Tracer z Matrixem. Nocne jazdy po nowemu
W świecie dwóch kółek nadciąga mała rewolucja świetlna i to nie z jakiejś egzotycznej galaktyki, tylko z Japonii. Yamaha postanowiła zafundować swoim motocyklom coś, co do tej pory widzieliśmy raczej w luksusowych autach jak Audi.
Mowa o technologii Matrix LED, czyli inteligentnych reflektorach, które wiedzą, kiedy i jak świecić, żebyś Ty lepiej widział drogę, a inni nie klęli na oślepiające światła.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Nowy Tracer 9 GT+ wyposażony został w ten bajer w wersji europejskiej i choć wygląda jak brat bliźniak amerykańskiego modelu, różni się kluczowymi elementami. W Europie znajdziemy dodatkowe okablowanie, sensory i jednostkę sterującą, które umożliwiają działanie adaptacyjnego systemu świateł. W USA, póki co, motocykliści muszą obejść się smakiem, mimo że obudowy lamp są identyczne.
Na czym polega magia Matrix LED? Otóż te światła działają jak latarka, która sama decyduje, gdzie i ile światła rzucić. Wbudowana kamera monitoruje otoczenie, wykrywa pojazdy nadjeżdżające z przeciwka, dostosowuje jasność i kąt padania światła tak, by nikogo nie oślepiać i jednocześnie dawać jeźdźcowi jak najlepszą widoczność. Dodatkowo system współpracuje z sześciopunktowym czujnikiem IMU. Jeśli motocykl zaczyna się pochylać, reflektory reagują, zmieniając kierunek świecenia, co ma ogromne znaczenie w zakrętach. To nie tylko wygoda, to realne podniesienie bezpieczeństwa w nocnej jeździe.
Yamaha nie zrobiła jednak zwykłego kopiuj-wklej z motoryzacyjnych technologii. Samochody nie przechylają się na zakrętach, nie mają takiego zakresu ruchu jak motocykle. Dlatego inżynierowie musieli całkowicie przeprojektować system, żeby sprawdził się w świecie dwóch kółek. Testy trwały latami, zarówno w Europie, jak i w Japonii. Pierwsze prace rozpoczęto jeszcze w 2019 roku. Dopiero po tysiącach przejechanych kilometrów i wielu próbach ruszono z masową produkcją.
Co ciekawe, oficjalnego potwierdzenia wprowadzenia tej technologii do wielkich Stanów Zjednoczonych na razie nie ma. Europa górą? Tymczasem Yamaha inwestuje czas oraz pieniądze w rozwój systemu, i pokazuje jasno kierunek, w jakim zmierza motocyklowa przyszłość. Bo bądźmy szczerzy, reflektory w wielu motocyklach wyglądają dziś jak relikt epoki dinozaurów i potrafią bardziej rozpraszać niż pomagać.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze