tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Import prywatny motocykli - punkty widzenia -all
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Drogo w biednym kraju

Import towarów z pominięciem oficjalnego importera na dany kraj to zjawisko, jakie obserwujemy w Polsce na coraz większą skalę. Do naszej ojczyzny szerokim strumieniem płyną motocykle, części zamienne do nich, akcesoria motocyklowe oraz pełna gama odzieży i wyposażenia motocyklistów. Dokładnie tak samo, jak ma to miejsce w przypadku aut, samolotów, jachtów, elektroniki użytkowej i wszelkiej maści dóbr mniej lub bardziej luksusowych.


Reklama


NAS Analytics TAG

Czemu tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że w Polsce jest drogo. Drożej, niż w krajach sąsiednich, a często najdrożej w okolicy. O ile oczywiście Stany Zjednoczone zawsze były rynkiem na którym pojazdy były tańsze niż w Europie, o tyle dla wielu klientów nie do zaakceptowanie jest sytuacja, gdy motocykle w polskich salonach są wyraźnie droższe, niż np. w sąsiednich Niemczech. Znane są nam przypadki, gdy klient zachęcony do zakupu motocykla w salonie w Polsce zlecał jego zakup na terenie Niemiec i dostarczenie do domu przesyłką kurierską. Nawet uwzględniając koszty dostawy, 10% różnicy na cenie nowego motocykla, to całkiem sporo. Na forach internetowych znaleźć można wiele zirytowanych głosów z pytaniami, czemu tak się dzieje. Polska nie jest krajem gnębionym wysoką inflacją, skrajnie niestabilnymi kursami walut, czy niestabilną sytuacją społeczno-gospodarczą. Zakładanie „bezpiecznych" przeliczników kursów walut prowadzi do sytuacji, w której wiele nowych motocykli rejestrowanych w naszym kraju pochodzi z berlińskich, lub drezdeńskich salonów.

Jeśli chodzi o same Stany. To przykład rynku, na którym w takim stopniu jak na rynkach europejskich nie pasożytuje wielka, wiecznie nienasycona pijawka w postaci urzędu skarbowego. Podatki, cła i akcyzy. Gdy potraktujemy w ten sposób produkt trafiający na rynek europejski, to dochodzimy do sytuacji w której sportowy litrowy motocykl kosztuje w amerykańskim salonie równowartość  26 000 PLN (!!) (około 11500 USD), podczas gdy ten sam motocykl w Polsce kosztuje  równowartość 45 -50 tyś PLN. Oczywiście swój wydatny udział w tej sytuacji ma także rekordowo tani dolar. Sami jednak przyznacie, że ta sytuacja jest dla szarego zjadacza chleba i frustrująca i trudna do zaakceptowania jednocześnie. W ten prosty i obrazowy sposób dochodzimy do szybkiej odpowiedzi na pytanie, skąd tak wielka popularność prywatnego importu do Polski. W kontenerach płyną do nas choppery, maszyny wyścigowe, części do nich, odzież, gadżety, słowem wszystko na co jest zapotrzebowanie.

Używki wiecznie w cenie

Małe garażowe firmy zlokalizowane w niewielkich mieścinach obracają w dzisiejszych czasach niewiele mniejszymi ilościami motocykli, niż niektórzy oficjalni importerzy. Powód? Uszkodzone motocykle na zachodzie i w USA bardzo tracą na wartości. Odkupowane za przysłowiowe grosze od firm ubezpieczeniowych, handlarzy czy też samych właścicieli trafiają do kraju nad Wisłą. Tutaj przeróżnymi sposobami naprawione trafiają na nasze wspaniałe drogi. To, że w wielu wypadkach pojazdy te uznane zostały w krajach swego pochodzenia za niezdatne do naprawy jest już mało istotnym szczegółem.

O ile nowe maszyny bardzo często sprowadzane są w oryginalnych opakowaniach, które zabezpieczają je przed uszkodzeniami w czasie transportu, o tyle maszyny używane nie mają lekkiego życia. Należy być świadomym, że lśniąca wylicytowana na którymś z serwisów aukcyjnych maszyna po przyjeździe do Polski zza oceanu może wyglądać zdecydowanie mniej apetycznie. Częste uszkodzenia w trakcie transportu, a także bardzo częste kradzieże części z transportowanych maszyn (ponoć są wyspecjalizowane grupy złodziei okradający motocykle pakowane do kontenerów) sprawiają, że doprowadzenie nowego nabytku do stanu używalności może przekroczyć koszty jego zakupu... Life is brutal.

Skala zjawiska

Czy prywatny import rzeczywiście jest problemem? Raporty sprzedaży i pierwszych rejestracji  pokazują wyraźnie, że zjawisko nieoficjalnego importu maszyn nowych i używanych przybiera ogromne rozmiary. W roku 2007 w oficjalnych sieciach dealerskich sprzedano około 4500 motocykli. W tym samym czasie nowych motocykli (w to wliczono także maszyny używane poniżej 3 lat stanowiące realną konkurencję dla nowych motocykli w naszych salonach) zarejestrowano blisko 8000. Motocykli używanych sprowadzono blisko 35 000. Gros z nich pochodzi z krajów Europy Zachodniej i USA.

Co to oznacza?  A to, że szlak został przetarty. W tym roku już każdy wie gdzie, jak i którędy sprowadzać pojazdy ze Stanów. Powstało wiele firm specjalizujących się w sprowadzaniu konkretnych modeli. Klient może wybrać sobie dowolny kolor i wyposażenie.  Trafia do niego nowy fabrycznie pojazd, zapakowany w oryginalne pudło. Albo używany, wypatrzony na aukcji. Do wyboru, do koloru. Tani dolar, czy jak kto woli mocna złotówka, to jedynie katalizator tej eksplozji popularności importu spoza granic Polski. 

W tym roku nowych motocykli w oficjalnych sieciach powinno sprzedać się około  7000 sztuk. To oczywiście szacunki na podstawie dotychczasowych wyników sprzedaży. Jest jednak wielce prawdopodobne, że liczba maszyn nowych, lub prawie nowych, jaka trafi w tym roku na nasz rynek przez nieoficjalnych importerów będzie porównywalna, jeśli nie większa.

1 Serwisy aukcyjne na calym swiecie pelne sa ofert na kazda kieszen
Serwisy aukcyjne na całym świecie pełne są ofert na każdą kieszeń
2 Wybor w komistach w USA moze przyprawic o zawrot glowy
Wybór w komisach w USA może przyprawic o zawrót głowy
3 Transport motocykla przez ocean wymaga starannego zabezpieczenia pojazdu
Transport motocykla przez ocean wymaga starannego zabezpieczenia pojazdu
4 Dopiero wtedy jest szansa ze nasz nowy nabytek przetrwa sztormowa pogode na Atlantyku w ciasnym kontenerze
Dopiero wtedy jest szansa że nasz nowy nabytek przetrwa sztormową pogode na Atlantyku w ciasnym kontenerze
5 Najlepsze zabezpieczenie to fabryczna skrzynia
Najlepsze zabezpieczenie to fabryczna skrzynia

W krajach cywilizowanych

Oczywiście prywatny, tudzież nieoficjalny import funkcjonuje także w innych krajach. Ma on jednak nieco inne podłoże i nieco inne cele. Zamiast dostarczać motocykle jak najtaniej i co tylko popadnie, prywatni importerzy sprowadzają często motocykle, których np. nie da się oficjalnie zdobyć na danym rynku. Nie jest żadną tajemnicą, że kupienie wielu modeli jest niemożliwe w Europie, a jedyną szansą ich zdobycia jest sprowadzenie ich z USA lub z Japonii. To samo dotyczy części, odzieży i wyposażania. Oczywiście w krajach europejskich sprzedaż maszyn poza oficjalną siecią dealerską także ma miejsce, niemniej jednak jest to marginalna sprawa, a oficjalni importerzy mają się bardzo dobrze.

Niezależni importerzy, a polski rynek?

W Polsce prywatny import motocykli nowych i używanych, a także nieoficjalny import nowych fabrycznie maszyn jak już wiemy ma się bardzo dobrze. Co jest motorem napędowym tego zjawiska? Poza niższymi cenami za granicą jest nim także niska zamożność Polaków. Rzeczywiście jest coraz lepiej i coraz więcej ludzi stać na zakup nowego motocykla, ale to grono szczęściarzy jest ciągle zbyt wąskie. Wielu chce dołączyć do grupy posiadaczy nowych motocykli kierując się do prywatnych importerów. Wystarczy poświecić chwilę na przeszukanie Internetu, aby odkryć, że kupienie motocykla poza siecią oficjalną to żaden problem. Problem natomiast widzą w tym fakcie oficjalni importerzy i dealerzy motocykli. Na naszym raczkującym jeszcze rynku motocyklowym oficjalni importerzy i dealerzy motocykli muszą sporo zainwestować w salony i serwisy oraz ich wyposażenie. Do tego dochodzą koszty szkoleń personelu i spełnianie wyśrubowanych często wymagań producentów. To oczywiście generuje koszty. Oto, jak swoje stanowisko przedstawiła nam Magdalena Piskorz z Yamaha Motor Polska

MAGDALENA PISKORZ

 Dostajemy telefony od zdesperowanych osób, których motocykle zatrzymano na granicy przez celników

Zdajemy sobie sprawę z tego, że znaczny spadek kursu euro wpływa na zwiększenie szarego importu. Nie chcemy pozostawać bierni i dlatego w lipcu na stałe obniżyliśmy ceny naszych motocykli nawet o 8 tys. zł w przypadku najdroższych modeli. Dostosowaliśmy je w ten sposób do niższego kursu euro, choć sami zamawialiśmy pojazdy na początku roku jeszcze po kursie 3,6 zł. Wprowadziliśmy też nowy cennik akcesoriów i części zamiennych niższy nawet o 30%, działa trzyletnia gwarancja na pojazdy ATV i pięcioletnia na silniki zaburtowe. Nie bez znaczenia pozostaje też profesjonalna obsługa w trakcie i po sprzedaży, wspomniany serwis gwarancyjny czy nawet tak wydawałoby się podstawowa rzecz jak instrukcja obsługi w języku polskim.

Często klienci nie zdają sobie sprawy z tego, że zarejestrowanie w naszym kraju pojazdu sprowadzonego zza granicy, w tym w szczególności z USA, bywa problematyczne. Brak certyfikatu CE uniemożliwia otrzymanie tablic rejestracyjnych i ubezpieczenia. Dostajemy w związku z tym telefony od zdesperowanych osób, których motocykle zostały zatrzymane na granicy przez celników. Inni skarżą się, że ich pojazdy niezabezpieczone firmowym opakowaniem uległy korozji podczas niekiedy nawet kilkumiesięcznego transportu morskiego. Niestety nie jesteśmy w stanie pomóc w takich przypadkach.

Na zakup pojazdu warto spojrzeć długodystansowo, wziąć pod uwagę to, że po zmianie sytuacji na rynku walutowym wielu prywatnych importerów, którzy teraz udzielają własnych gwarancji, może z dnia na dzień zniknąć. Korzystanie z oficjalnej sieci dealerskiej nie niesie ze sobą takiego ryzyka. Dodatkowo staramy się cały czas pozostawać w kontakcie z naszymi klientami, organizując imprezy takie jak Yamaha Riding Experience, podczas której można zdobyć doświadczenie w jeździe po torze, czy kolejne rajdy w ramach Yamaha Quad Club. Dużym zainteresowaniem cieszą się również nasze amatorskie puchary, jak pięcioetapowy Młodzik Cup by Yamaha, skuterowy Yamaha Waverunner Cup czy zakończone w sierpniu wyścigi motocyklowe Fiat Yamaha Cup.

Mamy nadzieję, że klienci docenią te wszystkie prowadzone przez nas działania i będą wybierać oficjalną sieć dystrybucji marki Yamaha w Polsce.

Magdalena Piskorz
Prezes Yamaha Motor Polska

Bardzo podobną argumentację usłyszeliśmy od Adama Badziaka, prezesa POLand POSITION, jednego z najbardziej znanych salonów motocyklowych w Polsce, należącego do oficjalnej sieci Suzuki.

ADAM BADZIAK


Reklama


NAS Analytics TAG

 Jest wiele powodów, dla których warto kupić motocykl salonie

Motocykle z importu prywatnego w większości przypadków są sprowadzane z bardzo poważnymi nadużyciami prawa, często na pograniczu kryminału: fikcyjne firmy, zaniżane faktury, "lewe przeglądy techniczne", wykorzystywanie w nielegalny sposób zastrzeżonych znaków towarowych itd. Niestety w Polsce jest przyzwolenie na takie działanie od strony prawnej i moralnej. Druga sprawa to wprowadzanie przez "importerów" klientów w błąd, ukrywanie wielu znaczących dla nich faktów mających wpływ na bezpieczeństwo poruszania się motocyklem i jego eksploatacją oraz ukrywanie problemów mogących wyniknąć przy rejestracji pojazdu. Takich historii nasłuchałem się osobiście bardzo dużo od poszkodowanych osób.   

Jest wiele powodów, dla których warto kupić motocykl salonie i wszystkie ciężko tutaj wymienić. Ale te najważniejsze to te związane z bezpieczeństwem:

- każdy autoryzowany diler sprzedając pojazd ma odpowiednia wiedzę jak wykonać tzw. przegląd zerowy. Nieprawidłowe skręcenie motocykla ze skrzyni (najczęstsza przypadłość motocykli z importu prywatnego) bywa częstą przyczyną uszkodzenia motocykla, ale co gorsze może być również przyczyną niebezpiecznej sytuacji podczas jazdy jednośladem.

- kampanie serwisowe, wzywające natychmiast klienta do serwisu w przypadku wykrycia przez producenta wadliwej części zamontowanej w pewnej partii wyprodukowanych motocykli, nigdy nie docierają do właścicieli zakupujących motocykl u prywatnego importera, a są to rzeczy w przypadku jednośladów szczególnie wpływające na bezpieczeństwo.

Kwestia ceny. Kupujący bardzo często patrzą tylko na cenę zakupu motocykla, a nie myślą o późniejszej  odsprzedaży pojazdu. Cena na rynku wtórnym jest zupełnie inna za motocykl kupiony u autoryzowanego sprzedawcy z pełną dokumentacją a pojazdem z prywatnego importu. Porównując kwotę zakupu i sprzedaży różnica w cenie nie jest już tak widoczna. Zresztą my bierzemy bardzo chętnie motocykle w rozliczeniu przy zakupie następnego pojazdu pod warunkiem, że dany pojazd jest od autoryzowanego dilera. Fachowa rada w doborze odpowiedniego motocykla, pojazdy testowe, ciekawe imprezy dla naszych klientów, wspólne spotkania, coś więcej, niż tylko sprzedaż motocykla. To są rzeczy, które duża część klientów jednak docenia. Podsumowując, motocykliści - motocyklistom.  Ale korzyści jest naprawdę znacznie więcej i chętnie każdemu o nich opowiem, gdy przyjdzie do nas do salonu.

Odwiedzając dilera już praktycznie cały rok można natknąć się na jakąś promocję, a na pewno będzie ich jeszcze więcej. Zmieni się również ich charakter na mniej banalny, na bardziej ciekawy, atrakcyjny. Planujemy więcej wspólnych, ciekawych imprez, programów lojalnościowych, wyjazdów na różne zawody motocyklowe po całym świecie. To wszystko profity, których nie oferują prywatni importerzy.

Adam Badziak
POLand POSITION

Prywatni importerzy nie zgadzają się ze stwierdzeniami, że szkodzą oficjalnym sieciom dealerskim. Najczęściej przytaczanym argumentem jest to, że większość klientów importerów prywatnych to ludzie, których nie stać byłoby na zakup motocykla w oficjalnej sieci. W ogłoszeniach prywatni sprzedawcy zapewniają także o udzieleniu gwarancji, a także różnych formach finansowania i pomocy w rejestracji pojazdów. Badając temat postanowiliśmy dowiedzieć się u źródła jak to wygląda z drugiej strony barykady i zwróciliśmy się o komentarz do jednego z najbardziej znanych polskich nieoficjalnych importerów - firmy IU-H A. Bogusławski

ANDRZEJ BOGUSŁAWSKI

 Nie wchodzimy sobie w drogę. Ja i oficjalny importer

Zacząłem sprowadzać motocykle sam dla siebie. Chciałem mieć tańsze maszyny najlepiej nieużywane. Potem po prostu rozbudowałem działalność. Robię to, co lubię, sprawia mi to przyjemność. Daje satysfakcję.

Koszty zakupu w salonie muszą być wyższe. Ja nie generuję kosztów związanych z siedzibą, rozbudową sieci dealerskiej i serwisowej. Na dodatek omijam importera i mogę mieć dzięki temu dużo taniej. Utrudnienia przy rejestracji motocykla owszem zdarzają się, ale staram się zawsze pomóc klientowi. Utrudnienia spowodowane są przede wszystkim nieprecyzyjnymi polskimi przepisami. Nowy sprowadzony motocykl, jest motocyklem nowym czy sprowadzonym? Tu jest największy problem polskiego prawa, no i Książki Pojazdu. Wystawiam takie książki, ale trzeba na nie czekać około miesiąca.

Jeżeli chodzi o gwarancję.

Rzeczywiście nie ma gwarancji producenta. Daję własną gwarancję, którą można realizować w Słupsku. Nawet, jeżeli klient jest z Warszawy zawsze może przysłać motocykl za pośrednictwem firmy kurierskiej, w dzisiejszych czasach nie stanowi to żadnego problemu. Książeczka serwisowa nie np. „Suzuki" ale „Bogusławski". Na tę chwilę nie planuję rozbudowy sieci serwisowej. Większość motocykli jest na stanie i nie trzeba czekać, a jeżeli nie ma to czas oczekiwania to około tydzień. Podobnie jest z częściami.

Klienci autoryzowanego salony zwykle nie przychodzą do mnie. Nie są moimi klientami i na odwrót. Rzadko zdarza się żeby klient, który planował zakup w salonie zdecydował się jednak na zakup u mnie. Generalnie jest bardzo mała grupa wspólna klientów. Nie wchodzimy sobie w drogę. Ja i oficjalny importer.

Andrzej Bogusławski
IH-U A. Bogusławski

 

USA to nie UE

Warto wiedzieć, że rynek europejski i amerykański różni nie tylko położenie geograficzne. Oba te obszary mają osobne standardy, osobne procedury homologacji i prawodawstwo w zakresie norm bezpieczeństwa. Wielu amerykańskich producentów postrzega Europę, jako rynek marginalny, dlatego nawet nie podejmuje się uzyskania europejskich certyfikatów CE, traktując to jako zbędny koszt. Warto o tym wiedzieć, gdy się sprzedaje, lub kupuje wyposażenie dla motocyklistów. Kaski i odzież bez odpowiedniej certyfikacji to potencjalnie poważny problem. Gdy w wypadku zginie lub straci zdrowie motocyklista mający na głowie niecertyfikowany kask,  to osobiście nie chciałbym być w skórze sprzedawcy tego kasku. Jeśli rodzina pokrzywdzonego ma wystarczająco dużo samozaparcia, aby brnąć przez polski wymiar sprawiedliwości, to bardzo prawdopodobny jest wyrok skazujący na sprzedawcę. Jest on bowiem zobligowany do sprzedaży towarów spełniających krajowe standardy. Tutaj ponownie sięgamy do źródła i pytamy o zdanie Huberta Czerpaka, właściciela sklepu Livefast specjalizującego się między innymi w imporcie akcesoriów motocyklowych zza oceanu.


Reklama


NAS Analytics TAG

HUBER CZERPAK

 Jak długo polski motocyklista może dawać się naciągać?

Import motocykli i akcesoriów  stale rośnie. Nie tylko ze Stanów ale także z Niemiec, Francji, Anglii. Do Polski płyną całe kontenery, a zainteresowanie klientów jest bardzo duże. Przeważnie jest tak, że zanim kontener dopływa do portu, połowa towaru jest już sprzedana.

Cały czas rozwijam swoją działalność . Mam dużo planów, w tym wprowadzanie na polski rynek nowych marek. Wielu małych importerów nie wie jednak, że nie można wziąć jakiejkolwiek marki i zacząć ją po prostu sprzedawać. Trzeba to robić w sposób przemyślany. Przede wszystkim gusta europejczyków i amerykanów to czasem dwa różne światy. Zatem nie wszystko się sprzeda. Tak, czy inaczej nie ma w Polsce jeszcze bardzo wielu marek, bo wszyscy się boją w nie zainwestować.

Co istotne, a o czym wiele osób nie wie, to certyfikaty bezpieczeństwa. Akcesoria motocyklowe, w szczególności kaski muszą mieć europejski certyfikat bezpieczeństwa, aby były dopuszczone do ruchu. W skrajnych wypadkach policja może sprawdzić czy dany sprzęt posiada wymagany certyfikat. Niestety w społeczeństwie brak jest świadomości, że coś takiego należy sprawdzić. Kaski nie posiadające certyfikatu w ogóle nie powinny się w Polsce znaleźć. Niektóre firmy produkujące odzież i akcesoria na rynek USA nie starają się nawet o otrzymanie europejskich certyfikatów. Są to dla nich zbędne koszta, szczególnie jeśli nie planują sprzedaży na terenie UE. Niestety dzięki prywatnemu, niekontrolowanemu importowi ich wyroby można kupić de facto w każdym kraju.

Dodam, że  akcesoria podczas sprowadzania obłożone są cłem i podatkiem VAT. Na motocykle obowiązuje jeszcze akcyza,  oczywiście mówimy tutaj o pojazdach z poza Unii Europejskiej.

W przypadku nieoficjalnego importu zza granicy czasem problemem może być realizacja gwarancji. A mówimy przecież o drogich towarach. Uszkodzony fabrycznie kask, to moja odpowiedzialność, jako sprzedawcy - powinienem go wymienić. Poza tym klient, zakupujący w sklepie detalicznym,  ma dwa tygodnie na zwrócenie towaru lub wymianę na inny. Zawsze to prawo honoruję.  

Oficjalni importerzy, najczęściej monopoliści na naszym rynku, nakładają ogromne marże, i nie pozwalają obniżyć cen. Klient mógłby nabyć potrzebny produkt zdecydowanie taniej, ale tak się nie dzieje. W przypadku importu, którym ja się zajmuję po drodze zarabia hurtownia, sklep i ja, a nadal mogę zaoferować klientowi towar taniej, niż konkurencja. W porównaniu z oficjalnymi importerami często sprzedaję ten sam towar za połowę ceny. To ewidentna korzyść dla kupującego, gdyż nabywa produkty po normalnych cenach, a nie zawyżonych. Sam jestem motocyklistą i nie podoba mi się sztuczne zawyżanie cen.  Wyznaję zasadę „frontem do klienta" i podzielam zdanie polskich motocyklistów. Co więcej uważam, że teraz jest czas na takich ludzi jak ja. Jak długo polski motocyklista może dawać się naciągać? 

Jeśli chodzi o nasz polski rynek, to przydałby się też więcej gratisów i akcji promocyjnych dla klientów. U nas jest tego zdecydowanie za mało. W Stanach gratisowy kask, czy inne akcesoria do kupowanego  motocykla to standard. Klienci nauczeni są też, aby przed zakupem rozejrzeć się po paru salonach, bo w którymś na pewno jest akcja promocyjna. Można porozmawiać bezpośrednio ze sprzedawcą i ustalić warunki zakupu satysfakcjonujące dla obu stron.

Hubert Czerpak
LiveFast.pl

Plusy dodatnie i plusy ujemne

Zwolennicy oficjalnych importerów i zwolennicy prywatnego importu mogliby długo przerzucać się argumentami. Niemniej jednak sprawa jest dosyć prosta. Podstawowa zaleta kupowania poza siecią dealerską, tudzież sprowadzania motocykla zza granicy to niższa cena. Koniec kropka. Innych zalet tutaj trudno się dopatrzyć.

Wad jest zdecydowanie więcej. Przede wszystkim utrata fabrycznej gwarancji i opieki asisstance. Odcięcie od możliwości wzięcia udziału w oficjalnych akcjach serwisowych, brak oryginalnych dokumentów,  obniżenie wartości pojazdu przy odsprzedaży. Często tej pojawiają się problemy z dokumentacją i rejestracją motocykli, o jakiej wspomniał w rozmowie z nami Adam Badziak.

Jak to wygląda na konkretnych liczbach? Suzuki GSR600 w ofercie IH-U A. Bogusławski kosztuje 21000 zł. Ten sam motocykl u autoryzowanego dealera, np. w POLand POSITION kosztuje 28500 zł. Daje to 7500 różnicy, czyli sporo jak na popularny pojazd. Nowa R1 oficjalnie u dealera kosztuje 48900, natomiast na Internecie znaleźć można firmy oferujące ten motocykl sprowadzany z USA nowy, w fabrycznej skrzyni w cenie 37-38 tyś PLN. To ponad 10 tyś zł różnicy, przy czym należy wziąć pod uwagę, że nie tak całkiem dawno R1 w polskim salonie kosztowała blisko 55 tyś zł, co czyniło różnicę w cenie bardzo dużą. Generalnie rzecz biorąc im droższy motocykl, tym większa różnica w cenie.

Diabeł często jednak tkwi w szczegółach. Na wspomnianego GSR600 można otrzymać kupon na dowolne akcesoria o wartości 3500 zł, który czyni różnicę znacznie mniejszą. Podobnie sprawa wygląda w przypadku innych importerów, gdzie w salonach znaleźć można wiele promocji, możliwość jazdy motocyklami testowymi i innych form zachęty dla klienta do zrobienia zakupów właśnie w autoryzowanym salonie.

Nasze podsumowanie

Skąd w ogóle powstał w naszym kraju ten temat i czemu jest on tak widoczny i palący? Przyczyna jest jedna - ciągle jesteśmy biedni. Ten stan rzeczy prowadzi do sytuacji, w której ludzie których wyobraźnię i chęć konsumpcji rozbudziły machiny marketingowe wielkich koncernów są zaledwie na wyciągnięcie ręki od upragnionego, nowego, błyszczącego motocykla. Aby go zdobyć często sięgają właśnie do oferty nieoficjalnych importerów, oszczędzając znaczne kwoty za cenę ryzyka awarii pojazdu i kłopotów  z jego późniejszą naprawą.

Nie trzeba specjalnie tęgiej głowy, aby uznać racje każdej ze stron. Importerów oficjalnych irytuje prywatny handel, jako niszczący ich wysiłki w kierunku zapewnienia jak najlepszej obsługi klienta, rozwoju sieci dealerskiej i osiągania przy tym wszystkim odpowiednich zysków. Klienci z kolei bulwersują się, że przy niższych zarobkach muszą płacić za motocykle i wyposażenie do nich więcej, niż motocykliści w zachodniej Europie i często blisko dwukrotnie więcej, niż Amerykanie. Dlatego też trudno potępiać motocyklistów za szukanie oszczędności w sytuacji gdy po wyjechaniu z salonu będą gnębieni w tym kraju najdroższymi na świecie opłatami za korzystanie z autostrad, horrendalnie wysokimi cenami paliwa i morderczymi stawkami ubezpieczeniowymi za jednoślady.

Właśnie dlatego gdzieś między tymi przeciwstawnymi racjami znalazła się rynkowa nisza dla importerów prywatnych. Zanim jednak ktokolwiek zdecyduje się skorzystać z oferty poza oficjalną siecią dealerską sugerujemy dokładnie wszystko przeliczyć. Oszczędności poczynione na zakupie mogą w ostatecznym rozrachunku okazać się iluzoryczne.

 

Reklama


NAS Analytics TAG

Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami u¿ytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ opinii. Je¿eli którykolwiek z komentarzy ³amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usuniêty. Uwagi przesy³ane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artyku³u. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usuniêty.

NAS Analytics TAG
Tagi

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    na górê