tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Suzuki SV650 - odświeżony powrót do korzeni
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Reklama

NAS Analytics TAG
motul belka motocykle 950
NAS Analytics TAG
motul belka motocykle 420
NAS Analytics TAG

Suzuki SV650 - odświeżony powrót do korzeni

Autor: Paweł Kowalski@ 2021.10.21, 09:15 Drukuj

Bardzo rzadko zdarza się, że motocykl, który nie ma spektakularnych osiągów lub kontrowersyjnego wyglądu, wzbudza wśród użytkowników tak skrajne emocje. Wiem, że historia bycia pojazdem egzaminacyjnym oraz służącym do nauki jazdy sprawia, że spotykamy się z nim będąc pod wpływem szczególnych emocji. Trochę strachu, szczypta niepewności i cała masa ekscytacji, to wszystko zaburza nam obiektywne spojrzenie na to, czym przyszło nam jeździć. Kiedy poprosiłem znajomych o ocenę Suzuki Gladiusa, słyszałem same negatywne epitety, albo wprost przeciwnie zachwyt i miłe wspomnienia. Zapytacie, czemu piszę o Gladiusie gdy testuję SV650? Macie rację. To nie jest ten sam motocykl.

Historia Suzuki SV rozpoczęła się pod koniec lat 90., kiedy to pierwszy model tej serii ujrzał światło dzienne. Trzeba przyznać, że wersja S przypominała młodszego brata TL1000S i bardzo dobrze, ponieważ był to motocykl, który podobał się chyba wszystkim. Ja pamiętam tę oponę o rozmiarze 190 z tyłu. Teraz to norma, ale kiedyś...

SV650, jak przystało na Suzuki, był konstrukcją przemyślaną i odniósł duży sukces sprzedażowy. Dostępny w wersji z i bez owiewek, zgarniał sporą część rynku. Miłośnicy nakedów widzieli w nim zupełnie inny motocykl niż ci, dla których ścigacze były jedynym wzorem prawdziwego jednośladu. Być może moc nie była jego atutem, ale dźwięk silnika w układzie V rekompensował nie najwyższe osiągi. Prowadzenie, pomimo zwykłego klasycznego zawieszenia bez regulacji, nie dawało zbyt wielu powodów do narzekania. Zestrojone fabrycznie, raczej miękko, pozwalało szybko zmieniać kierunek jazdy i wybierało nierówności nawierzchni. Aluminiowa rama dawała odpowiednią sztywność całej konstrukcji. Jednak cięcie kosztów i chęć utrzymania akceptowalnej dla nabywcy ceny sprawiły, że w 2009 roku zdecydowano się na wprowadzenie ramy wykonanej ze stalowych rurek. Była ona równie sztywna lecz zarazem cięższa. Motocykl przytył jakieś 9 kilogramów. Co prawda gama kolorystyczna nadawała mu oryginalny wygląd, jednak ostatecznie nie wpłynęło to na zwiększenie sprzedaży, a jednoślad, który dotąd był okrętem flagowym gwarantującym zyski, powoli nabierał wody i szedł na dno.

01 Suzuki SV650 nowe

Całe szczęście przyszedł rok 2017 i Suzuki postanowiło wrócić do korzeni. Nazwa SV650 powróciła do gamy oferowanych pojazdów, a sam motocykl został przeprojektowany. Do budowy tego jednośladu użyto, według danych producenta, aż 140 nowych części (60 w silniku i 80 w nadwoziu). Silnik o pojemności 645 cm3 otrzymał zmienione tłoki wykonane w technologii, która miała zmniejszyć tarcie, a zarazem obniżyć temperaturę i wydłużyć żywotność. Zmniejszono minimalnie stopień sprężania z 11,5:1 do 11,2:1. Zastosowano również 39 mm przepustnice, a w ich korpusy zamontowano 10-otworowe wtryskiwacze zapewniające lepsze rozpylenie paliwa. Na pokład zawitał również nowy system wspomagania ruszania minimalnie podnoszący obroty biegu jałowego w momencie puszczenia dźwigni sprzęgła. Ma on za zadanie nie dopuścić do nagłego zgaśnięcia silnika. Zaprojektowano ponadto nowy airbox oraz lejki, którymi powietrze wpada do przepustnic. Poprawiło to pracę silnika w środkowym zakresie obrotów. Układ wydechowy 2 w 1 z katalizatorem w środkowej części rury jest nowy, o mniejszej masie i zwiększonym przepływie, co zapewnia lepszą ogólną wydajność, spełniającą również bardziej rygorystyczne normy emisji spalin. Wszystkie zmiany przyczyniły się do wzrostu mocy o ponad 4 KM przy tym samym momencie obrotowym. Co więcej, nowy SV jest też lżejszy od swojego poprzednika SVF'a.

Zmiany w podwoziu koncentrują się wokół ergonomii, z nowym, węższym zbiornikiem paliwa i siedzeniem (zbiornik paliwa jest w najszerszym miejscu o 6 cm węższy niż SFV, podczas gdy siedzenie jest węższe o 3 cm), co pozwala  nawet niższemu kierowcy pewnie postawić stopy na ziemi. Zawieszenie to w zasadzie ten sam nieregulowany 41 mm widelec i pojedynczy amortyzator z regulacją napięcia wstępnego sprężyny. Hamulce to dwutłoczkowe zaciski Tokico, które nie grzeszą agresywnością działania, jednak nie można im odmówić skuteczności. Myślę, że w tym przypadku nie chodziło tylko o same oszczędności, ale również o fakt, że ten motocykl jest często wybierany przez młodych, mniej doświadczonych kierowców. Bardzo mocne hamulce, nawet wspomagane przez system ABS, mogłyby czasem doprowadzić do sytuacji, gdzie hamowanie pod światłami kończymy tylko na przednim kole.

Ruszamy w drogę

Pamiętam, jak śmiałem się z Jorge Lorenzo, który przechodząc z Yamahy do Ducati, poprosił o zmianę zbiornika paliwa, argumentując słabą jazdę właśnie tym jednym elementem. Teraz sam się zdziwiłem, jeżdżąc SV 650, a wcześniej Gladiusem, że kształt zbiornika paliwa może robić taką różnicę. Pozycja jest zdecydowanie wygodniejsza. Pewnie dlatego, że i kanapa jest lepiej wyprofilowana. Jest też więcej miejsca dla pasażera. Nawet dłuższa podróż bez przystanków nie będzie jakimś dramatem. Kierownica raczej wąska, wyposażona w standardowe przełączniki. Wyświetlacz LCD przypomina nieco ten z GSXR z 2016 roku. Jest prosty i zawiera najpotrzebniejsze informacje. Spotkałem się z opiniami, że może być słabo czytelny w mocnym świetle słonecznym. Ja osobiście tego nie zauważyłem. Podoba mi się pozostawienie klasycznych wskaźników informujących o kierunkowskazach, światłach, ABS oraz oleju. Na pewno rzucają się w oczy bardziej niż pikselek na ekranie LCD.

13 Suzuki SV650 zegary

SV650 jest zwinny, a dzięki zmianom w charakterystyce silnika oddaje moc płynnie i przewidywalnie. Przeciskanie się w korku do centrum i lawirowanie między autami było dziecinnie łatwe. Trasa, owszem tak, ale z pominięciem autostrad. Brak owiewek nie zachęca do jazdy z wyższymi prędkościami. Jeśli zdarzy się nam jechać w nocy po mało uczęszczanej drodze bez latarni, na pewno docenimy walory dużej przedniej lampy o klasycznym okrągłym kształcie. Tylne podwójne światło przypomina oczy jakiegoś czającego się drapieżnika. Zresztą cała tylna część motocykla zasługuje zdecydowanie na plus dla projektanta. Dobór koloru lakieru, piękna czerwień ramy i felg oraz biel zbiornika paliwa. To zestawienie,  które musi się podobać.

Podsumowując, nowy SV650 jest motocyklem ze wszech miar poprawnym. Być może brakuje mu trochę nowoczesności, jaką daje współczesna elektronika. Mógłby mieć zmieniane mapy zapłonu, czy kontrolę trakcji. Tylko czy to wszystko jest nam potrzebne do dobrej zabawy? Suzuki zaoferowało nam motocykl, który ma służyć bezawaryjnie przez długie lata. Taki, dla którego przebieg to tylko kolejna cyfra na wyświetlaczu. Jestem przekonany, że SV650 zapewni wam same pozytywne emocje.


Zdjęcia
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

motul belka motocykle 420
NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama

sklep Ścigacz

    motul belka motocykle 950
    NAS Analytics TAG
    na górę