| Fascynacja prędkością stworzyła zarówno maszyny, jak i styl życia wielu ludzi Café Racer, obecnie każdy rozumie ten zwrot jako nazwę typu motocykla, lecz tak naprawdę jest to słowo określające także rodzaj motocyklisty. Oryginalnie Café Racer ma swoje korzenie osadzone głęboko w subkulturze grupy zwanej Rockersami lub tak zwanym „The Ton Up Club". Wywodzili się oni z Wielkiej Brytanii lecz ten styl bycia rozpowszechnił się także na Włochy, Niemcy i inne kraje Europy. Aby zrozumieć lepiej idee Café Racer opowiem trochę o samych ludziach ponieważ bez tego ani rusz. Reklama Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »Software Rockersi byli zbuntowaną młodzieżą kochającą, jakby mogło być inaczej, Rock and Roll i motocykle. Ale nie jakieś tam crusiery, choppery czy bobery. Pragnęli szybkości i zwinności. Pożądali czegoś wyjątkowego, żeby mogli poruszać się po nowo budowanych brytyjskich autostradach, od przydrożnej kafejki do przydrożnej kafejki. Zabrzmiało to trochę tak, jakby chcieli wybierać się na niedzielną przejażdżkę... Nic bardziej mylnego, pamiętajmy że mamy początek lat ‘60 i bariera prędkości motocykli to magiczne 100 mil (potocznie nazywana przez Rockersów „The Ton"). Trzeba też pamiętać, że w tamtych czasach najszybsze były brytyjskie maszyny, takie jak Norton Commando 850 oraz Vincent Black Shadow, a także inne tego typu konstrukcje. Bębnowe hamulce, proste zawieszenia, ramy niewiele różniły się od ram rowerów! Po prostu szalone czasy pionierskie. Teraz, gdy już wiemy czym ci ludzie jeździli przybliżę na czym polegała owa „przejażdżka". Wyobraźmy sobie, że pod przydrożną kafejkę (Café) podjeżdża grupa motocyklistów, parkują przed budynkiem, a jeden z nich wchodzi do środka. Podchodzi do szafy grającej, wrzuca funciaka, wybiera kawałek i leci pędem do motocykla. Cała grupa nagle startuje i zaczyna się wyścig. „Record-racing" - tak go nazywano. Polegał on na jak najszybszym przejeździe do punktu A i z powrotem w takim tempie, żeby usłyszeć koniec kawałka, który został włączony na starcie. Oczywiście wszystko odbywało się na normalnych drogach publicznych i w ruchu ulicznym. Żeby dodać pikanterii całej sprawie wyjaśnię, że kawałki trwały wtedy około 2 minut. Średnia odległość, jaką pokonywali w trakcie takich zabawa motocykliści to było mniej więcej 3 mile (około 4,5 km), czyli czysty hardcore. Oczywiście jechali ile fabryka dała, na pełen gwizdek, ostro butowali, pałowali czy, jak tam kto woli. Właściwie to nie była jedyna rozrywka Rockersów. Pomijając bijatyki z Modsami, ścigali się również od kawiarni do kawiarni w ruchu miejskim. Właśnie ten typ wyścigu najbardziej kojarzy się z Cafe Racerami ze względu na swoją uciążliwość dla zwykłych ludzi, policji oraz duże ryzyko. Dla urozmaicenia kawiarniani ściganci organizowali sobie przeloty „TtT", czyli od tawerny do tawerny (z ang. Tawern to Tawern) między miastami. Kawiarnią najbardziej kojarzącą się w owym czasie z Cafe Racerami, działającą zresztą po dziś dzień była i jest londyńska Ace Cafe. To prawdziwa mekka miłośników kawiarnianych wyścigówek, jedno z miejsc, które każdy motocyklista choć raz w życiu powinien odwiedzić. Hardware Skoro wiemy już, co cafe racerzy robili, czas przyjrzeć się dokładniej temu czym jeździli. Kilka słów zatem o tym jak wyglądała typowa konfiguracja maszyn z tamtych lat. Café Racer to motocykl zbudowany w jednym konkretnym celu - żeby pokonać barierę 100 mil/h. Wszystko w nim było podporządkowane prędkości i temu by, jak najlepiej prowadził się podczas wyścigu. Maszyny tego typu były połączeniem motocykla drogowego z maszyną wyścigową. Najbardziej charakterystycznymi cechami Cafe Racerów były wydłużony, ręcznie wykonywany z aluminium bak paliwa, który często pozostawiano bez malowania oraz małe zamontowane daleko z tyłu siedzenie zakończone garbem. Nieodłączne były również skośnie montowane pod półką, bezpośrednio do widelca manetki typu clip on. Dawały one precyzyjną, przynajmniej jak na tamte czasy, kontrolę toru jazdy przy dużych prędkościach. Pozwalały również na lepsze złożenie się jeźdźca na motocyklu. W efekcie kierowca powodował dużo mniejszy opór powietrzu. Montowano też seryjne kierownice, które obracano ku dołowi, tak zwane „clubman bars", które dawały podobne rezultaty. W wyniku tych zabiegów konieczne było również cofnięcie podnóżków, dźwigni hamulca tylnego koła oraz dźwigni zmiany biegów. Takie rozwiązanie było typowe dla maszyn wyścigowych z okresu lat 60-tych. Jako dopełnienie sportowego stylu z czasem pojawiły się duże owiewki, które zapewniały całkiem przyzwoitą ochronę przed wiatrem. Często można było zobaczyć również Cafe Racery z niewielkimi szybkami, które były jednak raczej ozdobą, niż ochroną. Maszyny oprócz tego były obdzierane ze wszystkich zbędnych detali. Z silnika, jedno lub dwu cylindrowego, wyciskano maksimum możliwości. Dopiero wraz z wejściem japońskich jednośladów w latach 70-tych rozpowszechniły się silniki trzy i czterocylindrowe. W Wielkiej Brytanii najpopularniejsze były konstrukcje domowej roboty takie, jak połączenie ramy Nortona i silnika Triumph'a Bonneville potocznie nazywane „The Triton". Powszechne były połączenia, których efektem była „Tribsa". Składała się z ramy Triumph'a i silnik BSA. „Norvil" z kolei to rama Nortona i silnik z Vincent'a.
|
|
|
| Przyczyna popularności takich konstrukcji była bardzo prosta. Motocykle produkowane w owych czasach zdecydowanie nie były idealne. Jedne miały lepsze silniki, inne sensowne zawieszenia, a jeszcze inne otrzymały działające w miarę przyzwoicie hamulce. W takim wypadku, gdy brak jest dostępu do części tuningowch, rozpoczynało się kombinowanie. Z jednego motocykla wykręcano silnik, bo był akurat najmocniejszy. Montowano go następnie do ramy na przykład z Norton'a ponieważ była ona odpowiednio sztywna i miała najlepsze zawieszenie. Niestety producenci nie ułatwiali życia domorosłym konstruktorom. Różne marki stosowały chociażby inne rodzaje gwintów. Bardzo często zdarzały się więc sytuacje, gdzie mocowania silnika miały lewy gwint, natomiast rama w której jednostka miała być osadzona posiadała gwint prawy. Złożenie tego do kupy nie było proste. Oczywiście prócz konstrukcji domowych wiele z fabrycznych motocykli zostało przekształconych na Cafe Racery. BMW, Norton, Triumph, BSA, Ducati, MV Agusta, Laverda, Moto Guzzi, Gilera, AJS stawały się maszynami do wyścigów urządzanych na ulicach miast. Reklama Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »Cafe Racer kontra chopper Tak naprawdę choppery i Cafe Racery mają ze sobą więcej wspólnego, niż powszechnie się uważa. Wszystko sprowadza się do genezy powstania obu typów maszyn. Wyobraźmy sobie żołnierzy wracających po wojnie do swoich domów. Posiadali oni wtedy tylko pojazdy zorientowane na jeden cel - transport. Amerykanie krytycznie popatrzyli na swoje Harleye w specyfikacji wojskowej, które były ciężkie, wolne i mało przydatne w życiu codziennym. Zaczęli obcinać (z ang. „chop") wszystko, co było zbędne by polepszyć ich osiągi. Europejczycy zrobili właściwie to samo ze swoimi motocyklami tylko w bardziej sportowym stylu. Co więcej przeróbki motocykli tak w Europie jak i w Stanach miały miejsce w tych samych powojennych latach. Na tym całe podobieństwo się jednak kończy. Na pierwszy rzut oka widać różnicę między chopperami, a Cafe Racerami. Mają one tak na prawdę bardzo przyziemny powód. Mianowicie są spowodowane różnicami pomiędzy systemem dróg w Europie i Ameryce. Kiedy oni jeździli po prostych, szerokich autostradach międzystanowych, my mieliśmy wąskie i kręte serpentyny lub zatłoczone ulice miast. Tym sposobem, gdy amerykanie robili ciężkie i niskie motocykle kierując się komfortem poruszania po płaskich, jak stół i prostych drogach, europejczycy woleli lekkie, mocne, bardzo szybkie i zwinne maszyny. Były one mniej komfortowe, lecz bardziej pasujące do tego, po czym przyszło im jeździć. Zmierzch pewnej epoki Wszystko się zmienia. To jedyny pewnik, którego możemy się trzymać. Wraz z ewolucją ludzkiej mentalności i potrzeb musiały przekształcić się także Cafe Racery . Gdy w połowie lat ‘70 japońskie motocykle przejęły rynkową pałeczkę zmieniła się także stylistyka jednośladów. Ręcznie klepane z aluminium zbiorniki zostają wyparte przez seryjne kwadraciki z nowocześniejszych materiałów. Na arenie królowały w tym czasie 3, 4 cylindrowe Hondy, Suzuki, Kawasaki i Yamahy. Jednak Cafe Racery nie giną, one ewoluują. To właśnie japońskie motocykle stają się istotnym kontynuatorem stylu europejskich wyścigówek. Pod koniec lat siedemdziesiątych następuje mały przełom i jak to w życiu bywa, producenci zauważają, że rynek na Cafe Racery jest ogromny. Wszyscy postanawiają zbudować seryjne sportowe maszyny w tym właśnie stylu, co oczywiście powoduje istny szał na rynku. HD proponuje model XLCR, Ducati ma swoją serię supersportów, Kawasaki wypuszcza model Z1R, a Suzuki oferuje GS1000S. Wiele marek europejskich produkowało warianty seryjnych motocykli stylizowanych na Cafe Racery, miedzy innymi BMW, Benelli, Aspes, Derbi. Niestety, jak to zwykle bywa, były to tylko stylistyczne zabiegi, za którymi nie szły w parze modyfikacje wzmacniające silnik bądź czyniące motocykle szybszymi. Cóż, można pokusić się o stwierdzenie, że popularność Café Racerów przyczyniła się poniekąd do ich upadku. Gdy Cafe Racer przestał kojarzyć się z mocą i ogromną prędkością, a tylko ze stylem szybko zaczął tracić zwolenników. Z czasem producenci zaczęli już tylko proponować pakiety stylistyczne do seryjnych maszyn, które ograniczały jedynie komfort podróży. Potem zapomnieli i o tym. Motocykl sportowy stał się jedną integralną bryłą z owiewkami. Taki stan rzeczy negował montowanie innych kierownic czy zawieszeń, poprawiania skrzyń biegów czy zmiany stylistyki. To był koniec Rockersów i Cafe Racerów, zmierzch epoki, całej kultury i stylu bycia. Po zmierzchu nadchodzi świt Po Cafe Racerach pozostała ogromna, rozległa wiedza, z której czerpiemy do dziś. Popatrzmy na obecne Streetfightery. Możemy powiedzieć, że są spadkobiercami Cafe Racerów z tą różnicą, że obecni uliczni wojownicy są odpowiedzią na wymogi współczesnego człowieka. Często mamy tu doczynienia ze sportowymi motocyklami obranymi z plastików lecz cel nadal pozostaje ten sam „ moc, prędkość, styl". Po latach nadal są produkowane seryjne Cafe Racery, na przykład modele takich marek, jak Benelli, Buell, Ducati, Triumph czy Royal Enfield. Sporo tego typu maszyn powstaje na zamówienie. Można przerobić nowy motocykl na ten styl lub po prostu odrestaurować któregoś ze staruszków. Cafe Racery inspirowały nie tylko nieprzeliczone rzesze motocyklistów. Także rysownicy postanowili zaczerpnąć inspirację ze świata dwóch kółek. Kultowym stał komiks poświęcony motocyklistom spotykającym się w ulubionej knajpie. Ścigającym się wkoło niej i przysparzającym okolicznym mieszkańcom oraz policji niemałych problemów. Joe Bar Team jest jednym z najbardziej znanych komiksów motocyklowych na świecie. Swoją popularność zawdzięcza właśnie umiłowaniu prędkości, dobrej zabawy, motocyklistom i Cafe Racerom. Jedno jest pewne. Kawiarniane wyścigówki nadal będą inspirowały twórców oraz kolejne pokolenia motocyklistów. Ten styl nie przestanie istnieć, najwyżej ulegnie kolejnej ewolucji dostosowując się do zmiany czasów i panującej mody. |
|
|









































Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze