Marznący deszcz i gołoledź atakują z różnych stron. Motocykliści powinni szczególnie uważać w tych godzinach
IMGW uruchomił lawinę ostrzeżeń. To również sygnał alarmowy dla motocyklistów. Warto potraktować go poważnie.
Nad Polskę wchodzi układ pogodowy, który w najbliższych godzinach i dniach zamieni asfalt w zdradliwą taflę lodu, a niemal cały kraj zostanie objęty alertami pierwszego stopnia przed gołoledzią, miejscami dodatkowo spotęgowaną przez długotrwałe, marznące opady.
Ślisko zrobi się w ogromnej części kraju, bo ostrzeżenia obejmują województwa dolnośląskie, kujawsko pomorskie, lubuskie, łódzkie, mazowieckie, opolskie, podlaskie, warmińsko mazurskie oraz wielkopolskie, a także wybrane obszary województw lubelskiego, pomorskiego i zachodniopomorskiego. Godziny obowiązywania alertów są zmienne i zależne od regionu. We wschodniej Polsce, czyli na terenie województwa podlaskiego, lubelskiego, części mazowieckiego i warmińsko mazurskiego, ostrzeżenia dotyczą dzisiejszego dnia, czyli 29 grudnia od 15:00 i potrwają do północy. W częściach województw pomorskiego, warmińsko mazurskiego, mazowieckiego, kujawsko pomorskiego i łódzkiego zagrożenie pojawiło się od 17:00 (29 grudnia) do północy. Pozostałe obszary objęte alertem wejdą w strefę ryzyka od 19:00 również dzisiaj, a sytuacja uspokoi się dopiero we wczesnych godzinach porannych 30 grudnia.
To jednak nie wszystko, bo na zachodzie kraju IMGW dorzuca kolejne ostrzeżenia pierwszego stopnia, tym razem przed marznącymi opadami. Dotyczą one regionów w województwach dolnośląskim, kujawsko pomorskim, lubuskim, łódzkim, małopolskim, opolskim, śląskim, świętokrzyskim oraz wielkopolskim. W części lubuskiego, wielkopolskiego, kujawsko pomorskiego i łódzkiego alerty obowiązują 29 grudnia. W innych rejonach dolnośląskiego, wielkopolskiego i łódzkiego trudna sytuacja powinna już się normować . Z kolei w województwach opolskim, śląskim, małopolskim i świętokrzyskim zagrożenie będzie dotyczyć całego dnia (29 grudnia).
Dla motocyklistów kluczowe jest zrozumienie, z czym tak naprawdę przyjdzie się mierzyć. Gołoledź to cienka, niemal niewidoczna warstwa lodu, która powstaje, gdy deszcz, mżawka albo mgła trafiają na nawierzchnię o temperaturze poniżej 0°C. Woda zamarza natychmiast po kontakcie z asfaltem, tworząc idealnie gładką i przezroczystą powłokę. Czarny asfalt staje się jeszcze czarniejszy, a oko podpowiada, że wszystko jest w porządku, podczas gdy przyczepność spada praktycznie do zera. Dla motocykla oznacza to loterię.
Ryzyko można jednak ograniczyć. Przy takich warunkach absolutną podstawą jest zachowanie co najmniej 5 sekund odstępu od pojazdu przed nami, bo droga hamowania na oblodzonej nawierzchni potrafi być nawet dwukrotnie dłuższa. Równie ważne jest to, czego nie robić. Gwałtowne hamowanie to niemal zaproszenie do poślizgu, dlatego zamiast szarpać klamki trzeba trzymać kierownicę pewnie i pozwolić maszynie jechać możliwie stabilnie. Gdy pojawi się uczucie uślizgu, panika tylko pogorszy sytuację, a przesadne ruchy kierownicą mogą zakończyć się bardzo źle.
Szczególną czujność warto zachować o poranku, kiedy nocne spadki temperatury sprzyjają powstawaniu lodu, nawet jeśli dzień wcześniej drogi wyglądały zupełnie bezpiecznie. Do listy miejsc podwyższonego ryzyka trzeba też dopisać mosty, wiadukty i tunele, bo tam nawierzchnia wychładza się szybciej i czarny lód potrafi pojawić się nagle, mimo że reszta jezdni pozostaje sucha.
Zima nie wybacza brawury. Uważajcie na drogach.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze