Elektryki z rur± wydechow±? Stellantis zaskakuje patentem!
Świat motoryzacji nie przestaje nas zaskakiwać. Pojazdy elektryczne od lat są prezentowane jako coś lepszego niż tradycyjne spalinowce, więc nikt nie spodziewał się, że zobaczymy w ich konstrukcji… rury wydechowe. A jednak!
Koncern Stellantis opatentował właśnie innowacyjny układ wydechowy przeznaczony dla elektryków, który ma nie tylko poprawić bezpieczeństwo, ale również zmniejszyć koszty ewentualnych awarii. Ale zaraz, co właściwie będzie się wydostawać z tych rur? Iskierki? Pomysł może wydawać się absurdalny, ale jego uzasadnienie jest całkowicie logiczne.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Tradycyjne akumulatory ołowiowe wykorzystywane w pojazdach spalinowych wymagają wentylacji podczas ładowania, ponieważ wydzielają gazy, takie jak wodór. W przypadku nowoczesnych baterii litowo-jonowych problem gazowania praktycznie nie występuje, ale istnieje inne, znacznie groźniejsze zagrożenie - ryzyko eksplozji pojedynczego ogniwa. Gdy dochodzi do uszkodzenia akumulatora, może nastąpić nagły samozapłon, który często kończy się gwałtownym pożarem całego pojazdu. Elektryki płoną, i to tak "dobrze", że do ich ugaszenia trzeba często sprowadzać specjalne baseny, w których płonący pojazd elektryczny jest zatapiany. Ale to temat na inną dyskusję.
Stellantis postanowił stawić czoła problemowi samozapłonu elektryków, wprowadzając unikalne rozwiązanie - specjalny układ wydechowy dla pojazdów elektrycznych. Jego zadaniem jest odprowadzanie ciśnienia powstającego w baterii podczas eksplozji pojedynczego ogniwa, co ma zapobiec efektowi domina i ograniczyć ryzyko rozprzestrzenienia się ognia na kolejne moduły akumulatora. Dzięki temu wzrasta szansa na zdławienie pożaru w zarodku, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.
Dodatkowo, system chłodzenia baterii, stosowany już w wielu nowoczesnych elektrykach, ma współpracować z nowym układem, by skuteczniej niwelować skutki awarii. Interesującym elementem tej technologii jest filtracja i chemiczna neutralizacja gazów powstających w wyniku pożaru baterii. W uproszczeniu - rura wydechowa w elektrykach będzie działać podobnie jak w klasycznych pojazdach spalinowych, gdzie katalizatory i filtry cząstek stałych ograniczają emisję szkodliwych substancji.
Co to oznacza dla użytkowników elektryków? Przede wszystkim większe bezpieczeństwo. Gazy powstające podczas pożaru baterii będą odpowiednio kierowane i neutralizowane, co zminimalizuje zagrożenie dla kierowcy i pasażerów. A ponieważ system ten będzie działał jedynie w sytuacjach awaryjnych - uszkodzenia nowego "wydechu" nie będą tak częste i kosztowne, jak ma to miejsce w przypadku filtrów DPF stosowanych w pojazdach spalinowych.
Patent Stellantisa może poprawić bezpieczeństwo pojazdów zasilanych z gniazdka. Nic chyba nie działa bardziej odstraszająco na potencjalnych klientów tego segmentu, niż widok płonących samochodów i motocykli na bateryjkę.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze