Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 135
Pokaż wszystkie komentarzeMając 18 lat kupiłem ZX-6R z 2001 roku. Jeżdżę do dzisiaj, łącznie 4 lata kręcąc co sezon po 7-8 tys. km. Zdarzało mi się celowe wyjeżdżanie po deszczu, albo zimą jak nie było śniegu na drodze, gdy warunki były trudniejsze. Wcześniej kilka lat jeździłem tylko 50-tką, która jak się z górki rozpędziła do 65 to był cud. Nie miałem do tej pory żadnego wypadku, szlifa czy nawet parkingówki. Do tego trzeba oleju w głowie no i szczęścia, żeby z czasem te wszystkie umiejętności zdobyć. Oczywiście łatwiej je zdobywać na czymś słabszym, itd... Faktem jest, że kupując sportową 600tkę na pierwsze moto, będąc 18-letnim gówniarzem w większości przypadków może być właśnie takie w skutkach, ale nie można od razu generalizować że się nie da/nie powinno się/nie można... Do czego zmierzam to to, że wszystko zależy od człowieka. Ja wiedziałem od początku w co się pakuje, liczyłem się ze skutkami (oczywiście na każdym kroku ich unikając) no i, co najważniejsze, nie zabrakło mi szczęścia. Nie chcę nikogo deprawować, bo może lepiej utwierdzać w młodych przekonanie że sportowe 600 się nie nadaje na pierwsze moto. Przedstawiam Wam tylko mój punkt widzenia i moją historię. Pozdrawiam
OdpowiedzKondolencje dla rodziny. I w tym komentarzu jest zawarta cała prawda ja osobiście zaczynałem swoją przygode na moto w wieku 22lat i pierwsze moto to była yamaha yzf600r (poprzednik r6) pomimo tego że nawet 50-tkami nie jeździłem podeszłem do tego z dystansem polecam kupić parę dobrych książek np. "MOTOCYKLISTA DOSKONAŁY" i tego typu, poczytać i potem starać się wcielać w życie teorię na temat techniki jazdy. Nie oszukujmy się każdy był kiedyś początkującym i popełniał błędy i tutaj szczęście odgrywa znaczącą role. Ostatnio sam się ratowałem od wypadku: zdarzenie trwało łącznie 2sek.(około) może pokrótce opowiem zdarzenie jadę sobie pierwszy w grupie prędkość około 60-70km/h za mną paru znajomych na czoperkach i 500-setkach, jedę prawym pasem a na lewym stoi ciągnik z wozem pełnym siana, patrzę stoi przy ulicy jakiś chłopak około 13-15lat który jak się po zdarzeniu okazło miał mówić czy nic nie jedzie, finał był taki jestem już moto przy wozie a ten skręca w prawo. Co wtedy robię? Nic zupełnie nic ja nic nie robię wtedy jest tylko czas na odruchy których się człowiek uczy przez miesiące, lata. Naciskam szybko na dwa hamulce i już czuję że moto składa się do ślizgu po prawej głęboki rów, wtedy jedna myśl: o ku**a moto *******( o sobie nie pomyślałem pewnie za to że był to dla mnie spory wydatek, a prękość nie była aż tak duża) szybka podpórka prawą nogą i wyszedłem cały co prawda noga obdarta zdrowo przez moto. I cieszę się że to byłem ja a nie mój kolega co jechał za mną na shadow'ce bo on by nie okiełznał tego czoperka w takiej sytuacji (sam to przyznał) a że thundercat ma dobre heble to się udało. Jazda w deszczu itp. nigdy tego nie unikam wręcz odwrotnie bo takie warunki dają ostrą szkołę jazdy przez co nasze doświadczenie się powiększa. A morał z tego prosty: Kupujesz moto podejmujesz ryzyko i to duże, że kiedyś nie wrócisz na kolację do domu(oby jak najrzadziej) nie zawsze wypadek powoduje motocyklista. Nie umiesz się powstrzymać przed odkręcaniem manety chociaż sam wiesz że nie powinieneś w tym momencie bo droga nie pozwala albo cokolwiek innego nie kupuj motocykla nawet 125-tki, żyj dalej jeżdżąc 50-tka albo wogóle jednośladem.
OdpowiedzNic dodac nic ujac. A "Motocyklista Doskonaly" to ksiazka ktora potrafi ocalic skore. I to nie raz.
OdpowiedzNo coz, jendym sie powodzi lepiej, innym gorzej. Majac 18 lat maksymalna kwota jaka dysponowalem to 200pln. Pierwsze pieniadze zarobilem dopiero na 4 roku studiow... . Ten dzieciak musial sobie odlozyc z 15k zeby kupic R6 wiec, moze to rodzice pomogli nieszczesciu intensywnie sponsorujac sprzet ?
Odpowiedz"wiec, moze to rodzice pomogli nieszczesciu" ty chamie i prostaku zawistny
OdpowiedzCo to za problem w tych czasach ? jedziesz za granice charujesz jak wol przez 2 miesiace w spartanskich warunkach i wracasz spokojnie z 3 tysiami euro za zbieranie kapusty np ;) A chlopak odkladal dosc dlugo kase wiec pewnie urodziny itp zbieral i uzbieral. Szkoda chlopaka. Niech mu ziemia lekka bedzie. Nie bd stawial durnych e-swieczek. Jak bym mial blisko to pojechalbym, lecz 400 km to za daleko.
OdpowiedzPrzykro mi. Najczęściej, choć nie zawsze wiele zależy od nas samych, ale nie zgodzę się z tym, że to leży w naszych prawych dłoniach, bo uważam, że to leży w naszych głowach. Nie nawiązuję do śp Wiktora, bo go nie znałem, mam natomiast znajomych motocyklistów (najczęściej w wieku "okołodwudziestkowym" rozpoczynających przygodę z motocyklem) w wieku, w którym po prostu brakuje wyobraźni. Młodzi ludzie często są jej pozbawieni i to jej brak w mojej ocenie powoduje tragedie. Umiejętności nabyte na komarkach, mz-kach w części przypadków sprawiają, że do tragedii nie dochodzi. Ja nikomu nie zarzucam braku umiejętności, braku wyobraźni owszem. Wielce prawdopodobne, że bym tego teraz nie pisał gdybym swoją Yamahę miał w wieku nastu czy dwudziestu kilku lat... Niech Wiktorowi ziemia lekką będzie.
OdpowiedzSłuchajcie! Wiem że bólu i tragedii nic nie naprawi. Chciałbym przedstawić wam swój punkt widzenia na tą sytuację. Jestem w podobnej sytuacji jak tytułowy Wiktor. Kocham motocykle nie od dziś. Jeżdżę obecnie szybkim skuterem (dokładnie rok 07.09.09) i chcę zacząć przyszły sezon od kupna motocykla. Nie mam wielkiego budżetu, ale myślałem o Suzuki Bandit 600. Wiem jaki jest to motocykl konsultowałem to z moimi kolegami motocyklistami. Nie jest to żaden Gixxer więc powinien być do okiełznania. Czy w naszych prawych dłoniach nie leży nasze bezpieczeństwo. To od nas zależy jak będziemy jeździć. Na skuterach też ludzie giną, a moc jest nieporównywalnie niższa. Zaczynanie od 600-tki to nie lans. Mój kuzyn zaczął od Horneta i ma teraz Gixxa 750 o mocy 170KM i nie zabił się, nie miał dzwona i zdobył doświadczenie jeżdżąc dwa sezony \\\\\\\\\\\\\\\"Szerszeniem\\\\\\\\\\\\\\\". Najwięcej leży w naszych rękach!
OdpowiedzKolego nie porównuj Bandita do przecinaka! To 2 zupełnie różne światy. Pojemność podobna, ale sposób oddawania mocy zupełnie inny. Chcesz to zaczynaj od Bandita, na pewno dasz sobie więcej marginesu błędu kupując go zamiast przecinaka. Nie zapomnij o kompletnym stroju. Dobre ubranie ochronne zmniejsza obrażenia podczas (odpukać w niemalowane) wypadku np. szlifa.
Odpowiedz[*] szkoda chłopaka i tej rodziny która teraz przeżywa straszną tragedie. Widzimy sie na niebiańskich autostradach. LwG
OdpowiedzA ja bym proponował wziąśc i ustawic jakos zeby było to widoczne dla kazdego kto zaklada temat co na pierwsze moto zeby przeczytał tą historie zeby nie było wiecej ojców, rodzin w takiej sytuacji ja ta
Odpowiedzto nic nie da, jak chce kupic to go nawet wołami nie odciągniesz :/
OdpowiedzBardzo przykro czytać... Głębokie wyrazy współczucia dla rodziny. Dlaczego niektórzy nie potrafią zrozumieć, że sportowe 600ccm często nie wybaczają błędów?
Odpowiedz[*] Jeździjcie z rozwagą!!!
Odpowiedz[*]
OdpowiedzJest mi potwornie żal Ojca Wiktora, całej rodziny i Jego dziewczyny. List czyta się ze łzami w oczach. Tym bardziej jednak nasuwa się prośba w stronę Autora materiału o czytelne iunctim między tytułem i treścią artykułu a listem, bo póki co jest to dla mnie manipulacja i to niezbyt elegancka. Jakoś nie mogę znaleźć związku między tragedią a zasygnalizowanym problemem. Wyrazy żalu i współczucia dla Rodziny i Dziewczyny Wiktora. I wielki podziw dla Ojca za klasę, jaką pokazał w tak trudnej chwili.
OdpowiedzZwiązek jest chyba oczywisty? Bardzo młody człowiek + bardzo szybki motocyklu = bardzo duże prawdopodobieństwo tragedii.
OdpowiedzStraszna tragedia, kondolencje dla rodziny i znajomych. Pytanie: Czy przesiadając się ze skutera, nie wystarczyła by mu Aprilia RS 125? 34 KM przy wadze na sucho 115 kg, to już jest rakieta! Niech inni młodzi ludzie się nad tym zastanowią. Rynek wtórny bogaty. Rodzic nie powinien grzebać swoich dzieci :/
OdpowiedzProszę przyjąć moje szczere wyrazy współczucia po staracie syna. Można tylko gdybać czy to brak doświadczenia czy moc maszyny zabiła go , pewnie wszystko po trochę. Sam jeżdżę na motocyklu i jedyne co mnie pociesza to fakt że jak mój syn będzie chciał siadać na motor to już będę dziadkiem. Nie ma nic gorszego dla rodzica jak pochować dziecko.
Odpowiedz[*]
OdpowiedzCzytając ten wpis coś w głębi serca mocno ściska. Rodzice, przyjaciele, dziewczyna stracili kogoś bardzo bliskiego. Młody chłopak stracił życie! Oby ten list był rzeczywiście przestrogą dla innych, aby niektórzy mogli uczyć się na błędach innych. Jak widać za niektóre przychodzi nam zapłacić tą najwyższą cenę.
Odpowiedz[*]
Odpowiedz95% motocyklistów nie potrafi redukować poprawnie biegów(z międzygazem), używać przeciwskrętu, hamować pulsacyjnie a co dopiero mówić o super opanowaniu maszyn, które mają 150KM lub 200 KM. Prawie każdemu wydaje się, że jazda na poważnym motocyklu to jazda jak na skuterze. Wystarczy pojechać w ciepły letni dzień do Kazimierza nad Wisłą. Ilu tam lanserów w superkombinezonach do sportowych motocykli, tylko że slidery są nietknięte i nigdy nie dotykały asfaltu. Wkurza mnie takie lanserstwo. Białe kombinezony i szpanowanie......jak on to szybko jedzie!
OdpowiedzA czemu nikt nie pisze że zjawi się na pogrzebie? Jestem zaskoczony mile kondolencjami i wyrazami współczucia, ale teksty typu "r1 plus młody człowiek równa się coś tam itd itp." są stanowczo nie na miejscu. Osobiście szalenie współczuje rodzinie i obiecuję zjawić się na pogrzebie. Żal rodziny szalenie wielki. Żadne słowa nie ukoją ich bólu. Chciałbym pomóc i przyjadę.
Odpowiedz