Motocyklista trafiony piorunem
Nie tylko przeżył, ale po trafieniu nadal jechał...
Michael LaDue, lat 54, motocyklista. Człowiek, który oszukał przeznaczenie i matkę naturę. Jechał swoim Goldwingiem F6B, nie przeszkadzając nikomu i dbając o swoje sprawy, gdy nagle został trafiony piorunem. Świadkowie mówią, że jego motocykl "się zapalił". Wnętrze kasku zostało stopione, pozbawiając kierowcę części włosów, skóry oraz powodując obrażenia uszu. Mimo to, motocyklista utrzymał się na motocyklu i dojechał na pobocze, gdzie jeden ze świadków zadzwonił po karetkę.
W materiale filmowym świadkowie opowiadają o całym zdarzeniu. Jednak z kobiet, która była na miejscu mówi, że poszkodowany chwycił ją za rękę i okazało się, że jest gorący. Sam fakt, że motocyklista utrzymał się na motocyklu jest bardzo szokujący.












Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzeJaki z tego wniosek - je¶li zapowiada się na burzę to wybierz się na Goldwingu i w kasku tej firmy, której on miał na głowie.
OdpowiedzSzacun
Odpowiedz