
dzisiaj 12:24 Wiadomości
Z powodu idiotycznej ideologii, firmy motocyklowe zmieniają swoje plany produkcyjne, pomysły, a nawet całe misje koncernów. Motocykle przestają być przyrządem do dawania radości i zabawy, a zaczynają być czymś, co ma przykleić uśmiech na twarzy jakiegoś wysoko postawionego ponurego typa w Brukseli.
Kiedyś myślałem, że cała ta ochrona środowiska to nic innego jak bełkot jednego gościa, który zbudował sobie domek na drzewie, żywił się mchem, spał z wiewiórkami, słuchał Janis Joplin oraz Grateful Dead i nawoływał cały naród do robienia wszystkich tych rzeczy. Wraz z upływem lat okazało się, że ochrona środowiska stała się, i chciałem użyć tutaj metafory związanej z mafią, osobną religią. Człowiek nie jest świadom ekspansji całej tej ekoterrorystycznej wiary, dopóki sam nie doświadczy jej w życiu codziennym. Pamiętam pewną sytuację z liceum, kiedy na przerwie chciałem po prostu wrzucić butelkę po Coli do kosza i miałem gdzieś, w jakiej formie ona tam trafi, ponieważ gdzieś mam również los pand i białych tygrysów. Wtedy nurty ekoterrorystyczne wśród nazwijmy to, cywili dopiero raczkowały. Podbiegła do mnie dziewczyna z niepokojąco nastroszoną fryzurą, wymachując rękoma. „Poj****o cię?! Wyciągnij ją i zgnieć! Jak tak można? Wiesz jak to szkodzi środowisku?!”. Przysięgam, że w jej oczach przez bardzo krótki moment było widać, że jeśli okażę niesubordynację, zabije mnie. Wtedy mały kłębuszek całej tej ochrony środowiska dopiero zaczynał się toczyć. Teraz rozrósł się do monstrualnych rozmiarów, pochłaniając kolejne umysły. I pewnie myślicie, że skoro motocykle są takie fajne, hedonistyczne i zapewniają to słodkie uczucie wolności, przed całą tą smutną perspektywą się uchroniły?
Zabrzmię teraz pewnie jak stary dziadek, który siedzi w swoim bujanym fotelu, pali fajkę i zajada Wertel’s Original, ale kiedy powstawały takie legendy dwukołowej motoryzacji jak Honda CB750, Kawasaki GPZ900R, czy Yamaha V-Max nikt nie przejmował się tym, że poziom emisji spalin może uśmiercić jakiegoś wróbla albo obrazić jakąś histeryczkę w balerinach i okularach zerówkach. Jestem ciekaw, co by się stało jakby do fabryki Harleya w 1957 przyszedł śniady urzędas i powiedział „Ekhm, no więc panowie, wiem, że ten wasz nowy Sportster ma być głośnym chuliganem na ulice, ale musicie zatkać mu jakoś wydechy, nie wiem, watą czy coś, bo wylatuje przez nie za dużo spalin”. Został by pewnie rzucony na pożarcie bizonom.
Spójrzmy na suche liczby. Podobno nie kłamią. Sektor transportowy, a do nich zaliczamy nasze motocykle, według różnych statystyk generuje 25% światowego CO2. To jednocześnie dużo i mało. Dużo bo to aż 25%, a mało, bo to zaledwie 25%. Reszta węgla i węglowodorów spalana jest w celach przemysłowych, grzewczych i po to, abyśmy mieli ciepło w domu. Co więcej większość paliw do napędu pojazdów spalanych jest przez przemysł transportowy (samochody ciężarowe, kolej), motocykle stanowią w tym bardzo niewielki procent. Komisja Europejska ma to w nosie i próbuje nas wszelkimi możliwymi zabiegami wcisnąć w ramy protokołu z Kyoto. Czy rzeczywiście wprowadzanie coraz ostrzejszych norm emisji spalin niewiele dających środowisku ma sens?
Laska od butelki po Coli za pewne wrzasnęłaby, że wszyscy muszą się spiąć, bo inaczej nic się nie poprawi, a jakiś mikroskopijny szczep myszoskoczków w Sri Lance ulegnie ekstynkcji. Pewnie tak, ale tutaj rodzi się jedno, moim zdaniem naturalne, pytanie. Czy nasze starania mają jakikolwiek sens, jeśli dwaj najwięksi emiterzy CO2 do atmosfery, czyli USA i Chiny nie przystąpiły do protokołu z Kyoto? Przypomnę, że te dwa kraje produkują ponad 40% światowego dwutlenku węgla, a cała Unia Europejska zaledwie 14%. Dodajmy do tego inne kraje rozwijające się, takie jak Indie czy też Rosja, produkujące bardzo dużo gazów cieplarnianych, w których nie obowiązują normy Euro3. Generalnie rzecz biorąc próbujemy zabawkową łopatką zasypać dziurę, którą ktoś inny cały czas powiększa buldożerem. Ostatnio zdali sobie z tego nawet Kanadyjczycy, którzy zaczęli głośno zastanawiać się nad wyjściem z ustaleń protokołu, bo niby dlaczego mają obniżać konkurencyjność swojej gospodarki i komfort życia swoich obywateli, jeśli główni sprawcy zamieszania nie poczuwają się do winy?
Zresztą, całe to gadanie o ochronie środowiska to kolejna ilustracja obłudy polityków, którzy z jednej strony chcą, abyśmy ograniczali ilość emitowanego CO2, a z drugiej robią wszystko, aby strumień ropy nie przestał płynąć przez nasze życie. Armia Stanów Zjednoczonych to największy konsument ropy na świecie. Mogę się mylić, ale śmiem twierdzić, że wystarczyłoby ograniczyć doroczne w pełni pokojowe i demokratyczne naloty ropoposzukiwawcze, aby zmienić świat na lepsze.
No ale dość dygresji, wróćmy do motocykli. Najczarniejszym dniem w historii walki motocyklizm vs ochrona środowiska była śmierć olejaka Suzuki. Olejak Suzuki był Józefem Piłsudskim wśród silników. Hardy, niemożliwy do pokonania, charakterny, potężny. Ale pewnego dnia uznano, że musi zmienić się cyfra przy normie „Euro” bo ktoś mógł napisać przykry post na jakimś forum i wszystko szlag trafił. Widzieliście, co producenci robią z wydechami swoich motocykli, aby na froncie biurokratycznym wszystko było w porządku? Zobaczcie na puchę w Super Tenere 1200. Jest tak wielka, że ma własną walutę i premiera. Widzieliście ten w nowym Bandicie? Podobno właśnie w niego uderzył Titanic. Dobrze, skoro wszyscy z tak fanatycznym zapałem dbają o środowisko, mam pewną obserwację. Za każdym razem gdy jestem na stacji benzynowej, po zapłaceniu za paliwo dostaję do ręki paragon/fakturę, potwierdzenie przelewu, drugie potwierdzenie przelewu jeśli kasjer jest idiotą i nie potrafi przyciskać, a bardzo często także ulotkę informującą mnie, że jeśli kupię milion litrów paliwa, mogę wylosować iPada. Po co? Po co cały ten papier? Przecież produkuje się go z drzew. Na których notabene siedzą zagrożone zagładą tukany tęczodziobe. Oczywiście bezsensowne generowanie bezużytecznego papieru odbywa się w każdym miejscu, gdzie coś się kupuje i gdzie jest terminal kart płatniczych. Tak, wiem, że zieloni głośno obwieszczą, że papier ten można wykorzystać na tysiąc sposobów. Np. jako ekwiwalent papieru toaletowego. Ale czyż nie lepiej było by zacząć od rezygnacji z jakichkolwiek paragonów i potwierdzeń? Na litość Boską…
Zastanówmy się przez chwilę. Ale tak na chłopski rozum. Z powodu idiotycznej ideologii firmy motocyklowe zmieniają swoje plany produkcyjne, pomysły, a nawet całe misje koncernów. Motocykle przestają być przyrządem do dawania radości i zabawy, a zaczynają być czymś, co ma przykleić uśmiech na twarzy jakiegoś wysoko postawionego ponurego typa w Brukseli. Podczas gdy nam pali się podłoga pod stopami i próbujemy to jakoś ogarnąć, gdzie indziej ktoś jawnie ma całe to zamieszanie w miejscu, gdzie światło słoneczne się nie pojawia. To już przestało być niesprawiedliwe. To stało się oficjalnie głupie. I przyrzekam na wszystko, co święte, że mimo, iż jestem człowiekiem bezkonfliktowym, będę wściekał się za każdym razem, kiedy ktoś da mi na stacji benzynowej plik bezużytecznych papierków i każe jeździć motocyklem z wydechem, w którym można mieszkać.
KOMENTARZE (75) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Przykro mi, że taka ignorancja wychodzi z Pana redaktora. Ochrona środowiska nie ma na celu ochrony jakiegoś tukana czy żabki tylko LUDZI. A tak się składa, że człowiek żyje w środowisku i wszystko co ma czerpie ze środowiska.... » czytaj dalej
odpowiedzProblem nie jest tak trywialny, że można go sprowadzić tylko do wydechów motocyklowych i emisji spalin.. Firmy prześcigają się w spełnianiu norm, bo to jest kolejny interes, pomijam fakt, że koszty i np. zasoby... » czytaj dalej
odpowiedzPrawda! Przydatny artykuł. Daje do myslenia
odpowiedzWystarczyłoby zaczynać eliminację problemu od największych źródeł, a nie od najmniejszych i mielibyśmy spokój. P.S. Latam Seven-Fifty która trochę dymi , czasem trochę oleju spali ale kocham tego starego gaźnikowca ;)
odpowiedzTak się na świecie robi od lat, że zaczyna się od dużych źródeł. Dlatego elektrownie i elektrociepłownie węglowe i mogą spalać węgla bogatego w siarkę (kiedyś tak było) i muszę odpylać spaliny. Jeden samochód to nic, ale... » czytaj dalej
odpowiedzCo do tego mitu o wulkanach, powielanego przez wiele osób w komentarzach do artykułu, to w samym 2010 ludzkość wyemitowała więcej CO2 do atmosfery niż wulkany. A jak ktoś chce zobaczyć twarde dane, z referencjami (nikt z osób... » czytaj dalej
odpowiedzMoże masz trochę racji z tym ekoterroryzmem. Trzeba dostrzegać rangę problemu i zacząć zwalczać go od właściwej strony, a tą stroną na pewno nie jest kastrowanie motocykli, szkoda tylko że tak piszesz o pandach i tygrysach, ... » czytaj dalej
odpowiedzMosz całkowity recht chopie!!!! FUCK ekoterrorists!!!!!!!!!!!!!!!!!!
odpowiedzTo jeszcze nic. Ja jakiś czas temu czytałem, zdaje się w auto świecie, że klimatyzacje w samochodach europejskich będzie się napełniać jakimś trującym gazem, zamiast dużo lepszym i ogólnie dostępnym dwutlenkiem węgla. ... » czytaj dalej
odpowiedznie pozostaje miec nadzieji ze UE niedlugo sie rozpadnie
odpowiedzŻal mi, że nie obchodzą Ciebie Pandy, Tygrysy, no i pewnie inne gatunki zwierząt. Nie widzę żadnej sprzeczności w cieszeniu się motocyklizmem i dbaniem o środowisko. Nikt nie każe nam wracać do epoki kamienia łupanego. Przykro ... » czytaj dalej
odpowiedzPopieram! Pijącym naftę amatorom wiejskiego tunningu polegającemu na zamianie tłumików na ich atrapy mówię "Nie". A pan Boczo dzięki temu artykułowi niestety dołączył w moim odczuciu do grona zmotoryzowanych ciołków... » czytaj dalej
odpowiedzŻal mi, że nie obchodzą Ciebie Pandy, Tygrysy, no i pewnie inne gatunki zwierząt. Nie widzę żadnej sprzeczności w cieszeniu się motocyklizmem i dbaniem o środowisko. Nikt nie każe nam wracać do epoki kamienia łupanego. Przykro ... » czytaj dalej
odpowiedzdokladnie. zgniatam butelki, staram sie segregowac smieci. lubie dzwiek i moc silnikow spalinowych. ale bylem w miejscach gdzie nie ma restrykcji i na ulicach nie da sie oddychac. po pol godiznie zapalenie spojowek i bolace... » czytaj dalej
odpowiedzBrawo! Artykuł pierwsza klasa. Mam już dość ekoterroryzmu. Zgniatam butelki, segreguję śmieci, ale OLEJAKA NIE ODDAM!
odpowiedzNo i stało się, Kanada wycofała się z protokołu z Kyoto i zyskała na tym 10,5 mld euro ! A ile straci na tym Polska, kiedy przyjdzie nam kupować limity CO2 od Francuzów ? W sumie się im nie dziwię, "Biorąc pod uwagę ... » czytaj dalej
odpowiedzA weźmy jeszcze pod uwagę, ze 98% z gazów rzekomo cieplarnianych to para wodna z mórz i oceanów.
odpowiedzTankowiec plynacy z ameryki do azji zanieczyszcza tak srodowisko jak wszystkie pojazdy w rok ! Zgniatamy butelki po to zeby firmy handlujace odpadami mialy tanszy transport bo PET przerabia sie w chinach na material do ubran... » czytaj dalej
odpowiedzKogo obchodzi jakieś CO2? Przecież to jest wałek jak stąd to księżyca i można sobie za CO2 podstawić MP3 albo CHWDP4 bo są równie zabójcze dla sumów czy innych kaktusów. CO2 powoduje najwyżej globalne ocipienie wśród ... » czytaj dalej
odpowiedzBoczo dobrze piszesz tylko zapomniałeś o jednym. O emisji CO2 przez oceany i resztą naturalnego środowiska naszej planety. No więc ludzie z całym przemysłem i niedobrymi motocyklami emitują zaledwie kilka procent tego co ... » czytaj dalej
odpowiedzNA POHYBEL! Twórcy tego artykułu.
odpowiedzMam mocny samochód praktycznie bez żadnej elektroniki i katalizatora. Moto - potężnego olejaka z malutkim przelotem który generuje hałas porównywalny do startowania odrzutowca i będę go trzymał dopóki nie wyda swojego ... » czytaj dalej
odpowiedzDziękuję wszystkim za miłe słowa. LwG.
odpowiedza ja mam nadzieje, ze bedziesz kiedys mieszkal z malym dzieckiem przy trasie przelotowej, gdzie lataja tacy sami debile jak Ty. Ew ze bedziesz kiedys mieszkal tuz przed/za pasem startowym gdzie beda stacjonowaly nasze f16 :)))))))
odpowiedzNormalni zaś mają w d*** pozdrowienia od kogoś tak pseudonormalnego. Mają za to jedną cenną radę dla Pana: kopnij się Pan w rzyć.
odpowiedzNie widze powodu zeby usmiercac kolejne gatunki zwierzat i roslin i smiecic ponad miare. Ale akurat samochody osobowe i motocykle nie przyczyniaja sie w jakims szczegolnie duzym procencie do degradacji srodowiska. ... » czytaj dalej
odpowiedzJeżeli autorowi artykułu, którego horyzonty myślowe jak widać nie są szersze niż cieniutka średnica jego rurki wydechowej, zależy w życiu WYŁĄCZNIE na maszynie, której dosiada, a wszystko inne i wszystkich innych ma sobie ... » czytaj dalej
odpowiedzTrafiłeś w sedno. Zgadzam się z Tobą w 100%. Przynajmniej jednak osoba myśli trzeżwo, a to oznacza, że jeszcze nie wszystko stracone :)
odpowiedzTak, i wróćmy do mieszkania na drzewie bo inaczej za 25 lat świat się skończy. Wpienia mnie widok śmieci wyrzucanych po lasach, niszczenia wielu pięknych miejsc, orania przestrzeni zielonych pod apartamentowce. Ale są GRANICE.... » czytaj dalej
odpowiedzTylko na wybuch wulkanu nie masz wpływu, a na swoje postępowanie owszem. Co do CO2, to zgoda. Nikt nie każe wracać nam na drzewo. Chodzi o życie w zgodzie z naturą i o jej możliwie małą degradację. Wszyscy jesteśmy... » czytaj dalej
odpowiedzOK, zgoda. Zarówno mędrkujący pseudozieloni jak i medrkujący Boczo nie maja często racji. Komentujesz mój komentarz, a ja nigdzie nie napisałem żeby wracać na drzewa ani nic podobnego. Sytuacja jest chora, zarówno ekonomiczna,... » czytaj dalej
odpowiedzmasz gdzieś los pand i tygrysów dla mnie taka osoba jest nikim! gratuluje egoizmu ja by wszyscy tak myśleli to by chyba już i wróbli nawet nie było,segregacja nie boli,a motocykle były i będą jeśli już to ostatnim ... » czytaj dalej
odpowiedz