
BMW K1600GTL - o wiele więcej niż turystyk
dzisiaj 11:39 Wiadomości
World Superbike przenosi się do USA
dzisiaj 11:05 WSBK
Motocykle zmniejszają korki - udowodniono to 8
dzisiaj 08:52 Wiadomości
2008.07.22 Lovtza
| MT-03 udowadnia, że nie potrzeba 100 KM, aby na motocykl siadać z prawdziwą przyjemnością. Ten ciekawy motocykl trafił w nasze redakcyjne ręce nieco przypadkiem. Często jednak to, co najlepsze i najbardziej wartościowe odkrywamy właśnie dzięki splotowi przypadkowych wydarzeń. Nieco uprzedzając bieg wypadków zdradzę, że tak też stało się w przypadku MT-03. Przyznam szczerze, że po tej maszynie nie spodziewałem się niczego odkrywczego. Jednocylindrowiec Yamahy nie wyróżnia się specjalnie ani mocą, ani osiągami. Zaryzykuję także stwierdzenie, że mały MT nie jest w Polsce rozchwytywaną maszyną, tak na rynku pojazdów nowych, jak i używanych. W sumie za niewiele większe pieniądze można mieć większą i mocniejszą maszynę. Czy większa i mocniejsza maszyna oznacza jednak większą frajdę z jazdy? To pytanie natychmiast nasuwa się po pierwszych metrach pokonanych za sterami MT-03. Po prostu MT Zacznijmy od walorów estetycznych. Zatrzymamy się tutaj zresztą na dłużej, bo jest na czym zawiesić oko. O ile znacie maszyny spod znaku MT, wiecie że nie wpisują się one w żadne kanony. Już w pierwszym kontakcie urzeka linia motocykla. Kształt zbiornika paliwa, osprzęt kierownicy, sposób wykonania detali takich, jak choćby podnóżki, po prostu może się podobać. Gdy uważnie przyjrzysz się tej maszynie zauważysz, że ktoś bardzo dużo czasu poświęcił na dopracowanie detali. Finezyjne mocowanie przedniej lampy, ładnie wyszywane siodła, ograniczenie do minimum ilości plastiku oraz zastąpienie go tam, gdzie to tylko możliwe, metalem w połączeniu z ciekawym malowaniem daje efekt ekskluzywności. A ten rzadko spotykany jest w u japońskich producentów w tym przedziale cenowym. Mniejszy z rodziny MT to sprzęt typowo miejski. Maszyna ta napędzana jest jednocylindrowym silnikiem od motocykla enduro, ale nie ma nic wspólnego ani z enduro, ani z jego uliczną odmianą, czyli supermoto. Aluminiowe koła i drogowe zawieszenie wyraźnie wskazują swoją konstrukcją i charakterem uliczne przeznaczenie pojazdu. To co wyróżnia MT-03 to detale oraz unikalne zestawienie różnych komponentów. Przykłady? W lekkich i z założenia tanich motocyklach ze świecą szukać tak wyrafinowanej konstrukcji tylnego zawieszenia. Styliści oczywiście doskonale o tym wiedzą, dlatego też aluminiowy wahacz i amortyzator Sachsa wyeksponowane zostały w całej okazałości. Niepozorny silnik dzięki ładnemu lakierowaniu oraz finezyjnie poprowadzonym rurom wydechowym wygląda równie dobrze, jak pracuje. Układ dwóch tłumików to jeden ze znaków rozpoznawczych serii MT. Oczywiście samo umieszczenie tłumików pod siedzeniem kierowcy nie jest niczym szczególnym, natomiast ich wygląd przypominający dwie dysze silnika odrzutowego to już kwintesencja stylu MT. Ergonomia Yamaha obiecuje w swoich materiałach reklamowych moc wrażeń w mieście. Lekkość, dynamika oraz komfort mają być panaceum na nudę, korki i sfrustrowanych kierowców w samochodach. Zanim zagłębimy się w dane techniczne i parametry, sprawdźmy organoleptycznie, czym jest MT-03. Najważniejsza jest wygodna pozycja za kierownicą. Tutaj zaczyna się cała frajda z jazdy tym motocyklem. Siedząc za sterami jednocylindrowej Yamahy możesz zachować wyprostowaną pozycję za kierownicą, bez problemu dotykasz stopami do podłoża, masz świetny wgląd w to, co dzieje się przed Toba i wokół Ciebie. Przyjemnie twarde siedzenie jest wygodne, dzięki zamszopodobnej tkaninie tyłek nie ślizga się na wszystkie strony. Szeroka kierownica daje pewny uchwyt, a zainstalowane zegary są czytelne, choć wyświetlacz ciekłokrystaliczny mógłby być nieco większy. Niepozorne lusterka bardzo dobrze spełniają swoją funkcję, co ciekawe obraz w nich jest wyraźny, pomimo jednocylindrowego silnika pracującego w tym sprzęcie. Mamy tutaj zatem kilka mocnych punktów w obszarze komfortu użytkowania oraz funkcjonalności. Niestety szybko na jaw wychodzą także minusy. Przede wszystkim dźwignia zmiany biegów ma ograniczoną możliwość regulacji. Nie uświadczymy tutaj śrubowej regulacji znanej z większości szosowych modeli, musimy natomiast zadowolić się przestawianiem dźwigni na wypuście wieloklinowym. Drugi poważny minus w miejskim motocyklu to brak centralnej podstawki. Oczywiście punkty jej mocowania przygotowane są do montażu tego elementu, wcześniej jednak odwiedzić trzeba katalog z częściami akcesoryjnymi. Kolejne minusy to brak schowka, a także dosyć mocne podgrzewania kierowcy przez poprowadzone blisko nóg kierowcy rury wydechowe w czasie powolnej jazdy w korku. O ile w chłodniejsze nie stanowi to większego problemu, o tyle w upalne popołudnia dogrzewanie jest mało pożądane. Konstrukcja wydechu zniechęca do kombinowania z sakwami i kuframi. To znacząco ogranicza możliwości dalszego podróżowania na MT-03, co akurat trudno uznać za istotny minus w sytuacji, gdy ten motocykl nie jest do tego przeznaczony. Serce jak dzwon Do napędu MT-03 konstruktorzy Yamahy zastosowali sprawdzoną, jednocylindrową jednostkę napędową o pojemności 660 ccm, znaną z innych modeli Yamahy. Czterozaworowa głowica kryje jeden wałek rozrządu. Zasilanie powierzono układowi wtryskowemu. Moc to 48 KM zbudowanych na ponad 56 Nm momentu obrotowego. Wyróżnikiem w przypadku tej jednostki napędowej jest smarowanie z suchą miską olejową, które pozwala na obniżenie silnika, a tym samym środka ciężkości motocykla. Jednocześnie zewnętrzny zbiornik oleju, tutaj umieszczony z przodu, znakomicie wspomaga chłodzenie środka smarnego. Wszystko to rzecz jasna za cenę większej komplikacji konstrukcji oraz wyższych kosztów produkcji. Silnik współpracuje z 5-biegową skrzynią biegów i sterowanym linką mokrym sprzęgłem. Dobór przełożeń uznać należy za poprawny, ich przełączanie nie nastręcza problemów, za wyjątkiem trudnego wyszukiwania luzu. Podwozie To kolejny mocny punkt MT-03. Przedni widelec, choć nie ma możliwości regulacji, świetnie wywiązuje się ze stawianych przed nim zadań. Sensowny kompromis między komfortem a precyzją sterowania dostajecie tutaj w standardzie. Tylne zawieszenie to prawdziwy majstersztyk. Aluminiowy wahacz współpracuje z centralnym amortyzatorem Sachsa. Tutaj możemy sobie regulować napięcie wstępne sprężyny, mając przy tym bajecznie łatwy dostęp do całego mechanizmu. Miejski jednocylindrowiec Yamahy toczy się na relatywnie szerokich gumach. Z przodu mamy kapeć 120/70, z tyłu 160/60. Podwozie uzupełnia wydajny system hamulcowy. Dwa dwutłoczkowe zaciski, znane z modelu FZ6, znakomicie radzą sobie z zatrzymywaniem tego lekkiego motocykla. Heble są skuteczne i łatwe do wyczucia. Przy tylnej osi pracuje zacisk Brembo. Jego podstawową zaletą, oprócz bardzo dobrej siły hamowania, jest świetna dozowalność, nieczęsto spotykana w klasie średniej japońskich producentów. MT-03 w akcji No właśnie. Sporo gadania o niuansach technicznych, ale w końcu czas przejść do wrażeń z jazdy. Te są jednoznacznie pozytywne. Trudno mi powiedzieć, co urzeka jako pierwsze. Czy mocny i ochoczo pracujący silnik, czy też stabilne i zwrotne podwozie? Jedno jest pewne, poszczególne podzespoły motocykla komponują w jedną, logiczną i spójną całość. Jednocylindrowiec zapewnia godne przyspieszenia, choć zakres użytecznych obrotów jest stosunkowo wąski. Tak na marginesie, nieco rozbawiły mnie informacje prasowe na temat MT-03 mówiące o dużej mocy w dolnym zakresie obrotów. Ten silnik przecież nie ma wysokiego zakresu obrotów. Jeżdżąc tym sprzętem trzeba cały czas pamiętać, że mamy do czynienia z singlem. Jeśli zejdziesz poniżej 2500-3000 obrotów na którymś z wyższych biegów, to gwarantowany masz koncert szarpanego łańcucha. Jeśli się zagapisz przy dynamicznym przyspieszaniu, to o odcięciu zapłonu poinformuje Cię mało subtelny, astmatyczny kaszel, wydobywających się spod baku. Nie zmienia to jednak faktu, że jednostka napędowa jest bardzo przyjemna w obejściu. Najbardziej uciążliwym problemem jest wybieranie luzu przy redukcji biegów. Schodząc z drugiego biegu na luz w większości przypadków wystarczy lekko dotknąć dźwigni, aby na zestawie przyrządów na zielono zabłysnęła literka „N". Tu nie jest tak prosto, często próba wrzucenia na luz kończy się głuchym zapięciem pierwszego biegu. Do zawieszenia tej maszyny trudno się przyczepić. Miałem przyjemność jeździć ta maszyną solo oraz z pasażerem, w obu przypadkach bez zastrzeżeń co do zachowania na drodze. Dopiero zamknięty odcinek testowy ujawnia niedostatki stabilności. Przy agresywnym wchodzeniu w winkle tylne zawieszenie zachowuje się nieco niestabilnie, przenosząc swoją nerwowość na resztę motocykla. Na słowa pochwały zasługują zastosowane w tej maszynie opony Pirelli Scorpion Sync. Znakomicie radzą sobie na suchym i mokrym, jednocześnie dając dużo pewności na kiepskiej jakości odcinkach specjalnych polskich miast. Mały MT przeciska się przez miasto ze zwinnością skauta. Szeroka kierownica daje pewny uchwyt, jednocześnie stanowiąc realne zagrożenie dla lusterek stojących w korku katamaranów, ale co tam.... W mieście jest bardzo wygodnie na tej maszynie. Silnik kręci się radośnie, przekładanie motocykla z jednego zakrętu w drugi to czysta frajda. Bajeczna poręczność, niewielkie wymiary, stosunkowo niska masa - na każdych światłach ruszasz z pole position. Zgranie się z tym sprzętem zajmuje dosłownie chwilę. Motocykl jest zawsze nastawiony na „tak", jeśli chodzi o wszelkiej maści wygłupy - poślizgi, stopale, jazda na gumie. MT-03 czuje się tutaj, jak ryba w wodzie. Dzięki tym wszystkim przymiotom mała Yamaha MT jest idealnym sprzętem dla początkujących oraz dla dziewczyn, które docenią nie tylko niską masę i poręczność tej maszyny. Tutaj niewątpliwie istotnym czynnikiem będzie także niewątpliwa uroda tego pojazdu. Mała Yamaha poza miastem doskonale radzi sobie na krętych, podmiejskich odcinkach. Lokalne drogi, gdzie nie łoi się na pełne kotły (właściwie w tym przypadku to na jeden kocioł) to, podobnie jak miejskie ulice, naturalny habitat tej maszyny. Tu można rozkoszować się zwrotnością i dynamiką oferowaną przez ten sprzęt. Spokojna jazda poza miastem przynosi także inne miłe zaskoczenie - bardzo niskie spalanie paliwa, oscylujące miedzy 4,0 a 4,5 litra/100 km. Jeśli chwilowo masz w głębokim poważaniu poprawność polityczną, możesz rozpędzić się tą maszyną do prędkości 160 km/h. Nie jest to jednak specjalnie inspirujące doznanie, gdyż dzięki takiej, a nie innej pozycji za kierownicą, znośnie przestaje być jakieś 30 km/h wcześniej. Nasza ocena Pozwolę sobie tutaj wrócić do wstępu. Jak to jest z tą mocą i frajdą z jazdy? Okazuje się, że między mocą i kalibrem motocykla, a radością z jazdy nie ma żadnej zależności. MT-03 udowadnia, że nie potrzeba 100 KM, aby na motocykl siadać z prawdziwą przyjemnością. Lekkość, dynamika, skuteczne hamulce i komfort to bardzo udana recepta na motocykl do codziennej jazdy, do jazdy po mieście i do jazdy dla przyjemności. Tak sobie myślę, że jednocylindrowe silniki mają w sobie coś szczególnego. Napędzając się nimi jest się szczególnie blisko prapoczątków motocykli. Motocykli w których nie było tony elektroniki, masy plastiku, oszałamiających osiągów. Motocykli, które projektowali i budowali ludzie nimi jeżdżący, a nie bezduszni księgowi tnący koszty do kości. Kiedy ostatni raz miałem podobną frajdę z jazdy motocyklem po publicznej drodze? Gdy jeździłem jednocylindrowym Dukiem, i wierzcie mi, nie jest to sztukowanie na siłę teorii na potrzeby tego testu. Ktoś, kto nie spróbuje jazdy singlem, ten nigdy nie będzie widział o czym mówię. Jeśli jesteś ciekawy lub ciekawa świata, to MT-03 będzie znakomitym sprzętem do okrywania uroku jednocylindrowców, a przede wszystkim do jazdy po mieście i na co dzień. Osiągi
Filmy
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
KOMENTARZE (9) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
strasznej jakosci filmiki Panowie poprawcie to
odpowiedzWłasnie zarejestrowałem swoje MT-03 i śmigam po mieście. Świetnie się nadaje do przepychania po korkach i pomimo małej mocy daje wystarczającą przewagę na samochodami. Jak ktoś nie jeździł singlem to polecam się przejechać ... » czytaj dalej
odpowiedz4 litry poza miastem??? Ja mam mt-ka od pol roku i poza miastem nie ma opcji mniej niz6-6,5 litra. W miescie 7-7,5. Nie polecam na dalsza jazde, dretwieja nogi i tylek no i drgania daja sie w znaki, a do tego z siodla spadasz ... » czytaj dalej
odpowiedzja mam MT od roku. Jesli pali Cię wiecej niż 5,5 za miastem to znaczy że albo jest popsuty, albo nie umiesz jeździć...
odpowiedzJak się jeździ cały czas powyżej 5,5 tys to pali około 7 l/100. Spokojnie na trasie można zejść na 5 l. Tylko wtedy jazda na nim to mała frajda;)
odpowiedz5,5l/100km to moje MT paliło w pierwszym sezonie zaraz po zdaniu prawka. W drugim już 6L... a obecnie 7L... ciekawe ]:->
odpowiedzDodałbym tylko, że protoplastą tego motocykla była włoska begrada. We współpracy z yamahą stworzyli SZR660. Krótko mówiąc była to rama od tzr125 + silnik od xtz660. Mieszanka ta dała wspaniałe właściwości jezdne i kupę funu z ... » czytaj dalej
odpowiedzJa bym się cofnął jeszcze dalej w czasie. Od połowy lat 80--tych, gdy przeczytałem w Młodym Techniku artykuł o tym motocyklu był on moim marzeniem. Chodzi mi o SRX 6. Moim zdaniem w nim można upatrywać protoplasty MT-03.... » czytaj dalej
odpowiedzMimo wszystko jak na klasę premium (bo chyba takie jest założenie serii MT), nie do końca jest on zbudowany z najlepszych komponentów (nie chodzi o jakość). Wskazuje na to waga. Nie można powiedzieć że jest ciężki ale moim... » czytaj dalej
odpowiedz