Indian FTR1200. Wiemy kiedy będzie w Polsce i jaka będzie cena!
Muskularna, dynamiczna sylwetka, potężny V-twin i zaskakująca jak na taki sprzęt poręczność - nowy Indian FTR1200 spodobał mi się tak bardzo, że zanim skończyła się jego dziennikarska prezentacja, zapragnąłem go mieć.
Indian zdecydowanie powinien zmienić fotografa. Chyba, że przedstawianie motocykli w stylu instagramowych bieda-celebrytek ma być celowym posunięciem. Perfekcyjnie wygładzone, miękkie linie motocykli z katalogów Indiana nijak mają się to ich twardego, męskiego charakteru, który bije po oczach, gdy oglądamy te maszyny na żywo.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Z FTR1200 było podobnie - choć na zdjęciach prasowych wyglądał naprawdę fajnie, to na żywo dosłownie wyrywa z butów. W tym motocyklu nie ma śladu po jakichś zbędnych ozdobnikach, duperelach służących li tylko uciesze designera. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu - kawał porządnej jednostki napędowej, perfekcyjnie zaprojektowane miejsce pracy kierowcy, nawet osprzęt. To motocykl w starym stylu, pełen mechaniki, z elektroniką tak dyskretną, że w ogóle jej nie czuć.
Trudno się dziwić takiej koncepcji, skoro inspiracją do powstania FTR1200 był model FTR750, którym Indian rządził na torach w 2017 roku, wygrywając 10 na 13 wyścigów w serii. Bazą był model Scout, ale jeśli myślicie, że FTR1200 to Scout w ładnym dresie, to jesteście w srogim błędzie. Przekonstruowano niemal wszystko - pojemność silnika została powiększona z 1130 do 1203 cm3, wzrosła także moc - ze 102 do 120 KM. Wiele elementów wykonano z magnezu, który obniżył masę silnika bazowego o 18 kg.
Podczas prezentacji dziennikarskiej mogliśmy zobaczyć dwie wersje - standardowy model FTR 1200 oraz, nie bójmy się tego słowa, dopasioną jak szwajcarska krowa wersję FTR 1200 S w malowaniu race replica. Główne różnice to regulowany zawias, kolorowy wyświetlacz TFT, 3 tryby jazdy, kontrola trakcji z czujnikiem przechyłu i specjalne malowania, które dostępne są w wersji S. Standardowy FTR1200 oferuje tylko możliwość regulacji twardości zawieszenia z tyłu.
Przy ogromie zalet, które ma FTR 1200, z pewnością nie można uznać go za motocykl w dobrej cenie. Podstawowa wersja kosztować ma 64 900 zł, Za wersję FTR1200 S trzeba będzie zapłacić 69 900 zł. Jeśli chcielibyście stać się posiadaczami FTR1200 S w malowaniu Race Replica, będziecie musieli przygotować się na spory wydatek: 74 900 zł.
Pierwsze motocykle pojawią się u dealerów pod koniec marca. Ich liczba będzie bardzo mocno ograniczona - importer planuje sprowadzić zaledwie… 40 sztuk. Ja już podejmuję próby wyłudzeń "na wnuczka".







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze