Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Pod koniec czerwca tego roku miałam wypadek, co prawda samochodowy, ale zachowanie ludzi to samo.. jechałam jako pasażer z chłopakiem, jego wina, bo było ślisko, a on za szybko jechał.. uderzyliśmy w tył innego auta. ja na szczęście zawsze pasy zapinam, on nie. uderzył głową w szybę, ale od razu wyskoczył z auta żeby sprawdzić, czy ludziom z drugiego auta nic się nie stało. po chwili naokoło nas zebrał się tłumek złożony przeważnie z biznesmenów oraz tzw 'moherowych babć' i tylko słyszę komentarze "gówniarz taki, za szybko jeździ, powoduje wypadki, dobrze mu tak". a on cały zakrwawiony, rozwalona głowa i kolano, nikt nie podejdzie i nie pomoże.. dla tych wszystkich ludzi to była świetna scena, pooglądać jak inni cierpią, pośmiać się i skrytykować, że małolat to nieodpowiedzialnie jeździ i pójść potem opowiadać innym.. rozumiem, że zawinił ale czy to jest jakikolwiek powód by mu nie pomóc? dopiero, gdy spytałam się jednej z pań czy ma chusteczki to łaskawie mi trochę pomogła do przyjazdu karetki..