
dzisiaj 12:24 Wiadomości
BMW K1600GTL - o wiele więcej niż turystyk 6
dzisiaj 11:39 Wiadomości
|
Sprzętem tym połyka się kolejne kręte, proste, suche, mokre, gładkie, a także dziurawe kilometry z prawdziwą przyjemnością Skąd właściwie nazwa Versys? Z połączenia dwóch słów: vertex oraz system. O ile znaczenia tego drugiego nie trzeba tłumaczyć, o tyle pierwsze, łacińskie, oznacza nic innego jak szczyt, wierzchołek, najwyższy punkt w okolicy. Niektórzy dopatrują się tutaj także nawiązania do angielskiego versatile, co oznacza wszechstronny. Tak naprawdę to nie nazewnictwo jest ważne. Ważna jest treść, a tej nowemu Versysowi nie brakuje. Jako pierwsi w Polsce przygotowaliśmy dla was przekrojowy opis nowego modelu, gdzie znajdziecie pełną informacją na temat jego konstrukcji. Dziś natomiast, także jako pierwsi w kraju, prezentujemy raport z jazdy nowym all-rounderem Kawasaki. Lepiej jest być ładnym Jest trochę prawdy w starym powiedzeniu, że „jak cię widzą, tak cię piszą". Co gorsza, bywa często tak, że nawet najlepsze ciuchy, same piątki na studiach i dobre pochodzenie niewiele pomogą, jeśli jesteś po prostu mało urodziwy. Ciężko wtedy o dziewczynę, trudno z robotą, generalnie cały czas pod górkę, z zimnym deszczem zacinającym prosto w oczy. Z motocyklami jest trochę podobnie. Aby miały wzięcie, muszą się podobać. Poprzednie wcielenie Vesysa miało na tym polu lekko pod górkę. Mimo wielu niezaprzeczalnych zalet, nowy motocykl nie dość, że przekonać musiał do swojej nowatorskiej koncepcji, to jednocześnie raził wielu potencjalnych klientów niedostatkami urody, takimi jak przednia lampa w kształcie czaszki, czy też zestawem wskaźników przypominającym transplant z chińskiego skuterka. Szybko okazało się jednak, że nowy dwucylindrowiec oferuje tak wiele zalet, że w krótkim czasie stał się w zachodniej Europie jednym z najchętniej kupowanych modeli Kawasaki. Cieszy, że przy tworzeniu najnowszego Versysa, projektanci usłuchali głosów klientów, przez co nowy sprzęt jest po prostu ładny. To bardzo słuszne posunięcie, będzie mu się przez to żyło łatwiej. Choć rozpisywanie się nad urodą motocykli, sam osobiście uważam za niecelowe (gust to przecież sprawa szalenie subiektywna), to przyznać muszę, że nowa zielona dwururka podoba mi się. Nadwozie wygląda spójnie, przód motocykla sprawia wrażenie nowoczesnego. Kształt baku, tylnej sekcji, siodeł oraz kierownicy to elementy dobrze rokujące funkcjonalności maszyny i komfortowi jej użytkowania. Przyczepić się można do sporych plastikowych nakładek maskujących spawy na ramie oraz mocowania takich podzespołów, jak choćby chłodnica. Nie dlatego że wyglądają brzydko, tylko dlatego, że trudno wywróżyć im długi i bezproblemowy żywot w przypadku intensywnej eksploatacji motocykla. Obietnica komfortu Wyprostowana sylwetka kierowcy, szeroka kierownica oraz wygodne siodło dobrze wróżą dalekim przelotom. Po zajęciu miejsca za sterami wszystko okazuje się być idealnie na swoim miejscu. Bardzo dobrze ustawione lusterka oferują czytelny obraz tego, co dzieje się za plecami kierowcy. Zestaw wskaźników jest przejrzysty i funkcjonalny. Obie dźwignie na kierownicy są regulowane, podnóżki usytuowano na wysokości idealnej dla kierowcy mojego wzrostu (około 185 cm). Dostosować można także wysokość przedniej szybki. W najnowszym wcieleniu Versysa konstruktorzy pochylili się także nad pasażerem. Poprawione, wygodniejsze siodło, duże i poręczne uchwyty oraz fabryczne punkty mocowania kufrów bocznych mają w założeniu pozwolić na dłuższe wyprawy we dwoje. Uzupełniając temat komfortu i funkcjonalności dodam, że ogromny plus należy się konstruktorom za szeroką paletę praktycznych i przemyślanych akcesoriów przydatnych w codziennej eksploatacji. Duży minus należy się natomiast za brak sensownego schowka pod siodłem. Centralna podstawka, jakże przydatna w tego typu maszynie, oferowana jest jako wyposażenie opcjonalne. Najlepsze są zakręty Tym, co zwraca szczególną uwagę w czasie jazdy to bardzo dobre podwozie, o podwyższonym w porównaniu ze standardowymi ulicznymi motocyklami, skoku osi. W nowym modelu Kawasaki wzmocniono sprężyny, kierowca ma też możliwość regulacji ich napięcia wstępnego oraz siły tłumienia odbicia. Stalowa rama o wysokiej sztywności spina w jedną całość potężny widelec USD oraz lekki aluminiowy wahacz tylnego zawieszenia. Aby w pełni wykorzystać potencjał tego układu, podobnie jak w poprzedniej wersji, inżynierowie z Akashi zdecydowali się na wykorzystanie 17-calowych kół. To rozwiązanie najlepiej spisujące się na drodze, bowiem do użytku właśnie w takim środowisku przeznaczona jest nowa konstrukcja. W czasie dynamicznej jazdy Kawa przekonuje stabilnością prowadzenia. Pomimo relatywnie wysoko umieszczonego środka ciężkości i małego rozstawu osi (1415mm), motocykl aż do prędkości maksymalnej prowadzi się neutralnie i spokojnie. Najlepsze są jednak zakręty. Versys dzięki sporemu skokowi przedniego widelca na wejściach w winkle świetnie reaguje na klejenie hamulcem, pozwalając przy tym na bezstresowe, późne hamowanie aż do szczytu zakrętu. Zmiana kierunku na heblu jest szybka i bezproblemowa. W maszynie o omawianej konfiguracji podwozia ważne jest, aby przy dynamicznych przekładkach pilnować gazu, bowiem jego zamknięcie w chwili zmiany kierunku jazdy może skutkować reakcją zawieszenia „podrzucającą" kierowcę w chwili przechodzenia przez punkt równowagi. Nie zmienia to jednak faktu, że informacja zwrotna docierająca do kierowcy z zawieszenia jest czytelna i jednoznaczna. Stabilność na hamowaniach i wejściach w zakręty, oraz płynne, pozbawione pompowania i myszkowania tylnego zawieszenia, dynamiczne wyjścia z winkli. Sprzyjają temu świetnie dobrane do charakteru motocykla opony Dunlop D221. Hamulce spisują się tak, jak powinny. Zapiałbym z zachwytu, gdyby dozowanie było lepsze, ale efekt ten łatwo będzie osiągnąć, poprzez szybkie i tanie zainstalowanie przewodów hamulcowych w stalowym oplocie. Bardzo dobrze sprawuje się wersja motocykla wyposażona w ABS, co w głównej mierze dotyczy przedniego koła. Bezpardonowo wchodzący do akcji układ przeciwpoślizgowy w przypadku tylnej osi sprawia wrażenie nieco zbyt nerwowego. Jeśli zamierzasz korzystać z motocykla dzień w dzień, niezależnie od warunków atmosferycznych, lepiej wyskrob trochę dodatkowych złotówek i zaopatrz się w ABS, a nie będziesz żałował. Pełna kultura Silnik to kolejny mocny punkt Versysa. Jednostka napędowa pracuje ze spokojem i wprawą zawodowego kelnera, którego nie jest w stanie zaskoczyć żadną gafą ze strony uczestnika imprezy, a w tym konkretnym przypadku rozentuzjazmowanego zapierającymi dech w piersi widokami kierowcy. Źle dobrany bieg, czy nieudolne posługiwanie się sprzęgłem rzędowa dwójka przyjmuje z takim samym spokojem, jak niewłaściwy dobór sztućców, lub szarpanie się z szaszłykiem. Z tą różnicą, że tutaj nikt z dezaprobatą nie wskaże na ciebie palcem. Już od 3000 obr/min dodanie gazu na dowolnym biegu zapewnia spokojny, pewny ciąg. Silnik bardzo przyjemnie wkręca się na obroty i pomimo nastawienia na maksymalną wydolność w zakresie 3000-6000 obr/min nie traci ochoty do pracy aż do czerwonego pola. Reakcja na gaz jest bardzo dobra, choć w niskich obrotach silnikowi potrafi przydarzyć się chwila zawahania. Miłośnicy doznań akustycznych nie będą rozczarowani, silnik schodząc z obrotów raczy jeźdźca wyraźnymi, choć nienatrętnymi strzałami w układzie wydechowym. Dynamika dwucylindrowca jest dokładnie taka, jakiej można spodziewać się po 64 konnym silniku, czyli odpowiednia do sprawnej i przyjemnej jazdy w każdych warunkach. Dzięki podwyższonemu środkowi ciężkości i mocnemu średniemu zakresowi, Versys z ochotą wstaje na gumę, bez żadnego stękania wjeżdża pod strome podjazdy, a na trasie bez zadyszki trzyma tempo, którym legalnie można poruszać się jedynie na niemieckich autostradach. Gdy do tego obrazu dodam świetną, dopracowaną skrzynię i lekko pracujące sprzęgło, z opisu wyłoni się obraz maszyny maksymalnie przyjaznej użytkownikowi. W przypadku tego motocykla trudno mówić osobno o podwoziu i jednostce napędowej. Oba te komponenty łączą się bowiem w spójną całość, dzięki czemu silnik pozwala intuicyjnie eksplorować możliwości podwozia i vice versa. W rezultacie, sprzętem tym połyka się kolejne kręte, proste, suche, mokre, gładkie, a także dziurawe kilometry z prawdziwą przyjemnością. No, ale chyba właśnie to było zamierzeniem konstruktorów? Kierunek - Polska! Przekładając się z jednego wirażu w kolejny na nieco dziurawych drogach Sardynii, doszedłem do wniosku, że Versys jest motocyklem stworzonym jakby z myślą o naszych drogach. Zapadnięte studzienki, dziury, mało udolne łączenia nawierzchni, torowiska, kostka brukowa i wiele innych niespodzianek przygotowanych na nas przez polskich drogowców na Kawie nie robi wielkiego wrażenia. Duży skok zawieszeń i spory prześwit przydadzą się nie tylko na drogach czwartej kategorii odśnieżania, ale także w centrach wielkich miast. Komfort, sporo miejsca dla pasażera i mocne hamulce przydadzą się przy dalszych wyprawach. Sprzyjał będzie im także spory zasięg, dzięki skromnemu zużyciu paliwa wahającemu się między 4, a 5 litrów benzyny na każde 100km. Cena nowego Versysa w wersji bez ABS to 29990 zł brutto. To bardzo sensowna propozycja, szczególnie, że jest niższa od cen najgroźniejszych konkurentów, mianowicie V-Stroma 650 (31500zł) i BMW F650GS (wersja podstawowa 33900zł). Nie bez znaczenia jest też fakt, że Versys z całej tej paczki wydaje się być najbardziej rozrywkowy i uniwersalny. Ja osobiście cieszę się, że Kawasaki w ostatnich latach bierze sobie do serca uwagi klientów, dzięki czemu w Akashi powstają motocykle naprawdę godne polecenia. Właśnie takie, jak nowy Versys.
Dane techniczne: Model Kawasaki Versys |
|
|||||||||||||||||||||||||||||
|
KOMENTARZE (21) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Miałem okazję latać na modelu '07. Niebywale poręczny motocykl, idealny na miasto i jednoosobową turystykę. Wybrałem jednak TDM 900 z uwagi na większą moc i gabaryty. Wciąż myślę nad Versysem jako bardzo dobrą alternatywą, ale... » czytaj dalej
odpowiedzGaniam na versysie z 2007 , kupiłem używanego z włoch w maju tego roku obecnie ma przebieg 38000 km. Uważam, że motocykl jest bezawaryjny. Nie sprawia problemów eksploatacyjnych. Lekko odpala. Nie bierze oleju. Wykazuje... » czytaj dalej
odpowiedzno i dobrze ze sie skusiłeś :) V-strom tez zajebisty motocykl ale w polsce w ostatnich latach tyle sie tego pojawiło jak pszczół na wiosne ;D
odpowiedzPrzymierzałem się do tego motorka w salonie. Ale niestety, przy moim wzroście (172 cm), to jak to ujął celnie sprzedawca "Panie, na ten motocykl to Pan ubiera albo obcasy, albo koturny". Siodło jest na wysokości, która nie... » czytaj dalej
odpowiedzno i ch...... Dałem się skusić. Ale wziąłem model z 2009 po przecenie. Może odbiorę za tydzień i oblepię go śniegiem ;-)
odpowiedzHej , Lovtza ! Jeżeli lubisz "i" - napisz "zadni". Bo "TYLNY" pisze się tak jak widzisz !
odpowiedzCzy ktos sie orientuje gdzie byly robione te zdjecia???
odpowiedznajpierw czytaj artykuł później komentuj. wyraźnie napisane tam jest. jełop
odpowiedzVersys jest zajebisty, jezdze na starszym roczniku juz 2 lata i stwierdzam tylko same pozytywy. vstrom to przy Versysie nieporeczna krowa. powiem, ze nawet sie ciesze, ze Versys jest w Polsce zupelnie niepromowany przez ... » czytaj dalej
odpowiedza ten transalp to juz wogole kawał łajna heheh
odpowiedzswieta racja vstrom to wielka sciera hahaha versys bije go na lep pod kazdym wzgledem
odpowiedzZgadza sie, ale mogłoby sie tego sprzedawać wiec bo łatwiem bym miał z zakupem gadzetów. Teraz malo kto sprowadza rzeczy dedykowane Versysowi, bo więcej ludzi jeździ przeciez na tych mulastych Vsromach ;)
odpowiedzjak to DOBRY i znany mechanik powiedział"od kawaski to bym nawet lyzeczki nie kupił bo by sie popsuła" kawasaki kawał sr..
odpowiedzW latach 80, prawdopodobnie tak. Ale teraz? Teraz inne czasy kolego, takie przekonania to można do zakurzonego wiadra z zaworami ze starego Zephyra wsadzić :D Versys 2010 - miodzio!
odpowiedzslynne 636 w ktorych ramy pękaly byly robione w drugiej połowie lat 90,a koledze w modelu 2004 kupionym w salonie,pekł wahacz(!!!)przyznam ze versys bardzo mi sie podoba z wygladu,ale niestety...to kawasaki
odpowiedzJak kolega jezdzic nie potrafi i sprzętu nie szanuje to co się dziwić? Zobacz tutaj niżej na artykuł o tych 4-ech co zajeli sie stuntem. Jezdza na 636 z lat 2003-2004 i katuja je codziennie. I co dzieje się z tym sprzętem coś... » czytaj dalej
odpowiedzFajny motocykl, nie wiedzieć czemu niedoceniany w Polsce.
odpowiedzDlatego że u nas wszyscy jezdza na Vstromach 650 dobrze promowanych przez Suzuki.
odpowiedzPrzejrzyście i na temat - nieźle Panie Łowicki!
odpowiedz