
Killing The Streets 2 - pełna wersja filmu 2
dzisiaj 14:03 Stunt
Motocykliści dzieciom w Centrum Zdrowia Dziecka
dzisiaj 13:39 Wiadomości
Leczenie obrażeń po upadku na motocyklu odbywa się w dwóch wariantach.
Pierwszy wariant dotyczy sytuacji, gdy po upadku na motocyklu nie możemy samodzielni podnieść się z ziemi. Wtedy osoby postronne, które widziały upadek lub które znalazły się na miejscu zdarzenia jako pierwsze, wzywają karetkę pogotowia. Karetką jedziemy do szpitala, w którym opatrują nas lekarze. Jak widać w pierwszym wariancie leczenie obrażeń odbywa się w sposób całkowicie od nas niezależny. Niczego nie możemy ani zepsuć, ani zrobić dobrze.
Z drugi wariantem mamy do czynienia wtedy, gdy po upadku wstajemy samodzielnie. Zazwyczaj jesteśmy wtedy w szoku, nic nas nie boli, otarcia na skórze wydają się być naklejkami, które nie mają nic wspólnego z naszym ciałem, mamy ochotę jak najszybciej wsiąść na motocykl i pojechać dalej. Nie mamy krwotoku, nie mamy żadnych złamań, jesteśmy tylko poturbowani jak po zabawie w remizie. Pierwszą rzeczą, jaką powinniśmy zrobić, gdy już wstaniemy na nogi odprowadzimy motocykl w bezpieczne miejsce, jest wizyta u lekarza. Lekarzowi należy możliwie szczegółowo zrelacjonować przebieg wypadku i to, co się z nami w tym czasie działo. Możemy mieć uszkodzenia narządów wewnętrznych, z których nie zdajemy sobie sprawy. Na przykład możemy mieć krwotok w jamie brzusznej, którego nie czujemy ze względu na reakcje obronne organizmu i poziom adrenaliny we krwi. Złamanie żeber jest możliwe już przy prędkości pięciu kilometrów na godzinę, jeżeli w trakcie upadku niefortunnie zaczepimy tułowiem o kierownicę. Skutki takiego złamania odczujemy dopiero na drugi dzień, gdy rano nie będziemy mogli podnieść się z łóżka. Doświadczony lekarz będzie wiedział, w jaki sposób zdiagnozować stan naszych organów wewnętrznych i w przypadku stwierdzenia ich uszkodzeń zaproponuje dalsze leczenie.
Bardzo niebezpieczne są uderzenia głową w kasku. Kask chroni nas przed rozbiciem głowy o twardy asfalt. Nie mamy jednak gwarancji, że w wyniku uderzenia nie dojdzie do wstrząśnięcia mózgu, uszkodzenia kręgów szyjnych czy nadwyrężenia wiązadeł, ścięgien i mięśni szyi i karku. Dlatego po upadku należy uważnie obejrzeć kask w poszukiwaniu dowodów na to, że nasza głowa uderzyła o asfalt. Jeżeli nie przypominamy sobie, abyśmy uderzyli głową o ziemię, a na kasku znajdziemy świeże otarcia i zadrapania, to powinniśmy się udać do lekarza z prośbą o zbadanie naszej głowy, szyi, karku i kręgosłupa.
Tak więc zarówno w pierwszym, jak i w drugim wariancie, nie powinniśmy próbować leczenia się we własnym zakresie. Jedynym elementem, jaki różni pierwszy i drugi wariant, jest to, że w wariancie pierwszym kontakt z lekarzem następuje niezależnie od nas, natomiast w wariancie drugim obowiązek zainicjowania kontaktu z lekarzem spoczywa po naszej stronie.
Jeżeli lekarz stwierdzi, że wszystkie nasze obrażenia ograniczają się do otarć naskórka, to możemy przyspieszyć proces rehabilitacji, dezynfekując świeże zadrapania wodą utlenioną i przykładając jałowy opatrunek. Potem możemy smarować rany środkami, przyspieszającymi gojenie, na przykład maścią borna. Informację o rekomendowanych środkach na gojenie możemy uzyskać bezpośrednio w aptece, pokazując nasze zadrapania i otarcia.
Jeżeli w wyniku upadku do ran przedostały się zanieczyszczenia z asfaltu, to zachodzi podejrzenie infekcji bakteriami tężca. Aktualnie w Polsce obowiązują obowiązkowe szczepienia przeciw bakteriom tężca. Podyktowane jest to zagrożeniem, jakie stanowią bakterie tężca, powodujące, na przykład, 90% śmiertelność wśród zakażonych nimi noworodków. Jeżeli nie przypominamy sobie, kiedy ostatnio byliśmy szczepieni przeciw tężcowi, to profilaktycznie powinniśmy się udać do szpitala i zaszczepić przeciwko tej bakterii.
Jeżeli w trakcie upadku nasza noga znalazła się pod motocyklem i zostaliśmy poparzeni przez rurę wydechową, to musimy się przygotować na długotrwałą rehabilitację. Oparzenia goją się dużo wolniej niż otarcia i niejednokrotnie wymagają leczenia w warunkach szpitalnych.
Na koniec radzimy, aby nigdy nie jeździć samotnie w terenie. Jeżeli jadąc samotnie ulegniemy wypadkowi, który uniemożliwi nam samodzielne podniesienie się z ziemi, to może upłynąć wiele godzin, zanim zaniepokojona rodzina rozpocznie poszukiwania. Leżąc samotnie na odludziu możemy wykrwawić się na śmierć, zanim dotrze do nas pomoc. Śmiertelne może być również wychłodzenie organizmu, do którego dojdzie, gdy w jesienną lub zimową noc będziemy samotnie leżeli w lesie, oczekując na ratunek.
KOMENTARZE (12) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
w te sobote mialam nie duzy wypadek skuterem przed zakretem przychamowalam na zakrecie znajdowala sie ora galoz w ktorom wjechalam bokiem wyzucilo mnie na pobocze poparzylam sie o rure wydechowom nie bylam u lekaza na ... » czytaj dalej
odpowiedzKorzystając z okazji, że jest założony taki temat, co prawda trochę stary, ale jest więc zapytam... Jakich obrażeń można uniknąć mając dobre buty, dobre rękawice, porządne kombi plus ewentualnie żółw dla świętego spokoju, no i... » czytaj dalej
odpowiedzNie każdy idzie do lekarza.Może autor doda kilka rad dla tych co nie mają czasu na lekarzy i długotrwałe leczenie,np co zrobić z dżinsami wraz z piaskiem wtopionymi w ciało czy ze złamanymi żebrami w domu.Co do ... » czytaj dalej
odpowiedzSzkoda że nie ma napisane jak w domu leczyć starcia skóry, niestety ja przez to przechodziłem, odradzam wszelkie maści " antybiotyki" na bazie wazeliny,rana rozmięka i boli, blizny mam do tej pory, na kostce (w marcu wypadek, ... » czytaj dalej
odpowiedzMoze miales nie taka masc, co prawda jigdy nie poobcieralem skory na jakiejkolwiek czesci ciala pozy wewnetrznymi poduszkami prawej dloni ( nie wytrzymal szew letniej cienkiej rekawiczki ). Masc Betaisadona Na motocyklu nie... » czytaj dalej
odpowiedzTylko dlaczego autor nie wspomniał nic o takich obrażeniach jak naderwanie ścięgna czy nadciągnięcie. Kończy sie to brakiem możliwości np. stanięcia na daną noge, albo conajmniej duzym bólem. Co do oparzeń to sie zgodze w... » czytaj dalej
odpowiedzZaniepokoiło mnie to że tak mała rana tyle się leczy... Ja osobiście uległem wypadkowi kilka dni temu i mam aż trzy tkie miejsca które łączą sie ze sobą razem wynosi jakieś 10 cm na 4cm No cóż zobaczymy wszystko przede mną
odpowiedzco za bzdura!!! - o ile jestes wstanie ,dzwonisz po kolesi zeby zartoszczyli sie mtorem. -sprawdzasz swoj stan techniczny ,nogi,rece ,kregoslup, palce itp. -jak jest cool ,wzywasz taxe i do chaty pedzisz sie opatrzec, ... » czytaj dalej
odpowiedz"Jeżeli w trakcie upadku nasza noga znalazła się pod motocyklem i zostaliśmy poparzeni przez rurę wydechową, to musimy się przygotować na długotrwałą rehabilitację." oj tak, zgadzam sie w 100%, wiem cos o tym...
odpowiedzwlasnie w ostatnia niedziele mielismy z mezem wypadek motocyklowy.... cale szczescie nie skonczylo sie na tragedii, ale poobijalam sie i poparzylam sobie lydke rura wydechowa... boje sie, ze leczenie dlugo potrwa i pozostanie... » czytaj dalej
odpowiedzLiczba komentarzy(w momencie pisania tego) potwierdza moje obserwacje zachowań kolegów motocyklistów, gdy zaczyna się rozmawiać na tak przykry temat jak powyższy. CISZA I BRAK ODZEWU. To przypomina mi zachowanie dziecka: ... » czytaj dalej
odpowiedz