tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Honda Integra w Alpach - turystyka z automatu
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 950
NAS Analytics TAG
motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG

Honda Integra w Alpach - turystyka z automatu

Autor: Łukasz Filipek 2014.09.10, 10:17 7 Drukuj

Od redakcji: Zastanawialiście się jak maxi-skuter poradzi sobie w Alpach? Cóż, nie zastanawiajcie się dalej, bo mamy dla Was relację wprost z krętych, górskich przełęczy, które nasz czytelnik pokonał nową Hondą Integrą 750 ze skrzynią DCT. Jak się sprawdziła? Odpowiedzi poznacie poniżej. Miłej lektury!

Trasa

NAS Analytics TAG

Kontynuując tradycję corocznego wyjazdu motocyklowego w gronie kolegów, tym razem nasz wybór padł na Alpy austriacko-włoskie. Mieliśmy mało czasu wynegocjowanego z rodzinami, a zobaczyć i przejechać chcieliśmy jak najwięcej więc wyjazd zaplanowaliśmy jako bardzo intensywny i taki też był. W planie było ok. 3300 km w pięć dni z czego 2300 to dojazd z Polski, a reszta śmiganie po górskich przełęczach i lokalne dojazdówki.

Motocykl

Trafiła się okazja, aby dzięki Honda Motor Europe LDT przetestować nową Integrę 750 więc postanowiłem sprawdzić jak ten maxi skuter spisuje się na alpejskich przełęczach i w dłuższej trasie. Piszę „maxi skuter”, ale tak naprawdę nie wiadomo czy Integra nim jest. To raczej połączenie motocykla ze skuterem przy czym cech motocykla ma więcej: całkiem spory dwucylindrowy silnik (750 cc, 55 KM), koła w motocyklowym rozmiarze 17cali , napęd łańcuchem. Właściwie to tylko kształtem przypomina skuter, ale chyba nie do końca funkcjonalnością. Mimo wyraźnie zaznaczonego przekroku nie jest on jednak tak niski aby można było bezproblemowo na niego wsiadać jak w przypadku prawdziwych skuterów. Nadal trzeba „przerzucić” nogę nad wysokim przekrokiem lub jeszcze wyższą kanapą. Ten fakt może być ważny dla osób chcących użytkować Integrę w stroju innym niż spodnie motocyklowe, na przykład w sukience czy spódnicy (w dzisiejszych czasach niestety nie dotyczy to tylko kobiet) czy w garniturze lub spodniach skaetowskich z niskim krokiem. Innymi rzeczami łączącymi Integrę ze skuterami są szeroka, wygodna i bardzo komfortowa kanapa oraz podesty na nogi. Miejsce na nogi zostało bardzo wyraźnie poprawione w porównaniu z pierwszą Integrą 700, w której to osoby o wzroście powyżej 180 cm dotykały kolanami do owiewki co było strasznie niewygodne i denerwujące. W obecnym modelu owiewka w tym miejscu uległa poprawie i problem ten już nie istnieje. Najważniejszą jednak rzeczą w Integrze jest skrzynia biegów DCT, ale o tym dalej.

Dzień 1 - dojazd

Wyjazd wpewien lipcowy wtorek o 6 rano z Janek pod Warszawą w ulewnym deszczu. Punkt docelowy - Zell am See Austria. Jestem pod wrażeniem nowej "trasy katowickiej" choć w niektórych miejscach już nawierzchnia odpada. Można za to jechać z prędkościami „autostradowymi” i mimo deszczu motocykl i opony spisują się świetnie. Przed Piotrkowem deszcz ustaje ale nadal pogoda pozostawia wiele do życzenia za to za Częstochową jest już ładnie, a robi się jeszcze przyjemniej gdy wjeżdżamy na nową A1 do granicy czeskiej i dalej w kierunku Brna. Niestety w międzyczasie znów dopada nas burza i to powoduje małe zamieszanie. Jadę ostatni i nie mam zamiaru zmoknąć więc zatrzymuję się pod wiaduktem aby się ubrać, a reszta chce jak najszybciej wyjechać z deszczu i tego nie zauważa więc się gubimy. Spotykamy się na pierwszej austriackiej stacji za Brnem w kierunku Wiednia, ale nie wszyscy bo jeden kolega na V-stormie też się zgubił, a właściwie to on pojechał dobrze, zgubiła się cała grupa.

Dalej już austriackie autostrady i niezła pogoda więc i leci się dobrze, Integra naprawdę daje radę wśród kilku mocniejszych motocykli: trzy Fazery, VFR, duży GS i V-storm. Nie brakuje jej prędkości, zakres 130-150 km/h nie sprawia żadnego problemu, choć szybciej już by było trudno. Udało mi się osiągnąć deklarowaną maksymalną 168 km/h, a nawet trochę więcej ale powyżej 150 km/h przyśpieszenia już nie są zbyt imponujące.

Przy takich prędkościach zużycie paliwa jest więcej niż satysfakcjonujące bo 4-4,5 L/100 km uznać trzeba za dobry wynik. Wszystko to zasługa rewelacyjnej skrzyni DCT która tak miesza biegami aby wykorzystać jak najbardziej moment obrotowy silnika, niestety przy jeździe w opcji D trzeba się przyzwyczaić do dziwnych drgań przy małej prędkości obrotowej silnika. Biegi zmieniają się sprawnie, szybko i bez szarpania także użytkowanie tej skrzyni to czysta przyjemność. Dojechaliśmy na miejsce ok 21:00, znów w deszczu, zameldowaliśmy się w pensjonacie (jedyny zarezerwowany na całej trasie), szybki prysznic i wyjście do miasteczka na turecką pizze, piwko i spać.

Dzień 2

Dzień przywitał nas niskimi chmurami, które w miarę wjeżdżania w górę zmieniły się w deszczowe. Najpierw zaatakowaliśmy przełęcz Grossglockner z wjazdem na szczyt Edelweisspitze (2571 m n.p.m). Widoki trochę ograniczone przez chmury i deszcz ale mimo to robią wrażenie, szczególnie że to była pierwsza przełęcz wyjazdu. Potem przez graniczną z Włochami przełęcz Antholz do Cortina d'Ampezzo- bardzo ciekawa ze względu na zjazd po włoskiej stronie. Droga jest tak wąska i kręta że ruch kierowany jest na zmianę z góry i na dół w interwałach po 15 minut na godzinę w każdą stronę. Z Cortiny przez przełęcz Pordoi do Canizei i tam nocleg. Przejechane trochę ponad 300 km w dość ciężkich warunkach bo ciągle było mokro ale nie umniejsza to radości z jazdy. Byłem pod wrażeniem hamulców Integry i w sumie dobrze, że nie zastosowano w niej C-ABS tylko zwykły ABS. Pozwalało to na fajne dohamowywanie tylnym hamulcem nawet w mokrych szybkich zakrętach bez ryzyka uślizgu. Przód z tylko jedną tarczą też nieźle daje radę. Pomimo mocnego dociskania Nissina w trakcie dojeżdżania do zakrętu z góry nie wyczułem blokowania koła, co świadczy także o niezłych oponach Bridgestona.

Dzień 3

Kolejny dzień śmiało można uznać za najbardziej udany w całym wyjeździe. Wspaniała pogoda, trasy i widoki. Najpierw przejazd piękną widokowo trasą wzdłuż jeziora Fedaia i całego lodowca Marmolady. Potem przez niższą przełęcz Tenale (1884 m.n.p.m) oraz przelotka ok 100 km przez Trento, ze smacznym obiadem w knajpce nad jeziorem Caldonazo, do najatrakcyjniejszej moim zdaniem przełęczy Gavia (2652 m.n.p.m) z pięknymi widokami na wysokie ośnieżone włoskie Alpy i wysokogórskie szmaragdowe jeziora. Niestety przełęcz Gavia odznacza się także najgorszą nawierzchnią wśród wszystkich odwiedzonych tras górskich ale i tak bardzo ją polecam. Atrakcyjnie także wygląda możliwość noclegu właśnie na szczycie tej przełęczy (i wcale nie jest drogo bo ok 25-30 Euro) ale ze względu na uzależnienie jednego z uczestników wyprawy od ciągłego przebywania w zasięgu sieci GSM (żona kazała) musieliśmy z tej opcji zrezygnować i zjechaliśmy równie malowniczą trasą do klimatycznego kurortu narciarskiego Santa Catarina gdzie po małych przejściach z wyborem noclegu (nawet we Włoszech w hotelu podobno trzygwiazdkowym może występować grzyb w łazience) zakończyliśmy dzień w nastrojowym hotelu Baita Fiorita z sieci Romantik.

Dzień 4

Na czwarty dzień zaplanowaliśmy sobie prawdziwą perełkę wśród przełęczy alpejskich i mekkę wszystkich motocyklistów czyli Stelvio. I rzeczywiście nie zawiedliśmy się, szeroki dość dobry asfalt, tunele w skałach i kilkadziesiąt zakrętów (w tym ok dwudziestu o kącie 180 stopni) wyprowadzają nas na 2758 m.n.p.m. Osobiście wjazd na przełęcz do strony Bormio pokonałem 4 razy bo na gorze okazało się że kolega Piotrek w swojej VFR ma przebitą tylną oponę, która nie dała się załatać zestawem naprawczym., więc po napompowaniu jej kompresorem, pożyczonym od napotkanej miłej pary rodaków z Anglii w trzytygodniowej podróży ich VFR po Europie, pojechaliśmy na dół aby szukać serwisu. Na dole jednak okazało się że zestaw naprawczy jednak zadziałał więc mogliśmy wrócić na górę, taki miły bonus. Tradycyjna alpejska kiełbasa w bułce z kapustą kiszoną spowodowała że w dół zjeżdżaliśmy szybciej niż zwykle. Potem szybki przelot w kierunku Szwajcarii droga wzdłuż jeziora Reisja i wjazd z powrotem do Austrii. Wizyta na lodowcu Solden, można wjechać na sam szczyt do stacji narciarskiej Tieffenbach (2800 m.n.p.m), wrażenie robi oprócz widoków lodowca przejazd kilkusetmetrowym tunelem który prowadzi pod górę a potem kolejna przełęcz graniczna austriacko-włoska czyli Timmelsjoch – Hochalpenstrasse (2509 m.n.p.m) i zjazd do włoskiego San Leonardo In Passira aby stamtąd zaatakować ostatnią przełęcz wyjazdu Giovo (2094 m.n.p.m) zjechać do miasteczka Vipitienno. Tu podzieliliśmy się na dwie grupy, jedni zostali na noc w Vipitienno a inni, w tym ja, pogonili w ulewnym deszczu autostradą w kierunku Wiednia aby kolejnego dnia nie robić tak długiego przelotu za jednym razem. Nocleg koło drugiej w St.Polten zakończył naszą alpejską przygodę.

Dzień 5

Powrót do domu, z małym zdarzeniem na A1 już w Polsce. Otóż od granicy są wprawdzie dwie stacje benzynowe ale żadna jeszcze nie była czynna więc po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów na rezerwie z duszą na ramieniu zjechaliśmy do Gliwic aby zatankować. Okazało się że Integra przejechała 340 km bez tankowania, i to z niezłym autostradowym tempem. Powrót do Warszawy na 19. Integra spisała się nadzwyczaj dobrze, mogę z czystym sumieniem potwierdzić że oprócz użytkowania miejskiego ten motocykl nadaje się do podróżowania. Pewnie podobne założenia przyświecały projektantom Hondy bo przecież jest ona dostępna także z pełnym zestawem kufrów, i całkiem nieźle z takim wyposażeniem wygląda. Nie wiem jak spisałaby się z pełnym obciążeniem bagaży plus pasażer ale śmiem podejrzewać że też dawałaby radę. Może tylko fajnie by było jakby moc silnika była jednak adekwatna do pojemności bo 55 KM to trochę za mało jak na 750-tkę i dawało się to odczuć szczególnie w wysokich górach, gdzie powyżej 2000 m.n.p.m motocykl nie reagował już tak żywiołowo na manetkę gazu.

Motocykl ma kilka minusów takich jak zbyt wysoki przekrok, trochę za niska moc, szarpanie na niskich obrotach, ale też maćupeńki jak na standardy maxiskutera schowek pod siedzeniem, czy brak możliwości otwierania tegoż ze stacyjki (drugi zamek koło kanapy) ale to wszystko czepialstwo. Te niuanse rekompensowane są przez skrzynię DCT oraz prowadzenie, na 17 calowych kołach, jak w „prawdziwym” motocyklu. Dla mnie Integra jest motocyklem prawie idealnym i spełnionym. Mam taki stary czerwony T-shirt z logo Hondy i napisem „performance first”, nic dodać nic ująć. W zeszłym roku byliśmy w Rumunii, na Transfogarskiej i Transalpinie. Po tegorocznym wyjeździe mogę śmiało powiedzieć że rumuńskie trasy to mały miki, prawdziwe serpentyny, zakręty, winkle, widoki są gdzie indziej. Jedźcie do Włoch i Austrii.

Serdeczne podziękowania za okazane zaufanie i udostępnienie motocykla do testu dla Agaty i Michała z Honda Motor Europe Ltd. Podziękowania także dla Motoaibag za zapewnienie dodatkowego poczucia bezpieczeństwa w podróży.

Foto: Łukasz Filipek


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
Honda Integra DCTalpejska integracja
NAS Analytics TAG
alpejska naturaalpy integra
alpy sa mojeaply wloskie
blisko naturychwila rozmyslan
ekipa turystycznagorskie widoki
gotowa do drogiHonda Alpy
Honda Integrahonda integra 750
alpejska architekturaHonda Integra w gorach
honda w alpachIntegra na parkingu
integra na szczycieIntegra parkplatz
integra w alpachmapa gor
muuuuna szczycie gor
oldschoolostatnie przygotowania
owieczkiparkplatz
pasmo gorskiepasso del tenale
pomniki w alpachpostoj w trasie
przygotowania do wyjazduRatrak
sesja fotospecjaly kilinarne
Stelviow alpach
w chmurachw gorach
w trasiezimowe klimaty
alpejskie widokiciagle w drodze
gory w snieguIntegra stelvio
Integra zdobyla alpyjeszcze blizej natury
rzezba w gorachselfie
selfie 2w trasie z integra
motul belka podroze 420
NAS Analytics TAG
Zobacz również
Komentarze 5
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: Łukasz 15/09/2014 09:56

Hej, też pozdrawiam:)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    motul belka podroze 950
    NAS Analytics TAG
    na górę