Suzuki Burgman 400 - miejski elegant

Autor: Lovtza 2009.11.10, 09:51 19 Drukuj

Nie ma lepszego miejsca na podkreślenie przydatności skuterów do codziennego użytku, niż miasto

Nie ma lepszego miejsca na podkreślenie przydatności skuterów do codziennego użytku, niż miasto. Nie ma też lepszej na to pory, niż jesień. Dlaczego? Wszystkiego dowiecie się z naszego listopadowego testu maksi skutera Suzuki Burgman 400!

Żeluj modeluj

Wielkomiejskie standardy zobowiązują. Przede wszystkim do zadawania szyku. Na tym polu Burger 400 czuje się, jak ryba w wodzie. Bardzo ładna linia, lansiarski perłowy lakier, a do tego fajne dodatki. Stylizowane na drewno wykończenie deski rozdzielczej, brązowe siodło, osłony na dłonie i podgrzewane manetki! Wszystko wykonane bardzo starannie i na wysoki połysk. Te ostatnie dodatki to wyróżnik wersji Limited, która dostępna jest za niewielką dopłatą. Tak czy inaczej, skuter wygląda na elegancki i dopieszczony. Duża ilość miejsca, wygoda oraz niezłe osiągi pozwalają zaznać uroku skuterowej burżuazji.

Ewolucja się nie myli

Historia Burgmana 400 sięga roku 1998, kiedy to fabryka z Hamamatsu wypuściła pierwszego tak dużego rollera na drogi publiczne. Suzuki przyćmiło wszystko, co w owym czasie było na rynku. Oszczędzając wam dywagacji na tematy historyczno-konkurencyjno-polityczne dodam tylko, iż od tamtego czasu Burger przechodzi regularnie modernizacje, które mają utrzymać go na topie w swojej klasie.

Jako że ewolucja się nie myli, to co dziś widzicie na naszych zdjęciach, jest jednym z najlepiej przystosowanych do życia w środowisku miejskim gatunków motofauny. W ciągu minionej przeszło dekady mali, skośni inżynierowie dopieścili wszystkie aspekty techniczne swojego dziecka i wypolerowali na glanc to, co widoczne dla oka. Dlatego też, nieprzypadkowo Burgman przekonuje do siebie już od pierwszych metrów pokonanych za jego kierownicą.

Zacznijmy od ergonomii. Skutery to pojazdy przeznaczone z założenia do jazdy na krótkich dystansach, w domyśle po mieście. Statystyczny użytkownik nie spędza jednorazowo za ich sterami więcej, niż godzinę. Dalsze wypady, na które ten sprzęt także pozwala, zaliczyć należy do rzadkości. Typowa dla skuterów sedesowa pozycja kierowcy w przypadku Suzuki jest całkiem wygodna. Jeśli ktoś potrzebuje odprężenia, może wyciągnąć odnóża i oprzeć je na wygodnych podestach uformowanych w przedniej owiewce. Podparcie lędźwi nieźle trzyma ciało, siodło jest wygodne, kierowca ma pełną widoczność (także w lusterkach wstecznych), nie ma obawy o zaczepianiu w czasie jazdy kierownicą o kolana. Jak dla mnie nie ma do czego się przyczepić. Co więcej, bardzo dobrze spisuje się przednia obszerna szyba i owiewki. Nie wieje i nie ziębi.

Funkcjonalność skutera, podobnie jak jego ergonomia, stoi na wysokim poziomie. Bagażnik o pojemność małej wanny mieści dwa kaski lub sporą ilość bagażu. Widząc jego rozmiar, jeden z moich znajomych zaproponował instalację butli z gazem LPG - to dopiero byłaby tania i szybka forma dojazdów do pracy! Poza dużym bagażnikiem znakomicie przydaje się spory schowek pod kierownicą oraz dwa mniejsze na drobne klamoty. Uwaga - gniazdko elektryczne oraz łatwy dostęp do akumulatora okazują się bardzo przydatne przy podłączaniu urządzeń peryferyjnych, typu podgrzewane elektrycznie ubrania, tudzież nawigacje i temu podobne gadżety. Urzeka podświetlenie bagażnika, niby mała rzecz, a jakże cieszy. Jeśli chodzi o funkcjonalność, to testowana wersja Limited ma dwa bardzo duże plusy - osłony na ręce i podgrzewane manetki. Oba te patenty naprawdę działają i pokazują pełnię swojej przydatności właśnie teraz, czyli jesienią.

