WSK wróci na drogi?
Lubelski odział TVP przygotował ostatnio materiał o planach (a właściwie mrzonkach) wznowienia produkcji motocykli popularnych WSK w Świdniku.
Z pewnością udana reaktywacja tak znanych marek jak Romet, czy Junak jest mocno zachęcająca dla potencjalnych inwestorów, ale z materiału nie wynika na czym miałyby bazować nowe WSKi, kto miałby wyłożyć pieniądze na uruchomienie produkcji, itd. Dywagacje miejscowych polityków i urzędników to przykład typowego chciejstwa oderwanego od realiów.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
A jeśli chodzi o produkcję jednośladów pod Lublinem to przypomnijmy młodszym jak to było naprawdę. Motocykle WSK produkowano w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego (trochę razi, że lektor myli się nawet w nazwie fabryki o której jest mowa…) w Świdniku od 1955 do 1985 roku. Zbudowano około 2 miliony egzemplarzy. Z biegiem lat konstrukcja oparta o przedwojenne (!) rozwiązania konstrukcyjne była tylko nieznacznie modyfikowana, a jakość wytwarzanych maszyn systematycznie spadała, aż w latach 80’ zaczęła prezentować się naprawdę podle. Mówienie o "legendzie" w przypadku tych maszyn jest przejawem skrajnej ignorancji. Polacy siadali na WSK tylko i wyłącznie dlatego że nie dało się kupić niczego innego. Gdy tylko mogli przesiadali się na cokolwiek innego, chociażby na znacznie lepsze jakościowo maszyny z NDR, czy Czechosłowacji, do których WSK nie miała startu. Po 1989 roku porzucono WSKi w stodołach (stąd "Wiejski Sprzęt Kaskaderski"), a ich użytkownicy przesiedli się na samochody. Wystarczy popytać starszego pokolenia, aby szybko zrozumieć jak kiepskie notowania miała w Polsce WSK. Rozwinięcie skrótu na "Wrócisz Szybciej Koleją" nie wzięło się znikąd.
A jeśli chodzi o potencjał, poziom i perspektywy o których mówi wypowiadający się w materiale kierowca testowy to skomentowaliśmy je dwoma zdjęciami obok. Na jednym jest model WSK 125 Kos ze Świdnika, rok produkcji 1985. Pod nim zdjęcie jego typowego konkurenta z Japonii, również rok produkcji 1985. To tak w odniesieniu do potencjału, poziomu i perspektyw…







Komentarze 19
Pokaż wszystkie komentarzePolskie motocykle szczególnie z lat 60tych i 70tych do obecnie sprzedawanego na polskim rynku chińskiego badziewia to były Mercedesy ! Przez wiele lat byłem użytkownikiem wielu motocykli i m.in ...
OdpowiedzBardzo dobrze wspominam swoją cudną czarną WSK 175, kupiłem ją wiosną 1979 roku za 12.500 tamtych złotych. Żadnych awarii przez 10 lat i prawie 44 tysiące przejechanych kilometrów, nigdy mnie nie ...
OdpowiedzOryginał jest tylko jeden, a chińska produkcja z naklejoną nazwą Polskiego klasyka to profanacja !!!
OdpowiedzOryginał jest tylko jeden, a chińska produkcja z naklejoną nazwą Polskiego klasyka to profanacja !!!
Odpowiedzhttps://www.youtube.com/watch?v=wg7AbXirsvY Tak dziewczyny reagują na ryk WSK-i
Odpowiedzautor tego tekstu ma chyba jakieś problemy z samym sobą :-) porównanie też wzięte w kosmosu. jak już autorze chcesz wypominać błędy w nazwie fabryki to sam też postaraj się być konsekwentny i ...
OdpowiedzOryginał motocykla jest równie badziewny, jak ten ze zdjęcia. To ma być ilustracja przepaści pomiędzy polską motoryzacją, a światową czołówką. Osobiście nienawidzę PRL-owskich parchów, bo psuły się na potęgę, miały fatalne właściwości jezdne i słabe silniki: WSK, polonez, maluch, motorynka, komarek to było badziewie jakich mało. Miałem i jeździłem. I nie cierpiałem. Może pominąłem jakiś model?
Odpowiedzzgadzam sie w calosci z NAM. I pominales najwiekszego parcha PRLu - Junaka. Motocykl, ktory byl okrutnie zacofany w momencie wejscia na rynek (jak zreszta wszystko, polonezy tez) to jeszcze ilosc wad fabrycznych i dziwnych rozwiazan konstrukcyjnych po prostu dobija. Nic dziwnego ze nic z naszych sprzetow nie bylo w stanie utrzymac sie w systemie wolno rynkowym. Sam rowniez posiadalem i jezdzilem niemlaze kazdym mozliwym motocyklem z bloku sowieckiego. Nadal kikla z nich mam (m.in WSK/PZL 175 czy SHL 175 m11 ) i o ile jestem w stanie zrozumiec posiadanie takiego motocykla ze wzgledow kolekcjonerskich czy sentymenalnych to zupelnie nie rozumiem jakichkolwiek zachwytow nad ta technologia - to jakby dzisiaj zachywcac sie importem z chin. Tak, fajnie to wyglada i tanie jest. I na tym koniec.
OdpowiedzJunak sam w sobie nie był zły- złe były uszczelki w PRLu i nierówne powierzchnie do których przylegały. W momencie produkcji był to najnowocześniejszy motocykl w Europie więc nie P***dol głupot tylko trochę poczytaj i się zorientuj. Wadliwy był tylko alternator- był we wnętrzu, przez co miał ciężko się schładzać. Co do WSK- trójka była niezawodna [i nikt mi nie wmówi, że nie], czwórka miała mocy od sk*rwysyna ale jakość części niestety nie była najlepsze- stąd sypały się skrzynie. Co do SHL- nie mogę jej zarzucić nic. Po 30 latach zapaliła od czwartego kopa... na ledwo działających platynach :) SHL to limuzyna- wystarczy się przejechać i zobaczyć jak pracuje amortyzacja. Można by się przyczepić do pękających pierścieni [Wiatrowski silnik] ale to nie każdemu się zdarzało. Co do Rometów- co wyście się do nich tak przyczepili? Ja miałem nie jednego, nie dwa i o nie dbałem i nic dłubać nie musiałem.. Nawet jawka jak była zadbana i dobrze wyregulowana była niezawodna.. Natomiast jak dla mnie najlepszym motorowerem był Chart 210, nie żaden Simson. Simson był niezawodny [choć często zdarzały się felerne egzemplarze], ale niski i brzydki [kwestia gustu]. Chart był piękny, niezawodny, wysoki i miał świetną amortyzację. Niestety był produkowany krótko, i ludzie nie zdążyli się z nim zapoznać- pamiętali Rometa jako powolny motorower, chart był inny. Były już w papierach rozrysowane prototypy Chartów z 4 i 5 biegową skrzynią. Ale na prototypach się skończyło- rządzący woleli wyprzedać całego Rometa i projekty, które dziś są wykorzystywane przez czołowych producentów :( Swoją drogą- zakupem sekcji motorowerowej była zainteresowane rzesza zagranicznych producentów (m.in Suzuki, Yamaha), i to na pewno nie dlatego, ze były złe :)
OdpowiedzŁatwiej byłoby podczepić się pod Polski rynek korzystając z Rometa. Tak jak Renault używa Dacii, czy VAG Skody. Co do Charta, to się zgodzę. Bardzo fajnie się nim jeździ jeżeli wszystko działa jak należy.
Odpowiedz