Ducati Monster 1100 - Potwornicki

Autor: Lovtza 2010.03.03, 14:13 12 Drukuj

Są takie sprzęty, które cechuje bardzo wysoka zawartość motocykla w motocyklu. Żadnych zbędnych dupereli, ozdobników, gadżetów

Macho się nie tłumaczą

Jak opisać aparycję maszyny, która stanowi dziś ikonę wzornictwa przemysłowego, która znalazła miejsce w wielu rankingach najpiękniejszych motocykli wszechczasów, także w naszym? Gdy Miguel Galuzzi zapoczątkował w 1993 roku serię Monsterów wielu pytało dlaczego właśnie tak? Taki niepraktyczny, anorektyczny sprzęt, jakby wyrywający się pod prąd ówczesnego nurtu rozwoju motocykli. Odpowiedź była prosta, a właściwie wcale jej nie było. Tak bo tak. Koniec kropka. Ani projektant, ani tym bardziej jego motocykle nie tłumaczyli się z przybranej formy, tylko konsekwentnie się jej trzymali. O słuszności tej postawy niech świadczy fakt, że od 17 lat Monstery praktycznie nie zmieniły swojej aparycji. Modyfikowano silniki, zmieniano zawieszenia, pojawiło się kilka bezwstydnie mocno dopasionych wersji... ale Monstery pozostały Monsterami. Prezentowany wam dziś Monster 1100 i jego praprzodek z roku 1993 dla wielu są na pierwszy rzut oka nie do odróżnienia. Czy Ducati nie obawia się, że ich produkt w końcu przestanie być trendy? Nie sądzę, bo na przestrzeni tych lat Potwory stały się jednymi z najlepiej sprzedających się maszyn z Bolonii, a liczba ich fanów stale rośnie.

Koncentrat

Sami wiecie, że są takie sprzęty, które cechuje bardzo wysoka zawartość motocykla w motocyklu. Żadnych zbędnych dupereli, ozdobników, gadżetów. Roztwór zatężony do tego stopnia, że niefizyczne cechy takie jak dynamika, poręczność, czy chociażby radość z jazdy zaczynają spontanicznie krystalizować się przybierając przedziwne, fantastyczne formy. Właśnie taki jest Moster 1100.

Za sterami poczucie obcowania z koncentratem motocykla się nasila. Gabarytowo niewielki, zbity sprzęt zaczyna się tuż przed kierowcą i kończy się zaraz za jego plecami. Mały zestaw przyrządów, wąska talia, niewielkie siedzenie pasażera. Każdy detal wykonany jest tutaj z najwyższą starannością. Szeroka kierownica daje poczucie dobrej kontroli nad maszyną. Topowy osprzęt, hydraulicznie sterowane sprzęgło, przewody hamulcowe w stalowym oplocie - to wszystko nie tylko świetnie wygląda, ale także bezbłędnie działa. Pozycja za kierownicą jest nieco inna od reszty golasów. Jest po prostu bardziej sportowa, z wyżej podciągniętymi podnóżkami i wyraźnym pochyleniem kierowcy do przodu. Nie oznacza to jednak, że jest niekomfortowa, wprost przeciwnie.

Motocyklem jeździliśmy jesienią, co pozwoliło nam przekonać się o tym, że Monster zdecydowanie woli cieplejsze, południowe klimaty. Silnik jakby niechętnie rusza do pracy, ale gdy już się nagrzeje... Widlasta dwójka zapewnia potężnego kopa już od niskich obrotów. Tu właśnie kryje się największa różnica między Ducati, a japońskim silnikami działającymi kulturalnie, miękko i subtelnie. Konfiguracja silnika, układ desmodromiczny zapewniający długie fazy rozrządu i sportowy układ zasilania - to wszystko zapewnia mnóstwo wrażeń, niezależnie od dobranego przełożenia i chwilowej prędkości ruchu. Szczerze mówiąc, jeżdżąc tym motocyklem bardzo rzadko spoglądałem na obrotomierz. Bo niby po co? Moc jest tutaj bowiem wszędzie, czasem jest jej nawet za dużo. Sprzęgło pracuje precyzyjnie, hałas dobiegający spod pokrywy jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Skrzynia nie wymaga ani siły, ani olimpijskiej koncentracji przy zmianie przełożeń. Wszystko chodzi lekko i sprawnie.

Podwozie zawsze było mocną stroną włoskich motocykli. To oczywiście truizm, ale dla porządku muszę to wyartykułować. Monster jest w stanie zadowolić tutaj najbardziej wybrednych motocyklistów. Przedni widelec USD o pokaźnej średnicy rur nośnych wnosi spokój i pewności do pracy przedniego zawieszenia. Jednoramienny, pięknie prezentujący się wahacz zdobi finezyjna, 10-ramienna felga. Do pracy tego podzespołu również trudno się przyczepić. Zarówno przód, jak i tył są rzecz jasna w pełni regulowane. Podwozie spina, a jakże, kratownicowa rama, obowiązkowo w czerwonym malowaniu. Co by nie mówić, zawias zestrojony jest dosyć sztywno. W naszych drogowych realiach przydaje się odpuszczenie nieco tłumień. Nie tylko zapewni to przyjemniejszą jazdę, ale też zapobiegnie nawrotowi skoliozy. Pomijając jednak kwestie komfortu, maszyna prowadzi się bardzo lekko i precyzyjnie.

Ostra geometria podwozia, krótki rozstaw osi i niska masa pozwalają na dynamiczną oraz stabilną zmianę kierunku. Informacja zwrotna z zawieszenia jest znakomita. Dzięki niej szybko okazuje się także, iż zastosowane w tym sprzęcie fabryczne Bridgestony słabo dają sobie radę na mokrych, zimnych nawierzchniach. Właśnie je miałem na myśli wspominając o nadmiarze mocy.

Zero-Jeden

Już pierwsze metry za sterami 1100 dają do zrozumienia, że będzie wesoło. Jedynka, gaz... i motocykl wyrywa spod świateł jak z procy. Nie trzeba go kręcić do maksymalnych obrotów, morderczo mocny dół i środek skali obrotów robią swoje, Monster błyskawicznie rozpędza się, nawet gdy relatywnie delikatnie obchodzisz się z gazem. Wspominałem wyżej o koncentracie i frajdzie z jazdy. Trudno znaleźć w tej chwili motocykl na rynku, który da jej więcej. Widlasta dwójka nie tylko rozkłada na łopatki osiągami, ale też łechce zmysły wspaniałym dźwiękiem oraz przyjemnymi wibracjami. Uwielbia redukcje z międzygazem, prosi o więcej obrotów odwdzięczając się w zamian przednim kołem tracącym kontakt z asfaltem. Zamknięciu gazu towarzyszy wyraźne hamownie silnikiem. Nieumiejętna redukcja w zakręcie może zakończyć się błyskawiczną glebą. Bolońskie V2 pracuje w stylu zero-jedynkowym. Albo jedzie, albo nie jedzie. Wspaniale, prawda?

Podobnie wygląda sytuacja z podwoziem. Sportowe zawieszenia zaczynają właściwie pracować na szybkich krętych trasach. Motocykl prowadzi się wtedy jak po sznurku, posłusznie wypełniając polecenia kierowcy. Przez dziurawe, nierówne nawierzchnie poprzecinane torowiskami, brukiem Monster przedziera się z lekką irytacją. W końcu nie na takie drogi został stworzony. Stanowcze są też hamulce. Kompletny układ wraz z ogromnymi tarczami dostarczyło Brembo. Gdy zabierzesz swojego Monstera na tor lub na nagrzane, pełne słońca drogi Toskanii, będziesz mógł się cieszyć w pełni ich mocą i precyzją. Są w stanie wyhamować tankowiec. Gdy jest zimno, mokro, lub gdy asfalt jest mało przyczepny mogą cię nastraszyć, szybko wyczerpując możliwości przedniej gumy. Po prostu, gdy już hamują, to hamują.

Dla orłów

To nie jest dobra maszyna na początek przygody z motocyklami. Monster 1100 stawia określone, powiedziałbym, że całkiem wysokie wymagania swojemu właścicielowi, a potem konsekwentnie go z nich rozlicza. Południowy temperament Ducati odnosi się w tym wypadku nie tylko do dużej mocy silnika. To kombinacja kilku kluczowych parametrów sprawia, że Monster może jednych oczarować, a innych nastraszyć. Mnie oczarował. Lekka, dynamiczna maszyna, bez zawahania wykonująca wszystko to, o co poprosi ją kierowca, świetny kompan do czerpania ogromnej przyjemności z jazdy. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że radykalnie działający silnik, wymagające wyczucia hamulce, czy też sportowe zawieszenie nie każdemu muszą przyprawić o podobne uczucia, jak moje.

Aby zrozumieć , w jakim celu powstał Monster trzeba choć raz udać się w północne Włochy i pokręcić się po alpejskich przełęczach lub drogach Toskanii. Kręte asfalty o doskonałej przyczepności to żywioł tej maszyny. Można wtedy wykorzystać dynamikę jej silnika i znakomite podwozie. Sporo frajdy duży Potwór dostarczy także podczas lotów po mieście, choć przyjemność będzie wprost proporcjonalna do jakości nawierzchni. Nie jest to natomiast dobra propozycja dla podróżników i lubiących jeździć autostradami, szczególnie we dwoje. Po prostu motocykl ten nie został stworzony do tych celów.

Ducati Monster 1100 nie jest sprzętem, który podlega zwykłym ocenom, według utartych kryteriów. Przede wszystkim dlatego, że nie został zbudowany dla zwykłych motocyklistów, kierujących się przy zakupie sprzętu utartymi kryteriami. Co z tego, że nie ma schowka, że nie jest praktyczny, najwygodniejszy, ani najtańszy w utrzymaniu? Tymi kryteriami można oceniać takie maszyny jak Yamahę XJ6, ale nie Ducati. W prostych, żołnierskich słowach powiem, że Monster 1100 jest po prostu zajebisty. Czy właśnie nie takie motocykle każdy z nas chciałby mieć w swoim garażu?

Model Ducati Monster 1100
Dane techniczne:  
Silnik
typ: dwucylindrowy L-Twin, 2 zawory na cylinder Desmodromic, chłodzony powietrzem
pojemność: 1078 cm3
średnica x skok tłoka: 98 x 71.5 mm
stopień sprężenia: 10,7:1
moc maksymalna: 95 KM - 69,8 kw @ 7500 obr/min
maksymalny moment obrotowy: 103 Nm @ 6000 obr/min
układ zasilania: elektroniczny wtrysk paliwa Siemens
układ wydechowy: podwójny wydech z aluminium
norma emisji: euro 3
Napęd
skrzynia biegów: 6 biegów
przełożenia 1-37/15, 2-30/17, 3-27/20, 4-24/22, 5-23/24, 6-24/28
napęd łańcuch
sprzęgło suche, wielotarczowe, sterowanie hydrauliczne
Podwozie
rama stalowa, kratownicowa Trellis
rozstaw osi 1450 mm
kąt pochylenia główki ramy 24o
kąt skrętu 32o
przednie zawieszenie Showa 43 mm, USD, pełna regulacja
skok przedniego zawieszenia 130 mm
przednie koło aluminiowe, 5-cio ramienne, 3.50 x 17
przednia opona 120/70 ZR17
tylne zawieszenie progresywne, amortyzator Sachs, regulacja napięcia wstępnego i odbicia
skok tylnego koła 148 mm
tylne koło aluminiowe, 5-cio ramienne, 5.50 x 17
tylna opona 180/55 ZR17
hamulce przód 2 tarcze 320 mm, zaciski czterotłoczkowe
hamulce tył tarcza 245 mm, zacisk dwutłoczkowy
pojemność baku 15 l (w tym 3,5 l rezerwy)
masa "na sucho" z wyłączeniem akumulatora oraz środ. smarnych 169 kg
wysokość siedzenia 810 mm
maksymalna wysokość 1088 mm
maksymalna długość 2112 mm
gwarancja 2 lata bez limitu kilometrów
Cena motocykla 47 900 zł (wersja z ABS 51 900zł)
Zdjęcia
Komentarze 10
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę