Jorge Martin odzyskał skradziony rower. Złodziej był przebrany za członka ekipy KTM
Podczas Grand Prix Walencji Jorge Martin stracił swój rower. Służbom udało się odzyskać jednoślad wart 20 tys. euro. Okazało się, że złodziejem jest recydywista, który przebrał się za członka ekipy KTM. Choć historia zakończyła się szczęśliwie, to pojawiły się pytania o kwestie bezpieczeństwa na padoku MotoGP.
Policja z Madrytu zapukała do drzwi 44-letniego złodzieja - recydywisty, który ukradł rower Jorge Martina z padoku MotoGP. Do zdarzenia doszło podczas ostatniej rundy w Walencji. Amator cudzej własności przebrał się za członka ekipy KTM, co szybko doprowadziło do fali żartobliwych komentarzy, że Austriacy robią wszystko, by podreperować swój budżet.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Łupem mężczyzny padł rower szosowy Pinarello, którego wartość jest oceniana na ok. 20 tys. euro. Jednoślad został przygotowany na specjalne zamówienie Jorge Martina, który wtedy nie miał łatwego weekendu. Całe zdarzenie nagrały kamery monitoringu i tylko dzięki temu policja mogła trafić na trop złodzieja. Ten nie zdjął ubrania po opuszczeniu padoku, więc został dostrzeżony m.in. na pobliskiej stacji benzynowej, gdzie nadal miał rower hiszpańskiego zawodnika.
Z informacji przekazanych przez policję wynika, że choć złapany mężczyzna nie jest najostrzejszym nożem w szufladzie, jeśli chodzi o ucieczki, to ma już na koncie jeden karkołomny wyczyn. Wcześniej zdarzyło mu się ukraść samochód prosto z salonu. Z kolei do kradzieży roweru Jorge Martina doszło niedługo po tym, jak złodziej opuścił więzienie, gdzie odsiadywał karę za jedno z wcześniejszych przewinień. Dane mężczyzny nie zostały ujawnione przez policję.
Jak podaje portal Motorsport.com, złodziej dokładnie wiedział, po co przyszedł. Wynika to z faktu, że po włamaniu do ciężarówki ekipy Aprilia zniknął z niej tylko rower Martina, a inne rzeczy pozostały nietknięte. Cała sytuacja zrodziła wiele pytań o poziom bezpieczeństwa na padoku. Z reguły każda runda MotoGP to wiele różnych typów przepustek i każda z nich ma inny poziom uprawnień. Jednak przy rowerze wartym 20 tys. euro mogło się zdarzyć, że złodziej zainwestował w przepustkę uprawniającą do poruszania się po całym padoku.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze