
dzisiaj 12:24 Wiadomości
BMW K1600GTL - o wiele więcej niż turystyk 7
dzisiaj 11:39 Wiadomości
|
Nakaz całodobowej, całorocznej jazdy z włączonymi światłami mijania wzbudził spore kontrowersje. Powstał nawet ruch oporu. Światła mijania. Dziś każdy pojazd silnikowy po publicznych drogach porusza się włączonymi, bez względu na porę roku i godzinę. Stało się tak dzięki nakazowi wprowadzonemu w życie 17. kwietnia 2007 roku. Nie wszystkim taka legislacja odpowiadała i jak można się łatwo domyślić, ów nakaz wzbudził spore kontrowersje i falę burzliwych opinii. Były one na tyle silne, że powstał nawet ruch oporu. Association of Drivers Against Daytime Running Lights (DADRL) to stowarzyszenie kierowców samochodów, motocyklistów, inżynierów i naukowców, którzy uformowali opozycję dla nakazu używania świateł mijania przez cały rok, cały czas. Według przedstawicieli DADRL nakazem jazdy z włączonymi światłami mijania pokrzywdzeni są piesi, rowerzyści, ale także motocykliści. Przecież głównym problemem dwukołowych, zmotoryzowanych użytkowników dróg jest kwestia „czy mnie zobaczą", a światła niewątpliwie są z tym problemem powiązane. Czy rzeczywiście motocykliści nakazem jazdy z włączonymi światłami mijania są dyskryminowani? Czy może zniesienie go pogorszyłoby całą sprawę? Ostatnio kwestię jazdy na światłach dziennych poruszono nawet w Sejmie RP, gdzie jeden z klubów parlamentarnych wspomniał o możliwości zniesienia nakazu jazdy na światłach. Poniżej przedstawiamy wybrane argumenty ze strony Polskiego Stowarzyszenia Kierowców Przeciwko Włączaniu w Dzień Świateł w Samochodzie mające przemawiać na niekorzyść dziennej jazdy na światłach, które przepuszczamy przez motocyklowy filtr. System percepcji wzrokowej człowieka w toku milionów lat ewolucji został doskonale przystosowany do światła słonecznego, dlatego nie ma potrzeby wspomagania go nienaturalnymi, świecącymi prosto w oczy światłami. To nie do końca prawda. Alarmująco wysoki procent kierowców nie tylko nie posiada przeciętnego (więc w miarę dobrego) wzroku, ale nie dostrzega obiektów znajdujących się relatywnie blisko. W głównej mierze chodzi o ludzi starszych. Nie od dziś przecież widuje się za kierownicą 80-latka w okularach, siedzącego blisko szyby. Światła w pojazdach nadjeżdżających z naprzeciwka stanowią wtedy dodatkowe zapewnienie, że jest to np. samochód. Włączone w dzień światła mijania utrudniają dostrzeganie obiektów nie wyposażonych w światła, takich jak piesi, rowerzyści, zwierzęta, pojazdy zaprzęgowe, maszyny rolnicze czy nawet dziury w jezdni, ponieważ podnoszą próg widzialności, poniżej którego oko ludzkie nie reaguje lub reaguje z opóźnieniem. Kierującemu trudniej również ocenić prędkość i odległość do nadjeżdżającego pojazdu, który ma włączone światła, ponieważ w takiej sytuacji oko rejestruje głównie poruszające się punkty świetlne, zamiast bryły zbliżającego się pojazdu. Jeśli obiekt A jest bardziej widoczny od obiektu B, to obiekt B trudniej zauważyć. Proste. Rozwiązaniem problemu pieszych, rowerzystów etc, którzy są teoretycznie mniej widoczni od pojazdów z włączonymi światłami mijania, byłoby rozporządzenie prawne, nakazujące wszystkim obiektom nienapędzanym silnikiem (chodzi głównie o pieszych) przywdziewanie jaskrawej odzieży, a jak wiadomo, jest to tak nieprawdopodobne, że aż surrealistyczne. Nakaz jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień jest przyczyną bardziej brawurowej i szybkiej jazdy zwłaszcza tych kierowców, którzy mówią o sobie, że jeżdżą „szybko, ale bezpiecznie", ponieważ włączone światła dają im złudne poczucie bezpieczeństwa. To dlatego w czasie ładnej pogody jest więcej wypadków drogowych, ponieważ kierowcy prowadzą wtedy bardziej brawurowo. Nie ma co polemizować i podważać tej tezy, gdyż jest ona prawdziwa. Niestety świadomość jazdy z włączonymi światłami mijania daje złudne poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie. Motocykliści, którzy bez względu na porę roku i doby muszą jeździć na światłach, mogą często myśleć „spoko, widzą mnie". Wszystko się zgadza, ale jednak szanse na zauważenie pojazdu z włączonymi światłami mijania są większe. Jazda z włączonymi światłami mijania przez całą dobę jest nieekonomiczna, zarówno jeśli chodzi o zużycie paliwa, jak i zużycie żarówek i akumulatorów. Koszt ten ponosi kierowca, nie ustawodawca. Tylko koszt paliwa zużytego z tego powodu w Polsce to około 3,5 mln zł dziennie. Należy odnotować, że wizja ponoszenia kosztu 3,5 mln dziennie spowodowanego jazdą na włączonych światłach mijania przez ustawodawcę jest w sferze marzeń z współczynnikiem zrealizowania równym zero. Owszem, jazda na światłach mijania zwiększa zużycie paliwa, ale o wiele bardziej zwiększa je jazda stop-go w korkach. 99% zmotoryzowanych nie jest w stanie zauważyć żadnej różnicy w spalaniu pojazdu po wprowadzonym w 2007 nakazie całodobowej jazdy z włączonymi światłami mijania (wynosi ona około 0,2 l/100km). Rocznie jest to średnio koszt 83 złotych więcej. 83 zł w skali rocznej to niecałe 7 zł miesięcznie. To koszt paczki bardzo kiepskiej jakości papierosów. Poza tym, gdyby faktycznie ekonomika była dla wszystkich tak samo ważna, wszyscy jeździlibyśmy 3-cylindrowymi, litrowymi Oplami Corsa. Włączone bez przerwy światła mijania, zwłaszcza latem w dużych temperaturach, zwiększają ryzyko przegrzania się instalacji elektrycznej, co w konsekwencji może prowadzić do pożaru. Nadużywanie jakiegoś podzespołu, zwłaszcza w warunkach sprzyjających jego zużyciu prędzej czy później spowoduje jego zniszczenie, co w przypadku świateł, a co za tym idzie instalacji elektrycznej faktycznie może doprowadzić do pożaru. Ale to tak jakby powiedzieć, że pływanie w Oceanie Spokojnym zwiększa szanse na bycie zjedzonym przez rekina. Światła mijania w dzień powinny być używane wyłącznie przez samochody, które z różnych względów powinny wyróżniać się w ruchu, jak karetki pogotowia ratunkowego, samochody straży pożarnej czy inne pojazdy uprzywilejowane. Czy wszelkie pojazdy uprzywilejowane w czasie jazdy w alarmowych sytuacjach (pożarach, napadach, wypadkach) nie poruszają się jednocześnie generując sygnały dźwiękowe i świetlne? Nie spotkałem się jeszcze ze zdarzeniem, w którym jakiś uczestnik ruchu drogowego uznał pędzącą karetkę na sygnale za coś „normalnego", niczym niewyróżniającego się z długiego pasa jadących samochodów. Warto dodać, że np. karetka, która poruszając się po publicznej drodze nie generuje żadnych sygnałów, w świetle prawa jest dokładnie takim samym pojazdem, jak każdy inny. Motocykliści, którzy do tej pory jeździli całą dobę z włączonymi światłami mijania, teraz tracą szansę na szybsze dostrzeżenie ich przez kierowcę samochodu i ewentualne uniknięcie niebezpieczeństwa. Prawda jest taka, że motocyklista jest trudno dostrzegalny w ruchu drogowym, nawet jeśli obwiesiłby się lampkami choinkowymi. Kiedyś powstał świetny spot reklamowy, w którym motocykliści przemierzali ulice miasta... nago, aby zostać zauważonymi. Rozwiązanie problemu niezauważania motocyklistów na drodze jest równie trudne, jak rozwiązanie zagadki powstania wszechświata. Kluczem są tu nie przepisy prawne, czy technika, ale zmiana mentalności, co w przypadku Polaków jest karkołomnym przedsięwzięciem. Zwolennicy nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania twierdzą, że nawet w dzień trudno czasem dostrzec szare, czarne czy ciemnozielone nieoświetlone samochody. Oznaczałoby to, że należy wprowadzić nakaz produkowania w samochodów w jednym, „bezpiecznym" kolorze, ale w tej kwestii zwolennicy nakazu przezornie na razie się nie wypowiadają. Skoro nieoświetlone pojazdy w burych kolorach są kiepsko widoczne, to fakt uwidocznienia ich za pomocą świateł mijania jest raczej pozytywnym aspektem. Wyobraźmy sobie sytuację, w której jadąc późną jesienią, w ciemny, ponury dzień przez pole, z naprzeciwka nadjeżdża nieoświetlony samochód w kolorze grafitowym. Mówiąc kolokwialnie, zaczyna być niewidzialny. W takiej sytuacji włączone światła mijania mogą uratować życie kierowcy grafitowego samochodu i kierowcom samochodów jadących z naprzeciwka. Od Polskich Władz domagamy się: Zniesienie nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania w pochmurne, ciemne jesienno-zimowe dni byłoby niebezpieczne. W takich warunkach ludzka percepcja zmniejsza się o połowę. Sytuacji nie polepsza fakt, że mroczne, zimowe dni mocno oddziaływają na człowieka w sferze psychologicznej. Oznacza to, że zdolność poprawnego oceniania danej sytuacji, odbierania wizualnych bodźców jest upośledzona przez depresję, melancholijny nastrój, zniechęcenie i ogólne przygnębienie. Włączone światła mijania mogą w takiej sytuacji uratować życie. Za najlepsze źródło opiniodawcze do tej sytuacji uznaliśmy Wojciecha Pasiecznego, młodszego inspektora, pełniącego funkcję radnego w Wydziale Ruchu Drogowego w Komendzie Stołecznej. Oto, co powiedział: „Zniesienie tego zakazu byłoby bardzo niemądre i mogłoby mieć niebezpieczne konsekwencje. Owszem, ilość wypadków po 2007 roku zwiększyła się, ale mówimy o wypadkach ogólnie. Ilość wypadków, które miały miejsce za dnia, czyli w czasie, kiedy jeździmy z włączonymi światłami, spadła o 16%. Motocyklista ma znacznie większą szansę na dostrzeżenie pojazdu, który ma włączone światła mijania, a to może uratować mu życie np. przy wyprzedzaniu. Co do pieszych i rowerzystów, to nikt w żaden sposób nie zabrania im ubierania odzieży z odblaskowymi elementami. Co więcej, cały czas ich do tego namawiamy". Na stronie DADRL, w zakładce bezpieczeństwo możemy znaleźć dwa bardzo wymowne zdjęcia. Motocyklistę na tle samochodu z włączonymi i z wyłączonymi światłami. Jak zauważają członkowie stowarzyszenia (czemu trudno zaprzeczyć), motocykl w takiej sytuacji „zlewa się" z samochodem i jest gorzej widoczny dla pojazdów jadących z naprzeciwka. Zgoda, wszystko się zgadza, ale dzięki temu ów pojazd jadący z naprzeciwka dostrzega jakiś obiekt, a co za tym idzie, wie o jego obecności. To wzmaga czujność i ostrożność bez względu, czy znajduje się tam tylko samochód, czy przed nim jedzie motocykl. Czas na drugą stronę barykady. Tu sprawa jest znacznie prostsza. Dla motocyklisty włączone światła w pojeździe jadącym z naprzeciwka są zbawienne. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy motocyklista ma zamiar wykonać manewr wyprzedzania. Przed nim znajdują się dwa poruszające się ze średnią prędkością samochody. Motocyklista podjeżdża do osi jezdni, aby upewnić się, czy manewr jest możliwy i po potwierdzeniu takiej możliwości zaczyna go wykonywać. Okazuje się, że z naprzeciwka nadjeżdżał nieoświetlony (załóżmy, że przepisy tego nie wymagają) pojazd. Rozpoczęty manewr wyprzedzania, a co za tym idzie zwiększona znacznie prędkość nie pozwoliła motocykliście zareagować. Przedstawiciele DADRL w Polsce twierdzą, że nakaz jazdy na światłach mijania jest przejawem samolubności i wywyższania się nad rowerzystami. To nieco za daleko posunięta teza. Żadne prawo nie zabrania rowerzyście poruszania się w odblaskowej kamizelce i zamontowania w swoim rowerze lampy. Co więcej, na każdym kroku są oni do tego namawiani (co potwierdza mł.insp. Wojciech Pasieczny z Komendy Stołecznej). Wdrożenie takich nawyków u pieszych jest, jak już sobie powiedzieliśmy wcześniej, niemożliwe. Oczywiście, że są przeprowadzane wszelkiego rodzaju akcje, namawiające do instalowania w swojej odzieży elementów odblaskowych etc, które nasilają się wraz z nastaniem jesieni. Akcje te są jednak niestety najczęściej ignorowane. Znów jednak włączone światła mijania mogą przyczynić się do zauważenia przez pieszego idącego poboczem nadjeżdżającego pojazdu i zdąży on w porę zareagować. Dla motocyklistów nakaz ten nie jest pozytywny tylko pod jednym względem. Jeśli jedziemy przed samochodem, widać nas gorzej. Widać jednak samochód z włączonymi światłami mijania, a to już powoduje, że kierowcy są bardziej czujni. Dla samochodów od strony ekonomicznej taki nakaz oznacza większe zużycie paliwa i częstsze przepalanie się żarówek. Zaprzeczenie stwierdzenia, że jak najniższe zużycie paliwa jest dla wszystkich jednakowo istotne znajdujemy na ulicach. Kolejnym dyskusyjnym aspektem jest fakt, iż kierowca pojazdu z włączonymi światłami może pozwolić sobie na bardziej brawurową jazdę, ponieważ jest lepiej widoczny. To prawda, a najbardziej prawdziwe z tego jest to, że faktycznie jest lepiej widoczny. Szaleniec poruszający się z nadmierną prędkością bez świateł jest o wiele bardziej niebezpieczny, niż szaleniec poruszający się z nadmierną prędkością z włączonymi światłami. Gorąco zachęcamy do odwiedzenia strony http://www.dadrl.pl/ i szczegółowego zapoznania się z akcją. Nawet wewnątrz naszej redakcji nie ma jednomyślności, jeśli chodzi o obowiązek jazdy samochodem na światłach przez całą dobę. Co wy sądzicie o tym pomyśle? |
|
KOMENTARZE (419) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Włączone światła mijania w dzień to istna paranoja Z jednej strony drożejące ceny paliwa a z drugiej strony karzą nam jeździć z włączonymi światłami. Gdzie to sens i logika, gdzie są ekolodzy co dbali o Dolinę Rospudy a ... » czytaj dalej
odpowiedzPrzez komentarze przewija się non stop: "Samochód na światłach w lusterkach widzę lepiej". Tymczasem 70% wypadków jest spowodowana faktem że to samochodziarz nie widział moto a nie odwrotnie. Nowa w akcja uświadamiająca, tym ... » czytaj dalej
odpowiedzZniescie nakaz jazdy na swiatlach! A ci którzy przez te trzy lata dopiero uczyli sie jazdy w ruchu drogowym wcale nie beda widziec pojazdow jadacych bez swiatel. To jest niebezpieczenstwo w rodzaju przyzwyczajenia.
odpowiedzZatem ile procent wypadków z motocyklami w Polsce powodują samochody?
odpowiedzTo nie ma znaczenia, bo zarówno samochód i jak i motor na światłach lepiej widać.
odpowiedzW 2009 roku motocykliści uczestniczyli w niecałych 3 000 wypadków, z czego spowodowali nieco ponad 1 150...
odpowiedzMa ogromne znaczenie. Samochód widać lepiej, ale motocykl w tłumie innych świateł widać relatywnie gorzej. Jeszcze gorzej widać nieoświetlone obiekty. Ogólnie ilość wypadków spada w kategoriach np zderzeń czołowych, ale... » czytaj dalej
odpowiedzLudzie uwierzą we wszystko, to tylko kwestia co kto chce osiągnąć. Pisałem o tym kilka dni temu. Natrafiłem dziś przypadkowo na świetny przykład, kilka artykułów. m.in. w Gazecie, Motofaktach i gdzieś jeszcze, gdzie napisano że... » czytaj dalej
odpowiedzTak cię boli włączenie tych świateł? Nie szkodzą a mogą pomóc. Nie rozumiem takich centusiów. Jesteś taksówkarzem?
odpowiedzTak, boli. Dosłownie. Pisałem o tym wcześniej. Swoją drogą skąd wiesz, że nie szkodzą? Bo są dowody że jednak szkodzą.
odpowiedzA głowa cię nie boli? jakie dowody człowieku?
odpowiedzWysil się odrobinę żeby poczytać starsze komentarze zamiast pisać głupstwa. Wszędzie, w każdym kraju w roku wprowadzenia obowiązku świateł wzrasta liczba wypadków, a w tych które ową głupotę zniosły spada. Potrzeba... » czytaj dalej
odpowiedzW Polsce spada liczba wypadków, a 2010 rok będzie prawdopodobnie najbezpieczniejszy. No i gdzie te dowody?
odpowiedz2006 - 46 876, 2007 - 49 536. Spada?
odpowiedzW 2007 roku wprowadzono światła nie w 2010.
odpowiedzDziś była piekna pogoda, więc cały dzień jeździłem bez świateł. I żyję.
odpowiedzA ja dziś przejechałem kilkaset km, standardowo mam świecące dzienne (dedykowane), a i tak zalazło się kilku który mrugali mi zapewne abym włączył "właściwe" a nie jakieś diódki. :)
odpowiedzA mnie dzisiaj jakaś niunia na pasach pokazała żebym włączył światła (tzw. muppet). Zapytałem czy ją c.... swędzi, że nie ma co innego do roboty, tylko pokazywać ludziom jakieś zboczone gesty.
odpowiedzLudzie mają dobre intencje, bo myślą że ktoś zapomniał, więc nie wypada niemiło reagować. Wielu niesamowicie się produkuje aby dać znać, wydaje im się całkowicie nieprawdopodobne, że ktoś może świadomie nie włączyć świateł.
odpowiedztrol trolem trola pogania, zal czytać komentarze. Szerokości w ten piękny dzionek i w cały weekend
odpowiedzTom01 , jaga oraz innego typu rodzaje inteligenty. To ja mam taką propozycję. I cholera bardzo weźcie sobie ją do serca. Idźcie się w końcu zamknąć w jakiejś ciemni jak Wam te światła tak przeszkadzają. I proponuję może ... » czytaj dalej
odpowiedzZabrakło argumentów, co? Przykre.
odpowiedzTak masz racje dla Was już mi się argumenty wyczerpały (wszystkie już przedstawiłem przez te kilka ostatnich dni) bo nie zamierzam powtarzać się w kółko tak jak Wy. Poza ty cieszę się, że nie zastosowałeś się do mojej prośby.... » czytaj dalej
odpowiedzA tak przy okazji ten post absolutnie nie był poświęcony żadnym argumentom. Miał mieć on zupełnie inny przekaz ale najwidoczniej kolega jest zbyt bardzo skupiony na "walce" i nie niestety nie zakumał prawdziwego znaczenia... » czytaj dalej
odpowiedzAleś ty synu prymitywny. Szkoda słów. Byłeś prosty, jesteś prosty i prosty już zostaniesz.
odpowiedzW odpowiedzi na komentarz kol "Phoenixa": Rower obok samochodu jest widoczny gorzej i to jest fakt. Dlaczego? Wytłumaczę to najprościej jak umiem. Zawodowo się zajmuję m.in związkiem kontrastu z percepcją, więc spróbuję ;). ... » czytaj dalej
odpowiedzKażdy ma swoje zdanie...ale ja już tak przyzwyczaiłem się do świateł, że widząc pojazd z włączonymi światłami wiem, że jest on w ruchu lub zamierza włączyć się do ruchu i łatwiej ocenić mi jego prędkość. W takiej sytuacji ... » czytaj dalej
odpowiedzLikwidacja świateł nie przyniesie wzrostu ilości wypadków. Nie ma żadnych przesłanek żeby tak sądzić. Ludzie przestaną się czuć bezpiecznie i zaczną uważać i jechać wolniej. Taki efekt obserwuje się bardzo często, np... » czytaj dalej
odpowiedzA skąd ten wniosek, że nie szkodzi?
odpowiedzA skąd wniosek, że włączone bez przerwy ogrzewanie tylnej szyby szkodzi?
odpowiedzSzkodzi bo pobiera prąd a poza tym nikt rozsądny nie włącza ogrzewania jak nie potrzeba.
odpowiedzTeraz zamień słowo "ogrzewanie" na "światła". ;P
odpowiedzŚwiatła są potrzebne. Ogrzewanie nie.
odpowiedzKażdy element wyposażenia pojazdu jest potrzebny. Kwestia tylko do czego? Ogrzewanie tylej szyby też jest potrzebne, żebyś się kolego nie wpierdzielił tyłem w płot. Światła mijania też są potrzebne, żebyś się nie... » czytaj dalej
odpowiedzBo dokładnie po wprowadzeniu nakazu, niezależnie od roku wprowadzenia i kraju ZAWSZE wzrasta ilość wypadków. Z wyjątkiem Szwecji, bo tam wprowadzono go w zupełnie innych okolicznościach. Nikt nie jest w stanie wykazać żadnego... » czytaj dalej
odpowiedzNie będę się kłucił w tym temacie, bo rzeczywiście to trochę dziwne jeżeli na prawdę wszędzie następował taki wzrost. Osobiście uważam, że najczęściej powodem wypadków jest brawura, brak wyobraźni, i zbyt duża prędkość w... » czytaj dalej
odpowiedzOwszem to jest dziwne. Inne oczywiste przyczyny (brawura, brak wyobraźni) występują przecież cały czas, co roku. Skąd więc nagle miałyby się zwiększyć? Nie rozpatrujemy zachowania Pana Mietka, który się spił i coś mu... » czytaj dalej
odpowiedzTo znaczy, że umiesz wzrokiem zmierzyć prędkość światła z włączonych reflektorów? Dziwne, bo mnie się zawsze wydawało z lekcji fizyki, że prędkość światła jest taka sama niezależnie od tego czy obiekt się porusza czy nie. A z... » czytaj dalej
odpowiedzNo coś ty nie oceniam prędkości samochodu po światłach tylko po ruchu liści na drzewach koło przejeżdżającego samochodu ;D...sorry ale nie mogłem się powstrzymać po przeczytaniu twojego tekstu. Światła pomagają mi z... » czytaj dalej
odpowiedzNapisałeś, że światła pomagają ci ocenić prędkość samochodu. Czyli im więcej światła czym łatwiej ocenić prędkość. Ja tak to rozumiem. A więc najlepiej jakby samochód miał na dachu taki reflektor jak obrona przeciwlotnicza... » czytaj dalej
odpowiedzBardzo nielogicznie...biorąc pod uwagę problem który rozpatrujemy...Światła mijania to światła mijania a nie twoje fantazje o reflektorach przeciwlotniczych...Ja (i nie tylko) widzę znaczną różnice w dostrzeganiu i ocenie... » czytaj dalej
odpowiedzNo ładnie, wychodzi ze Niemcy, Francuzi Szwajcarzy czy Anglicy to idioci przy Tobie, bo uwazaja ze swiatala w dzien jednak szkodza. Ponadto na oswietlonych drogach w nocy niektore kraje pozwalaja jezdzic bez swiatel wlaczonych... » czytaj dalej
odpowiedzTy za to fizyki nie zmienisz (i na szczęście), a ta jasno mówi, że prędkość obiektu jest to szybkość jego przemieszczania się względem układu odniesienia (otoczenia) wzdłuż pewnego wektora. Aby zaobserwować/zmierzyć prędkość,... » czytaj dalej
odpowiedzNie musisz mi tłumaczyć fizyki bo jej prawa dobrze znam :) Nielogiczne jest Twoje tłumaczenie bo to nie kwestia fizyki tylko percepcji.
odpowiedzNie musisz mi tłumaczyć fizyki bo jej prawa dobrze znam :) Nielogiczne jest Twoje tłumaczenie bo to nie kwestia fizyki tylko percepcji.
odpowiedzJak widać nie znasz. Spróbuj może w bezksiężycową noc oszacować odległość do dowolnie wybranej gwiazdy oraz do samolotu lecącego na 5 tys. m mając do dyspozycji tylko ich światło. Poinformuj o wynikach i wtedy pogadamy.
odpowiedzWiele razy na drodze z oddali złapałem się na tym, że światła samochodu z naprzeciwka okazywały się znacznie bliżej lub znacznie dalej niż mi się wydawało. Zatem bez podpierania się żadnymi badaniami (choć takie są)... » czytaj dalej
odpowiedzZatem zapraszam Cię kolego do przeczytania pogadanki o kontrastach. Oczywiście że obserwujesz lepiej to co jasne. Na przykładzie słonecznego lipca i drzwi do piwnicy, widzisz w naturalny sposób lepiej jasne otoczenie podwórka.... » czytaj dalej
odpowiedzA jak rozpoznajesz rowerzystę w ruchu?
odpowiedzKiedy rower utrzymuje się w pionie, a rowerzysta nie podpiera się nogą i pedałuje np. ;)
odpowiedzJesteś niekonsekwentny. Jeśli sam przyznajesz, że nieoświetlony obiekt wielkości samochodu zauważasz dużo później bo spodziewasz się, świateł to kiedy zauważysz obiekt wielokrotnie mniejszy?
odpowiedzGdzie coś takiego wyczytałeś??... "Kiedy pojazd ma wyłączone światła z daleka daje mylne wrażenie jak by się nie poruszał i jak już tu ktoś wspomniał wkomponowuje się w otoczenie jako obiekt nie poruszający się... » czytaj dalej
odpowiedzSam to kolego napisałeś że: "skupiamy naszą uwagę na tym obiekcie dopiero kiedy znajdziemy się w niedużej odległości". Skoro na innych obiektach skupiasz uwagę kiedy są w większej odległości to do bliższych, musi upłynąć... » czytaj dalej
odpowiedzNie wiem jak Ty ale ja widzę różnice między skupiać uwagę a zauważyć...Wiedząc że najpierw będę wymijał samochód muszę zwrócić na niego większa uwagę niż na rower którego będę wyprzedzał czy mijał trochę później. Bo odwrotnie... » czytaj dalej
odpowiedzTak powinno być i masz zupełną rację. Sęk tylko w tym że ludzie działają różnie, nie ma świateł, więc jadę. Na dodatek przeciwko zachowaniu równowagi działa ludzka fizjologia. Udowodniono, dla chętnych dysponuję wynikami badań,... » czytaj dalej
odpowiedzNa pewno prawdą jest to co piszesz...Ja opieram się tylko na subiektywnych odczuciach moich i moich znajomych. Nie raz samochód jadący bez włączonych świateł zmylił mnie na tyle, że prowadziło to do niebezpiecznych... » czytaj dalej
odpowiedzTo się nie opieraj, bo większość ludzi na świecie ma subiektywne odczucia, że Ziemia jest płaska. Jakbyś próbował to udowadniać, zostałbyś uznany za idiotę, a przynajmniej za nieuka. Dlaczego zatem wymagasz, że uznamy... » czytaj dalej
odpowiedzWy to jesteście ostro pojechani... Macie swoje racje - według Waszej "sekty" prawidłowe a i tak jak "bydełko" świecicie światłami bo tak nakazuje polskie prawo. Jak nie zapalicie to będzie mandacik, haha I niewiele ... » czytaj dalej
odpowiedzNigdy nie włączam jadąc samochodem. Więc twoja uwaga jest kłamstwem.
odpowiedzJa nie świecę. Wypraszam sobie takie insynuacje.
odpowiedzDziękuję za podjęcie dyskusji, bo z nielicznymi, w tym z Tobą, rozmawiało się na jakimś poziomie. Niestety w "świętych wojnach" często tak jest, że przeciwnicy okopują się na swoich stanowiskach. Może to wina złej metodyki?... » czytaj dalej
odpowiedzA propos danych statystycznych http://img515.imageshack.us/i/beztytuubmpc.jpg / Ja tam widzę, że w grudniu było tylko 88,4% wypadków co rok wcześniej w grudniu, kiedy też był nakaz świecenia. Z tego wynika, że była tendencja ... » czytaj dalej
odpowiedzWypadków było więcej. W całym 2007 roku i to jest bez dyskusji. Rozkładanie na miesiące miałoby sens gdyby każdy rok byłby identyczny pod względem pogody, rozkładu długich weekendów, sezonowej fluktuacji cen paliw i masy... » czytaj dalej
odpowiedzJa to wiem, ty to wiesz, ale podświetleni twierdzą, że w styczniu było gorzej i to o czymś świadczy, to ja twierdzę, że w grudniu było lepiej i to świadczy o czymś przeciwnym. Zobaczymy co bydełko na to.
odpowiedzWielu ludzi to i tak nie przekona, bo po prostu nie dopuszcza do głosu pewnych rzeczy. Wg nich piszemy herezje. Jeśli jednak ktoś chciałby zrozumieć w czym rzecz, mam jeszcze prostszy przykład. Zamiast rozkładać na... » czytaj dalej
odpowiedzDla przypomnienia właściwy adres: http://tiny.pl/hg6lt Czekam na mądre i niemądre odpowiedzi.
odpowiedzJa tam wiem jedno - ze światłami jest wg mnie bezpieczniej. Statystyki użyłem do tego by pokazać przeciwnikom świateł, że nie mają racji co do tego, że wypadkowość wzrosła w związku z wprowadzeniem nakazu jazdy na ... » czytaj dalej
odpowiedzWspomniałem wcześniej o błędach w analizie zjawisk wyrwanych z kontekstu czasowego. Nie wiesz nic na temat np rozkładu temperatur, opadów, zachmurzenia w latach które rozpatrujesz. Nie masz zatem zielonego pojęcia jak... » czytaj dalej
odpowiedz...a statystyki sorry ale wsadź je sobie w ...buty, polski rząd stwierdza że statystycznie polacy zarabiają co raz więcej, a urzędnicy z brukseli twierdzą, że 68% polskich dzieci żyje w skrajnym ubustwie i często je jeden ... » czytaj dalej
odpowiedzZnaczy co? Biorę dane z raportu Policji i są nie dobre, mogę je sobie wsadzić a kolega "mianps" bierze te same liczby i świetnie się nadają do obrony postawionych tez?
odpowiedzTom01 jeden z twoich "argumentów" brzmi ca.: na ch... nam światła, na ch... nam światła w dzień, na ch.. nam wiedzieć, że kilometr dalej jedzie pojazd, przecież gdybym się go nie spodziewał w obawie, że go ... » czytaj dalej
odpowiedzSzybkość i bezpieczeństwo są parametrami przeciwstawnymi. Nie mamy chyba co do tego wątpliwości. Jest zrozumiałym, że trzeba je wypośrodkować. Szwedzi mają pomysły żeby ograniczyć elektronicznie prędkość wszystkich samochodów... » czytaj dalej
odpowiedzDzisiaj była piękna pogoda, wybrałem się w trasę popatrzeć jak to ludziska jeżdżą, ze światłami czy bez. Jeżdżą różnie, mniej więcej pół na pół. Tych pół z włączonymi światłami widzę z bardzo daleka, 1.5-2km bez ... » czytaj dalej
odpowiedz"Wkomponowani w otoczenie?" Wyobraź sobie kolego że tak samo jest wkomponowany pieszy, rower, zmierzę itp...
odpowiedzA masz coś do autentyczności tego dowodu? img515.imageshack.us/i/beztytuubmpc.jpg/
odpowiedzNo i proszę, sam sobie strzeliłeś gola. Przecież to jest właśnie dowód na szkodliwośc tego nakazu.
odpowiedzStyczeń 2007 - wzrost wypadków o 63,3%, wzrost zabitych o 99,6%, wzrost rannych o 59,7% Luty 2007 - wzrost wypadków o 9,8%, wzrost zabitych o 29,5%, wzrost rannych o 8,5% Marzec 2007 - wzrost wypadków o 21,7%, wzrost... » czytaj dalej
odpowiedzDlaczego zapomniałeś o grudniu 2007? Bo nie pasuje?
odpowiedzNie znasz się, nie masz pojęcia o ruchu drogowym i bezpieczeństwie, manipulujesz danymi i w ogóle bez sensu. :P
odpowiedzTom01 na prezydenta !!!! I do Tupoleva go zapakować... Na zadane mi tutaj pytanie z jakiej odległości w dobrych warunkach pogodowych zauważam samochód z zapalonymi światłami odpowiadam: A. Auto ma włączone światła i jedzie z ... » czytaj dalej
odpowiedzJeśli przy dobrej widoczności widzisz kolego samochód bez świateł z zaledwie 700m to zdecydowanie przesadzasz, lub masz coś nie tak z oczami. Okulistyka zna konkretne liczby charakteryzujące ostrość widzenia dla kierowców i... » czytaj dalej
odpowiedzA na ch.. ci widzieć co się dzieje kilometr przed tobą? Nie wyprzedzisz na 700 m? To może z ciebie c..... nie kierowca i powinieneś oddać prawo jazdy?
odpowiedzTaki sposób cytowania wynika z działania systemu komentarzy. Piszemy tutaj: www.scigacz.pl/index.php?obj=12524&portlet=comments%2Fcomments_list_all Na forum komentarze pojawiają się samoczynnie i bez wpływu piszących.
odpowiedzŚwiatła uratowały mnie przed wypadkiem! Gdybym nie zauważył, dzięki światłom, byłby wypadek. Takie świadectwo wystawia mnóstwo ludzi. Zatem uratowani są żywym dowodem, że po wprowadzeniu obowiązku jazdy na światłach o mały ... » czytaj dalej
odpowiedzBo teraz wszyscy jeżdzą na światłach (na szczęście), więc trudno żeby był spowodowany brakiem świateł. Szerlokiem Holmsem to ty nie jesteś.
odpowiedzSkoro jeżdżą na światłach to wypadków powinno być mniej o ilość tych którzy dzięki światłom się wyratowali. Dlaczego więc jest więcej?
odpowiedzBo jakby nie światła to byłoby więcej. I daj mi już spokój.Nie mam zamiaru z tobą dyskutowac o d*** marynie.
odpowiedzNa podstawie jakich przesłanek? Bo wiesz, mi się też wydaje że gdyby nie mniejsza niż zwykle odległość komety H4D12 od Jowisza sprzedaż czerwonych koszulek byłaby o 20% większa.
odpowiedzNa podstawie własnego rozsądku.
odpowiedzGłos mówiący, że czarne jest białe nie jest głosem rozsądku. Ponawiam pytanie. Skąd wiesz, że byłoby więcej wypadków?
odpowiedzNie wszyscy tylko większość. Jeżdżą bo boją się mandatu albo tego, że ich nie zauważy jakiś ślepiec który nie widzi samochodu bez świateł.
odpowiedzA co mnie obchodzi ze się boją. Ważne ze jeżdżą. Niektórzy potrzebują nad soba bata.
odpowiedzOdpowiedz na pytanie. Skąd jest kupa "uratowanych" skoro ilość wypadków nie zmalała?
odpowiedzBo wzrosła ilość samochodów. I daj już spokój mówiłem ci.
odpowiedzDlaczego zatem nie wzrosła ilość wypadków w 2006 r? Przecież wówczas też wzrosła ilość samochodów?
odpowiedzNie chce mi sie z tobą więcej rozmawiać. Sam pomyśl dlaczego.
odpowiedzMoże mi powiesz? Może nie masz co odpowiedzieć? Ileż można wałkować, że we wszystkich latach ilość samochodów rośnie o podobną ilość. 2007 nie jest żadnym wyjątkowym. Nie było żadnego boomu, żadnego zwiększonego importu ani... » czytaj dalej
odpowiedzŚwiatła w dzień trzy razy uratowały mi życie (raz jadąc na motorze, dwa razy w samochodzie) dlatego zawsze je będę włączał.
odpowiedzInnym też uratowały życie w pewnych sytuacjach?
odpowiedzTak, mojemu koledze na przykład.
odpowiedzSkoro kierowców są miliony to ilość uratowanych pewnie jest zauważalna?
odpowiedzPewnie są i co z tego? Co tak cię to boli?
odpowiedzMnie to nie boli, tylko pleciesz kolego bzdury i zamierzam Ci to udowodnić. Odpowiedz na pytanie.
odpowiedzSkoro zatem są uratowani to przed wprowadzeniem świateł w takich sytuacjach ginęli?
odpowiedzPrzeczytaj jeszcze raz to co napisałeś. Jak ktoś kto zginął może być teraz uratowany? Logika się kłania, kolego.
odpowiedzMoże jeszcze raz prościej. Skoro pewien odsetek ludzi twierdzi że światła uratowały ich przed wypadkiem to analogicznie gdyby świateł nie było ulegliby wypadkowi? To wynika z Twojej wypowiedzi. Zatem po wprowadzeniu świateł... » czytaj dalej
odpowiedzZgadzam się. Jakby by było tyle samo samochodów, to wypadków powinno być mniej. A co ci tak w ogóle te światła przeszkadzają? Jeżeli uratują choć jedno życie to chyba warto, nie?
odpowiedzJakby Babka miała wąsy.... Pojazdów przybywa cały czas w podobnych ilościach i w ostatnich latach poza 2007 liczba wypadków malała. W 2007 wzrosła. Co się zmieniło w tym roku w stosunku do poprzednich? Wprowadzono światła.... » czytaj dalej
odpowiedzEKG to chyba sobie powinieneś zrobić, bo pewnie już masz zwaloną pikawę przez tą swoją fobię.
odpowiedzSkoro zaczynasz dyskusję i wygłaszasz jakiś pogląd, to miej przynajmniej odwagę przyznać że nie masz argumentów na jego poparcie albo zamilcz.
odpowiedzNie mam zamiaru udowadniać że 2+2=4. Poza tym wyznaję zasadę: nie rozmawiaj z kretynem bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.
odpowiedzPanie "świetlny", zacznijmy od tego, że nie jesteś w stanie tego udowodnić. Nie jest to impertynencja, a raczej stwierdzenie założyłeś sobie teorię z zasady fałszywą.
odpowiedzMało tego, to nie były żadne badania tylko jego widzimisię, po prostu powiedział co myśli. Trzeba też dodać, że w niektórych aspektach się nawet zgadzał z negatywnymi skutkami ale mimo wszystko i tak był za. Gdzie logika ?
odpowiedzWynika z Waszych doświadczeń, że Wy jako kierowcy samochodów i motocykli nie możecie wyjeżdżać poza granice państwa (poza kilkoma podobnymi przypadkami głupoty). Ja na miejscu krajów ościennych zabroniłbym wjazdu podświetlonym... » czytaj dalej
odpowiedz