tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Motocyklem po południowej Europie - część druga - strona 3
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 950
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG

Motocyklem po południowej Europie - część druga - strona 3

Autor: Grzegorz Stasiak 2009.11.10, 11:33 7 Drukuj

Dzień następny przywitał nas bezchmurnym niebem i gorączkującym się właścicielem miejsca, na którym zasnęliśmy. Przybył do nas otoczony stadem kóz żądając zadośćuczynienia w postaci 20 €. Z tego co zrozumiałem, groził nam policją albo użyciem kóz. Mój francuski chyba był zbyt słaby, aby składać wyjaśnienia, więc gestykulując tylko, udaliśmy się w dalszą podróż. Cały późniejszy dzień zastanawiałem się, w jaki sposób rolnik z Francji chciał użyć kozy w warunkach bojowych celem nastraszenia turystów?

Lekka, poranna mgła ustąpiła ukazując nam majestatyczny widok masywu Mont Blanc w Chamonix! Nasza droga wiodła przez Alpy Francuskie, w kierunku najwyższych przejezdnych przełęczy w Europie, takich jak: Col de la Bonette (2802 m n.p.m.) i Col de Iserane (2770 m n.p.m.). Droga jak droga - tysiące zakrętów, motocykli i rowerzystów mijających jeziora i przestraszone świstaki. Kierowca z lękiem przestrzeni lub wysokości miałby pewne trudności w utrzymaniu trajektorii jazdy, głównie z powodu nagminnego braku barierek ochronnych. Trasa pokrywała się z zaplanowanym na następny dzień Tour de France 2009. Jest to swoiste francuskie święto narodowe. Rzesze smakoszy żab, pasjonujących się kolarstwem, potrafiło kilka dni wcześniej rozkładać na trasie peletonu namioty, samochody kempingowe i inne wynalazki. My na takie kombinacje nie mieliśmy czasu. Uparcie jechaliśmy w stronę kolejnych przełęczy, kierując się do Monte Carlo. Francuskie Alpy zaskakiwały nas urodą, przestrzeniami, brakiem samochodów i wysokim stopniem trudności jazdy.

NAS Analytics TAG

Ciekawostką jest, że wzdłuż tras prowadzących w kierunku Włoch znajdują się dziesiątki (jak nie setki) otwartych bunkrów z czasów II wojny światowej, które można zwiedzać bez żadnych ograniczeń. Ktoś może zarzucić mi, że w środkowo-wschodniej Europie również możemy pochwalić się tego typu fortyfikacjami. Różnica polega na tym, że bunkry we Francji są czyste i nie pełnią funkcji la Toilette.

W zachodnich krajach Europy, normalnym jest spędzanie weekendów jeżdżąc motocyklem, rowerem lub zabytkowym/unikatowym pojazdem - tak dla przyjemności. W trakcie jazdy mijały nas kawalkady takich zapomnianych samochodów, motocykli i skuterów. Zloty i spotkania miłośników poszczególnych marek nie były rzadkością. Na jednym z karkołomnych wiraży minęło nas około 20 różnych Ferrari z ostatnich, na oko czterdziestu lat. Kierowcy wtłoczeni w swoje cacka i zapakowani do granic możliwości sprzętem biwakowym, jechali sznureczkiem w kierunku Chamonix. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że kilka minut później, goniący ich maruderzy tej samej grupy wypadli nagle, ścinając zakręt, na mój pas. Gdyby nie moja rutynowa jazda prawym poboczem, zostalibyśmy ścięci. Zastanawiając się później nad tą sytuacją, doszedłem do wniosku, że zdecydowanie lepiej ginąć pod kołami Ferrari, niż zostać potrąconym przez pijanego kierowcę Fiata 126p.

Mijając Col de la Bonette (2802 m n.p.m.), Col de l'Iseran (2770 m n.p.m.), Col du Galibier (2646 m n.p.m.), Col de Vars (2110 m n.p.m.) oraz Col du Télégraphe (1566 m n.p.m.), powoli zaczęliśmy odczuwać zmęczenie wywołane ciągłą koncentracją i rozrzedzeniem powietrza na tej wysokości. Z zadowoleniem przyjęliśmy nagłą zmianę krajobrazu w Monte Carlo. Wieczorne szaleństwo migających, bajecznie kolorowych neonów i laserowych świateł przeplatało się z potokiem leniwie płynących pojazdów z najwyższej półki.

Po kilku samotnie przejechanych dniach, ten tłok, ścisk i miejski szum wymusiły szybką ucieczkę w kierunku Nicei oraz Cannes. Mieliśmy nadzieję przejechać tamtędy drogą wzdłuż morza, omijając autostradę, jednak kilometrowe korki oraz strajk GPSa zdecydowały o wybraniu płatnej drogi. Opłaty na tych trasach są iście bandyckie. Za kilkunastokilometrowy odcinek zapłaciliśmy kilkanaście euro. Pocieszające było to, że tylko raz jechaliśmy tego typu drogą (poza Austrią i Słowacją).

Nocleg wypadł nam w połowie Lazurowego Wybrzeża. Na klifach znaleźliśmy opuszczony dom, w którym zdecydowaliśmy się pozostać. Po ostatnich przejściach mieliśmy pewne obawy, aby spać na dziko, jednak miejsce wydawało się bezpieczne, puste oraz piękne. Na wszelki jednak wypadek, rozwiesiłem po harcersku bardzo nisko nad ziemią taśmy, tak aby szybciej usłyszeć nadchodzącego intruza. Obyło się bez niespodziewanych gości, ale nie bez stresu spowodowanego samochodem, który wypadł z drogi i runął w przepaść tuż obok naszego klifu jak na głupim amerykańskim filmie. Wskoczyliśmy bez kombinezonów i kasku na Hondę, ruszając w kierunku wypadku, ale straż i policja dojechały chwilę wcześniej natychmiast rozpoczynając akcję ratunkową. Wróciliśmy do namiotu wśród migających świateł i wycia syren.

Następny dzień zaczęliśmy od liczenia ukąszeń złośliwych komarów, drapania się po świeżych bąblach i narzekania na niedziałający ultradźwiękowy odstraszasz owadów, zakupiony na popularnym portalu aukcyjnym. Tego ostatniego najbardziej nam było żal, ponieważ kolejny raz nacięliśmy się na nieuczciwego sprzedawcę chińszczyzny.

Celem dnia była jazda wzdłuż francuskiego wybrzeża Morza Śródziemnego oraz obowiązkowe postoje na kąpiel. Plaże są czyste, zadbane i ciekawe. Często mięliśmy okazję wjechać motocyklem nad samo morze wbrew zakazom i protestom plażowiczów. Nie ma sensu ryzykować pozostawienia zapakowanego motocykla, gdy można radośnie ugrzęznąć przeładowaną maszyną w piasku na plaży. Czasami zdarzało się, że przez pomyłkę lądowaliśmy na terenach przeznaczonych dla nudystów. Niektórym może to przeszkadza, jednak nie nam. Jak wiadomo, Polacy są tolerancyjni na tego typu „dewiacje". Kilka przekleństw rzuconych pod nosem w kierunku „zboczeńców" i opaska na oczy umożliwiały bezpieczną kąpiel.

Chciałbym tu nadmienić, że nasza codzienna dieta drastycznie się zmieniła, gdy zmieniliśmy kraj pobytu. Miejsce cuchnących, tradycyjnych kiełbas salamopodobnych ze Szwajcarii, zastąpiły jeszcze bardziej śmierdzące sery o zapachowym bukiecie walonkowo-onucowym wraz z wątpliwej jakości bagietkami. Zapewniam Was, że każdy kto wydałby tyle € na te rarytasy, byłby „zadowolony".

Jazda Transalpem nie nastręczała problemów. Wbrew licznym opiniom znawców - teoretyków lub weekendowych turystów, byłem pozytywnie zaskoczony wygodą podróżowania. Człowiek na tym motocyklu jest w stanie swobodnie opuścić nogi w czasie jazdy, nie narażając butów na spiłowanie na asfalcie. Dziury, progi zwalniające czy lekki teren przestają absorbować uwagę kierowcy. Obiektywnie rzecz biorąc, takie rozleniwienie może być przyczyną dekoncentracji i wypadku. Najważniejszą jednak zaletą była wygodna pozycja pasażera. Wszyscy wiedzą, że szczęśliwy pasażer to zadowolony kierowca. Nikt przecież nie ma ochoty wysłuchiwać jęków i narzekań złożonego niczym szwajcarski scyzoryk „plecaczka".

Trzecia, a zarazem ostatnia część relacji Grzegorza Stasiaka z motocyklowej wyprawy po południowej Europie, ukaże się na łamach Ścigacz.pl już za kilka dni. Zapraszamy do lektury!

Wyprawa na Gibraltar Transalp nad urwiskiem
Wyprawa na Gibraltar nad jeziorem
Wyprawa na Gibraltar serpentyna
Wyprawa na Gibraltar Tama w Locarno dolina rzeki Verzasca
Wyprawa na Gibraltar wyzwanie dla Transalpa
Wyprawa na Gibraltar wzdloz torw
NAS Analytics TAG

Komentarze 5
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG
Zobacz również

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę