Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 103
Pokaż wszystkie komentarzeNie zabił go jego ukochany chopper, ale choroba. Straszliwa choroba, długa, bolesna i męcząca, umierał powoli i w pełnej świadomości zbliżającej się śmierci. Na pogrzeb przyjechało prawie 100 motocykli, ale nikomu nie przyszło do głowy upalanie gumy czy kręcenie do odcięcia. Gdy przyszło do pochówku wszyscy odpalili swoje maszyny i pożegnali kolegę gangiem silników. Nikt nawet specjalnie nie gazował. To była piękna muzyka.
OdpowiedzBrak odpowiedzi do tego komentarza