Triumph Bonneville SE - antydepresant

Autor: Łukasz „Boczo” Tomanek 2012.05.14, 14:10 34 Drukuj

„Gdy ci smutno, gdy ci źle, Bonneville pocieszy cię”.

Kiedy człowieka dopada depresja czy smutny nastrój, z pomocą przychodzi mnóstwo produktów, które można nabyć, aby niebo znów było błękitne, drzewa zielone, a na duszę wylał się kojący miód. Mamy Bobby’ego McFerrina, serial „Przyjaciele”, whisky z colą, marihuanę oraz mnóstwo proszków, które można sobie zaaplikować prosto w nozdrza i oglądać jednorożce. Być może niektóre z wymienionych rzeczy działają całkiem nieźle, ale istnieje lepszy sposób. Zrobili go Brytyjczycy i zwie się on Triumph Bonneville.

Wszyscy lubią Bonneville’a

Bonneville jest motocyklem ikonicznym. Jeśli jesteś seniorem w zacnym wieku, patrząc na niego przeniesiesz się kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy oranżada była oranżadą, a dziewczyny w sukienkach w grochy nie wiedziały, co to znaczy strzelić focha. Jeśli jesteś trochę młodszy, nawet jeśli w ogóle nie interesują cię motocykle, Bonnie prawdopodobnie ci się spodoba. Pytaliśmy o opinię ludzi z różnych klas społecznych, o różnych zainteresowaniach i w różnym wieku. Nikt nie powiedział o Triumphie niczego złego. Motocykl wszystkim się podobał w różnym stopniu. Zresztą, co tutaj jest do nie-podobania? Uznaliśmy ten sprzęt za jeden z najbardziej seksownych jednośladów w historii i przyglądając mu się ponownie, wiemy dlaczego tak się stało. Ja osobiście nie mogę zbyt długo patrzeć na bryłę silnika, bo powoduje ona u mnie fizyczne efekty zarezerwowane dla Edyty Herbuś, a przeszywana kanapa? Ochhhhh… Jedyną rzeczą, która zasługuje na zmianę, są koła, choć z drugiej strony od czego jest fenomenalnie frapujący T100?

W szary, smutny poniedziałek

Zgoda. Bonnie budzi w człowieku niepohamowane pragnienie odziania się w tzw. ciuchy z epoki, Martensy, glany, wycierane jeansy, czarną skórę, łańcuch przy spodniach, spryskania się Brutem albo Fahrenheitem i zaatakowania miasta w poszukiwaniu splendoru z nutką eleganckiego chuligaństwa. To wszystko prawda, ale obok tej całej jakże wyraźnej otoczki i klimatu, w który Bonnie cię wprowadzi, jest to także bardzo przyjazny w świecie cywilnym motocykl. Pozycja za sterami jest wzorowa. Nogi wprawdzie są znacznie podkurczone, ale nie na tyle, aby coś bolało. Drażni trochę zbyt wysoko umieszczona dźwignia zmiany biegów i jej ogromny skok. Powalająco piękna kanapa jest twarda i po kilkudziesięciu kilometrach będziesz się wiercił i szukał idealnego ustawienia tyłka. Niestety, nie ma go. To doskonale otapicerowana deska. Pomijając te kłopotliwe ergonomiczne fakty, za sterami jest po prostu przyjemnie. Kierownica świetnie leży w dłoniach, sprzęgło obsługujemy dwoma paluszkami, wszystko ma dobry „feel”. W ten oto sposób dochodzimy do konsensusu. Bonneville to nie tylko coś, czym chcesz jeździć w niedzielne popołudnie rodem z pocztówki. Ten motocykl z powodzeniem sprawdzi się jako codzienny środek transportu, pojazd A do B. W korku nic nie będzie przypiekało ci krocza, o nic się nie oparzysz, nie stracisz czucia w żadnej z kończyn górnych, a zawracanie na parkingu nie będzie stanowiło absolutnie żadnego problemu.

Produkt niebiańskiej kuźni

Powiedzieliśmy już sobie, że silnik jako przedmiot jest szokująco piękny. Ale jak działa? To dwucylindrowa jednostka rzędowa, która wszyscy doskonale znamy, a najlepiej znają ją chłopcy z Hinckley, który dopracowali ją do perfekcji. Bonnie ma manualne ssanie i nie jest to patent umieszczony tylko po to, aby tchnąć powiew nostalgii w serca old boyów. Przed każdym odpaleniem silnika trzeba zaciągnąć ssanie i jest to konieczność. Mamy tutaj 67 KM i 68 Nm. To naprawdę w zupełności wystarczy do sprawnego przemieszczania się, a nawet dalszych wycieczek. Silnik jest zaskakująco elastyczny i zabiera się do roboty, owszem, z nieco brytyjską flegmatycznością, na każdym biegu. Drogi czytelniku, mam do ciebie gorącą prośbę. Jeśli kupisz Bonneville’a w pierwszej kolejności zmień układ wydechowy. Fabryczny układ daje przedsmak tego, co dzieje się na wolno oddychających kominach. A to tak, jakbyś oglądał pidżama party aniołków Victoria’s Secret przez dziurkę od klucza. Silnik przyspiesza superpłynnie, wspinając się na obroty z przyjemnym mruczeniem, a kiedy z nich schodzi, czasami sobie pierdnie. Co, uwaga, uwaga, wielu z nas uważa za wyjątkowo pozytywną sprawę.

Triumph nie ma w temacie prowadzenia jakiś niedomagań. Wręcz przeciwnie, motocykl łatwo zmienia kierunek i dobrze go utrzymuje, co czasami jest jednak trochę nerwowe dzięki cienkim oponom. Fabryczne Metzelery są w porządku. Dobrze działają i na suchym i na mokrym. Zdecydowanie brakuje tutaj ABSu. Przedni hamulec jest dobrze wyczuwalny, dozowalny i skuteczny. Tylny to brutalny hebel momentalnie blokujący koło, co można wykorzystać do głupich, fajnych, głośnych poślizgów. Jeśli masz 7 lat.

Bez recepty

Tylko Kawasaki W800 stanowi dla Triumpha prawdziwą i sensowną konkurencję. I prawdę mówiąc, będzie to jedyny dylemat potencjalnego klienta. Nikt nie zastanawia się „Hmmm. Sam nie wiem. Nie potrafię zdecydować się między Bonnevillem, a Hayabusą”. Mało jest w Triumphie wad, a te które są łatwo przeboleć. To motocykl, który wyciągnie cię z depresji. Dramatycznie zmieni twój nastrój i wklei uśmiech na twoje zszargane smutkiem oblicze. Nie musisz nic nikomu udowadniać, ani licytować się na parkingu z kierowcami litrów, kogo hojniej obdarzyła natura. Można tym sprzętem ganiać bardziej dynamicznie, ale to tak, jak zmuszać Hansa Zimmera do komponowania dubstepu. Bonneville ma jeździć tobą. Ty masz się z nim asymilować i chłonąć to, co ma ci do zaoferowania. Podszedłem do tego motocykla z pewnymi oczekiwaniami. Chciałem, aby sprawił, że po fatalnym dniu nie wytrąci mnie z równowagi żaden furiat w Octavii, nie będę się wściekał na faszystów nadających długiemu sznurowi pojazdów tempo 39 km/h, nie będę zwracał uwagi na grających w makao robotników drogowych. Bonneville nie wyeliminował całkowicie tych rzeczy, a jedynie znacznie je załagodził. Fakt faktem, w drodze do osiągnięcia totalnego, motocyklowego klimaksu sprawdziłaby się chyba tylko dwukołowa wersja pani Olivii Wilde. A Bonnie? Cóż, jeśli bierzesz go pod uwagę, to i tak go kupisz, prawda? Zawodów i rozczarowań nie będzie. Obiecuję.

Dane techniczne:

Silnik: chłodzony powietrzem, rzędowy, dwucylindrowy
Pojemność: 865 cm3
Średnica i skok tłoka: 90x68mm
Zasilanie: wtrysk paliwa (manualne ssanie)
Skrzynia biegów: 5 biegowa
Sprzęgło: mokre, wielotarczowe
Zbiornik oleju: 4,5 litra
Zawieszenie przód: widelec Kayaba 41mm,
Zawieszenie tył: 2x amortyzatory Kayaba, regulacja wstępnego naprężenia
Opona przód: 110/70/17
Opona tył: 130/80/17
Hamulec przód: 1x 310mm, zacisk Nissin 2tłoczkowy
Hamulec tył: 1x256mm, zacisk Nissik 2tłoczkowy
Zbiornik paliwa: 16 litrów
Masa w stanie gotowym do jazdy: 225 kg

Za udostępnienie motocykla dziękujemy firmie EURORIDER z Bielska-Białej, dilerowi motocykli Ducati i Triumph na Śląsku.

Zdjęcia
dynamiczne przodbonnie w trawie
jazda prawy doldynamika zakret
zakret Bonneville dynamikajazda przod
zakret lewybonneville dynamika
przod lampaczarno biale
ale ladnywyginam smialo
marta triumphmodelka bonneville
poprawianie wlosowpatrz sie w oczy
pozowanie bonnevilletshirt buziaczek
statyczne bonnevillelewy przod
bonnie sepiastatyczne bok
prawy przodkierownica zegary
odlewane felgilogo kanapa
amortyzatorbryla silnika
przeszywana kanapaprawy dol
Komentarze 20
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę