Subiektywnie o: KTM 690 Enduro R

Autor: Michał Mikulski 2012.07.02, 09:49 12 Drukuj

Wywróżyłem niedawno z płatków śniadaniowych, że Duke dostanie swoje wcielenie “hardcore” i wszyscy karłowaci krzykacze mojego pokroju na nowo będą mogli moczyć bokserki ze Snoop Dogiem.

Widzę sens w maszynach dualsportowych. Taka Yamaha DT to najlepsza offroadówka świata, nie przesadzam. WR 250 R nie dużo gorsze, tak samo jak Kawasaki KLX czy mała Honda CRFka. KTM też chciał mieć swojego dualsporta, dlatego parę lat temu stworzył 690 Enduro, którym tak mocno podniecał się redaktor Łowicki. I było czym - uniwersalny charakter motocykla nie tylko pasował do tatusiowatych panów po trzydziestce, sprawdzał się także w roli allroundera dla mniej doświadczonych czy lekkiego motocykla offroadowo-turystycznego.

W międzyczasie włodaże z Mattighofen postanowili zaprezentować światu usportowionego 690 Enduro R. To były czasy gdy większość szosowych i pseudoszosowych modeli KTMa dostawało swoją dopasioną wersję z dopiskiem R. W offroadowej nomenklaturze to taka wersja Six Days. Oprócz lanserskich kolorów, różniły się one wyposażeniem i charakterystyką. Mały Duke R to najlepszy szosowy sprzęt jakim do tej pory jeździłem, co zresztą odbiło się niechęcią do nowego wcielenia przy okazji naszego testu modelu 2012. W takim razie 690 Enduro R powinien być spełnieniem moich mokrych snów o ostrym dualsporcie? Zwłaszcza, że w ofercie została tylko i wyłącznie wersja R? Otóż, jest totalnie inaczej.

Po co?

Mimo sporych gabarytów i wadze dochodzącej do 150kg, nie czuć specjalnej ociężałości. Ergonomia to bez wątpienia jeden z plusów motocykla - idealnie przycięte linie boczków endurówki oplatają 12-litrowy zbiornik paliwa. Jest wygodnie i przestronnie. Kierownica ma odpowiednią, offroadową szerokość, choć upstrzona jest przełącznikami świateł i kierunkowskazów. Prosty i mały ekran dostarcza najważniejszych informacji. Bez zbędnych luksusów, tylko to co potrzebne.

Jeden z mocniejszych seryjnie produkowanych jednocylindrowców to jednostka na bazie której oparty jest 690 Duke czy SMC R. Generuje blisko 70 KM, a to bardzo dużo nawet jak na dualsporta. W przypadku jazdy pod asfalcie wszystko gra, silnik pracuje z miękkością podobną do nowego Duka, skrzynia biegów pracuje bez zarzutów. Ostre hamulce Brembo dają dozować się w sposób wystarczalny. Odbiór psują offroadowe opony dające złudne poczucie przyczepności (niestety nie tylko na asfalcie) i nurkujące zawieszenie o przyzwoitym skoku sięgającym 250mm. Niestety kombinacja którą dają duża moc, wysoka waga i pseudo-offroadowe opony jest po prostu słaba. Jeszcze w przypadku szybszych przelotów po szutrówkach można Enduro R ogarnąć, jednak gdy tylko próbujemy zapuścić się w minimalnie cięższy teren pojawiają się problemy. Na szosie wtrysk paliwa skonfigurowany jest idealnie, energicznie reagując na odkręcenie manetki gazu. W terenie albo zerwiesz przyczepność, a przy niższej prędkości zadusisz maszynę. Może ma na to wpływ seryjnie wrzucane do 690 sprzęgło antyhoppingowe potrzebne w terenie jak gwóźdź sami wiecie gdzie? Nie wiem.

Dlaczego?

Mimo mojego marudzenia przy okazji nowego Duka 690, platforma jaką jest jednocylindrowa jednostka napędowa daje szereg możliwość. W przeszłości wykorzystaniem tych możliwości był bezkompromisowy naked bike Duke, rewelacyjny dual sport 690 Enduro i miejskie supermoto 690 Supermoto/SMC. Teraz zostaliśmy z bezpłciowym 690 Dukiem i Enduro R. Enduro R, które ma pokłady źle ulokowanego potencjału. Silnik rwie się do łojenia po szosowych winklach, wyprzedzania puszkarzy w korkach i zawijania połaci asfaltu. Zawieszenie chciałoby być offroadowe, ale brakuje mu twardości i przede wszystkim skoku. Oponom brakuje wysokości i agresywności bieżnika. To wszystko sprawia, że motocykl równie słabo nadaje się do jazdy po szosie i do śmigania w terenie. Kto pozwolił na zaprzestanie sprzedaży 690 Enduro bez R?!

Ale widzę światło w tunelu dla całej gamy motocykli opartej na mocnym jednocylindrowcu. Wywróżyłem niedawno z płatków śniadaniowych, że Duke dostanie swoje wcielenie “hardcore” i wszyscy karłowaci krzykacze mojego pokroju na nowo będą mogli moczyć bokserki ze Snoop Dogiem. Na szosie już teraz można poganiać genialnie prezentującym się 690 SMC R (jeśli ktoś z odpowiednią siłą przebicia to słucha, z chęcią spędziłbym z nim kilka tygodni - z SMC, nie z tą osobą), a honoru dualsportowego turystyka będzie bronić nowiutki konkurent dla małych GSów, KTM 690 w wersji Adventure. Nie wierzycie? Wpiszcie w internetową wyszukiwarkę KTM 690 Adventure. Coś jest na rzeczy...

Foto: M. Petkowicz

ktm 690 enduro r swiatlo
ktm 690 enduro r hamulec przedni
Zdjęcia
ktm 690 enduro r na kole
ktm 690 enduro r skret
ktm 690 enduro r wyjscie z zakretu
ktm 690 enduro r w zakrecie
ktm 690 enduro r zakret
ktm 690 enduro r lewy bok
ktm 690 enduro r prawy bok
ktm 690 enduro r przod owiewka
ktm 690 enduro r
ktm 690 enduro r hamulec tylny
ktm 690 enduro r silnik lc4
ktm 690 enduro r wlew paliwa
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę