Kawasaki Vulcan S 2015 - pierwsze wra¿enia
Vulcan S prowadzi się świetnie, dobrze wygląda, jest mocny, wygodny i nie będzie zbyt drogi. Czy to wystarczy, żeby zagrozić H-D Streetowi 750 w segmencie miejskich cuiserów dla początkujących?
Dziś spędziłem cały dzień za sterami najnowszego dziecka speców z Kawasaki - Vulcana S. Ten nieduży cruiser oparto o znaną z innych modeli japońskiej marki, dwucylindrową, rzędową jednostkę napędową o pojemności sięgającej 650ccm. Okazuje się, że rzędowy silnik w tego typu sprzęcie może spisywać się dobrze. Ponadprzeciętna dynamika, świetna kultura pracy i niskie spalanie. Tylko wydobywający się z końcówki układu wydechowego gang nieco nie pasuje do muskularnego wyglądu motocykla. A trzeba przyznać, że Vulcan na żywo prezentuje się świetnie, nawet mimo (tfu!) śliwkowego koloru. Motocykl posiada odpowiednie proporcje, nie przytłacza gabarytowo, ale też nie przypomina chińskiej 125. Zrezygnowano z niepotrzebnych chromów (i bardzo dobrze!), a jakość wykonania - w odróżnieniu od wyżej wspominanego Streeta - stoi na odpowiednio wysokim poziomie.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Vulcan S posiada dopracowaną, mocną jednostkę napędową i dobrze wygląda - w takim razie, jak jeździ? Lepiej niż można by się tego spodziewać. W kwestii poręczności Street 750 ustawił poprzeczkę zaskakująco wysoko. Vulcan w tym temacie jednak nie zawodzi. Motocykl jest bajecznie zwrotny przy zachowaniu ogromnej stabilności. Nieregulowany przedni widelec zestrojono dość twardo, co sprzyja agresywnej jeździe po ciasnych serpentynach. Rozciągnięta pozycja nie przeszkadza w szybkich zmianach kierunku, a Vulcan reaguje z pełnym spokojem nawet na najbardziej wymagające zadania postawione przez kierującego. Dodatkowo spory prześwit sprawia, że szorując daleko z przodu ulokowanymi podnóżkami o asfalt nadal ma się ogromny zapas bezpieczeństwa. Podnóżki swoją drogą umieszczono niepotrzebnie daleko z przodu i nawet jeśli bajerancko to wygląda, to obniża walory praktyczne. Na szczęście Kawasaki oferuje system Ergo-Fit, dzięki któremu będzie można dostosować położenie podnóżków, wysokość siedzenia oraz ustawienie kierownicy. Przyjrzymy się temu rozwiązaniu bliżej przy okazji pełnej recenzji.
Kawasaki Vulcan S na chwilę obecną w moim odczuciu ma tylko jedną, sporą wadę - brak znaczka H-D na zbiorniku. Osobiście nie jest to dla mnie problemem, ale czy potencjalny klient jest w stanie to przełknąć? Zwłaszcza w kontekście, jakby nie patrząc, bardzo udanego modelu Street 750? Już niedługo na stronach Ścigacz.pl pełen raport z jazdy Vulcanem S.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze