Turbo-potwór na trzech ko³ach robi spustoszenie
Jeśli jeszcze z jakiegoś powodu jej nie widzieliście, to już jakiś czas temu w sieci pojawiła się maszyna, która natychmiast zgarnia całą uwagę i nie ma w tym nic dziwnego.
Trójkołowiec o gabarytach potwora z kategorii największych traktorów, zbudowany przez ekipę Grind Hard Plumbing Co, wyjechał na własnych kołach. Rzeczywiście trudno oderwać od niego wzrok.
Zespół odpowiedzialny za ten szalony projekt od lat tworzy konstrukcje, które normalnie nie powinny istnieć, a jednak działają. Na naszych łamach przedstawiliśmy już ich kilka. Chłopaki z północnego Idaho mają na koncie najszybszą mini łódź odrzutową na świecie, terenową wersję Tesli oraz tzw. "barbie-auta", które potrafi gnać grubo ponad 100 kilometrów na godzinę. Do tej listy dopisują kolejne szalone dzieło, które w zasadzie jest trajką.
Trójkołowiec w wydaniu Grind Hard to pojazd, który wygląda, jakby powstał z połączenia monster trucka i futurystycznej hulajnogi, ale to tylko pozory. To pełnoprawna maszyna, w której kierowca siedzi dosłownie w środku przedniego koła, opierając nogi na pedałach wykonanych pod ten konkretny projekt. W nagraniu twórców można zobaczyć, jak jeszcze przed pierwszą jazdą ten dziwaczny pojazd przechodzi finalne poprawki. Z oczywistych względów wiele elementów tej konstrukcji musiało być opracowanych i zbudowanych praktycznie od zera.
Z prawej strony fotela kierowcy, wewnątrz monstrualnego koła, umieszczono manualną dźwignię zmiany biegów. Innym szczegółom technicznym można przyjrzeć się w nagraniu. Ciekawe również, że filmiki, które pojawiają się z tym pojazdem w sieci, często są "odrzucane" przez widzów, którzy są przekonani, że nagranie zostało wygenerowane przez AI. To tylko dowód na to, jak nietypowe, czy raczej odjechane są maszyny chłopaków z Sandpoint.
Ale najważniejsze pytanie pojawia się jednak dopiero po blisko pół godzinie materiału. Jak to jeździ? I tu zaczyna się najlepsza część historii. Kiedy konstruktorzy wypuścili trike na pierwszy przejazd, byli wyraźnie zdumieni, że całość działa niemal idealnie. Maszyna ruszyła bez wahania i natychmiast skierowała się w teren, gdzie pokazała pełnię swoich możliwości. Dźwięk wydobywający się z turbo brzmi tak donośnie, że trudno go pomylić z czymkolwiek innym.
Okazało się, że ten dziwny trójkołowiec nie tylko jeździ, ale jest całkiem sterowny. Jedyna rzecz, której zabrakło po pierwszych testach, to lusterka, które mają pomóc ogarnąć to, co dzieje się przy tylnych kołach. Ja bym dodał do tego jeszcze brak widoczności z przodu, jeżeli nie jesteś żyrafą. No i na pewno nie można na przejażdżkę założyć szalika.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze