Ograniczenia w jeździe pojazdami elektrycznymi. Szwajcarskie rozwiązanie na… brak prądu
Rosnące ceny energii elektrycznej i inne problemy zaczynają ciążyć branży pojazdów elektrycznych. Tym razem ewentualnych kłopotów muszą spodziewać się właściciele elektrycznych pojazdów w Szwajcarii.
Tamtejszy parlament będzie obradować nad rozwiązaniami na wypadek nieprzewidzianych przerw w dostawie energii elektrycznej oraz sytuacji zmniejszonej podaży prądu. Co to ma do rzeczy?
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Według szwajcarskich władz w sytuacji niedoboru prądu konieczne okaże się ograniczeni swobody poruszania pojazdów elektrycznych. Ich właściciele zostaną zobowiązani do maksymalnego skrócenia przejazdów. W praktyce pozostaną im jedynie "absolutne niezbędne podróże", np. konieczność udania się do lekarza.
Dlaczego bogatym Szwajcarom może zabraknąć prądu? Otóż ten górzysty kraj jest w dużym stopniu zależny od dostaw energii z sąsiedniej Francji, która wiele lat temu postawiła na energetykę jądrową i to zapewnia jej względne bezpieczeństwo energetyczne.
Ale Szwajcarzy liczą się z ewentualnością, że we Francji również mogą, z różnych względów pojawić się niedobory, a w takiej sytuacji przede wszystkim ograniczą eksport energii - co uderzy m.in. w Szwajcarię. Pomysł z ograniczeniem możliwości ładowania pojazdów elektrycznych jest sposobem na zaoszczędzenie energii dla ważniejszych celów.
Szwajcarzy planują przyjąć plan na wypadek przerw dostawach jeszcze w bieżącym miesiącu, ale przecież problem nie dotyczy tylko tego kraju i sytuacji awaryjnych. W bieżącym roku ceny prądu drastycznie rosną, a 2023 rok wcale nie zapowiada się lepiej. Już w kwietniu tego roku niemieccy kierowcy, na przykład w Monachium, musieli zapłacić na stacjach nawet o 80 proc. więcej za prąd do swoich samochodów. Z kolei Brytyjczycy płacą już o 43 proc. więcej za ładowanie w domu i o 25 proc. więcej w punktach operatorów.
Sytuacja właścicieli elektrycznych pojazdów w Polsce również pogorszyła się w ostatnich miesiącach. Największy krajowy operator stacji ładowania — GreenWay Polska, już w październiku zapowiedział podniesienie cen o 20 proc. PKN Orlen zmienił cennik w listopadzie, a podwyżki wyniosły od 20 do 40 procent w zależności od mocy ładowarek.
Warto pamiętać, że do ceny pobieranego prądu należy również doliczyć… postojowe, np. na Orlenie stawka naliczana jest po 45 minutach dla złącza DC i wynosi obecnie 0,34 zł/min. W praktyce już teraz za przejechanie 100 kilometrów z prędkością autostradową i przy użyciu ładowarek DC koszt może wynieść blisko… 60 zł.
W Polsce mamy 12 dużych sieci. W czołówce znajduje się wymieniony GreenWay i Orlen oraz Tauron. Ile jest stacji ładowania? Pod koniec 2021 roku było ich nieco ponad 1800. Dla porównania tradycyjnych stancji benzynowych jest w naszym kraju ponad 7700.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeZalozmy, ze kazda z 7.700 polskich stacji benzynowych ma srednio cztery niezalezne stanowiska tankowania, a sam proces wraz z placeniem trwa 3 minuty. Oznacza to ze aby uzyskac porownywalna ...
OdpowiedzCzysta matma, lubię, w pełni się zgadzam :) Dodatkowo - jeśli założymy że każde takie stanowisko ładowania (spośród 346.500 punktów) będzie wyposażone tak by działać z mocą 50kW w trybie DC, to daje zapotrzebowanie na chwilową moc w wysokości 17325 MW. Dla porównania - w Polsce mamy ok. 17mln gospodarstw domowych (10mln mieszkań i ok. 7 mln domów jednorodzinnych), przyłącze standardowo do 5kW, to daje 85000 MW teoretycznej przepustowości. W praktyce, statystycznie w ciągu dnia zużycie energii na gospodarstwo domowe wynosi 5-7kWh, to oznacza że chwilowe średnie zapotrzebowanie na energię w domu/mieszkaniu wynosi 7kWh/24h = 292W, a dla wszystkich gospodarstw -> 292W * 17mln = 4964 MW. Obecna sieć dystrybucyjna dużo więcej nie wytrzyma bo nie była projektowana z założeniem że wszyscy utylizują w pełni przyłącze elektryczne. I teraz - żeby zasilać pojazdy w ładowarkach DC, potrzebowalibyśmy 17325/4924 =~ 3,5 raza większą produkcję energii i przepustowość sieci. Żeby zapewnić i utrzymać ŚREDNIE warunki pracy. Powodzenia dla rządzących i firm energetycznych, niezależnie od barw politycznych xD
OdpowiedzLadnie policzone :-) Pojdzmy o krok dalej, bo przeciez nie tylko pojazdy maja byc zielone, ale i zrodla energii tez! Obecna moc zainstalowana wszystkich zrodel energii w Polsce to 58 GW. Mnozac to razy okolo 3,5 uzyskamy przyszle zaookraglone w dol zapotrzebowanie na 200 GW. Jesli bedziemy miec trzy elektrownie jadrowe o lacznej efektywnej mocy 6 GW to pozostale 174 GW bedzie musialo byc np z wiatru. Przyjmujac srednia moc turbiny wiatrowej 1 MW i efektywnosc na poziomie 33%, bedziemy potrzebowac 522.000 szt. wiatrakow. Obecnie mamy ich jakies 1.500 szt, a europejscy liderzy czyli Niemcy 30.000 szt. Przy tym wszystkim, nie podejmuje sie juz policzenia, ile bedziemy musieli wykopac miedzi i ukrecic w druciki, ktorymi to dobrodziejstwo porozsylamy do punktow odbioru i ile dodatkowej energii na to potrzeba. Kurde, chcialbym zobaczyc plan, ktorym kieruja sie oficjele UE tworzac zielone programy i terminy ich realizacji. Czy sa w ogole takie wyliczenia, czy raczej dziala to na zasadzie: "Ej ludzie lubia ta cala Thunberg, to obiecujmy to samo, co ona plecie i dzieki temu utrzymamy sie przy wladzy, a potem jakos to bedzie. A o kampanie nie ma sie co martwic- zasponsoruja ja Vestas, GE i Siemens".
OdpowiedzMyślę że oficjele z UE stosują wariant z Gretą Thunberg :) To jeszcze trochę matmy. WARIANT 1. 522.000 szt. wiatraków ,przy średniej efektywnej wysokości 65m w PL tak by niejako neutralizować zjawisko ciszy wiatrowej, oddalonych od siebie o min. 325m (zasada 5* wysokość dla farm wiatrowych, absolutne minimum) tworzy siatkę gdzie teoretycznie 1 wiatrak zajmuje powierzchnię na lądzie równą 100,625ha (lub ok. 0,1 km2) - 325m * 325m - a to daje 52.200 km2 powierzchni farm wiatrowych na których zgodnie z przepisami (które być może będą uchwalone) nie mogą stać żadne zabudowania + linie elektroenergetyczne. Polski Bałtyk (nie liczę terenów zalewów) ma ok 8700 km2 powierzchni - na morzu tego nie zmieścimy. Sama Polska - ok. 312.000 km2 powierzchni lądowej (nie liczę rzek, jezior). No nie w kij dmuchał tylko 1/6 kraju zapełnić wiatrakami a ludzi z domów wysiedlić. Ktoś chętny? :) WARIANT 2. Przeciętne moce reaktorów jądrowych mają obecnie po 2 GW (względy bezpieczeństwa; są takie nawet po 8-10 GW ale we względnie izolowanych, niezurbanizowanych i górzystych obszarach gdzie ryzyko wycieku jest do przyjęcia). Dla 200 GW musielibyśmy mieć 100 takich elektrownii, średnio 1 na 380.000 mieszkańców Polski (zakładając że jest nas obecnie 38 mln). Nawet jeśli jakimś cudem rozlokują te elektrownie równomiernie względem siebie (tym samym zmuszając ludzi do masowych migracji - bo w W-wie i na Śląsku prądu zabraknie, a pod Lublinem będą mogli świecącą kukurydzę hodować xD) to te 100 elektrownii w razie skażenia (liczmy optymistycznie skażenie bezpośrednie w promieniu 50km) pokryje teren pi*(50km)^2*100 = 785.398 km2, czyli dwukrotność powierzchni kraju. A będzie nas kosztować ok. 2 biliony (2000 mld) złotych, zakładając średni koszt budowy na poziomie 10 mld PLN / 1 GW mocy reaktora. Jak nic postarajmy się o reparacje od Niemców tylko po to żeby końcowo ogrzać się ostatni raz i zdychać we własnych wymiocinach jak to wszystko pie*dolnie :)
OdpowiedzW przykładzie z wiatrakami błąd - oczywiście 10,0625ha zamiast 100,625ha. Reszta chyba się zgadza :)
OdpowiedzW wariancie 1 w zime, dodatkowa niedogodnoscia bylaby koniecznosc spacerowania w kaskach ze wzgledu na lód okazjonalnie odrywajacy sie od lopat wiatrakow. Za to z utylizacja lopat po 10 latach eksploatacji nie byloby problemu. Ponoc mozna z mielonej i prasowanej masy robic fajne kwietniki, a to oznacza mnostwo kwiatow. Czyli co? Matematycznie udowodnilismy, ze jedyny prawdziwy wizjoner, to nie zaden komisarz UE, zaden Elon, Greta, ani inny Schwab- jedyna sluszna droga prowadzi przez Toruń pod wodza Ojczulka Derechtora. Tylko blagam, nawet nie probuj wyliczaj efektywnosci zrodel geotermalnych w procesie produkcji energii- w koncu trzeba miec jakas nadzieje :-)
Odpowiedz