Silnik naszego eleganta to sprawdzony jednocylindrowiec o pojemności 400 cc i mocy 34 KM. Automatyczne przeniesienie napędu sprawia, że jego obsługa jest praktycznie... bezobsługowa. Zasilany wtryskiem, pali na dotyk nawet przy niskich temperaturach. Dodajemy gazu i Burger rusza z miejsca. Jeśli miałbym się czepiać, to nie podoba mi się moment, kiedy przy niskich prędkościach (np. w korku, lub przy manewrowaniu) jednostka napędowa pracuje na tzw. „półsprzęgle". Robi to bowiem mało płynnie i szorstko, ale jednocylindrówce można ten lekki brak ogłady wybaczyć. Silnik jest bowiem mocny i w mieście nie będziecie mieli żadnych problemów, aby dynamicznie odjechać spod świateł, zostawiając za sobą wszystkie samochody. Przeloty na szybszych odcinkach także nie stresują Suzuki. 400-tka spokojnie utrzymuje prędkość marszową na poziomie 110-120 km/h. Jazda z większymi prędkościami robi się męcząca i dla kierowcy i dla pojazdu. Ponadto mocno wzrasta wtedy zużycie paliwa, które przy normalnej eksploatacji oscyluje wokół 4,5 litra na 100 km.

Podwozie Burgmana jest jednym z jego mocniejszych punktów. Aby poczuć, jak jest dobre, trzeba na chwilę przesiąść się na starsze maksi skutery lub na obecnie produkowane pojazdy z tej kategorii wagowej, wytwarzane przez tajwańsko-koreańską konkurencję. Niby wszystko podobne, ale Suzuki przekonuje stabilnością i precyzją kierowania. Burger jest mało wrażliwy na zdrapkę, dobrze trzyma kierunek i jest stabilny w zakręcie. Nie lubi za to poprzecznych nierówności, przez które przelatuje z grzechotem tak, jakby za chwilę miał zwymiotować. To niestety przypadłość większości skuterów, a jest ona konsekwencją specyficznej geometrii podwozia i zastosowania małych kół. Nie jest jednak źle, nawet na typowych polskich asfaltach 400-tka oferuje odpowiedni komfort i bezpieczeństwo. Co się tyczy wspomnianego bezpieczeństwa, to warto zwrócić uwagę na ABS, nieźle radzący sobie w tym mieszczuchu. Oczywiście podzielam krytyczne głosy wielu sceptyków co do ABSów w motocyklach, ale bezdyskusyjne jest to, że układ przeciwpoślizgowy wprowadza do jazdy Burgmanem element pewności i zaufania, niezależnie od warunków na drodze. W przypadku pojazdu używanego na co dzień, jest to zaleta nie do przecenienia.

Pogromca korków

Nasz testowy skuterek staraliśmy się eksploatować zgodnie z jego przeznaczeniem. Trasa z przedmieścia Warszawy do jej samego centrum. Ponad 40 km w jedną stronę. Trochę ekspresówkami, kawałek drogami podmiejskimi, no i oczywiście spora część trasy przez poranne korki. W tych warunkach Burgman nie zawodzi. Na trasie pozwala na poruszanie się tempem reszty ruchu drogowego, w mieście natomiast jest na tyle zwinny, iż mieści się między samochodami nie gorzej, niż średniej klasy motocykl. Osobiście uważam, że 400-tka to największy skuter jakim warto jeździć po mieście. Większy brat, a mam tu na myśli Burgmana 650, radzi sobie w gąszczu samochodów wyraźnie słabiej.

Z miejskich spostrzeżeń warto odnotować, iż prześwit skutera jest zbyt mały. Częste najazdy na krawężnik często kończą się obcieraniem i łamaniem spodu plastików. Nie podoba mi się także zbyt mały zbiornik paliwa. Przy codziennych przelotach na poziomie 80-100 km, do czego ta maszyna wydaje się być stworzona, oznacza to tankowanie co drugi-trzeci dzień. Teraz, gdy stacje paliw zmieniły core business na sprzedawanie hot-dogów, po prostu mam dość stania w kolejkach pełnych zmotoryzowanych parówkożerców. Za duży plus uznać natomiast trzeba centralną podstawkę, która pozwala na pewne zaparkowanie maszyny.

Skuter jesienią

To jest właśnie najciekawszy temat. O ile jeżdżenie motocyklem przy ładnej pogodzie jest przyjemne i bezproblemowe, o tyle jazda skuterem może być równie przyjemna i bezproblemowa nawet późną jesienią, a nawet zimą. Testowany przez nas skuter użytkowany był w temperaturach z przedziału 0-10oC. Jazda motocyklem w takich warunkach zaczyna być kłopotliwa, tymczasem Suzuki radzi sobie całkiem nieźle. To nie tylko zasługa szerokich owiewek i dużej szyby. W tych warunkach sprawdzają się takie dodatki, jak osłony na ręce oraz genialne podgrzewane manetki. Do tak popularnych maszyn, jak Burgman 400, bez problemu dokupić można koce, które chronią nogi kierowcy przed chłodem i wodą. Spora moc alternatora pozwala na podłączenie elektrycznie podgrzewanych rękawiczek, kurtek i innych wynalazków zdecydowanie poprawiających komfort jazdy w niskich temperaturach.

Dzięki tym wszystkim udogodnieniom, pomimo niskich temperatur, rollerem Suzuki można przyjemnie i komfortowo dojeżdżać do pracy w listopadzie, a zapewne także i w grudniu, jeśli tylko dróg nie zasypie śnieg. Właśnie taki jest Burgman 400. Nie tylko dobrze jeździ i bardzo dobrze wygląda. Tanio i wygodnie dowozi mnie do pracy w 40 minut, podczas gdy samochodem zajmuje mi to blisko dwie godziny. Czego chcieć więcej?

Filmy:
Suzuki Burgman 400

Dane techniczne

Model Suzuki Burgman 400 AZ
Typ silnika 4-suwowy, 1-cylindrowy, chłodzony cieczą, DOHC
Pojemność skokowa 400 cm3
Średnica x skok tłoka 81,0 mm x 77,6 mm
Stopień sprężania 11,2:1
Moc maksymalna 34 KM przy 7300 obr/min
Moment obrotowy 36,3 Nm przy 5800 obr/min
Układ zasilania wtrysk paliwa
Rozrusznik elektryczny
Skrzynia biegów 5-stopniowa
Prędkość maksymalna 145 km/h
Długość całkowita 2270 mm
Szerokość całkowita 760 mm
Wysokość całkowita 1385 mm
Rozstaw osi 1585 mm
Prześwit 125 mm
Wysokość siedzenia 710 mm
Masa własna 222 kg (AN400ZA 225kg)
Zawieszenie przód 41 mm widelec teleskopowy, sprężyny spiralne, tłumienie olejowe
Zawieszenie tył Wahacz wleczony, sprężyna spiralna, tłumienie gazowo-olejowe, 7-stopniowa regulacja napięcia wstępnego sprężyny
Hamulce przód / tył tarczowy / tarczowy (ABS)
Opony
Przód: 120/80-14 M/C 58S
Tył: 150/70-13 M/C 64S
Zbiornik paliwa 13,5 L
Norma czystości spalin EURO 3
Cena 26900 / 27900 - wersja limitowana
Zdjęcia
Komentarze 11
Pokaż wszystkie komentarze
Autor:Paola 01/10/2010 10:47

kocham ten skuter !!!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

na górę