwości – na stojąco. W terenie motocyklista uczy się również jeździć dosiadem, tj. nie trzymając się rękami kierownicy, lecz trzymając się kolanami baku. Dzięki temu ręce spoczywają luźno na kierownicy i łatwiej jest nam sterować sprzęgłem, gazem, hamulcem przednim, kierunkowskazami, klaksonem. Wtedy też możliwa jest nauka zmiany biegów w dół z „przekazówką”.

„Przegazówka”

„Przegazówka” jest wykonywana w momencie zmiany biegu na niższy. Po wciśnięciu sprzęgła dodawany jest gaz tak, aby wyrównać prędkość obrotową kół zębatych w skrzyni biegów. Następnie bieg zmieniany jest na niższy. Na koniec sprzęgło zwalniane jest równocześnie ze zwolnieniem manetki gazu. Cała operacja powinna być wykonywana w czasie krótszym niż sekunda.

Przy zmianie biegu z wyższego na niższy bez „przegazówki” ze skrzyni biegów wydobywa się stuk lub zgrzyt, gdyż sprzęgamy ze sobą dwa koła zębate lub koło zębate i wałek skrzyni biegów, z których jeden element kręci się bardzo szybko, a drugi bardzo wolno. Ich zazębianiu przy nierównych prędkościach towarzyszy wspomniany efekt dźwiękowy. Mogą również pojawić opiłki metalu, które trafią do oleju. Jeżeli wciskając sprzęgło (które jest mokre – tarcze pracują w oleju – i przenosi trochę napędu) dodajemy trochę gazu, to rozpędzamy ten element, który ma być sprzęgnięty z kołem zębatym (koło zębate biegu niższego albo wałek) i zazębianie dwóch elementów, obracających się z tą samą prędkością, jest cichsze, łagodniejsze, mniej szkodliwe dla trwałości silnika i skrzyni biegów.

Dodatkowo, zmiana biegu z przegazówką pozwala hamować płynnie, łagodnie, jednostajnie, bez szarpnięć. Ułatwia to przede wszystkim hamowanie na śliskiej nawierzchni, w górach i w sytuacjach awaryjnych, kiedy czujemy, że kończą się nam hamulce, bo są przegrzane lub bo zapomnieliśmy o wymianie klocków.

Dalsze kroki na placu manewrowym

Następnie przechodzimy do jazdy „bez trzymanki”. Kursant rozpędza motocykl do prędkości 30-40 km/h na 2-gim biegu, po czym wrzuca bieg jałowy i puszcza kierownicę, kładąc ręce na baku lub na kolanach. Następnie prowadzi motocykl po prostej, korygując tor jazdy wychyleniami ciała w lewo lub w prawo od pasa w górę. Nie kolanami, nie ramionami, tylko tułowiem. Następnie wymusza skręt w lewo i skręt w prawo. Na końcu przejeżdża slalom między trzema pachołkami (stojącymi co około 20 metrów), nie dotykając kierownicy (kierując motocykl dosiadem i balansem ciała).

Jeżeli kursant poprawnie wykonuje slalom „bez trzymanki” na motocyklu mniejszym, to w dalszej kolejności motocykl jest zamieniany na większy, na przykład o pojemności 500 cm3. Zabieg ten ułatwia naukę prowadzenia motocykla większego, bliższego temu, czym się na co dzień jeździ.

Ruch uliczny

Po opanowaniu elementów wymienionych wcześniej, kursant rozpoczyna naukę poza placem manewrowym, w ruchu ulicznym. Instruktor siedzi na siedzeniu pasażera. Na początku wybierana jest trasa możliwie prosta. W przypadku ośrodka, położonego na Bemowie, jest to ulica Powstańców Śląskich do osiedla Jelonki i z powrotem. Droga jest w przeważającej części prosta. Zadaniem kursanta jest jazda po prostej środkiem pasa i koncentrowanie się na zmianie biegów oraz reagowanie na sygnalizację świetlną, na znaki drogowe i na innych uczestników ruchu. Zmiana biegów jest ćwiczona z „przegazówką”.

Okazuje się, że jazda w ruchu ulicznym jest dla początkujących motocyklistów na tyle dużym stresem, że „przegazówka”, która wychodziła bezbłędnie na placu manewrowym, na ulicy jest nie do zastosowania. Hamowanie wychodzi na raty, a motocykl skacze tak, jakby miał czkawkę. Wtedy instruktor stara się skoncentrować na tym, aby kursant „odnalazł się w mieście”, nawet kosztem tarasowania ruchu i bycia wyprzedzanym przy prędkości 40 km/h przez autobusy. Kursant musi się czuć bezpiecznie, bo tylko jeżeli czuje się bezpiecznie, to w jego nauce widoczne są postępy. Jeżeli czuje się zestresowany i poganiany, to trudno mówić o postępach. Czasem kursant jest mobilizowany do szybkiego działania – jeżeli wymagają tego warunki drogowe. Jeżeli jednak taka sytuacja zaistnieje, to potem zazwyczaj otrzymuje kilkaset metrów na odetchnięcie i na przemyślenie swojego zachowania. Kursant w czasie jazdy myśli tak intensywnie, że osoby postronne mogą odnieść wrażenie, że za chwilę spod jego kasku zacznie ulatniać się para wodna. Przez to myślenie nie patrzy na to, co się dzieje dookoła. Może nie zauważyć autobusu, który stoi na przystanku z włączonym kierunkowskazem – więc ma pierwszeństwo. Może nie zauważyć pieszego, który dobiega do pasów i prawdopodobnie wtargnie na jezdnie. Te rzeczy instruktor stara się odpowiednio wcześnie kursantowi podpowiadać tak, aby jazda przebiegała możliwie spokojnie i bez nerwów.

W czasie jazdy po mieście kursantowi ma możliwość „wyżycia się” na motocyklu. O ile oczywiście na drodze jest pusto i jest ku temu okazja. Może wtedy rozpędzić się na GS 500 w 7 sekund do 100 km/h.

Jest jedna rzecz ważna, o której wiele osób, jeżdżących na co dzień samochodem, zapomina – jest to wyłączanie kierunkowskazów. W motocyklu kierunkowskazy nie wyłączają się same, dlatego 3/4 reprymend od instruktora dotyczy właśnie kierunkowskazów. Wiele osób zapomina też zatrzymać się przed czerwonym światłem przy skręcie w prawo na zielonej strzałce.

Przygotowanie do egzaminu

Jedne z ostatnich zajęć w ruchu drogowym odbywają się na trasie egzaminacyjnej. Większość miast, w których odbywają się egzaminy, ma wyznaczone na stałe trasy egzaminacyjne, gdzie przeprowadzany jest egzamin praktyczny na kategorię A. Na egzaminie egzaminator jedzie za motocyklem samochodem z kierowcą i obserwuje zachowanie egzaminowanego motocyklisty. Prze radio powinien dyktować trasę, aczkolwiek bardzo często bezprawnie egzaminatorzy wymagają znajomości trasy egzaminacyjnej. Nie jest to podyktowane żadnym przepisem, a jedynie widzimisie egzaminatora. Osoba, która się przyzna, że nie zna trasy, często nie jest dopuszczana do egzaminu (chociaż nie ma przepisu, który pozwalałby na takie traktowanie egzaminowanego motocyklisty).

Trasę ćwiczymy klikakrotnie – minimum dwa razy. Często kursanci, nie chcąc tracić kursu na jazdę po trasie egzaminacyjnej, ćwiczą ją sobie sami samochodem. Jest to ważne, gdyż w trakcie egzaminy łatwo jest nie wpuścić ruszającego z przystanku autobusu lub przekroczyć prędkość.

Jeżeli ktoś zdaje egzamin w innym mieście, to trasa nie jest ćwiczona w trakcie kursu. Obowiązkiem kursanta jest wtedy wykupić jazdy w mieście egzaminu, celem przetrenowania trasy egzaminacyjnej.

Bardzo często na egzaminach występują motocykle niesprawne – z rozregulowanym gaźnikiem, a dokładnie o obrotach biegu jałowego ustawionych tak nisko, że motocykl na biegu jałowym bez obciążenia pracuje, natomiast obciążony kursantem nie jest w stanie jechać na biegu pierwszym. Kursant jest przygotowywany na taką ewentualność, ćwiczona jest jazda z użyciem gazu i sprzęgła, czyli na odcinkach prostej, w ósemkach, motocykl jest rozpędzany, łuk pokonywany jest techniką „na hulajnogę”, to jest bez gazu i z wciśniętym sprzęgłem tak, aby silnik nie hamował motocykla. Na prostej znowu rozpędzamy motocykl gazem. Jednak zdarzają się egzaminatorzy, którzy twierdzą, że tak jeździć nie wolno i już. Można również cały czas dodawać gazu, jednocześnie pracując odpowiednio sprzęgłem, jednak w oczach wielu egzaminatorów jest to również niedopuszczalne. Posługiwanie się samym gazem (bez użycia sprzęgła) w przypadku motocykli jendocylindorowych, które stanowią większość motocykli egzaminacyjnych, jest bardzo ryzykowne i trudne do opanowania. Ślizgające się sprzęgło amortyzuje szarpnięcia silnika, a w przypadku braku asekuracji sprzęgłem nie amortyzowany silnik szarpie motocyklem, wytrącając motocyklistę z równowagi.

Jednym z elementów egzaminu jest ruszanie pod górę. W kryteriach egzaminu nie jest określone, z którego hamulca należy ruszać, ale niektórzy egzaminatorzy bezprawnie domagają się ruszania z hamulca tylnego. Dlatego w trakcie kursu uczymy się ruszać zarówno za hamulca przedniego, jak i z tylnego. To drugie ćwiczenie zazwyczaj wychodzi gorzej, gdyż łatwiej jest ruszać z hamulca przedniego. Ruszając z hamulca przedniego czujemy, kiedy motocykl zaczyna ruszać, bo kiedy sprzęgło zaczyna przenosić napęd, przednie zawieszenie zaczyna się uginać i to ugięcie jest sygnałem, aby puścić hamulec i gazem utrzymywać obroty na stałym poziomie. W przypadku ruszania z hamulca tylnego nie ma żadnych objawów, kiedy sprzęgło zaczyna działać. Jadąc na motocyklu obcym, którego się nie zna, dużo trudniej jest uchwycić moment przenoszenia napędu, w którym możemy zwolnić hamulec tylny.

Zdję™cia

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę