WSBK jest nudne. Czas to naprawić

Autor: Beavis 2016.12.13, 13:40 5 Drukuj

Na początku grudnia podczas spotkania Komisji Superbike w Madrycie podjęto ważne decyzje mające wpływ na formułę przyszłorocznego ścigania w serii WSBK. Najważniejszą z nich będzie karanie najlepszych zawodników z czołówki pierwszego wyścigu.

Ten artykuł został zainspirowany publikacjami Jensena Beelera z Asphalt&Rubber oraz Davida Emmeta z MotoMatters.

Na początku grudnia podczas spotkania Komisji Superbike w Madrycie podjęto ważne decyzje mające wpływ na formułę przyszłorocznego ścigania w serii World Superbike. Najważniejszą z nich będzie karanie najlepszych zawodników z czołówki pierwszego wyścigu. O co chodzi?

W przyszłym roku pierwsza trójka pierwszego wyścigu (sobota) będzie startowała do drugiego wyścigu (niedziela) z trzeciego rzędu, w odwróconej kolejności. Czyli zwycięzca z 9. pozycji, drugi zawodnik z 8. pozycji, a trzeci z 7. Drugi rząd pierwszego wyścigu stanie się pierwszym, a trzeci drugim. Też już się w tym pogubiłem, dlatego odsyłam do grafiki obok. Już jasne? Skojarzenia z samochodową serią WTCC jak najbardziej na miejscu.

Decyzja ta nie ma nic wspólnego ze sportem. Czy ktokolwiek kazał Adamowi Małyszowi w szczycie formy skakać z jedną nartą, by konkurencja mogła nadążyć? Czy Schumacher jeździł zawsze z końca wyścigu by dać szanse rywalom? Czy Michael Phelps pływa z 10 kg balastem, żeby inni pływacy zdobyli w końcu jakiś medal? Nie, nie i nie.

Decyzja ta nie ma nic wspólnego ze sportem, ma za to sporo wspólnego z kasą.

Problem: nuda = mniej fanów = mniej kasy

Nie da się ukryć, że słowa w/w Beelera są równie smutne, co prawdziwe: „sport przestaje byś sportem w momencie, gdy zaczyna mieć pierwszego fana”. W obecnym świecie wszystko można spieniężyć, a nadal przyzwoicie spienięża się motosport. Ściganie na motocyklach, które możemy kupić, w kaskach, które możemy nosić na głowach, w kombinezonach jednoczęściowych, które można nam uszyć. Całość w akompaniamencie przypadkowych sponsorów (producenci parówek), którzy wyczytali w ofercie, że grupą odbiorców są „aktywni zawodowo i konsumencko ludzie w wieku od X do Y”.

Dorna posiada przychody ze sprzedaży licencji telewizyjnych, sprzedaży wideo-dostępu internetowego do wyścigów bezpośrednio dla fanów, w końcu częściowy dochód ze sprzedaży biletów oraz finalnie od sponsorów (np. tytularnych danych rund). Problem pojawia się w miejscu, gdy pod koniec roku w tabelkach Dorny jest mniej niż zakładano.

Główną walutą Dorny w rozmowach ze sponsorami są nasze oczy. To ile osób, jak długo i gdzie ogląda wyścigi. Dorna nie ma nic więcej do zaoferowania. W momencie gdy zainteresowanie serią spada, spadają wpływy od sponsorów. I to powoduje szukanie alternatywnych rozwiązań.

Rozwiązanie: więcej wyprzedzania, więcej zwycięzców

Pomysł z obróceniem kolejności czołówki w drugim wyścigu nie jest tragicznie zły. Pamiętajmy, że czołowa 9. to zawodnicy o bardzo zbliżonych możliwościach, często rozdzielonych setnymi sekundy. Nie zapominajmy też jak mocno krytykowano jednego dostawcę jednostek napędowych w Moto2. Mocno krytykowano też ujednoliconą elektronikę w GP. W obydwu przypadkach ostatecznie wyszło bardzo dobrze. Odwrócenie kolejności w drugim wyścigu urozmaici rywalizację - z perspektywy samego ścigania i walki na łokcie jest okej.

Demonizowanie Dorny jest proste, ale pamiętajmy, że WSBK to ciężki orzech do zgryzienia. Seria tańsza, mniej popularna i mniej ciekawa od MotoGP. Taki Alex Marquez do Marc’a Marqueza (wybacz Alex). Czy jednak zmiany te rozwiążą źródło kłopotów?

Nie tacy młodzi, nie tacy aktywni

Jestem w trakcie lektury świetnej książki Thomasa Sowella „Ekonomia stosowana”, która precyzuje problemy związane z myśleniem o ekonomi w skali mikro i makro. Jednym z głównym jest niewychodzenie poza sferę szybkich nagród, czyli myślenis bardzo krótkoterminowego (przykład: polityk wprowadzający niekorzystne dla gospodarki, a korzystne dla jednostki zmiany w celu zapewnienia sobie drugiej kadencji). I moim zdaniem dokładnie w taką pułapkę wpadła Dorna.

WSBK jest zapowiedzią przyszłości motosportu, od NASCAR, przez WRC pod MotoGP. Problem u podstaw tkwi w tym, że obecna generacja nastolatków nie interesuje się motocyklami jako tako. Uwaga: nie mówię o polskich nastolatkach. Przykład naszej prężnie działającej strony na Facebook’u i bardzo aktywnej społeczności na Instagramie jest wyjątkiem od globalnej reguły. A w świecie zachodu motocykle to zło. To przecież świat, gdzie jeździ się Uberem na ekologiczne latte przed wizytą na kursie personalnym pt. „Jakie jest moje gender?”.

I mimo mojego prześmiewczego tonu, zamiast krytykować, należy znaleźć rozwiązanie. Definiując źródło na dobry początek: dlaczego młodzi ludzie nie interesują się sportami motorowymi? Czym się interesują? W jaki sposób i z kim spędzają wolny czas? Jak dojeżdżają do szkoły? Kto jest ich autorytetem? Co znajduje się na tapecie w ich laptopach? Skąd mają pieniądze i jak je wydają? Co chcą robić za 10 lat? To są pytania, które powinna zadać sobie Dorna. A Dorna zadaje pytanie: jak wyciągnąć więcej kasy od ludzi, który oglądają WSBK?

Moje powyższe dywagacje nie są wyciągnięte z palca, mówił o nich chociażby Hubert Trunkenpolz podczas naszej wizyty w siedzibie KTMa.

Szybciej, łatwiej i bliżej

Często piszę o Gogoro jako firmie, która wygra przyszłość miejskiego transportu. Gogoro nie myśli w kategoriach „robimy skutery”, myśli w kategoriach „tworzymy nowe standardy”. W Stanach Zjednoczonych powstaje właśnie świetnie realizowana liga Drone Racing League. Jako osoba kompletnie nieinteresująca się dronami oglądam wyścigi. Dlaczego? Bo są emocjonujące, ciekawe i za darmo w internecie!

Dorna próbuje naprawiać problemy przyszłości zestawem rozwiązań z przeszłości. Już nawet Formuła-E, gdzie widzowie poprzez głosowanie mogą „doładowywać” elektryczny dopalacz zawodników, lepiej sobie z tym radzi. W XXI wieku motosport musi pokonać największe zagrożenie: wirtualny świat. Świat, który jest tani, niewymagający i dla nowej generacji ludzi zrozumiały. Świat szybkich nagród, to świat nagród "za uczestnictwo". Czyli dokładne przeciwieństwo naszego analogowego świata sportów motorowych.

Nie posiadam magicznych reguł naprawczych, ale jestem przekonany, że jeśli nie pojawi się duża zmiana to nasze prawnuki nie będą miały pojęcia czym było MotoGP, o WSBK nie wspominając.

Foto: Archiwum

Zdjęcia
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

na górę