Plaga fałszywych wiadomości SMS. Uważajcie na portalach ogłoszeniowych!
Przeniesienie sporej części rynku handlu i usług do internetu mocno podniosło nasz komfort życia. Niestety na pośpiechu i niewiedzy użytkowników często żerują oszuści. W ostatnim czasie pojawiły się m.in. fałszywe SMS-y z wezwaniem do zapłaty, wysyłane rzekomo przez duży portal ogłoszeniowy OtoMoto.
Schemat działania internetowych oszustów jest mniej więcej podobny. Po zdobyciu adresu e-mail lub numeru telefonu wysyłane są fałszywe wiadomości, najczęściej z wezwaniem do zapłaty na niewielką kwotę, np. jako dopłata za aktualizację ogłoszenia, za przesyłkę kurierską itp. W treści umieszczane są linki do stron bardzo przypominających popularne serwisy płatnicze, takie jak PayU.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Nieświadomy użytkownik przelewa oszustom żądaną sumę, ale nie to jest najgorsze. Wypełniając formularz, zostawia swoje wrażliwe dane, w skrajnych przypadkach umożliwiające zalogowanie się do konta bankowego. Portal dobreprogramy.pl opisywał ostatnio przypadek przedsiębuorcy z Łukowa, który regulując fałszywą należność dla portalu aukcyjnego w kwocie 1,34 zł, dał oszustom dostęp do swojego konta, z którego zniknęło ponad 340 tysięcy zł!
Spreparowane SMS-y zaczęły także przychodzić do użytkowników popularnego również wśród motocyklistów portalu ogłoszeniowego OtoMoto. Zawierały informację o zablokowaniu ogłoszenia i link do rzekomej szybkiej płatności. Działanie oszustom ułatwiał fakt, że numery telefonów ogłoszeniodawców są w serwisie OtoMoto widoczne. Administratorzy namierzyli już i zablokowali numery, z których przychodziły fałszywe SMS-y, ale tak jak w przypadku innych zjawisk w internecie, na miejscu starych pojawi się za chwilę kilka nowych.
Łatwość wykorzystywania przez przestępców kanałów bezpośredniej łączności z klientami dużych serwisów, takich jak e-maile i wiadomości SMS sprawiła, że coraz większa liczba firm decyduje się z nich całkowicie zrezygnować. Tak zrobił między innymi InPost - od września nie wysyła już do odbiorców przesyłek informacji o ich statusie. Można to sprawdzić wyłącznie w dedykowanej aplikacji. Wydaje się, że ten sposób działania jest najbezpieczniejszy i najbardziej przyszłościowy.
Póki co, zachęcamy do bardzo dokładnego sprawdzania otrzymywanych e-maili i SMS-ów. Zazwyczaj podejrzane frazy można wychwycić już w samej konstrukcji wiadomości. W przypadku najmniejszych wątpliwości w żadnym wypadku nie klikamy w nadesłane linki, tylko logujemy się bezpośrednio w serwisach lub kontaktujemy z ich obsługą.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze