Import prywatny motocykli - punkty widzenia

Autor: Anna Jędrasiak, Lovtza 2008.09.08, 10:04 48 Drukuj

Drogo w biednym kraju

Import towarów z pominięciem oficjalnego importera na dany kraj to zjawisko, jakie obserwujemy w Polsce na coraz większą skalę. Do naszej ojczyzny szerokim strumieniem płyną motocykle, części zamienne do nich, akcesoria motocyklowe oraz pełna gama odzieży i wyposażenia motocyklistów. Dokładnie tak samo, jak ma to miejsce w przypadku aut, samolotów, jachtów, elektroniki użytkowej i wszelkiej maści dóbr mniej lub bardziej luksusowych.

Czemu tak się dzieje? Przede wszystkim dlatego, że w Polsce jest drogo. Drożej, niż w krajach sąsiednich, a często najdrożej w okolicy. O ile oczywiście Stany Zjednoczone zawsze były rynkiem na którym pojazdy były tańsze niż w Europie, o tyle dla wielu klientów nie do zaakceptowanie jest sytuacja, gdy motocykle w polskich salonach są wyraźnie droższe, niż np. w sąsiednich Niemczech. Znane są nam przypadki, gdy klient zachęcony do zakupu motocykla w salonie w Polsce zlecał jego zakup na terenie Niemiec i dostarczenie do domu przesyłką kurierską. Nawet uwzględniając koszty dostawy, 10% różnicy na cenie nowego motocykla, to całkiem sporo. Na forach internetowych znaleźć można wiele zirytowanych głosów z pytaniami, czemu tak się dzieje. Polska nie jest krajem gnębionym wysoką inflacją, skrajnie niestabilnymi kursami walut, czy niestabilną sytuacją społeczno-gospodarczą. Zakładanie „bezpiecznych" przeliczników kursów walut prowadzi do sytuacji, w której wiele nowych motocykli rejestrowanych w naszym kraju pochodzi z berlińskich, lub drezdeńskich salonów.

Jeśli chodzi o same Stany. To przykład rynku, na którym w takim stopniu jak na rynkach europejskich nie pasożytuje wielka, wiecznie nienasycona pijawka w postaci urzędu skarbowego. Podatki, cła i akcyzy. Gdy potraktujemy w ten sposób produkt trafiający na rynek europejski, to dochodzimy do sytuacji w której sportowy litrowy motocykl kosztuje w amerykańskim salonie równowartość  26 000 PLN (!!) (około 11500 USD), podczas gdy ten sam motocykl w Polsce kosztuje  równowartość 45 -50 tyś PLN. Oczywiście swój wydatny udział w tej sytuacji ma także rekordowo tani dolar. Sami jednak przyznacie, że ta sytuacja jest dla szarego zjadacza chleba i frustrująca i trudna do zaakceptowania jednocześnie. W ten prosty i obrazowy sposób dochodzimy do szybkiej odpowiedzi na pytanie, skąd tak wielka popularność prywatnego importu do Polski. W kontenerach płyną do nas choppery, maszyny wyścigowe, części do nich, odzież, gadżety, słowem wszystko na co jest zapotrzebowanie.

Używki wiecznie w cenie

Małe garażowe firmy zlokalizowane w niewielkich mieścinach obracają w dzisiejszych czasach niewiele mniejszymi ilościami motocykli, niż niektórzy oficjalni importerzy. Powód? Uszkodzone motocykle na zachodzie i w USA bardzo tracą na wartości. Odkupowane za przysłowiowe grosze od firm ubezpieczeniowych, handlarzy czy też samych właścicieli trafiają do kraju nad Wisłą. Tutaj przeróżnymi sposobami naprawione trafiają na nasze wspaniałe drogi. To, że w wielu wypadkach pojazdy te uznane zostały w krajach swego pochodzenia za niezdatne do naprawy jest już mało istotnym szczegółem.

O ile nowe maszyny bardzo często sprowadzane są w oryginalnych opakowaniach, które zabezpieczają je przed uszkodzeniami w czasie transportu, o tyle maszyny używane nie mają lekkiego życia. Należy być świadomym, że lśniąca wylicytowana na którymś z serwisów aukcyjnych maszyna po przyjeździe do Polski zza oceanu może wyglądać zdecydowanie mniej apetycznie. Częste uszkodzenia w trakcie transportu, a także bardzo częste kradzieże części z transportowanych maszyn (ponoć są wyspecjalizowane grupy złodziei okradający motocykle pakowane do kontenerów) sprawiają, że doprowadzenie nowego nabytku do stanu używalności może przekroczyć koszty jego zakupu... Life is brutal.

Skala zjawiska

Czy prywatny import rzeczywiście jest problemem? Raporty sprzedaży i pierwszych rejestracji  pokazują wyraźnie, że zjawisko nieoficjalnego importu maszyn nowych i używanych przybiera ogromne rozmiary. W roku 2007 w oficjalnych sieciach dealerskich sprzedano około 4500 motocykli. W tym samym czasie nowych motocykli (w to wliczono także maszyny używane poniżej 3 lat stanowiące realną konkurencję dla nowych motocykli w naszych salonach) zarejestrowano blisko 8000. Motocykli używanych sprowadzono blisko 35 000. Gros z nich pochodzi z krajów Europy Zachodniej i USA.

Co to oznacza?  A to, że szlak został przetarty. W tym roku już każdy wie gdzie, jak i którędy sprowadzać pojazdy ze Stanów. Powstało wiele firm specjalizujących się w sprowadzaniu konkretnych modeli. Klient może wybrać sobie dowolny kolor i wyposażenie.  Trafia do niego nowy fabrycznie pojazd, zapakowany w oryginalne pudło. Albo używany, wypatrzony na aukcji. Do wyboru, do koloru. Tani dolar, czy jak kto woli mocna złotówka, to jedynie katalizator tej eksplozji popularności importu spoza granic Polski. 

W tym roku nowych motocykli w oficjalnych sieciach powinno sprzedać się około  7000 sztuk. To oczywiście szacunki na podstawie dotychczasowych wyników sprzedaży. Jest jednak wielce prawdopodobne, że liczba maszyn nowych, lub prawie nowych, jaka trafi w tym roku na nasz rynek przez nieoficjalnych importerów będzie porównywalna, jeśli nie większa.

1 Serwisy aukcyjne na calym swiecie pelne sa ofert na kazda kieszen
Serwisy aukcyjne na całym świecie pełne są ofert na każdą kieszeń
2 Wybor w komistach w USA moze przyprawic o zawrot glowy
Wybór w komisach w USA może przyprawic o zawrót głowy
3 Transport motocykla przez ocean wymaga starannego zabezpieczenia pojazdu
Transport motocykla przez ocean wymaga starannego zabezpieczenia pojazdu
4 Dopiero wtedy jest szansa ze nasz nowy nabytek przetrwa sztormowa pogode na Atlantyku w ciasnym kontenerze
Dopiero wtedy jest szansa że nasz nowy nabytek przetrwa sztormową pogode na Atlantyku w ciasnym kontenerze
5 Najlepsze zabezpieczenie to fabryczna skrzynia
Najlepsze zabezpieczenie to fabryczna skrzynia

W krajach cywilizowanych

Oczywiście prywatny, tudzież nieoficjalny import funkcjonuje także w innych krajach. Ma on jednak nieco inne podłoże i nieco inne cele. Zamiast dostarczać motocykle jak najtaniej i co tylko popadnie, prywatni importerzy sprowadzają często motocykle, których np. nie da się oficjalnie zdobyć na danym rynku. Nie jest żadną tajemnicą, że kupienie wielu modeli jest niemożliwe w Europie, a jedyną szansą ich zdobycia jest sprowadzenie ich z USA lub z Japonii. To samo dotyczy części, odzieży i wyposażania. Oczywiście w krajach europejskich sprzedaż maszyn poza oficjalną siecią dealerską także ma miejsce, niemniej jednak jest to marginalna sprawa, a oficjalni importerzy mają się bardzo dobrze.

Niezależni importerzy, a polski rynek?

W Polsce prywatny import motocykli nowych i używanych, a także nieoficjalny import nowych fabrycznie maszyn jak już wiemy ma się bardzo dobrze. Co jest motorem napędowym tego zjawiska? Poza niższymi cenami za granicą jest nim także niska zamożność Polaków. Rzeczywiście jest coraz lepiej i coraz więcej ludzi stać na zakup nowego motocykla, ale to grono szczęściarzy jest ciągle zbyt wąskie. Wielu chce dołączyć do grupy posiadaczy nowych motocykli kierując się do prywatnych importerów. Wystarczy poświecić chwilę na przeszukanie Internetu, aby odkryć, że kupienie motocykla poza siecią oficjalną to żaden problem. Problem natomiast widzą w tym fakcie oficjalni importerzy i dealerzy motocykli. Na naszym raczkującym jeszcze rynku motocyklowym oficjalni importerzy i dealerzy motocykli muszą sporo zainwestować w salony i serwisy oraz ich wyposażenie. Do tego dochodzą koszty szkoleń personelu i spełnianie wyśrubowanych często wymagań producentów. To oczywiście generuje koszty. Oto, jak swoje stanowisko przedstawiła nam Magdalena Piskorz z Yamaha Motor Polska

MAGDALENA PISKORZ

 Dostajemy telefony od zdesperowanych osób, których motocykle zatrzymano na granicy przez celników

Zdajemy sobie sprawę z tego, że znaczny spadek kursu euro wpływa na zwiększenie szarego importu. Nie chcemy pozostawać bierni i dlatego w lipcu na stałe obniżyliśmy ceny naszych motocykli nawet o 8 tys. zł w przypadku najdroższych modeli. Dostosowaliśmy je w ten sposób do niższego kursu euro, choć sami zamawialiśmy pojazdy na początku roku jeszcze po kursie 3,6 zł. Wprowadziliśmy też nowy cennik akcesoriów i części zamiennych niższy nawet o 30%, działa trzyletnia gwarancja na pojazdy ATV i pięcioletnia na silniki zaburtowe. Nie bez znaczenia pozostaje też profesjonalna obsługa w trakcie i po sprzedaży, wspomniany serwis gwarancyjny czy nawet tak wydawałoby się podstawowa rzecz jak instrukcja obsługi w języku polskim.

Często klienci nie zdają sobie sprawy z tego, że zarejestrowanie w naszym kraju pojazdu sprowadzonego zza granicy, w tym w szczególności z USA, bywa problematyczne. Brak certyfikatu CE uniemożliwia otrzymanie tablic rejestracyjnych i ubezpieczenia. Dostajemy w związku z tym telefony od zdesperowanych osób, których motocykle zostały zatrzymane na granicy przez celników. Inni skarżą się, że ich pojazdy niezabezpieczone firmowym opakowaniem uległy korozji podczas niekiedy nawet kilkumiesięcznego transportu morskiego. Niestety nie jesteśmy w stanie pomóc w takich przypadkach.

Na zakup pojazdu warto spojrzeć długodystansowo, wziąć pod uwagę to, że po zmianie sytuacji na rynku walutowym wielu prywatnych importerów, którzy teraz udzielają własnych gwarancji, może z dnia na dzień zniknąć. Korzystanie z oficjalnej sieci dealerskiej nie niesie ze sobą takiego ryzyka. Dodatkowo staramy się cały czas pozostawać w kontakcie z naszymi klientami, organizując imprezy takie jak Yamaha Riding Experience, podczas której można zdobyć doświadczenie w jeździe po torze, czy kolejne rajdy w ramach Yamaha Quad Club. Dużym zainteresowaniem cieszą się również nasze amatorskie puchary, jak pięcioetapowy Młodzik Cup by Yamaha, skuterowy Yamaha Waverunner Cup czy zakończone w sierpniu wyścigi motocyklowe Fiat Yamaha Cup.

Mamy nadzieję, że klienci docenią te wszystkie prowadzone przez nas działania i będą wybierać oficjalną sieć dystrybucji marki Yamaha w Polsce.

Magdalena Piskorz
Prezes Yamaha Motor Polska

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę