Curtiss V8: stuletnia, widlasta ósemka na dwóch ko³ach
Sto lat temu 100 mil na godzinę, czyli nieco ponad 160 km/h to była absolutnie szalona prędkość, granica strachu, technologii i przy okazji zdrowego rozsądku też.
Dziś każdy wie, że osiągnięcie takiej prędkości nie stanowi większego problemu i nie jest niczym nadzwyczajnym. Motocykl jest stabilny, rama trzyma tor jazdy, hamulce działają przewidywalne, a opony mają nawet więcej przyczepności niż to konieczne. W 1907 roku było dokładnie odwrotnie.
Wyobraź sobie próbę osiągnięcia 100 mil na godzinę na maszynie, która konstrukcyjnie była bliższa rowerowi niż motocyklowi. Rama przypominała wzmocnioną konstrukcję z epoki pierwszych bicykli, opony ledwo zasługiwały na tę nazwę, a hamulce były bardziej sugestią niż realnym mechanizmem do zatrzymywania pojazdu. Margines błędu nie istniał. Jeśli coś poszło nie tak, kończyło się to natychmiast i brutalnie. Dlatego właśnie prędkość sprzed ponad wieku jest dziś odpowiednikiem jazdy 200, a może 300 kilometrów na godzinę.
Piszemy o tym nieprzypadkowa, bo w środku tej szalonej epoki pojawia się Curtiss V8, czyli motocykl stworzony przez Glenna Curtissa, pioniera lotnictwa i jednośladów. Trzeba od razu wyjaśnić, że to nie była maszyna do codziennej jazdy ani projekt mający sens użytkowy. Jej jedynym zadaniem było stać się najszybszym jednośladem na dwóch kołach, jaką widział świat. I to bez kompromisów.
Sercem konstrukcji był potężny silnik V8 o pojemności 4.0 litra, zapożyczony z wczesnych konstrukcji lotniczych! Około 40 koni mechanicznych dziś nie robi żadnego wrażenia, ale w 1907 roku było czymś absolutnie nieprawdopodobnym. W czasach, gdy większość motocykli ledwo radziła sobie z własnym ciężarem, Curtiss wpakował na ramę jednostkę, która wyglądała jak z innej planety. Dla porównania, współczesne V8 o podobnej pojemności potrafią generować nawet 10 razy więcej mocy, co swoją drogą dowodzi, jak daleko zaszła inżynieria.
Według relacji z epoki Curtiss V8 miał osiągać 130 mil na godzinę, a niektórzy twierdzili, że nawet więcej. Motocykl, który można zobaczyć dziś w Jay Leno’s Garage, nie jest jednak oryginalną maszyną bijącą rekord prędkości. Tamten egzemplarz jest zbyt cenny i zbyt delikatny, by go uruchamiać, więc zamiast tego powstała wierna, w pełni sprawna replika, zbudowana tak, by jak najdokładniej oddać charakter oryginału.
Nie bez powodu właśnie Jay Leno pokazuje ten motocykl światu. Poza tym, że Leno jest znanym człowiekiem telewizji, posiada również rzadki dar rozumienia mechaniki. Amerykański komik i prezenter pracuje zresztą przy maszynach i co najważniejsze, naprawdę na nich jeździ. Jego garaż nie służy do popisywania się rzadkimi przedmiotami, tylko do zachowania historii w ruchu. Curtiss V8 idealnie wpisuje się w tę filozofię, bo jest głośny, prymitywny, surowy i całkowicie obojętny na komfort czy bezpieczeństwo.
Gdy Leno opowiada o tej maszynie i gdy kamera pokazuje ją jadącą pustą drogą, nie ma tam ani grama romantyzmu z epoki, ale jest respekt, bo to przecież jednoślad bez kontroli trakcji, bez ABS, bez zaawansowanego zawieszenia. To były czasy twardych ludzi i twardych maszyn.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze