Jay Leno testuje Mission R Electric Superbike
dzisiaj 10:21 Wiadomości
Patryk "Kosa" Kosiniak - demonstracja highside'u
dzisiaj 09:47 Wiadomości
Z lekką konsternacją przyglądam się utyskiwaniu polskich kierowców na rosnące ceny paliw. Możecie się zgodzić lub nie, ale odnoszę wrażenie, że dla wielu z nich uciążliwość związana z kosztami paliwa jest wynikiem braku pomysłów na odnalezienie się w nowej sytuacji. Choć istnieje wiele sposobów, aby obniżyć koszty transportu i dojazdu do pracy, to z jakiegoś powodu korzystamy nich bardzo niechętnie. Co zastanawia tym bardziej, gdyż od lat skutecznie praktykowane są one przez bardziej rozwinięte społeczeństwa. Przesadzam? Chyba nie, w ubiegłym roku wam to udowodniliśmy ze stoperem w ręku, a temat pozostaje ciągle aktualny.
Przyjrzyjcie się samochodom w większych miastach. ¾ wiezie samego kierowcę. Większość z nich pali w korkach 10 litrów na setkę lub więcej. Jeśli sprawdzilibyście dokładnie każdy egzemplarz, okazałoby się, że połowa z nich jeździ na zbyt niskim ciśnieniu w kołach, druga połowa wozi kilkanaście do kilkudziesięciu kilogramów niepotrzebnych gratów w bagażniku, a to skutecznie podnosi spalanie. No i oczywiście jako potomkowie husarii lubimy podłożyć do pieca tak, że rozstawiony przy drodze fotoradar zaczyna dymić po kilku minutach pracy… Gdy przyglądam się temu wszystkiemu, jestem skłonny powiedzieć wiele o polskich kierowcach, ale na pewno nie to, że doskwierają im wysokie ceny paliw…
Oszczędności?
Co by jednak nie mówić, cena za litr przekroczyła magiczne 5 zł. Drożyzna w pełnym wydaniu. Zaczynamy się zatem brać za oszczędności. Tanie instalacje gazowe (które suma summarum wcale nie wychodzą tak tanio), jazda na opale, nafcie lotniczej to po prostu najlepszy sposób „oszczędzania” jaki jesteśmy w stanie wymyślić. Jeśli stojąc w korku zaleci was nie wiadomo skąd zapach smażonej ryby, bo możecie być pewni, że któryś ze stojących przed wami samochodów jeździ na oleju jadalnym… Trzymamy się tych śmierdzących, rozklekotanych na naszych drogach samochodów jak rzep psiego ogona. Wystarczy podliczyć koszty przeglądów, napraw zawieszenia, ubezpieczeń, aby dojść do oczywistego wniosku, że cena paliwa to jedynie ułamek kosztów eksploatacji auta. Czy ktoś dalej chce mnie przekonywać, że Polacy są oszczędni, a przynajmniej, że gryzie ich 5 zeta za litr E95?
Zdaję sobie doskonale sprawę, że część z użytkowników dróg po prostu musi pojechać samochodem. To nie podlega dyskusji. Zaopatrzenie, kurierzy, przedstawiciele handlowi, czy taksiarze. No ale nikt nie przekona mnie że przebijanie się z warszawskich Kabat do centrum samochodem ma jakikolwiek sens…
Bariera umysłowa
Obawiam się, ze problem sięga o wiele głębiej, niż jedynie do warstwy ekonomii. W swej większości Polacy uważają jazdę komunikacją miejską albo skuterem za formę degradacji społecznej. Zupełnie jakby atrybutem proletariatu było jeżdżenie zapchanym tramwajem, a domeną akcjonariatu przemykanie klimatyzowaną furą.
Jestem skłonny zaryzykować tezę, że większość Polaków nawet nie wyobraża sobie innego poruszania się po mieście, niż własnym samochodem. To właśnie dlatego w ogłaszany co roku "Dzień bez samochodu" znalezienie miejsca do parkowania w centrum jest równie trudne jak w każdy inny. Niekiedy nie mogę nadziwić się obserwowanym stołecznym kierowcom. Gdy widzę Puławską nabitą po horyzont samochodami, nad którymi faluje rozgrzane powietrze mieszające się ze spalinami, to nie mogę oprzeć się wrażeniu że… oni to chyba lubią.
Tymczasem fakty są brutalnie oczywiste. Większość kierowców w europejskich miastach pokonuje codziennie dystanse zawierające się w przedziale 10-20 km. To oznacza 5 do 10 km w jedną stronę. Idealna sprawa na dojazdy rowerem, co udowadnia wiele społeczeństw Europy Zachodniej. Jeśli ktoś nie lubi, lub nie może pedałować, spokojnie za relatywnie niewielkie pieniądze może kupić sobie skuter palący 2-3 litry benzyny na setkę. Nie potrzeba na niego, póki co, nawet prawa jazdy kat A. Oszczędności finansowe jakie dzięki niemu można poczynić - to jedno, a czas którego nie spędzimy stercząc w korku, to zupełnie osobny temat.
Tak, wiem. Ścieżek rowerowych nie ma, pogoda u nas inna niż w słonecznej Italii i w każdej dyskusji znajdą się tysiące powodów dla których jednoślad grozi reumatyzmem, bezpłodnością, nagłym wypadkiem i wieloma innymi mniej lub bardziej urojonymi zagrożeniami. Ciekawe jedynie, że wydzielone parkingi dla motocykli i skuterów widziałem nawet w krajach skandynawskich. Po prostu ilość jednośladów jest tam tak duża, że powstała naturalna konieczność ich stworzenia. Nie wspomnę już o pełnej jednośladów Wielkiej Brytanii, w której pada praktycznie co drugi dzień… Aha, a te ścieżki rowerowe które mamy - świecą pustkami.
Wiatr we włosach?
Oczywiście, pojawia się nawet u nas coraz więcej ludzi myślących pragmatycznie. Ostatnio mój ojciec nabył skuter. Padre posiada prawo jazdy na motocykl, więc kupił coś większego. Myślicie, że przesłanką za takim krokiem były wzniosłe motocyklowe ideały? Że to wynik tego, iż ojcu zaciął się magnetowid z „Easy Riderem” w środku? Wolność, wiatr we włosach? Nic z tego. Skuter mniej pali, jego serwis jest znacznie tańszy, niż samochodu i co bardzo ważne… w czasie wypadu na ryby nie trzeba bać się o porysowanie nadwozia gałęziami! Brutalnie rzeczowe rozumowanie.
Niestety. Mała ilość jednośladów jakie codziennie widzę na drogach, korki takie jak przed podwyżkami cen paliw upewniają mnie, że nie podejmujemy sensownych kroków, aby obronić się przed drożyzną. Obstawiam natomiast, że pomimo zakończenia okresu grzewczego… zużycie oleju opałowego nie spadnie.
Zryta psycha
Pieniądze można odpracować, ale nerwy? Zdrowie? Zaczynam patrzeć z przerażeniem na mieszkańców podwarszawskich miejscowości takich jak np. Legionowo lub Piaseczno. W ubiegłym tygodniu okrutny los zmusił mnie do przejazdu Modlińską (dla nieznających topografii Mazowsza – wlot do Warszawy od strony Legionowa). Krótki, kilkukilometrowy odcinek jechałem prawie godzinę. Tłok, gotująca się woda w chłodniach, objeżdżacze prący do przodu po chodnikach, bus pasy, budowa nowego mostu i kolektora do Czajki. Gdzieś między tym wszystkim miejscy ochraniacze z fotoradarem. Można oszaleć. Dosłownie!
Wybaczcie śmiałość moich wniosków, ale po kilku latach takich dojazdów człowiek nie może pozostać normalny. To się musi odcisnąć na ludzkiej psychice, jak wojna albo zaraza. Jeśli zatem z samochodu o numerach zaczynających się na WL albo WPI wysiądzie zupełnie normalnie wyglądający gość i zacznie strzelać z broni automatycznej do innych samochodów… to przyjmijcie to ze zrozumieniem.
Przyszłość usłana porażkami
Benzyna będzie drożała. Co do tego nie ma wątpliwości i myślę, że warto zacząć się oswajać z nowym targetem na horyzoncie, czyli 6 zł za litr. Ropy jest coraz mniej, ruchy krajów demokracji kapitalistycznej w udzielaniu bratniej pomocy krajom dysponującym zasobami ropy będą coraz bardziej agresywne i bezpardonowe. Naloty przecież kosztują, zatem taniej raczej nie będzie. Poza tym już teraz w takiej przecież nie najbogatszej Turcji benzyna kosztuje w przeliczeniu 7 zł za litr. Czemu zatem u nas miałoby być taniej? Nasze politruki już o to zadbają. Wiedzą że łykniemy kolejne podwyżki, bo jesteśmy zbyt leniwi, albo zbyt mało zdecydowani na to, aby podjąć działania uniezależniające nas od dyktatu cenowego związanego z nośnikami energii. Im wyższe ceny paliw, tym większe wpływy z akcyzy, VATu itd.
Tak długo jak będziemy brnęli w utarte schematy, tak długo skazani będziemy na kombinowanie z olejem opałowym i układami w lokalnej smażalni ryb. Jestem pewien, że da się oszczędzić i pieniądze i czas, a przy tym można zrobić to z głową. Szczególnie że naprawdę nie trzeba wyważać otwartych drzwi, a sprawdzone rozwiązania przetestowane są przez innych.
Tymczasem ponarzekajmy sobie że benzyna jest droga, a potem wsiądźmy do paliwożernego SUVa i stańmy w korku na Modlińskiej zaraz za wyjazdem z osiedla na którym mieszkamy. Na zdrowie!
KOMENTARZE (123) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
W pełni zgadzam się z artykułem, przy tym ślę ukłony dla autorów tekstu i filmu, za bardzo mądre i trafne spostrzeżenia. Ja dojeżdżam do pracy 18km dziennie w jedną stronę tj. 36km na dzień. Przy naszym obciążeniu ... » czytaj dalej
odpowiedzDlaczego obecne samochody albo nie mają wcale, albo mają niesprawne hamulce postojowe? Widać to po świecących w szybę przednią światłach stop.
odpowiedzJako rowerzysta, w pełni zgadzam się z artykułem "Jeśli ktoś nie lubi, lub nie może pedałować, spokojnie za relatywnie niewielkie pieniądze może kupić sobie skuter palący 2-3 litry benzyny na setkę." - warto wspomnieć ... » czytaj dalej
odpowiedz1) cena paliwa to jedynie ułamek kosztów - taak, u mnie 2/3 kosztów, niezły ułamek 2) rower w Polsce? Porównaj sobie długość ścieżek rowerowych np. w Bydgoszczy i Antwerpii, to przestaniesz bredzić 3) "te ścieżki rowerowe ... » czytaj dalej
odpowiedzPodoba mi sie porownanie Bydgoszczy do Antwerpii Antwerpia 1 mln mieszkancow mile europejskie miasteczko a Bydzia - wiocha 100 tys ludzi i ...brak korkow przeciez tam sa 3 ulice na krzyz. Wiec nie ma tematu bo wszedzie... » czytaj dalej
odpowiedzGratuluję wiedzy na temat własnego kraju. Przy okazji zapraszam do Bydzi - jak przeskoczysz miasto na piechotę to pogadamy.
odpowiedzMyślę że warto tutaj się zastanowić nad zupełną alternatywą dla silników spalinowych jakim są napędy elektryczne. Nowy markowy elektryczny skuter o zasięgu do 60km kosztuje niewiele więcej od swojego spalinowego rywala. ... » czytaj dalej
odpowiedzPowiem więcej. Chińczycy popylają takimi elektrycznymi skuterami od jakiegoś czasu. Zero hałasu, zero smrodu dwusuwów, które są zmorą w innnych podobnie zasobnych krajach Azji płd-wschodniej. Rama trochę mocniejsza od... » czytaj dalej
odpowiedzdwu suw kopci dwu suw pali dwu suw nigdy nie nawali
odpowiedzZdecydowanie podzielam Twoją opinie zawartą w artykule. Jak paliwo będzie kosztowało 10 PLN/litr to oprócz narzekań nic się nie zmieni na drogach. Niestety wielu udzi wstydzi się komunikacji miejskiej, a to naprawde świetna ... » czytaj dalej
odpowiedzPie***licie Hipolicie . Ja do pracy mam 17km w jedna stronę lubie duze mocne auta i mam do tego pelne prawo latem w tramwajach autobusach pociagach jest okropnie gorace i smierdzi ceny tez nie sa takie rewelacyjne a zima pozal... » czytaj dalej
odpowiedzPewnie, że tak, te artykuły na ścigaczu coraz głupsze są.
odpowiedzLovtza. Pełen suport dla Twoich przemyśleń. WARSZAWA NA ROWERY. Niech złodzieje z koncernów w końcu zrozumieją ze to konsumenci mogą dyktować warunki.
odpowiedzNie rozumiem co ten artykuł mi motocykliście daje ... Jeżdzę Gixerem 750 , pali mi 10 litrów przy mojej jeździe więc dla mnie paliwo jest za****** drogie !!! a Ci co są za tą cenę paliw odpowiedzialni w naszym złodziejskim ... » czytaj dalej
odpowiedzKurcze to mi samochód w mieście pali 6l/100km w korkach, więc chyba nie warto się przesiadać na motocykl
odpowiedzRóżnica polega na tym iż motocyklem można się przecisnąć 2 razy szybciej niż autem :) Ale każdy kto jeździ i ,,jeździ" motocyklem sportowym wie że spalanie jest czasem wyższe od spalania auta ...
odpowiedzTo jak Ty chłopie jeździsz po mieście, że Ci pali 10l? Chyba mi nie powiesz, że podczas omijania korka czy w mieście odkręcasz piec do tych 12-13 tys. obrotów. Jeżeli tak to się nie dziw, że Ci Gixxer tyle spali.
odpowiedzDokładnie. Moja K4 600 nie łyka więcej w mieście niż 6 L!! Albo nie umiesz jeździć, albo jeździsz jak psychopata odkręcając do odcięcia od świateł do świateł.
odpowiedzA no to wszystko jasne - kupiłes sportowy motocykl tylko dla szpanu że go masz - a używasz go jak WSKi. Pozdro
odpowiedzJak wiadomo w mieście pali bo się stoi , światła itp ... W trasie pali bo się ciśnie ... Co może powiesz że w mieście pali Ci mniej niż w trasie ??? Pff... chyba żartujesz.
odpowiedzChodzi o to, że mamy mało dróg, których jakość (łagodnie ujmując) pozostawia wiele do życzenia. Jesteśmy dalej krajem rozwijającym się i ilość pojazdów będzie się powiększać. No bo jeżeli na PKP nie można liczyć, to trzeba... » czytaj dalej
odpowiedzKrótka kalkulacja na ten sezon. Wyliczenia zrobiłem na podstawie zeszłych sezonów jeśli chodzi o statystyczne moje zachowanie, które do obliczeń zostało włączone. Założenia: 1. dziennie 50km (dom-praca-dom) 2. zakładam 6... » czytaj dalej
odpowiedzLovtza, myślę że przed pisaniem artykułów w tym tonie, warto się czasem zapoznać z liczbami: http://weblog.infopraca.pl/2011/03/polowa-polakow-wybiera-autobus-do-pracy /
odpowiedzJaki ma to związek z korkami w dużych miastach?
odpowiedzDobry artykuł, mam praktycznie identyczne przemyślenia. Każdego dnia rano wymijam w korku na Jerozolimskich setki aut (jeżdżę Yamahą X-max, z Pruszkowa w okolice Okęcia). 90% samochodów wiezie powietrze. Ilość aut miejskich ... » czytaj dalej
odpowiedzO czym mowa? W budynku obok mojej firmy jest siedziba centarali jednej z najwiekszych japonskich firm motocyklowych. Mniejsza o to ktora. Wazne, ze nawet oni nie przyjezdzaja do pracy motocyklami i skuterami tylko zapychaja... » czytaj dalej
odpowiedzCiekawa uwaga,a przy okazji nalezy wyjasnic że do sprzedazy motocykli w przedstawicielstwach zatrudniani sa ludzie ktorzy nie maja o motocyklu zielonego pojecia.Jakby mial jechac do pracy tym co sprzedaje to by sie... » czytaj dalej
odpowiedzCiekawa uwaga,a przy okazji nalezy wyjasnic że do sprzedazy motocykli w przedstawicielstwach zatrudniani sa ludzie ktorzy nie maja o motocyklu zielonego pojecia.Jakby mial jechac do pracy tym co sprzedaje to by sie... » czytaj dalej
odpowiedzRopa drożeje? Konflikty zbrojne? Sorry Łowco ale argument totalnie z **** wzięty i powtarzany naokoło z uporem maniaka. To chyba niepohamowany apetyt budżetówki trzeciej RP, który nakłada drakońskie podatki i akcyzy jest... » czytaj dalej
odpowiedzCześć. Kompletnie nie zrozumiałeś co chciałem wyartykułować. Aby to ułatwić uproszczę przekaz: rządzący, kartele naftowe i spekulanci wykorzystają każdą możliwość aby nas doić. Każdą. Kupujemy po 5? Podniosą na 6 i... » czytaj dalej
odpowiedzspadł popyt o 7% na paliwo od momentu gdy cena przekroczyla 5zł
odpowiedzCiekawe... http://moto.onet.pl/1654852,1,,artykul.html?node=2
odpowiedzKolego Lovtza Oczywiście na eksploatacje składają się różne koszty, ale najbardziej boli paliwo, bo bak ma ograniczoną pojemność i na stacji bywamy częściej niż w warsztacie, czy u ubezpieczyciela, i taknując w sumie pare ... » czytaj dalej
odpowiedzI właśnie dlatego fazer stoi w garażu, a na co dzień real street fighter majesty 125 ;b
odpowiedzJunak, ZIPP i im podobne mają w ofercie coraz wiecej tanich motorków. Tanich bo junaka z oszczędnym silnikiem 125ccm który do miejskiego przemieszczania się jest idealny można nabyć poniżej 6000zł. Spalanie jest symboliczne ... » czytaj dalej
odpowiedzTo cudowna wiadomość że nie kupujesz na BP i Statoilu. Korki przynajmniej będą tam mniejsze. Nie chce psuć ci humoru, ale wszyscy (w tym i BP i Stat) kupują w hurcie od Orlenu a na stacjach Orlenu cena jest taka sama jak na... » czytaj dalej
odpowiedzno i co sie czepiasz, że facet sobie radzi to cie szlag trafia?
odpowiedzhttp://www.tvn24.pl/-1,1698670,0,1,nie-mysl--ze-tankujesz-drogo-bedzie-drozej,wiadomosc.html » czytaj dalej
odpowiedzKONIECZNIE PRZECZYTAJ !!! Do końca bieżącego roku NIE KUPUJMY ŻADNYCH PALIW a najlepiej niczego od dwóch największych firm paliwowych: BP i STATOIL. Jeśli nie będą sprzedawali paliwa, będą zmuszeni do obniżenia ceny, jeśli ... » czytaj dalej
odpowiedztiaaa.. wklej ten link żeby usunąć śledzika :)
odpowiedzAkurat w Polsce ceny dyktuje PKN Orlen, nikomu nie opłaca się importować paliwa z macierzystych rafinerii, może Lukoil sprowadza, ale w to wątpie. W Polsce głównym graczem wśród stacji też jest Orlen, a nie BP a już na pewno... » czytaj dalej
odpowiedzWszyscy użytkownicy jest naprawdę proste wyjście z tej sytuacji ALE WYMAGA ONA OD NAS WSZYSTKICH ZAANGAŻOWANIA !! Tj. Ceny rynkowe są w głównej mierze kontrolowane przez trzy największe koncerny paliwowe w polsce ( ... » czytaj dalej
odpowiedz