tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Po co nam PZM, czyli na smutno o partyzantce w polskim motorsporcie
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Po co nam PZM, czyli na smutno o partyzantce w polskim motorsporcie

Autor: Raff 2020.09.23, 14:38 4 Drukuj

Zawody motorsportowe bez żadnej kontroli, kilkuletnie dzieci bez licencji i ubezpieczenia ścigające się na motocyklach i quadach, a w razie kłopotów PUFFF! - organizator znika. To niestety coraz częstsza rzeczywistość w motocyklowym światku.

Jesteśmy świadkami powolnego upadku autorytetów. Na naukowca wyrasta fejsbukowy szarlatan w kitlu, specjalistą staje się instagramowa celebrytka, a różnej maści internetowi napinacze z grup i forów kształtują nasze opinie o świecie. Jednocześnie, kiedy przychodzi do organizowania własnego życia w realu, wolimy by na wakacje leciał z nami wyszkolony i certyfikowany pilot, a nie entuzjasta samolotów, zęby leczył stomatolog z dyplomem, a nie samozwańczy medyk, a kiedy posyłamy nasze dzieci na kolonie, upewniamy się że w charakterze wychowawców nie pracują tam przestępcy.

NAS Analytics TAG

Do wirtualnego świata mamy zatem większe zaufanie, choć o wiele łatwiej dać się tam nabrać na dowolnie wykreowany wizerunek. Co gorsza, przeświadczenie o prawdziwości tego wizerunku, przyjęte przez nas przed ekranem komputera, zostaje z nami na długo, a wykorzenić je równie trudno, co nasze wewnętrzne, głębokie przekonania.

Niby-instruktorzy

Pisałem kiedyś o patologiach na polskim rynku szkoleń i wycieczek motocyklowych. Opisywałem przypadki funkcjonowania "szkół jazdy", w których nie sposób było ustalić kompetencje "instruktorów", poznać metodykę ich pracy, a w konsekwencji pociągnąć do odpowiedzialności za szkody, które przekazywana przez nich "wiedza" mogła wyrządzić.

Pisałem o wycieczkach motocyklowych, organizowanych bez jakiejkolwiek refleksji nad bezpieczeństwem uczestników, często niezgodnie z prawem obowiązującym w danym kraju, co czasem kończyło się poważnymi problemami - niestety po stronie nieświadomego podejmowanego ryzyka uczestnika takich "wycieczek", nie ich organizatora.

Niestety, od czasu publikacji tamtego artykułu niewiele się w tej sprawie zmieniło, choć na pewno wzrosła świadomość faktu, że do nauczania czegokolwiek, potrzebna jest nie tylko wiedza merytoryczna, ale także umiejętność uczenia. Dziś coraz chętniej sprawdzamy osoby, którym powierzamy nasze bezpieczeństwo i rozwój.

Czy na pewno?

Niestety, w naszym niewielkim motocyklowym światku wciąż funkcjonują patologie, które nie tylko mają się dobrze, ale, co może dziwić, zyskują popularność i wsparcie. Dość wspomnieć byłego już (na szczęście) trenera sportów motorowych i mistrza polski FMX Artura Puzio, który, mimo utraty licencji instruktora po skandalicznej akcji ze zniszczeniem pola, nadal prowadzi obozy i szkolenia.

Warto tutaj zadać sobie pytanie - czy jako rodzice chcielibyśmy powierzyć swoje dzieci osobie skompromitowanej, która straciła licencję instruktora w atmosferze skandalu? Trudno wyobrazić sobie, by ktokolwiek, mając pełną wiedzę na temat Artura Puzio, zdecydował się oddać mu pod opiekę swoje dziecko.

Przypadek Artura jest jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. W całej Polsce, na fali popularności sportów motorowych, organizowane są imprezy dla dzieci i młodzieży. Oficjalnie, zgodnie z prawem, dziecko może brać udział w impreze motorsportowej już w wieku 8 lat. Warunkiem jest jednak uzyskanie licencji od Polskiego Związku Motorowego. Oznacza ona między innymi ubezpieczenie (działające tylko w zawodach organizowanych pod patronatem PZM) oraz obowiązek corocznych badań lekarskich.

Biurokratyczne bariery czy potrzebne zasady?

Wielu rodziców postrzega ten wymóg jako przeszkodę, niepotrzebną biurokrację. Fakt ten wykorzystują organizatorzy imprez, odbywających się poza oficjalną procedurą PZM. Dla niepoznaki, nie nazywają ich "zawodami", a "piknikami", "spotkaniami" lub jeszcze inaczej, byle tylko nie podpaść pod oficjalne regulacje.

Jest dobra zabawa, emocje, dzieci są szczęśliwe, a rodzice dumni. Wszystko dzieje się do chwili, kiedy coś zaczyna iść nie tak. Wtedy nagle okazuje się, że impreza zorganizowana jest bez wymaganych zgód, uczestnicy nieświadomie niszczą wartościowe przyrodniczo tereny, a zawodnicy, przekonani o profesjonalnym przygotowaniu trasy, nie biorą pod uwagę, że na trasie mogą pojawić się ludzie, zwierzęta, lub ciągniki rolnicze. Krótko mówiąc: partyzantka.

Kolejny raz, brak patronatu odpowiedniej instytucji, w tym przypadku PZM, powoduje, że nie ma komu przypilnować, by impreza odbywała się zgodnie z elementarnymi zasadami bezpieczeństwa. Wiele razy byłem świadkiem sytuacji, gdy na na różnych partyzanckich rajdach, zawodach, czy innych motocyklowych imprezach, nie było nawet podstawowego zabezpieczenia medycznego, skonsultowanej trasy, nikt nie interesował się stanem technicznym motocykli, ani faktem czy kierowcy, jeżdżący po drogach publicznych w ogóle mają prawo jazdy, często imprezy takie odbywały się w pobliżu aktywnych ciągów pieszych czy ulic i nie były w ogóle zabezpieczone.

Wiele takich imprez żyło własnym życiem, uczestnicy zjeżdżali z wyznaczonych tras, jeździli po terenach, gdzie nie było im wolno się znajdować, doprowadzali do niezwykle niebezpiecznych sytuacji, organizator nie miał pojęcia co się tam dzieje, w związku z tym nad niczym nie panował. W wielu przypadkach tylko niewiarygodnemu szczęściu zawdzięczał fakt, że impreza nie kończyła się tragedią.

Udział dzieci w imprezach sportowych

Jest jednak jeszcze ciemniejsza strona takich partyzanckich "zawodów". O ile w imprezach, o których piszę, brali udział ludzie dorośli, którzy, przynajmniej w teorii, potrafią ocenić ryzyko i przewidzieć konsekwencje swoich działań, o tyle w wielu imprezach biorą udział dzieci. Jeśli posiadają licencję PZM i biorą udział w imprezach organizowanych pod patronatem tej instytucji, mamy pewność, że wszystko dzieje się zgodnie z prawem i przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa.

Jeśli jednak czytam o imprezie, gdzie do startu dopuszcza się dzieci poniżej ósmego roku życia, co jest niezgodne z zaleceniami lekarzy medycyny sportowej, gdzie mnóstwo dzieciaków startuje nie zdając sobie sprawy z podejmowanego ryzyka, bez licencji, a zatem i ubezpieczenia, gdzie trasy wytyczone są po najcenniejszych przyrodniczo terenach, a o samej imprezie i zagrożeniach z nią związanych nie wie żaden z mieszkańców, to dochodzę do wniosku, że coś tu jest bardzo nie tak.

Jestem pewien, że wielu rodziców zwyczajnie nie ma pojęcia, że w razie kłopotów będą zdani na siebie. Nie zdają sobie sprawy, że zawody, w których bierze udział ich pociecha, to tak naprawdę jedna wielka partyzantka, gdzie może zdarzyć się dosłownie wszystko. Trochę jak na wojnie.

Przepisów dotyczących motorsportu nie wymyślono, by robić komuś na złość, ale by chronić zawodników przed konsekwencjami ryzyka, jakie ponoszą startując w niebezpiecznych zawodach. Zasady, ograniczenia i zalecenia budowano latami na podstawie doświadczeń pokoleń zawodników, trenerów i obserwatorów. To właśnie ta wiedza i doświadczenie pozwala organizować imprezy takie jak zawody enduro, motocross, czy wyścigi najbezpieczniej jak to tylko możliwe.

Sam fakt, że ktoś takiej wiedzy nie posiada lub ją odrzuca, nie spowoduje, że zagrożenia związane z motorsportem znikną. Jeśli jesteś dorosły i zdajesz sobie sprawę z ryzyka, możesz zignorować zalecenia PZMu. Ale czy na pewno jako rodzic jesteś gotowy, by odrzucić doświadczenia dotyczące bezpieczeństwa zawodników i oddać swoje dziecko przypadkowym ludziom?

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 4
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr