Rokon Trail-Breaker - prawdziwa offroadówka
dzisiaj 11:24 Wiadomości
Guy Martin zalicza potężny upadek
dzisiaj 10:46 Inne
Boczo na temat: ograniczenie prędkości 12
dzisiaj 10:09 Porady dla motocyklistów
Myśląc „Ducati”, w głowie niemal automatycznie tworzy się obraz krętych dróg wijących się przez gaje oliwne, po których szaleją potwory. Nie trolle, ogry ani Harry Potter. Monster. Ducati Monster.
Każda firma, niezależnie czym się zajmuje, ma coś, co jest z nią natychmiastowo identyfikowane. Coś, co może widnieć na wizytówkach i wisieć w holu obok dystrybutora z wodą. Volkswagen ma Garbusa, Polsat ma Krzysztofa Ibisza. Dla Ducati jest tylko jedna możliwość – Monster. Włosi w momencie premiery nie mieli pojęcia, że ten mały naked z kratownicową ramą zrobi taką furorę w tym okrutnym, wymagającym świecie. Nie mieli także pojęcia, że zostanie odpowiednikiem seksownych stringów, i podobnie jak one będzie chętnie kupowany przez kobiety. Obecnie Ducati rozwija się w każdej kategorii motocykli, wliczając w to cruisery i turystyczne enduro. Monster jednak był, jest i będzie filarem firmy, bez względu na to, co się wydarzy. Dość powiedzieć, że same tylko Monstery stanowią średnio co roku około 60% całej produkcji bolońskiej fabryki. Jak to się w ogóle zaczęło?
Narodziny potwora
Boss Ducati, Massimo Bordi siedzi w kawiarni nerwowo miętoląc w dłoniach serwetkę. Naprzeciw niego jest Miguel Galluzzi, młody wilk z Buenos Aires. Bordi kiedy już przeobraził serwetkę w pomarszczoną kulkę powiedział: „Słuchaj, sprawa wygląda tak. Potrzebujemy coś, co będzie reprezentowało dziedzictwo Ducati, będzie łatwe w prowadzeniu, sportowe i nie będzie to motocykl typowo sportowy”. Bordi powiedział Galluzziemu, aby pilnował kosztów i nie przesadził ze swoją argentyńską fantazją. Wtedy właśnie miała miejsce inauguracja filozofii Ducati na temat wykorzystywania swoich silników wielokrotnie. Na ruszt poszedł 900 SuperSport, który był donorem ramy i silnika. W ten oto sposób, po licznych, niepokojąco mocnych argentyńsko-włoskich kawach zrodził się Monster 900, pierwszy w historii Monster. Nie pasował on zbytnio do założeń o łatwym i przyjaznym sprzęcie, ponieważ był dzikusem. I właśnie dlatego ludzie go polubili. Był lekki, mocny i łechtał bębenki uszne fanatyków kakofonii mechanicznej swoim suchym sprzęgłem. W 1994 roku Ducati trafiło na żyłę złota. Pojawił się Monster 600 i świat oszalał na jego punkcie. Mały, lekki, zwinny, poręczny, energiczny, żywiołowy, dynamiczny, intensywny, modny, świeży. Taki właśnie był M600. Owszem, Japończycy w owym czasie mieli mocniejsze nakedy, ale żaden z nich nie był tak stylowy jak mały potworek. I zaczęło się…
Unisex
W tym samym czasie co M600, pojawiło się superlegendarne 916. Wspaniałości i sposobu, w jaki zmienił on wyścigi nie powinno się podważać, ale Monster patrzył na świat globalnie. Choć na początku nie było łatwo. Publika wiedziała, że Monster jest fajny, ale nie do końca wiedziała, do czego on służy. Sześćsetka nie nadawała się ani do latania po torze, ani do turystyki. Doskonale natomiast nadawała się do najważniejszej rzeczy – dawania kierowcy frajdy z posiadania i używania. Bądźmy szczerzy, Monster wyglądał fenomenalnie ze swoimi płynnymi kształtami, kratownicową ramą i tym charakterystycznym zadupkiem. To nie mogło się nie podobać. Po dziś dzień motocykle są projektowane wedle inspiracji tym właśnie sprzętem. Mówi się, że kopiowanie to najwyższa forma pochlebstwa. Jeśli coś jest ładne, podoba się kobietom. Wraz z wyglądem trafiającym w wysublimowany, kobiecy gust, Monster był niski i łatwy w prowadzeniu, dzięki czemu panie czuły się na nim pewnie. I stylowo. Wszystkie te fakty zebrane w całość musiały zaowocować sukcesem. Firma jednak wiedziała, że nawet najlepsza potrawa jest do niczego, jeśli odpowiednio się jej nie przyprawi.
Akta szaleńców – rodzina S
Wiek XX zbliża się ku końcowi. Ktoś na zebraniu korporacyjnym pod wpływem zdecydowanie zbyt dużej ilości espresso tętniącej w jego żyłach rzuca: „A co by było, jakbyśmy wsadzili silnik z 916 do nakeda?”. Rok 2001. Świat jest pogrążony w fascynacji nowym milenium. Do salonów wjeżdża Ducati Monster S4 z silnikiem L-Twin wprost z 916. Moc – 101 KM, moment obrotowy - 92 Nm, chłodzenie cieczą i rewelacyjne hamulce Brembo. M900 zaczynał uginać się pod naporem konkurencyjnych nakedów. S4 odmienił tą sytuację, zyskując uznanie kierowców i dziennikarzy. W 2003 roku Ducati poszło o krok dalej, bowiem pojawił się S4R, według wielu najbardziej niesforny i energiczny Dukat w dziejach. Silnik pochodzący w prostej linii z 996 generował w S4R 113 KM i 96 Nm, a sam motocykl okazał się dramatycznie szybszy od poprzednika. Chwilę później, w 2004, Ducati wypuściło bardzo dziwny motocykl o nazwie S2R. Napędzał go silnik z równie dziwnego Monstera 800, który generował 77 KM. Nikt nie wiedział, co było powodem powstania tego motocykla i jak się okaże później, nie był to ostatni przypadek wprowadzania klientów w konsternację. To nie było finalne słowo Ducati w temacie S4. W roku 2006 pojawia się wisienka na potwornym torcie – 130 konne S4RS Testastretta. To triumf możliwości bolończyków i przypieczętowanie całej rodziny Monsterów. Motocykl zdobywa wysokie miejsca w testach porównawczych, a punkty traci jedynie za utratę praktyczności i przyjazności. Coś za coś. Monstery nigdy nie uznawały kompromisów.
Czasy współczesne – kochane kłopoty
Rok 2006 zaowocował Monsterem 695 – pierwszym z małych Monsterów nowej ery. Sam motocykl był w gruncie rzeczy odświeżonym M600. To szczerze mówiąc jest komplementem, bo zaprojektowano go według starego, sprawdzonego schematu. Sucha masa 168 kg w zestawieniu z mocą 73 KM skomponowała się w bardzo radosny motocykl. I do tego momentu wszystko było w porządku. Sprawy pogorszyły się w 2008, kiedy na świat przyszedł Monster 696. Motocykl został odświeżony zgodnie z nowymi trendami i przestylizowany w sposób, który odbiegał od schematu i jednocześnie zapoczątkował nowy, dyskusyjny design Monsterów. W pierwotnym monsterze chodziło o puryzm i prostotę. 696 był zdaniem wielu po prostu przekombinowany. Wystarczy spojrzeć na przednią lampę z czymś, co przypomina plastikowy koszyk na szklankę z lat 80tych i zwisający kolektor wydechowy. Takie coś zdecydowanie nie pasowało do sprzętu aspirującego do ikony motocyklicznego seksu.
W 2009 roku Ducati dopada nostalgia. Nostalgia za dzikim S4R, dzięki czemu powstaje Monster 1100. W gruncie rzeczy, jest to 696 z obłędnie mocnym silnikiem i sportowym zawieszeniem. A to, jak powszechnie wiadomo, recepta na ekscytujący motocykl. Sprzęt jednak nie bryluje w statystykach sprzedaży ponieważ ludzie nie za bardzo wiedzą, jaki jest cel istnienia tego motocykla. W owym czasie Ducati ma w ofercie Streetfightera i Hypermotarda 1100, które doskonale sprawdzają się w uwalnianiu endorfin u kierowcy. Sprawa skomplikowała się rok temu wraz z przybyciem na rynek 796. Jest stanowczo ugładzony w stosunku do 1100 i zbyt mało różniący się od 696. Nikt póki co nie wie, dla kogo ten motocykl może okazać się przydatny, choć Lovtza twierdzi, że to najlepszy Monster dostępny obecnie w salonach. Cóż, ktoś podobno kiedyś próbował zrozumieć Włochów…
Wielka niewiadoma
Monster. Ten to narozrabiał. Miał być po prostu fajnym motocyklem Ducati, a stał się wizytówką całego koncernu i ucieleśnieniem jego imidżu. Możemy być pewni, że ten sprzęt nigdy nie zniknie z oferty. Będzie stale modernizowany, ulepszany i projektowany tak, aby zadowolić każdego klienta. Włosi lubią zaskakiwać. Takich ich lubimy najbardziej. W związku tym, miejmy nadzieję, że nie będą nas zaskakiwali kolejnym ciągiem cyfr przy każdym nowym motocyklu, który od poprzedniego będzie różnił się jedynie oznaczeniami. Znam wielu ortodoksyjnych fanatyków, dla których jedynym słusznym wyborem jest stare, grzechoczące M900. Problem w tym, że kiedy M900 królowało na krętych, południowoeuropejskich drogach, interesowali się nim wyłącznie faceci o nieogolonych obliczach. Ducati chcąc trafić do szerszego grona odbiorców, czyt. do kobiet, musiało kombinować i iść na kompromisy. Myślmy jednak pozytywnie. Z następnego. kokonu nie wyjdzie śliczny, baśniowy motocykl. Wyjdzie z niego po prostu kolejny potwór.
Wersje, modele, warianty, fasony
Monster 600 (1993) – pierwszy Monster z rodu 600 cm3
Monster 400 (1994) – mała wersja przeznaczona na rynek azjatycki (przepisy dot. pojemności)
Monster 620 Dark (1998) – zubożona, tańsza wersja sześćsetki. Jedna tarcza hamulcowa z przodu i czarny, matowy lakier
Monster 620ide – zwiększona pojemność, zasilanie wtryskiem paliwa
Monster 620ie Dark (2001) – jak wyżej, ale z układem wtrysku
Monster 620ie Dark S (2001) – moc podniesiona o 2 KM, nowe malowania
Monster 620 Capirex (2004) – model ku czci Lorisa Capirossiego (sporo dodatków z carbonu)
Monster 620ie Matrix (2004) – zgadnijcie, z czym jest związany…
Monster 695 (2006) – nowa era, stara szkoła. Silnik o mocy 73 KM
Monster 696 (2008) – całkowicie nowe wzornictwo. Silnik o mocy 80 KM
Monster 750, 750ie, 750 Dark ( 1998 – 2001) – analogicznie do sześćsetek, ale z silnikiem o pojemności 748 cm3
Monster 796 (2010) – motocykl dla bardzo niezdecydowanych
Monster 796 Hayden/Rossi replica (2011) - dodatki, grafiki
Monster 800ie/800ie S (2003) – 73 KM, wtrysk paliwa, niewielka popularność
Monster 900 (1993) – geneza i pierwowzór. Uwielbiany przez purystów i fanatyków grzechotek.
Monster 900 Chromo (1998) – niestety…
Monster 900ie/900ie Dark (2000 – 2001) – analogicznie do sześćsetek
Monster S2R (2004) – wzmocniony silnik z 800tki, potężne hamulce Brembo
Monster S2R Dark (2004) – czarne, matowe malowanie
Monster S4 (2001) – silnik z 916 w nakedzie
Monster S4 Fogarty (2001) – na cześć Carla Fogarty, specjalne malowanie, kanapa i sportowe wydechy
Monster S4R (2006) – silnik z 996
Monster S4R Testastretta (2007) – silnik z 998 o mocy 130 KM, do dziś uważany za najbardziej psychopatycznego Monstera
Monster S4R Testastretta Tricolore (2007) – j.w, malowanie narodowe
Monster 1000/1000S (2003) – niezbyt popularne modele z silnikami o pojemności 992 cm3 i mocy 84 KM
Monster 1100 (2009) – próba (dość udana) wskrzeszenia charakteru M900
Monster 1100S (2009) – j.w, zawieszenie Ohlinsa
Monster 1100 EVO (2011) – lekko wzmocniony silnik, najmocniejszy dwuzaworowiec w historii firmy
KOMENTARZE (12) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Mój Monster ma już 17lat, czyli klasyk M600. Opowiadania o awaryjności Ducati są w tym kontekście trochę przesadzone, jeżdżę nim od trzech lat codziennie do pracy i musiałem zrobić dwie rzeczy (poza serwisowymi) - oby tak ... » czytaj dalej
odpowiedzPodoba mi sie ze jako jeden z niewielu portali a juz magazynów napewno często opisujecie włoskie sprzęty:) ale Boczo fajnie jakbyś opisał bądź porównał Aprilie SL 1000 Faclo np z innymi sportowo-turystycznymi V-kami w oklicach... » czytaj dalej
odpowiedzPoza tym .. były Monstery 620 Dark z dwiema tarczami z przodu (6 biegów) .. od 2004 roku montowane było sprzęgło APTC.
odpowiedzW miedzy czasie powstał monster s2r 1000 z bardzo fajnym silnikiem DS 1000 95KM.
odpowiedzZ moich źródeł i obserwacji motocykli można do wniosku, że rama Monstera pochodzi od 851/888 SBK. Na pewno nie z SS`a
odpowiedzTak w Monsterach przodkiem ramy była rama 851/888, ale żeby nie było niejasności, to nie jest ta sama rama :-)... Pozdr.
odpowiedzTo tylko częściowa prawda :) Przednia część ramy pochodzi z 900 SS, a jej reszta z wspomnianego przez Ciebie 851.
odpowiedzBoczo, uwierz mi , że nie :-)...to tak jak z zadanym przeze mnie kiedyś pytaniem, jaki był pierwszy Desmoquattro? No właśnie poj. 748 a nie 851...w części przy główce ramy mała poprzeczka w Monsterze 900 idzie od węzła do... » czytaj dalej
odpowiedzDlatego Janku napisałem pochodzi :) Forza Ducati !
odpowiedzVW - to ma chyba Golfa... a Polsat... - chłopie, prosze, nie ośmieszaj się - no chyba że przoduje w ilości KILOIBISZÓW! (Patrz- Szymon Majewski Show)
odpowiedzchłopcze co ty piszesz ? vw to marka gejów i lesbijek, a polsat oglądają schorowani ludzie po 60-tce. ty pewnie jeździsz na chinolu hehehehe
odpowiedz