Masz głośny wydech? Kanadyjscy naukowcy udowadniają, że jesteś narcyzem, psychopatą lub sadystą. Niepotrzebne skreślić
Wreszcie mamy odpowiedź. Badanie przeprowadzone przez dr Julie Aitken Schermer z Uniwersytetu Western Ontario w Kanadzie miało na celu zbadanie cech osób modyfikujących układy wydechowe w swoich pojazdach.
W tym celu stworzono arkusz pytań w formie ankiety, w której udział wzięło 289 mężczyzn, 234 kobiety oraz 6 osób niebinarnych w wieku od 18 do 37 lat. Wnioski zostały opublikowane na łamach Current Issues in Personality Psychology.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Co się okazało? Pierwszy wniosek, raczej mało odkrywczy, to większa skłonność mężczyzn niż kobiet do przelotowych wydechów. Bardziej interesujący okazał się fakt, że narcyzm jest jedną z cech, ale nie główną, u osób, które decydują się pohałasować. Analiza wykazała, że są to przede wszystkim osoby wykazujące cechy psychopatyczne, lekceważące innych, niekiedy ze skłonnością do sadyzmu - w tym przypadku celowego uprzykrzania życia innym ludziom.
Badanie dotyczyło kierowców samochodów, ale dr Schermer zamierza w niedalekiej przyszłości przyjrzeć się również motocyklistom. Warto nadmienić, że dr Julie Aitken Schermer jest profesorem na wydziałach psychologii, zarządzania oraz studiów organizacyjnych na University of Western Ontario w Londynie, w Kanadzie. Jest również byłą przewodniczącą The International Society for the Study of Individual Differences (ISSID), redaktorem naczelnym sekcji Personality and Individual Differences, współredaktorem naczelnym sekcji Acta Psychologica, redaktorem stowarzyszonym Current Research in Behavioral Sciences oraz redaktorem stowarzyszonym International Social Science Journal. Dr Schermer jest autorką lub współautorką ponad 140 recenzowanych artykułów oraz twórczynią skali zainteresowań zawodowych Jackson Career Explorer.
Przy okazji warto przypomnieć, że w Polsce górna granica hałasu dla jednośladów z silnikami o pojemności skokowej do 125 cm³ wynosi 94 dB. Dla maszyn z większymi silnikami - 96 dB. Taki sam limit mają samochody z silnikami wysokoprężnymi. Auta z silnikami benzynowymi nie mogą przekraczać 93 dB.
Zgodnie z art. 60 Kodeksu drogowego funkcjonariusz ma prawo wystawić mandat w wysokości do 300 zł, jeśli stwierdzi, że dopuszczalne normy hałasu zostały przekroczone. W skrajnych przypadkach policjant zatrzyma dodatkowo dowód rejestracyjny, co uniemożliwi kierowcy poruszanie się po drogach wadliwym pojazdem.
Kilka lat temu głośno było o akcjach policji w Krakowie, która "uwzięła się" na motocyklistów i badała natężenie dźwięku układów wydechowych. Efektem tych działań były masowe zatrzymania dowodów rejestracyjnych. Obecnie podobna akcja, chociaż skupiona przede wszystkim na samochodach, jest realizowana w Zielonej Górze. Okazuje się, że przekraczające normy wydechy nie są zjawiskiem odosobnionym, a raczej częstym, żeby nie powiedzieć powszechnym. Kanadyjska badaczka pewnie pokiwałaby głową i powiedziała, że mamy sporo psychopatów na ulicach...
Czy głośne wydechy rzeczywiście do czegoś służą, poza połechtaniem ego i chwilową satysfakcją? W miastach, które i tak są zbyt głośne, po prostu dokładamy jeszcze jeden nienaturalnie silny dźwięk i tym samym powodujemy irytację i gniew mieszkańców. Poza miastami te fanfary są tym bardziej zbędne, bo przecież nie podróżujemy na dwóch kołach, żeby płoszyć i przerażać wszystko, co żyje i się rusza, ale chcemy być raczej częścią przyrody, chłonąć ją i przeżywać. Czy nie dlatego wybieramy dwa koła zamiast metalowej puszki?







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze