Podsumowanie sezonu MotoGP - czê¶æ IV
| Czwarta i ostatnia część naszego obszernego podsumowania należy do pięciu najwolniejszych zawodników MotoGP minionego sezonu oraz dwóch zupełnie różnych motocykli. Sylvain Guintoli, Marco Melandri i Ducati Desmosedici GP8 Reklama Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »Sylvain Guintoli i Marco Melandri Sylvain Guintoli to jeden z najmniej docenianych przez kibiców zawodników MotoGP. Do królewskiej klasy trafił dzięki reputacji jednego z najlepszych jeźdźców prywatnych kategorii 250ccm i zaufaniu Herve Poncharala, które zdobył kilka lat temu pracując jako kierowca testowy zespołu Tech 3 Yamaha. Po debiutanckim sezonie na M1'ce obutej w ogumienie Dunlop, Guintoli liczył w tym roku na znacznie lepsze wyniki dzięki połączeniu Ducati i Bridgestone'ów, kombinacji, która rok wcześniej dowiozła Caseya Stonera do mistrzowskiego tytułu. Niestety tak się nie stało. Francuz do mety dojeżdżał zazwyczaj walcząc na końcu stawki z Anthony'm Westem i choć ukończył wszystkie wyścigi i tylko w jednym poza punktowaną piętnastką, do pierwszej dziesiątki załapał się jedynie trzy razy. Bez wątpienia najlepszą jazdą Guintoli popisał się w tym roku podczas Grand Prix Niemiec, gdzie na zlanym deszczem torze, z powodu awarii elektroniki, cały wyścig przejechał bez kontroli trakcji. Metę minął na rewelacyjnym, szóstym miejscu. Ducati niestety nigdy nie doceniło jego starań i nie udostępniło części, z których korzystał Casey Stoner, a przez kilka wyścigów także Toni Elias. To właśnie dzięki nim Hiszpan odskoczył Francuzowi nieznacznie w mistrzowskiej tabeli i zapewnił sobie miejsce w zespole Fausto Gresiniego. Bez większej ilości imponujących wyników Guintoli trafił w ślepą uliczkę i po latach spędzonych na paddocku Grand Prix musiał pożegnać się z mistrzostwami świata. W sezonie 2009 zobaczymy go w fabrycznym zespole Suzuki w Mistrzostwach Wielkiej Brytanii klasy Superbike. Jeszcze gorzej poszło w tym roku Marco Melandriemu, który od dwóch lat starał się o dołączenie do Ducati, a gdy w końcu znalazł się w fabrycznym zespole, stał się cieniem samego siebie sprzed kilku sezonów. Włoch kompletnie nie potrafił dogadać się Desmosedici, dopasować swojego stylu jazdy do bardzo narwanego sposobu oddawania mocy przez silnik i zaawansowanej elektroniki. Sezon rozpoczął się dla Marco od trzech finiszów poza pierwszą dziesiątką, ale gdy w końcu wywalczył świetne, piąte miejsce w Grand Prix Chin, wielu spodziewało się, że stary, dobry Melandri powrócił. Tak się niestety nie stało, a w pierwszej dziesiątce Włoch znalazł się jeszcze tylko dwukrotnie - w Czechach (wyścig zdominowany przez zawodników Bridgestone) i San Marino. W połowie sezonu „Macio" postanowił, iż nie pozostanie w Ducati na kolejny sezon i dołączy do Kawasaki, w barwach którego chciał wystartować już w drugiej połowie tego roku. Czy w zielonym będzie mu bardziej do twarzy niż w czerwonym? To aż niewiarygodne, że zawodnik takiej klasy i były mistrz świata klasy 250ccm nie potrafił dopasować swojego stylu jazdy do wymagań motocykla, ale przykład Melandriego idealnie pokazuje, że mistrzowski tytuł z sezonu 2007 Stoner zawdzięcza nie tylko świetnej maszynie, elektronice i oponom, ale także ogromnym umiejętnościom i talentowi. Motocykl Ducati Desmosedici GP8 Ducati w połączeniu z Caseyem Stonerem rok temu było kombinacją niemal idealną, jednak inżynierowie z Bolonii nieco przesadzili z modyfikacjami modelu GP8. Największym problemem była nowość, czyli kanały dolotowe o zmiennej długości, które uczyniły piekielnie mocny silnik Desmosedici szalenie nerwowym. To przenosiło wibracje na ramę kratownicową z rur stalowych, która znana jest z niskiej sztywności. Trudności z opanowaniem GP8 miał nawet Casey Stoner, któremu nie pomagała nieco zmodyfikowana, mniej skuteczna elektronika. Po kilku wyścigach jednostka napędowa wróciła do warsztatu, a Stoner i Melandri zmuszeni byli korzystać z silnika w specyfikacji GP7. W połowie sezonu nowe, poprawione desmo wróciło na tor, co pozwoliło obrońcy tytułu na rozwinięcie skrzydeł. Niestety, na tym etapie przewaga Valentino Rossiego była już zbyt duża a błędy i upadki Stonera przekreśliły jego szansę na drugą z rzędu koronę. Błąd konstrukcyjny kosztował Ducati wiele punktów na początku sezonu, ale tym co jeszcze bardziej martwiło bolończyków były trudności, jakie z opanowaniem maszyny mieli trzej pozostali jeźdźcy - Toni Elias i Sylvain Guintoli, a przede wszystkim Marco Melandri. W ich przypadku głównym problemem był brak zaufania zaawansowanej elektronice, która poziom kontroli trakcji dopasowywała do kąta złożenia oraz dawkowała paliwo różnie, w zależności od miejsca motocykla na torze oraz w każdym zakręcie. Do tej pory tylko Stoner wydaje się dogadywać idealnie z takim rozwiązaniem. |
|
|






















Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzeDobra robota Mick.
Odpowiedz