Scorpion MX dominuje w brazylijskim błocie
dzisiaj 13:02 Motocross
KTM SX i EXC 2013 - co nowego? 1
dzisiaj 12:06 Wiadomości
Po Syryjsko-Jordańskiej podróży w nieznane oraz 72 dniach spędzonych na Bałkanach, Ania Jackowska postanowiła wyruszyć do Stanów Zjednoczonych. Na kilka dni przed jej wylotem, siedząc już właściwie na walizkach, rozmawiamy z Anią na temat minionych podróży, rzeczywistości pomiędzy nimi, a także obecnej wyprawy do Ameryki.
Ścigacz.pl: Każda podróż czegoś uczy. Czego nauczyła Cię podróż po Bałkanach?
Ania Jackowska: Nauczyła tego, żeby walczyć z własnymi słabościami ciała nawet wtedy, kiedy wieje wiatr, jest zimno, a w butach chlupie woda. Z tą wiarą we własne siły i moc naszego ciała nie można jednak przesadzić. W trakcie zeszłorocznej podróży po Bałkanach musiałam sobie powiedzieć „Ok. Jackowska, temperatura pokazuje 3 stopnie Celsjusza, leje deszcz, a Twoja głowa powoli traci kontakt z rzeczywistością. Zjeżdżamy”. Powiedzieć sobie „dość” pomimo tego, że pierwotny plan był zupełnie inny, nie jest wcale tak łatwo. To chyba taka najważniejsza lekcja z mojej ostatniej podróży.
Ścigacz.pl: Jak wygląda Twój świat kiedy nie podróżujesz?
Ania Jackowska: Mój codzienny świat toczy się wokół tej podróżniczej rzeczywistości. Najpierw pojawia się pomysł na nowy projekt wyprawy, później rozpoczynają się poszukiwania sponsorów, jego promocja, a po wyprawie etap pisania książki. Myślę, że to właśnie pisanie jest najbardziej czasochłonne i najbardziej odrywa mnie od rzeczywistości. Po powrocie z Syrii i Jordanii, czy też z Bałkanów trafiłam w codzienność, aby po chwili, za sprawą pisania książki wpaść z powrotem do owej podróżniczej rzeczywistości. Projekt „Jedna kobieta, jeden motocykl, wiele kultur”, którego realizację zaczęłam jakiś czas temu, z każdym rokiem nieoczekiwanie nabiera rozpędu, pochłania coraz więcej czasu i absorbuje coraz więcej energii. Jeżeli chcę go rozwijać, a na tym bardzo mi zależy, to nie jestem w stanie wykonywać niczego innego. Chyba tak właśnie wygląda mój świat.
Ścigacz.pl: Rok 2011 można w pewien sposób uznać za przełomowy. Na horyzoncie pojawili się nowi partnerzy, którzy postanowili się zaangażować w Twoje podróże, zgarnęłaś Travelera, media wykazywały spore zainteresowanie Twoją osobą, a także skończyłaś pisać drugą książkę. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?
Ania Jackowska: Także myślałam o tym 2011 roku. Nie wiem czy jest przełomowy, ale na pewno jest wyjątkowy. Traveler, który został mi przyznany był dla mnie wielkim zaskoczeniem. To było coś bardzo wyjątkowego. To taka kolejna pieczątka w moim podróżniczym paszporcie, kolejny znak „Anka jedziesz dalej. Warto!”. Traveler był po prostu kolejnym motywatorem, tym razem w postaci piramidki, którą nota bene zdążyłam już uszkodzić. Tak bardzo się cieszyłam z tego, że ją mam, że chciałam ją pokazać w kilku miejscach w wyniku czego ułamał się jej czubek. Jeżeli chodzi o sponsorów rzeczywiście zainteresowanie z ich strony wzrosło i w ten oto sposób w sezonie 2011 dołączyłam do Castrol Edge Team. Cieszę się także z tego, że moja współpraca z dotychczasowymi partnerami: BMW, Canonem, PZMotem, Sinnetem rozwija się na coraz większą skalę. To, że cały czas są ze mną oznacza, że w pewien sposób doceniają to, co robię. Napisanie pierwszej książki było o wiele łatwiejsze. W momencie, w którym sobie rozmawiamy, w wydawnictwie leży już druga i czeka na moment powrotu ze Stanów, bowiem jej premiera przewidziana jest na pierwszy tydzień października. Myślę, że te wszystkie rzeczy są dowodem na to, że nie zatrzymałam się i jadę dalej.
Ścigacz.pl: Poprzednia książka opisywała właściwie początki twojego „podróżniczego życia” tym razem już z dala od korporacji. Czego można się spodziewać po nowej książce?
Ania Jackowska: Myślę, że nowa książka ma nieco bardziej refleksyjny charakter. Więcej się w niej dzieje, jest nieco mniej opisów, a akcja jest troszkę bardziej wartka. W zasadzie to ciężko mi odpowiedzieć, czego można się po niej spodziewać, bo jeszcze nie nabrałam do niej dystansu. Napisałam, przeczytałam, trudno było mi ją oddać, bo jak zwykle chciałam jeszcze coś w niej pozmieniać, ale uważam, że postać w jakiej ona obecnie się znajduje jest postacią optymalną. To czytelnicy czytając tą książkę będą mogli ją ocenić. Na pewno elementem wspólnym z „Kobietą na motocyklu” będzie człowiek, spotkania z ludźmi i to, że sporo się dzieje. Myślę, że ten, komu spodobała się poprzednia książka, nie będzie rozczarowany jej nową odsłoną, a osoby, które zaczną od przeczytania tej nowej, sięgną także i po poprzednią.
Ścigacz.pl: Czy jeszcze znajdujesz czas na te nieco krótsze podróże w nieznane?
Ania Jackowska: Coraz mniej. Z resztą tak sobie myślę, że mam gdzieś tam w sobie potrzebę dwóch żyć. Jednego takiego motocyklowego, które dzieje się wokół mojego projektu i drugiego, które troszeczkę oddzielam od motocykla, ale z otwartością na inne sprawy. Myślę, że jest to zdrowy podział. Z jednej strony jest motocykl i projekt, który de facto cały rok żyje swoim życiem, a z drugiej strony jest także czas, który świadomie przeznaczam na coś innego. Ja lubię podróże. Często podróżuję niekoniecznie na motocyklu i wcale nie uważam, że jest to gorsza podróż. Jest ona po prostu inna. Przyznam jednak, że czasami brakuje mi spontanicznego wyjazdu motocyklem w góry, czy nad morze. Na szczęście ta moja dwumiesięczna podróż czasami robi swoje i rekompensuje mi pozostałe, już nieco krótsze eskapady na dwóch kołach.
Ścigacz.pl: W podróż po Bałkanach namówił Cię Emir Kusturica. Co skłoniło Cię zatem do podróży po Stanach?
Ania Jackowska: Chciałabym zjeść prawdziwego hamburgera (śmiech). Tak naprawdę Stany były od zawsze takim moim małym marzeniem. Nigdy tam nie byłam, znam je wyłącznie z filmów i jestem bardzo ciekawa, na ile odzwierciedlają one tamtejszą rzeczywistość. Stany są tak naprawdę zaprzeczeniem tego, co jest mi bliskie. Ja lubię rzeczy, które są kameralne, małe, po prostu swojskie. Wydaje mi się, że Stany to zupełnie coś innego. Duża przestrzeń, rozmach, hałas. Chciałabym sprawdzić, jak to faktycznie jest. Czy jest tam jeszcze miejsce na kameralność, a jeżeli istnieją takie miejsca to zapewne mało osób o nich wie i chciałabym się nimi podzielić. Dowiadując się o Stanach wielu rzeczy dla siebie, chciałabym pokazać ludziom, którzy w Stanach nigdy nie byli taką rzeczywistość, codzienność, a nie tylko to, co znamy z ekranu.
Ścigacz.pl: A jest już jakiś konkretny plan?
Ania Jackowska: Tak, jest jeden – start i meta w Los Angeles. Wszystko co potoczy się w międzyczasie nie jest ubrane sztywno w jakieś ramy. Dzisiaj odebrałam namiot, a zatem mam już gdzie spać…
Ścigacz.pl: W takim przypadku szerokiej drogi! Do odlotu pozostało już całkiem niewiele czasu…
Ania Jackowska: Właściwie to już odleciałam:) Pozdrowienia z L.A.
KOMENTARZE (42) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
Gratuluję. Taki praktycznie niejeżdżony sprzęt to złoto nie maszyna. :-)))))
odpowiedz4 Lata temu kupiłem małego Fazera ktorego pierwszym wlascicielem w kraju byla pani A. Jackowska :-)
odpowiedzPani Aniu, dosyć już, naprawdę. Zegnamy P. Anie i jej wyeksploatowane parcie na media. Następna proszę, byle z ikrą i z czymś ciekawszym do przekazania niż machaniem logo sponsora.
odpowiedzmiałem okazję spędzić urlop z jej książką - ponieważ uwielbiam podróże motocyklowe ucieszyłem sie, że własnie przed wyjazdem wpadła mi w ręce. Dwa wieczory - przeczytana... Bez emocji, podejrzewam, ze co druga osoba gdyby ... » czytaj dalej
odpowiedzWsiadaj na GS'a, odbądź lepszą podróż, napisz lepszą książkę! Wszyscy będziemy Tobie wdzięczni.
odpowiedzGnypek! Luzuj poślady i przestań się podniecać. Po jednej imprezie pt. "GS CHALLENGE" sama Jackowska przyznała w wywiadzie, że ta impreza zdecydowanie była większym wyzwaniem od jej wyprawy. Kto nie wierzy odsyłam do... » czytaj dalej
odpowiedzPoślady ci u mnie wyluzowane :), a chodzi mi jedynie o to, że jeżeli ktoś nie chce, to niech nie czyta, nie ogląda, nie klika i nie wiem co tam jeszcze. Możecie mieć własne zdanie, takie każdego prawo, tylko przestańcie już z... » czytaj dalej
odpowiedzDO WSZYSTKICH ZGORZKNIAŁYCH, ZAWISTNYCH I UPAPRNANYCH W POSKIM PIEKIEŁKU WŁAŚCICIELI MAŁYCH FIUTKÓW. JESTEŚCIE TAK SAMO MALI JAK ŚRODEK WASZEJ CIĘŻKOŚCI!!! Może tak spróbować czegoś samemu a nie tylko krytykować?! Tyle, że co... » czytaj dalej
odpowiedzPani Ania jak każda kobieta nawet małego fiutka nie ma.
odpowiedzWnętrze twojej czaszki przypomina pusty zbiornik. A benzyna droga! Wspóczuje....
odpowiedzNo to kamień spadł mi z serca! Akurat zastanawiałem się na co wydać mój nadmiar pieniędzy :)
odpowiedzPani Ani i jej wycieczkom szumnie zwanymi wyprawami już podziękuję... Jest jak natrętny kawałek muzy powtarzany "x" razy w mediach. Kobieta na motocyklu wygląda lepiej niż w najdroższej limuzynie- lecz panna Anna zaczyna ... » czytaj dalej
odpowiedzcóż chyba popre przedmówce - ale to chyba w modzie dziś przeć za wszelką cene by potomni pamietali itp itd
odpowiedzDla chcącego nic trudnego, wiele ludzi podróżuje czy to na moto czy rowerem czy nawet auto(jachto)stopem, nie każdy pisze książki, nie każdemu się chce, nie każdy ma parcie na szukanie sponsorów, po prostu mają inne pomysły... » czytaj dalej
odpowiedzOczywiście masz prawo do własnego zdania, ale idąc twoim tropem myślenia nie powinno być np. National Geographic, Discovery Channnel itp. itd. Tam, to dopiero jest "parcie na media". Co w tym złego, że ktoś (Ania) chce... » czytaj dalej
odpowiedzPowodzenia i czekam na nowe wydanie kobiety na motocyklu. Nie ma sensu zwracać uwagę na urażoną męską dumę. Rozumiem Panowie, że to musi boleć, że dziewczyna lata sama w miejsca, o których Wam się nie śniło.
odpowiedzNo właśnie, dla kobiety liczą się miejsca. Wiedziałem, że nie chodzi o motocykl. Jak tak, to wszystko jasne :) Dla nas facetów liczy się motocykl. Nie ważne czy zrobisz 20 000 tys. km po za granicami swojego państwa czy na... » czytaj dalej
odpowiedzMojej dumy to nie uraża ale fakt, że duma niektórych kolegów wyje z bólu :)
odpowiedzNaprawdę nie wiem co Wy macie przeciw kobietom na motocyklu. Ja osobiście uwielbiam i tyle. Panuje tak w pewnym stylu faszyzm intelektualny, który nakazuje w bezustanny sposób kto co ma robić i jak lub z kim. Przecież tu nie ... » czytaj dalej
odpowiedzPowodzenia!!! Czekam na wspaniałe relacje, za które z góry dziękuję!!!
odpowiedzŚwietna kobieta. Podziwiam Cię Aniu!
odpowiedzKurczę, co otworzę lodówkę, to z niej Ania na GS-ie - wrrr!!!!! i do piwnicy...ja za nią z miotłą, pac, pac, a ona dalej wrrr...i z powrotem do lodówki. I tak już od roku, czy jest na to jakieś lekarstwo? W serwisie lodówek ... » czytaj dalej
odpowiedzParcie na media?! Daj spokój! Chyba leciutko żal ci pupsko ściska. Jakie to polskie i żałosne.
odpowiedzJak masz z tym problem to po co tutaj zaglądasz? Jest wielu ludzi, w tym także i ja, którzy uważają podróże Ani Jackowskiej za ciekawe i warte do publikacji. Oby tak dalej!!!! Ps. Jeżeli masz jakieś ciekawe antidotum w... » czytaj dalej
odpowiedzTak samo jak Ty lubisz te opisy, to ja za nimi nie przepadam i poczytałbym coś innego, to co piszą inni podróżnicy na moto. Czy nie mam prawa wyrazić swojej opinii tylko dlatego, ze Twoja jest odmienna? Opanuj się albo... » czytaj dalej
odpowiedzJakie parcie na media?...robi fajne rzeczy to chętnie o niej piszą...tym bardziej że powoli buduje sobie markę...czy to jej wina że ktoś zgłosił ją np dp Travelera a ludzie na nią głosowali...czy to że pisze a ktos chce ja... » czytaj dalej
odpowiedzKobiety na traktory! Żal mi tej Pani, że nie może zaakceptować swojej przynależności do płci. Każdy motocykl został stworzony przez mężczyznę, który przy projektowaniu uwzględnił męskie potrzeby i upodobania. Zatem nie wiem,... » czytaj dalej
odpowiedzale głupoty to w takim razie jak żona gotuje obiad to nie powinieneś go jeść. Ogólnie żal Ci dupe ścicska że kobieta więcej jeździ na motocyklu i zwiedza niż ty zawistny polaczku :)
odpowiedzPozostaje mieć tylko nadzieję, że żartujesz :( W przeciwnym wypadku żal mi Ciebie, a szczególnie "Twojej" Pani :(
odpowiedzGnypek płacone masz za reagownie na te wszystkie nie nakorzyśc dla sni komentarze że tak się nerwowo uaktywniasz? może trochę dystansu więcej i rozejrzysz się dookoła
odpowiedzTak, mam płacone. Ania płaci mi tysiaka za każdy wpis. Stać ją, w końcu prze na media. Ma kaskę, Wy to wiecie. Wy wszystko wiecie, jak każdy Polański. Dystansu do świata i szerszego spektrum należy życzyć Wam wszystkim.... » czytaj dalej
odpowiedzPantofel się znalazł. Już raz Cie prosili o odejście od kompa. PS. Dasz mi swój numer tel. dla mojego kolegi?
odpowiedzFajnych masz kolegów :) Dam Ci szansę, aby najpierw Twój kolega nacieszył się Tobą.
odpowiedzNiestety już mu powiedziałem, że jestem hetero. Zresztą o tobie śni po nocach :) Zakochał się w tobie po przeczytaniu twoich komentarzy.
odpowiedzO mnie przyjmniej ktoś śni :) Wyluzuj trochę :)
odpowiedzpantoflarze są proszeni o odejście od komputerów :)
odpowiedzJa za Tą Panią, to kiedy ona tylko chce, na 6 lub 12 miesięcy, byle gdzie, na Komarku, wszędzie bym pojechał. Hej. Powodzenia i rozważnej drogi, lub po prostu szczęścia.
odpowiedzPewnie wielu tak jak ja pomyśli, że też chętnie by pojechało motorem w nieznane, po prostu zniknąć na półroku i przeżyć przygodę. I tu wkrada się ten wnerwiający temat kasy, koś ma etat gdzie może przyjść do szefa i ... » czytaj dalej
odpowiedzSkoncentruj się na celu a nie na przeszkodach bo do **** pojedziesz zamiast w nieznane :)
odpowiedzNo chyba przesadzileś..Ania nie wygląda na pajaca.Pomyśl raczej co bedzie robila jak skończy podróże .Jej ryzyko,jej przygoda.Można też przesiedziec za biurkiem do momentu kiedy **** obrosnie nam tluszczem i żałować że nie... » czytaj dalej
odpowiedz